#UrRox

Kilka lat temu, gdy w modzie było jeszcze gadu-gadu, siedząc na tymże komunikatorze, otrzymałem wiadomość od obcej osoby. Napisała do mnie jakaś dziewczyna mieszkająca ze 140 km ode mnie. Nie miałem pojęcia dlaczego, ale co mi tam, pogadać nie zaszkodzi. 

Dobrze nam się rozmawiało. Okazało się że ma chłopaka (z którym chwilę później zerwała) i przyjeżdża do mojego miasta raz, dwa razy w roku na 2-3 tygodnie. Myślę no dobra, zapytałem o wtedy modne równie jak gadu-gadu - NK. Nie zaprosiłem jej do znajomych, starczyło gg. Podała, patrzę na zdjęcia, no no, szczuplutka i fajna blondyneczka, jeżeli będzie na wakacjach u mnie to chętnie się z nią spotkam :)

Gdy przyjechała dała mi znać, umówiliśmy się na następny dzień. Tego dnia ubrałem się wyjątkowo starannie. Z tego co przyuważyłem na fotkach, dziewczyna znała się na modzie i mogła mnie ocenić już po samym ubiorze. Umówiliśmy się w wyznaczonym miejscu, czekam na nią. Z daleka obserwuję ludzi, zauważam pewną otyłą dziewczynę, która nie może poradzić sobie z 3-4 letnim chłopcem, który się jej wyrywa. Jakież było moje zdziwienie gdy owa parka podeszła do mnie i dziewczyna spytała, czy to ze mną miała się spotkać. Wybełkotałem tylko 'yyy' i poprosiłem by dziewczyna podała swe dane. Zaczęła przepraszać, że użyła konta swojej kuzynki, ale tak fajnie nam się gadało, że byłoby jej przykro jak bym odrzucił ją po wyglądzie.

Zgodziłem się jednak na to spotkanie i szczerze powiedziawszy było to najgorsze jakie miałem w życiu. Dziewczyna widząc moją zgodę, poczuła się zapewne zbyt pewna siebie i zaczęła nawijać. Co trzecie słowo to był wulgaryzm - jedna z dwóch cech która mnie u dziewczyn odrzuca. Ludzie dziwne na nas patrzyli, bo jak ona może przy małym dziecku używać takich słów. Dodatkowo oceniała mijających nas ludzi, używała tekstów w stylu: "Ty patrz co za imbecyl, kolczyk w uchu, ciekawe po ch.. mu to", "Ło ku... taka młoda a już bachora się dochowała, szybka noc, czaisz?". Jeszcze kazała mi bym jej kupił fajki ZA SWOJE PIENIĄDZE (nie lubię palenia tytoniu przez kobiety). 

Tego było za wiele, od początku rosło we mnie zdenerwowanie, ale starałem się nad tym panować. Po tej sytuacji było już jednak za wiele. Odprowadziłem ją do domu gdzie mieszkała jej siostra, u której była na wakacjach i wróciłem do domu.

Po powrocie na gg otrzymałem pełną wyrzutu wiadomość "No chyba za bardzo Ci się nie podobało..." i pytanie co ona źle zrobiła.

#jLHhN

Gdy wprowadziliśmy się do naszego nowego mieszkania to na początku śmieci trzeba było wynosić do dużego kontenera, który stał przy ogrodzeniu. Jednego dnia, gdy kontener był prawie pełen, wziąłem solidny zamach, aby trafić swoim workiem na sam szczyt góry śmieci. Niestety źle obliczyłem trajektorię, wór ze śmieciami przeleciał na drugą stronę kontenera, za ogrodzenie i trafił centralnie w starszego pana, który akurat tamtędy przechodził.

#um7ws

Jestem jedynakiem. Moi rodzice zawsze obydwoje pracowali, więc jako dzieciak wiele czasu spędzałem sam w domu. Żeby zabić nudę wymyślałem sobie ciekawe zajęcia. Grzebałem po szafkach rodziców, robiłem tzw smoki z zapałek w wannie itp.

