#Dw4xc

Parę lat temu brałem udział w poważnym wypadku samochodowym, w wyniku którego straciłem nogę poniżej kolana. Dzięki pomocy przyjaciół otrzymałem bardzo dobrą protezę. Tak dobrą, że jak parkowałem na miejscu dla niepełnosprawnych, to widziałem, że ludzie się krzywili i patrzyli na mnie potępiająco. Czasami w ogóle ktoś podchodził i mnie opieprzał, że czemu ja tu parkuję. Przez to teraz jak wysiadam z samochodu to muszę udawać, że mocno utykam na tę nogę, żeby mieć spokój.

#aim6L

W sylwestra byliśmy ze znajomymi w klubie. Już jakiś czas po północy udałem się za potrzebą do toalety. Przed drzwiami leżała jakaś zapita panna. Pomogłem jej usiąść i spytałem czy wszystko z nią w porządku, ale mówiła tylko w kółko “Ja prawie nic nie piłam”. Była ledwie przytomna.

Pomogłem jej wstać i zaprowadziłem na najbliższe krzesło, a potem wróciłem naradzić się do znajomych. Nie można było tak jej zostawić. Ciężko było się z nią dogadać, ale w końcu ustaliłem, że mieszka bardzo niedaleko, dwie ulice dalej. Uznałem, że zamówię jej taksówkę i wyślę do domu. Zadzwoniłem po taksówkę i pomogłem jej wyjść gdy przyjechała. Jednak taksówkarz nie chciał jej samej zabrać w takim stanie, chcąc nie chcąc musiałem też pojechać.

Taksówką zatrzymała się przed kamienicą, którą wskazała. Podczas gdy ja płaciłem ona wysiadła z samochodu i zaczęła biec chodnikiem. Pomyślałem, że w sumie ok, chociaż problem z głowy. Ale nie, za chwilę się przewróciła twarzą na chodnik.

Znowu pomogłem jej wstać, bardzo wkurzony już całą sytuacją. Lała jej się krew z nosa i coś bełkotała pod nosem, ale utrzymywała że mieszka właśnie tutaj. Weszliśmy do kamienicy. Zadzwoniła dzwonkiem do drzwi. Słychać było, że jest tam impreza. Otworzył jakiś koleś i mówię mu, że ją znalazłem w takim stanie. A ona wtedy wypaliła “COŚ MI WRZUCIŁ DO DRINKA”. Zanim cokolwiek zdążyłem powiedzieć koleś przywalił mi w twarz tak, że spadłem ze schodów, wziął ją do środka i zamknął drzwi.

Człowiek chciał zrobić dobry uczynek, a skończył poobijany i z obolałą twarzą.

#cerlE

Rano pierwszego kwietnia pomyślałem, że zrobię kawał mojej dziewczynie. Napisałem jej SMS że ją zdradziłem i mam wyrzuty sumienia. W odpowiedzi dostałem "Ty mnie raz, ja Ciebie trzy razy". Przy czym jak się okazało ona nie żartowała. Już nie jesteśmy razem, a ja wciąż jestem w szoku.

#T9GC0

Moja babcia miała na godzinę 19 umówioną bardzo ważną wizytę u dentystki. Jako że wróciłyśmy dość późno do domu, zostało jej niewiele czasu na przygotowanie się. Oczywiście pomogłam jej, żeby nie traciła czasu, i tak robiła wszystko w pośpiechu.

Przed samym wyjściem chciała jeszcze umyć zęby. Sięgnęła więc po pastę do zębów, która zawsze stała na półce w łazience i zaczęła je myć. Jeszcze zanim wyszła stwierdziła, że musi kupić nową pastę, bo ta się chyba przeterminowała. Z ciekawości poszłam sprawdzić, czy z tą pastą faktycznie było wszystko w porządku, bo rano nie wyczułam w niej nic dziwnego... 

Zgadnijcie co stało na półce? To był krem do rąk.

#ou2B9

Sytuacja miała miejsce w sierpniu zeszłego roku. Poszedłem na działkę, gdzie odbywała się impreza urodzinowa. Z racji tego, że było ciepło, a ludzie byli w stanie wskazującym, zaczęli się taplać w basenie. Mi takie zabawy nie były w głowie, stanąłem z boku i się przyglądałem. Jak można się domyślić, zostałem wrzucony do basenu, z zawartością portfela oraz telefonem. 

Po paru godzinach postanowiłem wrócić do dziadków, którzy mieszkają nieopodal. Na tamten moment nie było dla mnie to dziwne, że wracam o 7 rano cały mokry z zamoczonym nowiutkim telefonem. Zdałem sobie sprawę dopiero, gdy otwarły się drzwi i ujrzałem mocno zniesmaczoną twarz dziadka. Zdążyłem wymyślić tylko to, że muszę szybko wziąć prysznic i opowiem wszystko, gdy wyjdę. 

Wymyśliłem podczas 20-minutowej kąpieli, że ratowałem topielca ze stawu. Byli tak zachwyceni, że posiadają tak prawego obywatela wnuka, że tą samą wymyśloną historyjkę musiałem opowiadać przez następne 3 miesiące rodzinie oraz ich znajomym.

