#ovJwQ

To było dobrych parę lat temu. Miałam może z 11-12. Byłam na kolonii wraz z siostrą i paroma innymi znajomymi. Mieliśmy na każdym piętrze po 2 prysznice (dodam tylko, że na piętrze mieszkało ok. 30 dzieci). Wiadomo, że nikomu nie chce się tak długo czekać zwłaszcza, że dzień był deszczowy, więc nawet nie wychodziliśmy z ośrodka. Ponieważ miałam w pokoju wnękę z umywalką, stwierdziłam, że zawieszę koc i się "podmyję". Wszystko przygotowałam, wzięłam krzesło i przygotowałam do "kąpieli". 

Polożyłam nogę na umywalce (a stałam na krześle) - jak nie hukło, jak nie tłukło... Poślizgnęłam się i wpadłam pupą do kosza na śmieci, który stał w rogu. Nie było by z tego aż tyle śmiechu, gdyby nie fakt, że narobiłam tyle hałasu, że wszyscy mieszkańcy pokoju oraz goście od razu odsunęli koc, żeby sprawdzić co się stało. Zastali mnie nagą z tyłkiem w śmietniku. Od tamtej pory zawsze na koloniach czekałam grzecznie na swoją kolejkę, bez narzekania :)

#KN9Iq

Pracuję w biurze, gdzie panuje miła atmosfera. Siedzę z kolegami w biurze i nagle poczułem potrzebę skorzystania z toalety. Jak na złość na moim piętrze był remont łazienki i musiałem zejść piętro niżej. Chwila namysłu, winda czy schody, wybrałem to drugie, zbiegłem i od razu wpadłem do toalety. Nie zwróciłem nawet uwagi czy będę miał się czym podetrzeć. Pięć minut i było po wszystkim, przeżyłem. 

Jak się okazało nie było papieru i zacząłem rozpaczliwie szukać chociażby skrawka. Niestety nic nie znalazłem. Chciałem zadzwonić do kolegów z biura aby mnie wsparli, ale znając ich poczucie humoru bałem się drwin i żartu jaki mogliby mi zrobić. Postanowiłem wytrzeć obsrany tyłek moimi skarpetkami. Gdy już to zrobiłem uznałem że spłuczę je wraz z kupą. Niestety jak na złość okazało się, że skarpetki zapchały kibel. 

Pracę kończę o godzinie 18 i do tego czasu wiele osób było w toalecie, oczywiście nic nikomu nie mówiłem. Ale wiedziałem ze znajdą się tacy, którzy zaczną spłukiwać wodę, która zamiast lecieć w dol, w końcu zacznie się wylewać. Tak też się stało. Afera była z tego ogromna, okazało się ze szef się o tym dowiedział, a tylko ja nie miałem w pracy skarpetek. Szef nalegał z wyjaśnieniami, więc uznałem że nie wymyślę nic innego i opowiedziałem jak było. Do dzisiaj jak wchodzę do toalety zawsze patrzę czy jest papier.

#eRNnx

Jestem studentem pierwszego roku. Parę dni temu poszedłem do klubu ze znajomymi. Spotkałem tam dziewczynę, która jest przyjaciółką mojej koleżanki z grupy, ale z nią chyba nigdy wcześniej nawet nie rozmawiałem. Jej koleżanki wkrótce już wychodziły, a ona chciała zostać, więc dotrzymałem jej towarzystwa. Rozmawialiśmy, tańczyliśmy, trochę wypiliśmy, dobrze się z nią bawiłem.

Gdy zrobiło się późno uznałem, że czas wracać do domu. Zamówiłem taksówkę, a ona spytała czy może się zabrać ze mną. Rozumiem oszczędność, ale nie chciałem żeby potem szła sama ode mnie do siebie na piechotę, więc zaproponowałem że odwiozę ją taksówką do niej. Wydawała się trochę zaskoczona, ale zgodziła się.

Wsiedliśmy do taksówki i ona usiadła na środku, zaraz koło mnie, co mnie zdziwiło bo przecież jechaliśmy tylko we dwójkę i miała dużo miejsca dla siebie. Uznałem, że pewnie chce mieć dobry widok na ulicę przez okno z przodu.

Gdy dojechaliśmy do niej spytała czy wejdę na chwilę zobaczyć mieszkanie, w którym mieszka z koleżanką. To był fajny, nowy budynek więc pomyślałem, czemu nie. Weszliśmy do mieszkania, wzięła mnie za rękę i zaprowadziła do swojego pokoju. Całkiem przytulny. Poprosiła abym pomógł jej rozpiąć sukienkę. Chętnie pomogłem, w końcu trudno sięgnąć do zamka w takim miejscu. Następnie powiedziałem że czas na mnie, pożegnałem się i wyszedłem.

