Byłam na wczasach. Płynęłam nocą statkiem z koleżanką. Było ciemno, a do mnie podszedł czarnoskóry mężczyzna w białych spodenkach i zapytał po angielsku czy zrobię mu zdjęcie.
Zrobiłam, po czym zaczęłyśmy się śmiać z kumpelą, że jest tak ciemno, że go nie będzie widać, tylko jego spodenki (tak, wiem... chamskie). Chciałyśmy już odejść, a on do nas łamanym polskim: "Może coś będzie widać". Oby dwie spaliłyśmy cegłę i uciekłyśmy... Następnym razem muszę uważać na to co mówię.
Odwiedzam klientkę w domu, pokazuję wstępny projekt strony internetowej. Powiedziałem: "Jeżeli wszystko ok, podpisujemy umowę i działamy dalej". Klientka: "Im dłużej patrzę na ten projekt to coraz bardziej mi się podoba!". Podpisała umowę i wpłaciła 300zł zaliczki.
Na następny dzień dostaję maila: "Panie Robercie, ten projekt mi się nie podoba, to musi zrobić jakaś babka żeby poczuła czego ja chcę. Możemy to jakoś anulować?". Ja: "Jak najbardziej, nie ma problemu z rozwiązaniem umowy". Umówiłem się z klientką na spotkanie w celu zwrócenia katalogów, które dostałem aby się nimi wzorować/inspirować.
Klientka pyta czy mam przy sobie pieniądze z zaliczki. Wytłumaczyłem, że zaliczka nie podlega zwrotowi i jest to wpisane w umowie. Troszeczkę się wkurzyła, coś tam biadoliła, aż w końcu nie wytrzymałem i zapytałem czy przeczytała umowę zanim ją podpisała. Odparła, że nie. Dzwoni do męża.... daje mi go do słuchawki a ten mówi: "Pan jej nie słucha, ona jest POPIE**OLONA. Widziałem projekt i bardzo mi się podoba, przepraszam za żonę, taki charakter". Również przeprosiłem, życzyłem udanego dnia i z uśmiechem oddałem klientce telefon.
Jechałam z moją mamą samochodem na występy do mojej szkoły. Zatrzymałyśmy się na światłach. Gdy zrobiło się zielone, moja mama przez 2 sekundy nie ruszała, a jakiś gościu za nami zaczął trąbić. Potem jechał za nami, a moja mama specjalnie wolno jechała, żeby go zdenerwować. Kiedy wkońcu facet nas wyprzedził, ja z mamą pokazałyśmy mu środkowy palec, on się na nas popatrzył i okazało się że to był... mój wychowawca! A ja na występie wręczałam mu kwiaty.
Dawno temu, jak miałem 5 lat jechałem z babcią autobusem do wujka. Była kontrola biletów. Babcia żeby zaoszczędzić nie skasowała za mnie biletu i powiedziała kontrolerowi, że mam 4 lata (do tego wieku można było jeździć za darmo). Kontroler pokiwał głową i już miał iść dalej, gdy urażony obwieściłem "Nie kłam babciu, mam 5 lat!".
Czasami jak przytulam żonę, to chwytam za sprzączkę biustonosza na jej plecach i ją żartobliwie odciągam na 2-3 cm, jakby przygotowując do strzału. Wtedy ona mówi coś w rodzaju “Nawet o tym nie myśl!”. Ba, czasami nawet ją rozpinam, wtedy ona się wkurza i zapina ją z powrotem.
W ostatnim tygodniu w pracy pojawiła się koleżanka, która wróciła z urlopu macierzyńskiego. Przywitała mnie uściskiem. Byłem nieco zdekoncentrowany otrzymanym chwilę wcześniej mailem, zastanawiałem się jak na niego odpisać. Po tym jak delikatnie poklepałem ją po plecach, instynkt wziął górę i zanim się zdążyłem powstrzymać chwyciłem jej sprzączkę i solidnie ją naciągnąłem. Musiała to zauważyć.
Zrobiło się niezręcznie, ale jakby nigdy nic dokończyliśmy gadkę szmatkę o jej urlopie i zajęliśmy się swoimi sprawami. Mam nadzieję, że nie będzie z tego jakichś kłopotów.
Jestem żonaty. Planowałem wyjście z żoną na walentynkowy wieczór, pozostała tylko kwestia opieki dla naszej 4-letniej córeczki. Przyjaciółka mojej żony jest singielką, więc zagadałem do niej “Mam niezręczne pytanie, czy masz jakieś plany na Walentynki?”. Odpowiedziała “O, myślałam że nigdy się nie doczekam, chętnie gdzieś się wybiorę”.
Jechałem wczoraj tramwajem. Godzina szczytu, spory tłok. W jednej ręce trzymałem torbę, drugą na moment wyciągnąłem telefon aby sprawdzić, która godzina. W chwili gdy go chowałem z powrotem do kieszeni motorniczy z jakiegoś powodu ostro zahamował. Instynktownie wyciągnąłem rękę aby złapać się poręczy, jednak mój mózg źle wyliczył trajektorię i zamiast barierki złapałem.. za głowę może 18 letniej dziewczyny która stała obok i niczym czarny charakter z filmu akcji walnąłem jej głową w rurkę, którą oryginalnie chciałem złapać. Dziewczyna z krzykiem upadła na ziemię, a ja wyszedłem na tramwajowego psychopatę.