Pewnego razu znalazłem kawałek druta i wpadł mi do głowy pomysł, aby zrobić z niego wtyczkę do kontaktu. Wygiąłem drut w kształt litery U i planowałem wepchać obydwa jego końce do gniazdka elektrycznego. W ostatniej chwili uznałem, że aby drut bardziej przypominał wtyczkę, to włożę go do pudełka po zapałkach. Włożyłem drut do kartonika tak, że wystawały tylko dwie końcówki i trzymając (już na szczęście za pudełko, a nie bezpośrednio za drut) wepchałem je do gniazdka. Jak się domyślacie nie był to dobry pomysł. Trzask, błysk, poszedł dym i po chwili z bijącym jak szalone sercem oglądałem szkody - całe gniazdko i ściana dookoła były okopcone na czarno. Ponadto w domu nie było prądu.

Chcąc zatrzeć ślady, aby rodzice się nie dowiedzieli o moim "wyczynie" wyczyściłem ścierką gniazdko i ścianę wokół. Gdy rodzice przyszli to faktycznie nic nie zauważyli, dziwili się tylko czemu nie ma prądu, jak się okazało, w całym pionie w naszym dziesięciopiętrowym bloku!

#gzbny

To było w pewne piątkowe popołudnie. Wróciłem do domu zmęczony całym tygodniem szkoły. Ucieszył mnie widok świeżo upieczonych babeczek na stole. W domu był tylko brat z dziewczyną, więc stwierdziłem, że jak podkradnę jedną babeczkę to nic się nie stanie. Wziąłem duży kęs i nagle ugryzłem w coś twardego i rozbolał mnie ząb. Wraz z kawałkiem zęba, który mi się ułamał wyplułem pierścionek. 

Jak później się okazało mój brat zamierzał w nietypowy sposób oświadczyć się swojej dziewczynie i włożył pierścionek zaręczynowy do babeczki. Co za durny pomysł z jego strony... No cóż, moja dzisiejsza już szwagierka nie miała niespodzianki, ale nietypowe oświadczyny jak najbardziej.

#rCpNe

W czwartek nieco zabalowałam i w piątek rano spałam tak twardo, że budzik mnie nie obudził. Gdy w końcu otworzyłam oczy to zobaczyłam, że jest już 8 godzina. W pracy miałam ważne zebranie o 9, więc jak oparzona wyskoczyłam z łóżka.

W pośpiechu umyłam zęby, ubrałam bieliznę i nie myśląc wiele uznałam że ubiorę te same spodnie i bluzkę co wczoraj, bo leżały akurat pod ręką na podłodze koło łóżka.

Wskoczyłam do samochodu i przyjechałam do biura 10 minut przed tym zebraniem. Gdy się ono zaczęło zajęłam jedno z miejsc i mimo kaca próbowałam się skoncentrować na danych o sprzedaży, które przedstawiał jeden z kolegów. Po kilku minutach poczułam uciskanie spodni na tyłku, coś mnie tam uwierało. Wierciłam się, próbowałam poprawić spodnie, ale nie pomagało.

W końcu “dyskretnie” sięgnęłam ręką do tyłu i włożyłam rękę do spodni na kilka centymetrów. Wyczułam jakiś materiał, którego nie powinno tam być. Zaczęłam go ciągnąć, mocniej ciągnąć, w końcu szarpnęłam. I oto z głośnym “trach” z moich spodni wyskoczyły moje majtki ze wczoraj. Gdy w nocy wróciłam do domu najwyraźniej zdjęłam je jednym ruchem razem ze spodniami.

Tak oto siedziałam w pracy na zebraniu trzymając swoje majtki w ręce. Wszyscy obecni wlepili we mnie wzrok, miny mieli delikatnie mówiąc zaskoczone. Nie wiedziałam jak zareagować, więc w panice wepchałam je z powrotem do spodni.