Następnego dnia zagadała do mnie ta jej przyjaciółka z mojej grupy “Hej, M. mówiła że spędziliście wczoraj wieczór i pytała mnie, czy jesteś gejem?”. Wtedy dopiero elementy układanki ułożyły mi się w całość. Nie jestem gejem tylko idiotą.

#l99Hv

Dzieciak w autobusie robi śmieszną minę patrząc na mnie, więc podejmuję wyzwanie i odpowiadam śmieszną miną. Jest godzina porannych korków, więc wdajemy się w pojedynek na śmieszne miny wykrzywiając się przez kolejne minuty. Dzieciak jest amatorem, potrafi zrobić tylko jedną śmieszną minę. Ja mam opanowany cały arsenał zabawnych grymasów, więc oczywiście go miażdżę i wygrywam pojedynek.

Rozglądam się po autobusie szukając bardziej godnego przeciwnika i zauważam wpatrzoną we mnie starszą kobietę. Jej spojrzenie jest takie, jakby właśnie dowiedziała się że ktoś umarł w jej rodzinie, a ja jestem odpowiedzialna. Widzę, że ze złości aż się gotuje w środku. Odwracam od niej wzrok i patrzę znów na dzieciaka.

Ku mojemy przerażeniu uzmysławiam sobie, że chłopczyk nie robił śmiesznych min. Jest upośledzony.

#OYoiH

Miałem ważne zebranie w pracy. Uczestniczyło w nim około 30 osób. Miało trwać tylko godzinę, ale sporo się przeciągnęło. Po kilkudziesięciu minutach poczułem silną potrzebę aby iść się wysikać. Ale wiedząc, że wkrótce się ma skończyć, byłem pewien, że dam radę wytrwać do końca. Pracowałem tu dopiero od miesiąca, nie chciałem się tłumaczyć ani być pierwszym, który wychodzi.

Po dwóch godzinach mój pęcherz niebezpiecznie zbliżał się punktu eksplozji. Dawno przestałem słuchać o czym mówią. Już miałem się zerwać i nie bacząc na nic wyjść, gdy w końcu zebranie dobiegło końca. Wstałem i jak strzała pomknąłem do toalety.

Jeszcze przed drzwiami zacząłem się rozpinać, dopadłem pisuaru i odpaliłem sikawkę. Ciśnienie jak z hydrantu. Nie byłem jedynym z potrzebą, bo wkrótce przy ścianie zgromadziła się kolejka.

Chciałem jak najszybciej zakończyć sprawę. Wstrzymałem oddech i starałem się sikać jak najszybciej. Chyba robiłem to za długo i za intensywnie, bo nagle poczułem się słabo, pociemniało mi przed oczami. Zrobiłem dwa kroki do tyłu i zemdlałem, lecąc na podłogę jak kłoda.

Trwało to tylko chwilę, zaraz odzyskałem przytomność. Był to jednak wystarczający czas aby z 10 kolegów zobaczyło jak się przewracam i upadam na podłogę z wackiem na wierzchu i potem jeszcze leję jak fontanna aniołka w parku.

Przez kolejne dni byłem główną atrakcją kuchennych pogawędek.

#7pDmH

Jestem kiepski w kontaktach międzyludzkich. Rozmawianie z obcymi ludźmi sprawia mi problemy, dlatego zwykle unikam sytuacji, w których muszę rozmawiać z kimś nieznanym.

Raz gdy wychodziłem z siłowni na recepcji siedziała bardzo ładna dziewczyna, która już jakiś czas wcześniej wpadła mi w oko. Ale rzecz jasna nasze kontakty nie wyszły poza “cześć” i podawanie/oddawanie karnetu i klucza do szafki w szatni. Tak więc jak zwykle oddałem jej kluczyk, ale tym razem ona podając mi karnet zagadała “Masz bardzo ładne włosy, mógłbyś wystąpić w reklamie szamponu".

Zupełnie zdębiałem i gorączkowo starałem się wymyślić zabawną odpowiedź. Mijały kolejne długie sekundy, ale w głowie miałem pustkę. W końcu wydusiłem “Powinnaś jeszcze zobaczyć moje pozostałe włosy”. Niezręcznie jej pomachałem i wyszedłem, w myślach wyklinając samego siebie. Ech...

W kolejnym tygodniu znowu ją spotkałem wychodząc z siłowni. Spytała z uśmiechem “Hej, ostatnio nie zrozumiałam co odpowiedziałaś, jak powiedziałam że masz ładne włosy”. Wspaniała szansa, aby to odkręcić. Ale nie. Odpowiedziałem “Powiedziałem, że powinnaś zobaczyć moje pozostałe włosy”.