W ferie zimowe wraz z rodziną pojechałam nad morze do SPA. Bardzo się ucieszyłam, jak zobaczyłam piękny basen oraz jacuzzi. Wraz z siostrą stwierdziłyśmy, że wskakujemy do jacuzzi aby się trochę ogrzać, było całe dla nas. Siedząc zaczęłam nogą i palcami u stóp dotykać dna jacuzzi. W pewnym momencie wyczułam kamień. Chwyciłam go palcami u stóp i podnosząc do góry mówię do siostry "O patrz jakiś bursztyn". "Bursztyn" wypłynął na powierzchnię, a ja zamarłam, gdyż zaczął się rozlatywać. Moja siostra "Co tam masz, bursztyn?". Na co ja "Nieeee gówno, spier****my stąd".
Moja siostra śmiała się ze mnie, a ja z przerażoną i pełną obrzydzenia miną wyszłam z jacuzzi, przez dobre 3h nie mogłam domyć smrodu obcej kupy...
Następnego dnia, gdy byłyśmy na basenie podszedł do nas ratownik i z głupim uśmiechem oznajmił, że mamy zakaz wchodzenia do basenu i jacuzzi ze względu na to, że się wypróżniłyśmy wczoraj do jacuzzi. Chciałyśmy się tłumaczyć na co ratownik stwierdził, że to byłyśmy my ponieważ się śmiałyśmy i uciekłyśmy. Co prawda nawet nie pomyślałyśmy, żeby to zgłosić. I tak się skończyły nasze wypady na basen.
Unikajcie jacuzzi!
Miało to miejsce dawno temu, jakieś 3 godziny temu. Wybrałam się z rodzicami na działkę zobaczyć jak tam budowa. Całą podróż niemiłosiernie chciało mi sie sikać. Czułam, ze siła jaka naciska na mój pęcherz rośnie z każdą sekundą. Gdy dojechaliśmy pierwszą rzeczą jaką zrobiłam było pójście sobie "ulżyć".
Niestety łazienek jeszcze nie ma i musiałam udać się do brudnego, ciemnego tojtoja. Traf chciał, że akurat tego dnia miałam na sobie szelki i próba ich zdjęcia była niezwykle ciężka. Po udanej walce ze spodniami mogłam w końcu wziąć sie za robotę.
Zaczęłam działać gdy nagle poczułam ze but mi sie ślizga... Wstałam i zobaczyłam, ze deska od kibla jest opuszczona (wiecie tojtoj, pozycja na Małysza, nie było bata bym poczuła). Kurtka, spodnie, buty i szelki, wszystko było w moich szczynach. W panice zaczęłam wycierać podłogę i deskę papierem toaletowym i wtedy bonusowo w moje siki wpadł szalik. Załamana całym przebiegiem sytuacji kontynuowalam wycieranie tego co narobiłam, ale oczywiście musiałam sie poślizgnąć i upaść w złotawą kałużę.
To była najobrzydliwsza chwila w moim życiu. Miałam problem ze wstaniem przez śliską nawierzchnię, tak więc po dokładnym wytarzaniu w szczynach udało mi sie wstać podciągając się na jakiejś wystającej półeczce. Tak, to była ta prowizorka pisuaru...
Z obsikaną godnością wyszłam z tego nieszczęsnego WCtu i bez słowa udałam sie do samochodu i czekałam na rodziców. Po powrocie do domu wrzuciłam ubrania do pralki i poszłam sie umyć. Teraz bedę miała uraz do przenośnych toalet.
Z moją dziewczyną co parę tygodni chodzimy do kina i mamy zasadę, że na przemian wybieramy firmy. Tym razem była jej kolej. Co wybrała? Nieszczęsne 50 Twarzy… To ostatni film, który chciałbym obejrzeć z aktualnego repertuaru, ale umowa to umowa. Nie będę się rozpisywał, film był bezdennie głupi.
Dziwaczny wydawał mi się pomysł, że ból ma sprawiać przyjemność. Wczoraj wpadł mi do głowy durny pomysł aby to przetestować i zaaplikowałem sobie kilka solidnych klapsów w goły tyłek. W ogóle mnie to nie ruszyło, więc dodałem jeszcze kilka, tak mocnych jak tylko potrafiłem. Po prostu bolał mnie tyłek i tyle. Co za bzdura.
Później tego samego wieczoru pojechałem do mojej dziewczyny. Właśnie zaczynaliśmy nasze miłosne aktywności, gdy ona zauważyła dwa czerwone ślady dłoni na moim tyłku. Wpadła w amok. Jakby ją demon opętał. Krzyczała na mnie że jestem “pie***nym zdrajcą" itp. Próbowałem jej wyjaśnić ale stwierdziła, że “Nikt nie jest takim debilem” i zasugerowała, żebym sobie poszedł (użyła innych słów...). Od wczoraj nie odbiera moich telefonów ani nie odpowiada na wiadomości. No i jak z tego wybrnąć?
Dodaj anonimowe wyznanie