#qx1K8

Ta historia zdarzyła się jakieś 3 lata temu. Razem z moim chłopakiem wybieraliśmy się na 18stkę koleżanki. Ja tego dnia postanowiłam wypróbować nową czerwoną szminkę, wymalowana i wystrojona radośnie powędrowałam do domu mojego chłopaka. 

Jego rodzice byli na podwórku za domem więc nie widzieli, że przyszłam. Po powitalnym buziaku okazało się, że szminka jest średnio wytrzymała i postanowiłam, że lepiej będzie ją zmazać, niż cały wieczór poprawiać makijaż. Usiadłam na łóżku u mojego chłopaka i poprosiłam o chusteczki, aby pozbyć się z ust pechowej szminki. Mój chłopak zmieniał w tym momencie spodnie, ale łaskawie podał mi chusteczki, a ja zaczęłam trzeć nimi usta i własnie w tym momencie wszedł tata mojego chłopaka.

Minę miał nieco zszokowaną, a ja po chwili zrozumiałam jak to wygląda. Mój chłopak stał nade mną z chusteczkami i z rozpiętym rozporkiem a ja uporczywie wycierałam usta. Zrobiło mi się niesamowicie głupio i odrazu na twarz wystąpiły rumieńce, nieśmiało wydukałam "Dzień dobry" na co ojciec chłopaka radośnie odpowiedział, po czym szeroko uśmiechnął się do syna i wyszedł. Dzisiaj oboje się z tego śmiejemy, ale w tamtym momencie wcale nie było mi do śmiechu.

#Ua1bm

W niedzielę poszedłem z pięcioletnim synkiem na spacer. Gdy przechodziliśmy przez rynek podszedł do nas gość roznoszący zaproszenia do cyrku i wręczył jedno mojemu synowi. Zależy mi aby wychować syna na kulturalnego człowieka, więc pouczyłem go "Powiedz dziękuję".

Gość od ulotek popatrzył na mnie przestraszonym wzrokiem i powiedział "Dziękuję...".

#4NGds

Za namową brata kupiłam sobie smartfona. Takiego z ogromnym ekranem. Ekran jest super, ale trudno mi się przyzwyczaić do wielkości telefonu. Często muszę go chować do tylnej kieszeni spodni, bo do przedniej mi się nie mieści.

Byłam w pracy. Miałam trochę do zrobienia w magazynie. To małe pomieszczenie i wiedziałam, że nikt tam nie będzie wchodził. Całe szczęście, bo tego dnia miałam okropne wzdęcia i gazy. Byłam zadowolona, że jestem na osobności, bo nie musiałam się powstrzymywać. Nie było szans, żeby ktoś usłyszał moje donośne wystrzały, więc jechałam bez oporu, żeby później mieć spokój.

Pół godziny później wyszłam na przerwę. Wyciągnęłam telefon i zobaczyłam, że od 15 minut trwa połączenie z telefonem w biurze mojego ex. Nagrałam mu na automatycznej sekretarce piętnaście minut pierdzenia!

Całe szczęście, że to był telefon stacjonarny, więc raczej nie ma możliwości aby tam miał identyfikację numeru.

#l6Ut3

Mój chłopak wrócił z miesięcznego wyjazdu do Niemiec. Oczywiście tego samego dnia pojechałam do niego. Mieszka z rodzicami i babcią, rodziców nie było w domu.

Zamknęliśmy się u niego w pokoju i właśnie byliśmy w trakcie "witania się" gdy nagle usłyszeliśmy głos jego babci zza drzwi "Nie przeszkadzajcie sobie gołąbki w tym co robicie, chciałam tylko wiedzieć czy zrobić wam kanapki?".

Nie wiedziałam, czy zaraz umrę ze wstydu, czy ze śmiechu.
Dodaj anonimowe wyznanie