Uśmiech szybko zniknął z jej twarzy. Nie poszedłem już więcej do tej siłowni.

#lnMyX

Moja dziewczyna i ja mieszkamy razem od dwóch tygodni. To chyba najlepsze dwa tygodnie mojego życia, codziennie sex, i jeszcze gotuje pyszne obiady. Wczoraj rano zbierałem się do pracy, gdy zawołała mnie abym jeszcze na chwilę wrócił do łóżka. Miałem jeszcze tylko 10 minut do wyjścia więc… oczywiście zrzuciłem ciuchy i wskoczyłem pod kołdrę. Trudno o lepszy początek dnia.

Niestety gdy w końcu odpaliłem samochód świecąca się lampka na konsoli przypomniała mi, że od dwóch dni jeżdżę na rezerwie. Po drodze zatrzymałem się stacji benzynowej. Zatankowałem za pięć dych, pobiegłem zapłacić. Międzyczasie mi się mocno zachciało sikać, więc wpadłem jeszcze do ubikacji. Były tam dwa pisuary. Przy jednym stał już starszy facet, ustawiłem się obok i wyciągnąłem sikawkę.

I tu mój mały zdrajca mnie zawiódł. Po porannym seksie jakoś tak mi się sprzęt wykalibrował, że zamiast zwartego strumienia odpalił mi się po wysokim ciśnieniem prysznic i to nie na wprost a W LEWO wprost na nogawkę tego faceta stojącego obok mnie. Aż zamarłem, nie wiedziałem co powiedzieć. Wtedy ten zacny starszy dżentelmen spojrzał na mnie i najwyraźniej uznał, że w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem będzie NASIKAĆ NA MNIE! Dokładnie tak, obrócił się i z premedytacją skierował swój strumień na mnie. Kurde, jaja po prostu. Krzyknąłem, że to było niechcący i uciekłem do kabiny, jak wyszedłem to go już nie było.

#Mlv0h

Jechałem do domu rodziców mojej dziewczyny. Spotykaliśmy się od paru tygodni i miałem ich poznać i zabrać ją do kina. Byłem zestresowany przed tym spotkaniem. Wiadomo, będą mnie oceniali, zawsze coś może pójść nie tak.

Gdy przyszła pora wyszedłem, wsiadłem do samochodu i wyjechałem na obwodnicę, bo tak do niej miałem najszybciej. Jechałem szybko lewym pasem wyprzedając samochody, gdy nagle jakiś psychol podjechał mi pod sam zderzak. Nawet nie wiedziałem kiedy, musiał naprawdę szybko jechać. Dodałem gazu, ale nic to nie dało. Wciąż wisiał mi na zderzaku, mimo że jechałem już z naprawdę dużą prędkością. Zirytowałem się i pomyślałem, że odrobinę przyhamuję, żeby gość wyluzował. Tak też zrobiłem i zaraz zwiększył dystans. Nie widziałem za dobrze przez jego szybę, ale wyraźnie zobaczyłem rękę z wyciągniętym środkowym palcem. Uśmiechnąłem się zadowolony z siebie i zjechałem na prawy pas. Niech sobie baran jedzie, może się rozwali i będzie jednego idiotę mniej.

Koleś mnie wyprzedził, od razu zajechał mi drogę i dał po hamulcach. Co za psychol! Wyprzedziłem go i znowu zjechałem na prawy pas, a ten znowu mi siadł na zderzaku! Na szczęście zaraz był mój zjazd. Wiedziałem, że wkrótce będę na miejscu więc z ulgą skręciłem bo miałem już tego serdecznie dość. Popatrzyłem w lusterko, a on jechał za mną.

Przestraszyłem się, że psychopata gotów za mną jechać i coś mi zrobić. Byłem już bardzo blisko celu. Dwa zakręty, on wciąż za mną. Zatrzymałem się przed domem dziewczyny, on zaparkował zaraz przede mną. Serce mi waliło jak szalone. Nie lubię się bić, ale nie pozwolę się terroryzować jakiemuś wariatowi, będę się bronił. Wysiadłem z samochodu i krzyczę do gościa “Gościu masz jakiś problem? Wyp*#$%#*aj stąd!”. Na co on odpowiedział “Ja mam wy*#$%*ać? To mój dom kretynie!”. To był jej ojciec.

#HYwze

Zajechałem na stację benzynową, z której korzystam od lat, zatankowałem i poszedłem zapłacić. Miałem wyśmienity humor. Przy kasie zobaczyłem nową kasjerkę, której wcześniej tu nie widziałem. Była sympatyczna i szeroko uśmiechnięta, przywitała mnie wesołym „Dzień dobły”. Podchwyciłem żart i odpowiedziałem „Dzień dobły, stanowisko numeł czteły”.

