#aim6L
Pomogłem jej wstać i zaprowadziłem na najbliższe krzesło, a potem wróciłem naradzić się do znajomych. Nie można było tak jej zostawić. Ciężko było się z nią dogadać, ale w końcu ustaliłem, że mieszka bardzo niedaleko, dwie ulice dalej. Uznałem, że zamówię jej taksówkę i wyślę do domu. Zadzwoniłem po taksówkę i pomogłem jej wyjść gdy przyjechała. Jednak taksówkarz nie chciał jej samej zabrać w takim stanie, chcąc nie chcąc musiałem też pojechać.
Taksówką zatrzymała się przed kamienicą, którą wskazała. Podczas gdy ja płaciłem ona wysiadła z samochodu i zaczęła biec chodnikiem. Pomyślałem, że w sumie ok, chociaż problem z głowy. Ale nie, za chwilę się przewróciła twarzą na chodnik.
Znowu pomogłem jej wstać, bardzo wkurzony już całą sytuacją. Lała jej się krew z nosa i coś bełkotała pod nosem, ale utrzymywała że mieszka właśnie tutaj. Weszliśmy do kamienicy. Zadzwoniła dzwonkiem do drzwi. Słychać było, że jest tam impreza. Otworzył jakiś koleś i mówię mu, że ją znalazłem w takim stanie. A ona wtedy wypaliła “COŚ MI WRZUCIŁ DO DRINKA”. Zanim cokolwiek zdążyłem powiedzieć koleś przywalił mi w twarz tak, że spadłem ze schodów, wziął ją do środka i zamknął drzwi.
Człowiek chciał zrobić dobry uczynek, a skończył poobijany i z obolałą twarzą.
#RHgeu
#cerlE
#T9GC0
Przed samym wyjściem chciała jeszcze umyć zęby. Sięgnęła więc po pastę do zębów, która zawsze stała na półce w łazience i zaczęła je myć. Jeszcze zanim wyszła stwierdziła, że musi kupić nową pastę, bo ta się chyba przeterminowała. Z ciekawości poszłam sprawdzić, czy z tą pastą faktycznie było wszystko w porządku, bo rano nie wyczułam w niej nic dziwnego...
Zgadnijcie co stało na półce? To był krem do rąk.
#ou2B9
Po paru godzinach postanowiłem wrócić do dziadków, którzy mieszkają nieopodal. Na tamten moment nie było dla mnie to dziwne, że wracam o 7 rano cały mokry z zamoczonym nowiutkim telefonem. Zdałem sobie sprawę dopiero, gdy otwarły się drzwi i ujrzałem mocno zniesmaczoną twarz dziadka. Zdążyłem wymyślić tylko to, że muszę szybko wziąć prysznic i opowiem wszystko, gdy wyjdę.
Wymyśliłem podczas 20-minutowej kąpieli, że ratowałem topielca ze stawu. Byli tak zachwyceni, że posiadają tak prawego obywatela wnuka, że tą samą wymyśloną historyjkę musiałem opowiadać przez następne 3 miesiące rodzinie oraz ich znajomym.
#N3s9J
Tego dnia były ćwiczenia z koszykówki. Nie jestem, nie byłam i raczej już nie będę w kosza dobra. A jeszcze żeby było lepiej - mam wadę wzroku, wtedy nie nosiłam jeszcze soczewek, a okularów nie wolno mi było nosić w czasie zajęć. Zatem - koszykarski patałach i jeszcze niedowidzi, rzuca do rozmazanej białej plamy, która być może jest koszem.
Były dwie drużyny, ustawione gęsiego obok siebie. Pierwsza osoba z każdego rzędu miała piłkę. Na gwizdek, osoby z piłką biegły pod kosz i rzucały z dwutaktu, a jeśli piłka nie wpadła od razu, to zbierały ją spod kosza i próbowały do skutku. Pierwsza osoba, która trafi zdobywa punkt dla swojej drużyny.
Nadeszła moja kolej - byłam w pierwszej klasie, bardzo chciałam, żeby starsze dziewczyny mnie lubiły i zależało mi, żeby dobrze wypaść. Dostałam piłkę, gwizdek i biegnę. No i panie, cuda - trafiłam pierwsza, jeszcze dwutakt bezbłędnie, no malina. Taka byłam zadowolona, że kiedy wracałam na miejsce przybiłam piątkę panu wuefiście, który wysoko trzymał otwartą dłoń. Myślałam, że chciał mi pogratulować. Ale nie, on pokazywał, ile kto ma punktów.
#yo3c3
Usiadły obok nas. Jedna była super laską, normalnie prawdziwa gwiazda. Druga natomiast… no wiecie… była sympatyczna. Powiedzmy, że miała na imię Ela.
W pewnym momencie Ela zaproponowała swojej koleżance, żeby poszły potańczyć. Ta nie chciała, z czego byłem zadowolony bo właśnie prowadziliśmy inteligentną dyskusję o gatunkach piwa. Powiedziałem więc Eli, że najlepiej żeby wzięła sobie jakiegoś faceta do tańca. Odpowiedziała, że wstydziłaby się spytać i że obawiałaby się odmowy. Tutaj skopałem sprawę. Chciałem pomóc, a wyszło jak wyszło.
Rozpocząłem motywacyjną przemowę. Mówiłem jej żeby śmiało poszła i dobrze się bawiła, a jak jakiś facet by nie chciał z nią zatańczyć to byłby idiotą i nie wiedziałby co traci. Że jest niezależną, piękną kobietą i nie potrzebuje uznania mężczyzn, żeby dobrze się bawić itp. Nawijałem chyba 10 minut.
Po tej gadce ona na mnie spojrzała i zobaczyłem iskry w jej oczach. Powiedziała “Wow, dzięki! To co, pójdziesz ze mną zatańczyć?”.
“Jaaa? Nieee...”, odwróciłem się i sięgnąłem po piwo.
#Z5uka
W pewnym momencie czuję, że ów pan gmera coś sobie w kieszeni, która była na wysokości mojego tyłka. Słyszę też jakieś sapanie i mlaskanie. Przeraziłam się, myślę sobie: ociera się o mnie i wali konia! Możliwości ucieczki brak. W końcu zebrałam się na odwagę, żeby na niego spojrzeć... Okazało się że pan w najlepsze zajadał się śliwkami, które trzymał w kieszeni.
#SkAst
Tego dnia też polowałam na taki konkurs, jednak w stacji, gdzie zwykle one były leciała akurat słaba muzyka. Przełączałam więc kanały i wtem usłyszałam o konkursie. Biegiem po telefon i dzwonię. Dodzwoniłam się, wygrałam bilety, miła rozmowa na antenie. Postanowiłam być jeszcze milsza i w pozdrowieniach oprócz rodziny dodałam "Pozdrawiam wszystkich słuchaczy radia Eska!" najmilszym głosem, jakim potrafiłam.
Sęk w tym, że to nie było radio Eska. Prowadzący najpierw zdębiał, potem wybrnął żartem, że oczywiście ich pozdrawiamy, a poza anteną powiedział tylko zawiedzionym głosem "Kasiaaaa...". Mimo, że minęło prawie 10 lat to do tej pory na samą myśl czerwienię się ze wstydu.