#N3s9J

Było to w gimnazjum, na wuefie. Nasza szkoła była bardzo mała, więc wszystkie klasy miały WF razem. Tyle dobrze, że osobno chłopcy, osobno dziewczyny.

Tego dnia były ćwiczenia z koszykówki. Nie jestem, nie byłam i raczej już nie będę w kosza dobra. A jeszcze żeby było lepiej - mam wadę wzroku, wtedy nie nosiłam jeszcze soczewek, a okularów nie wolno mi było nosić w czasie zajęć. Zatem - koszykarski patałach i jeszcze niedowidzi, rzuca do rozmazanej białej plamy, która być może jest koszem. 

Były dwie drużyny, ustawione gęsiego obok siebie. Pierwsza osoba z każdego rzędu miała piłkę. Na gwizdek, osoby z piłką biegły pod kosz i rzucały z dwutaktu, a jeśli piłka nie wpadła od razu, to zbierały ją spod kosza i próbowały do skutku. Pierwsza osoba, która trafi zdobywa punkt dla swojej drużyny. 

Nadeszła moja kolej - byłam w pierwszej klasie, bardzo chciałam, żeby starsze dziewczyny mnie lubiły i zależało mi, żeby dobrze wypaść. Dostałam piłkę, gwizdek i biegnę. No i panie, cuda - trafiłam pierwsza, jeszcze dwutakt bezbłędnie, no malina. Taka byłam zadowolona, że kiedy wracałam na miejsce przybiłam piątkę panu wuefiście, który wysoko trzymał otwartą dłoń. Myślałam, że chciał mi pogratulować. Ale nie, on pokazywał, ile kto ma punktów.

#yo3c3

Juwenalia. Byliśmy na imprezie, siedzieliśmy i piliśmy piwo. Nie było to pierwsze, drugie, ani trzecie piwo… byłem nieźle wstawiony. Zauważyłem dwie dziewczyny, które kojarzę z akademika i zawołałem żeby do nas dołączyły (chociaż ich za bardzo nie znałem).

Usiadły obok nas. Jedna była super laską, normalnie prawdziwa gwiazda. Druga natomiast… no wiecie… była sympatyczna. Powiedzmy, że miała na imię Ela.

W pewnym momencie Ela zaproponowała swojej koleżance, żeby poszły potańczyć. Ta nie chciała, z czego byłem zadowolony bo właśnie prowadziliśmy inteligentną dyskusję o gatunkach piwa. Powiedziałem więc Eli, że najlepiej żeby wzięła sobie jakiegoś faceta do tańca. Odpowiedziała, że wstydziłaby się spytać i że obawiałaby się odmowy. Tutaj skopałem sprawę. Chciałem pomóc, a wyszło jak wyszło.

Rozpocząłem motywacyjną przemowę. Mówiłem jej żeby śmiało poszła i dobrze się bawiła, a jak jakiś facet by nie chciał z nią zatańczyć to byłby idiotą i nie wiedziałby co traci. Że jest niezależną, piękną kobietą i nie potrzebuje uznania mężczyzn, żeby dobrze się bawić itp. Nawijałem chyba 10 minut.

Po tej gadce ona na mnie spojrzała i zobaczyłem iskry w jej oczach. Powiedziała “Wow, dzięki! To co, pójdziesz ze mną zatańczyć?”.

“Jaaa? Nieee...”, odwróciłem się i sięgnąłem po piwo.

#Z5uka

Pewnego dnia wracałam autobusem z uczelni. Jak zazwyczaj popołudniami bywa, bus był bardzo załadowany. Stałam przyciśnięta do rurki, kątem oka zauważyłam, ze za mną stoi jakiś starszy pan. 

W pewnym momencie czuję, że ów pan gmera coś sobie w kieszeni, która była na wysokości mojego tyłka. Słyszę też jakieś sapanie i mlaskanie. Przeraziłam się, myślę sobie: ociera się o mnie i wali konia! Możliwości ucieczki brak. W końcu zebrałam się na odwagę, żeby na niego spojrzeć... Okazało się że pan w najlepsze zajadał się śliwkami, które trzymał w kieszeni.

#SkAst

Kiedy chodziłam do gimnazjum miałam szczęście do konkursów radiowych. Wystarczyło trafić na wolną linię, chwilę porozmawiać na antenie, wygrywało się płytę/bilety do kina, pozdrawiało znajomych i koniec.

Tego dnia też polowałam na taki konkurs, jednak w stacji, gdzie zwykle one były leciała akurat słaba muzyka. Przełączałam więc kanały i wtem usłyszałam o konkursie. Biegiem po telefon i dzwonię. Dodzwoniłam się, wygrałam bilety, miła rozmowa na antenie. Postanowiłam być jeszcze milsza i w pozdrowieniach oprócz rodziny dodałam "Pozdrawiam wszystkich słuchaczy radia Eska!" najmilszym głosem, jakim potrafiłam.

Sęk w tym, że to nie było radio Eska. Prowadzący najpierw zdębiał, potem wybrnął żartem, że oczywiście ich pozdrawiamy, a poza anteną powiedział tylko zawiedzionym głosem "Kasiaaaa...". Mimo, że minęło prawie 10 lat to do tej pory na samą myśl czerwienię się ze wstydu.
Dodaj anonimowe wyznanie