Kobieta momentalnie przestała się uśmiechać, zaczerwieniła się i nie patrząc na mnie spytała „To będzie 180 zł, faktuła czy pałagon?”.

Tego dnia nauczyłem się, aby nigdy nie zakładać, że ktoś udaje wadę wymowy dla zabawy.

#Cij6D

Kilka lat temu gdy nie miałem dziewczyny próbowałem szczęścia w serwisach randkowych. Raz natrafiłem na dobrze zapowiadający się profil. Ładna buzia, uroczy uśmiech, ciekawe zainteresowania, tylko trochę starsza ode mnie - wyglądała na wartą wysłania wiadomości. Ucieszyłem się, gdy odpowiedziała i umówiliśmy się w galerii handlowej na przekąskę i film.

Gdy nadszedł ten wieczór wyczekiwałem niespokojnie u siebie w mieszkaniu, gdzie mieszkałem z kolegą. Umówiliśmy się, że to ona przyjedzie po mnie. Byłem bardzo spięty, wyglądałem co parę sekund przez okno, czy podjechał jakiś samochód.

Zauważyłem jadący bardzo powoli motocykl, który w końcu zatrzymał się przed moją klatką. No, ale przecież dziewczyna by po mnie motorem nie przyjechała. Szczególnie, że ta wypełniała swoją osobą cały motor. To była potężna kobieta, nie było co do tego wątpliwości. Wstrzymałem oddech, gdy zdjęła kask i ciężkim krokiem skierowała się do mojej klatki. Aż zrobiło mi się gorąco, gdy usłyszałem mocne walenie do drzwi.

Ledwo otworzyłem usłyszałem “Cześć, gdzie masz łazienkę?”. Byłem jak sparaliżowany, nic nie powiedziałem tylko wskazałem ręką kierunek. Szybko zniknęła za drzwiami łazienki. Bez słowa popatrzyłem na mojego współlokatora, obaj mieliśmy oczy szeroko otwarte ze zdziwienia. Dźwięki które nas dochodziły były zatrważające. Sądząc po odgłosach i czasie jaki tam spędziła miałem wątpliwości, czy muszla pozostała w jednym kawałku.

Gdy ostatecznie wyszła próbowałem wykrzesać z siebie trochę entuzjazmu, w końcu miałem z nią spędzić wieczór. Wyszliśmy pożegnani przez dowcipne “Bawcie się dobrze” mojego kolegi.

Podeszliśmy do motocykla. Rzuciła mi kask i powiedziała “Wskakuj”. Kask wyglądał, jakby chwilę przed wyjściem wykopała go w ogródku, cały brudny i z pajęczynami w środku. Odpowiedziałem, że nie ma mowy, abym to włożył na głowę. Ze zrozumieniem podała mi swój kask, a mój sama ubrała. Jednak gdy tylko go założyłem, to od razu pożałowałem wymiany. Był totalnie przemoczony potem i śmierdzący.

Jak straceniec w drodze na gilotynę usiadłem na niewielkim skrawku siedzenia, jaki dla mnie został i ruszyliśmy na miasto. Nigdy w życiu nie byłem tak zawstydzony, jak wtedy siedząc na tym motocyklu. Gdy zatrzymaliśmy się na czerwonym świetle widziałem jak ludzie patrzą na mnie z politowaniem, gdy tak siedziałem kurczowo wczepiając się w boki kobiety ponad dwukrotnie większej ode mnie. Przez resztę drogi modliłem się, abyśmy mieli wypadek, który mnie zabije, a następnie żeby spadł deszcz, który zmyje moje ciało do kanałów, aby już nikt nigdy mnie nie zobaczył, nawet po śmierci.

Minęła cała wieczność, zanim dojechaliśmy na miejsce gdzie dołączyli do nas jej znajomi i poszliśmy na pizzę. Cały czas się na mnie gapili i urządzali sobie podśmiechujki jak to ona “łowi teraz w gimnazjum” (miałem wtedy 18 lat). Potem poszliśmy na film. Byłem w takim stanie, że nawet nie pamiętam co to było. Pamiętam tylko jak chrupała popcorn, jakieś cukierki i jak żałośnie próbowała się we mnie wtulać, jak były straszne momenty.

Gdy film się skończył pożegnaliśmy się z jej znajomymi i odwiozła mnie do domu. Całą drogę jechałem ze zwieszoną głową, nie chcąc napotkać jakichkolwiek spojrzeń. Przed klatką mnie uściskała i niezręcznie uchyliłem się przed buziakiem na pożegnanie. Biegiem wpadłem do mieszkania. Czekał mnie mnie współlokator, który gdy tylko spojrzał na moją twarz to zaczął zwijać się ze śmiechu.
Dodaj anonimowe wyznanie