#NcLej

Regularnie chodzę na basen. W czwartki jak z niego wychodzę, to wkrótce zaczynają się tam zajęcia z nauki pływania dla dzieci. Raz przyszedłem nieco za późno i w efekcie jak brałem prysznic, to do szatni wkroczyła cała banda 7-8 letnich chłopców.

Jak wycierałem się pod prysznicem to słyszałem ich rozmowy “Haha, jesteś goły”, “Haha widzę twojego siusiaka”, “Haha ja też widzę twojego”. Pomyślałem, że dziwne te dzieci, za moich czasów byliśmy jednak trochę poważniejsi. Gdy obwinięty ręcznikiem przeszedłem spod prysznica do szatni, to jeden chłopców, najwyraźniej najbardziej wyszczekany powiedział do mnie “Ej duży, pokaż jakiego masz sisiaka”, a reszta oczywiście w śmiech.

Postanowiłem zignorować gada, odwróciłem się tyłem do nich, podszedłem do swojej szafki, otworzyłem ją… a wtedy jeden ze szczeniaków zerwał mój ręcznik i uciekł z nim. Odwróciłem się szybko żeby go złapać, ale nie zdążyłem, a przecież nie będę za nim goły biegał. Tymczasem pozostali wpatrywali się w moje prywatne rejony z zaskoczonymi minami, któryś aż krzyknął “OOOH”. Po chwili inny skomentował “Zupełnie jak… ziemniaki! ZIEMNIAKI, ZIEMNIAAAKI!” i reszta w śmiech.

Poczułem się jakbym sam miał znów 8 lat i odwróciłem się aby wygrzebać z szafki moje bokserki, ale jak na złość nie mogłem ich znaleźć. Stałem tak czerwony ze wstydu z gołym tyłkiem i w końcu znalazłem nieszczęsne bokserki w plecaku. Nigdy bym się nie spodziewał, że w wieku 18 lat zostanę upokorzony przez bandę dzieciaków.

#pEszL

Dzień Wszystkich Świętych, msza na cmentarzu, tłumy ludzi. Wszyscy powtarzają "Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina ... " na co moja malutka wtedy siostra ze łzami w oczach krzyczy "nie Twoja wina mamusiu, to ich wina!" .
Poprawiła humor nam i modlącym się obok. Jeszcze nigdy nie widziałam tylu śmiejących się ludzi na cmentarzu.

#3In0i

Kupiłam sobie nowoczesny telefon. Spędziłam cały wieczór zapoznając się z jego bogatymi możliwościami i ustawiając różne rzeczy. Między innymi włączyłam odblokowywanie telefonu za pomocą rozpoznawania twarzy.

Dziś rano wstałam i pokazałam swoją poranną zaspaną gębę telefonowi. A ten mi na to, że mnie nie rozpoznaje.  Kodu do odblokowywania natomiast zapomniałam. Spędziłam więc 10 minut na ustawianiu się różny sposób, poprawianiu fryzury i ogólnie wdzięczeniu się do telefonu, bez sukcesu. Musiałam przełożyć kartę do starego telefonu. Nowoczesna technologia...

#F3scQ

Pewnego razu kumpel ze studiów zaprosił mnie do siebie na imprezę. Jako, że mieszka dość daleko od miasta, w którym jest nasza uczelnia - a co za tym idzie od miasta, w którym mieszka większość znajomych - postanowiliśmy wrócić dopiero następnego dnia. 

Rankiem po śniadaniu poczułam ogromną potrzebę skorzystania z toalety, w dodatku zanosiło się na grubszą sprawę. Po wszystkim spuściłam wodę.... I okazało się, że rura odpływowa jest zatkana. Wszystko wypłynęło i unosiło się w wodzie tuż przy brzegu muszli. W tym samym momencie usłyszałam stukanie do drzwi - reszta znajomych chciała wejść, by ogarnąć się trochę przed wyjściem, umyć zęby i tak dalej. 

Poczekałam chwilę, ale widząc, że sytuacja się nie poprawia, a chłopaki się awanturują, że zajmuję łazienkę, chcąc nie chcąc otworzyłam drzwi. Powiedziałam gospodarzowi, że toaleta się zatkała i bardzo przepraszam... Niestety usłyszeli to inni i tak połowa moich znajomych weszła do wc, by stać nad toaletą i podziwiać moją kupę, która radośnie unosiła się na wodzie.

#G6y0q

Miałam 15 lat i byłam w restauracji z rodzicami. SIedziałam nieco z boku, ale blisko rodziców i lizałam lizaka. W pewnym momencie jakiś facet podszedł do mnie i powiedział "Chciałbym być tym lizakiem".

Mój tata oczywiście to usłyszał. Myślałam, że gościa autentycznie zamorduje.

#ja66X

Byłam bardzo naiwnym, łatwowiernym dzieckiem. Gdy miałam 7 lat koleżanki wmówiły mi, że jeśli napluje się komuś na głowę, to ta głowa odpadnie i człowiek umiera. Bez zastanowienia uwierzyłam w ich słowa, a później przez kilkanaście minut uciekałam przed koleżankami, które udawały, że chcą mnie opluć.

#HoITP

Sytuacja przydarzyła mi się w 1 lub 2 klasie podstawowej. Było jakieś zastępstwo i pani kazała nam coś rysować, żebyśmy sie nie nudzili w czasie lekcji. Wszyscy pilnie coś malują, moje koleżanki wokół jakieś słonko, trawę, kwiatuszki, ptaszki - typowo dziewczęce malunki. A ja dzień wcześniej z kuzynami oglądałam jakiś thriller, więc zaczęłam rysować faceta z pistoletem, który strzelał do drugiego, a ten leżał w kałuży krwi. Bardzo podobała mi się ta scena.

Nazajutrz moi rodzice zostali wezwani na rozmowę z wychowawcą, gdyż pani posądzała moich rodziców o patologię w domu.

#9aqH3

Dziś rano jechałem sobie spokojnie tramwajem do pracy. Wokół sporo osób zajętych swoimi sprawami, wśród nich ona. Kobieta w okolicach trzydziestki, śliczna, blond włosy, elegancko ubrana. Jechała zamyślona, patrząc gdzieś w przestrzeń. Trzymała w rękach okazały wieniec z napisem "Ostatnie Pożegnanie".

Pomyślałem, że to smutne. Środa rano, a dziewczyna jedzie na pogrzeb. Oboje wysiadaliśmy na przystanku Rynek. Tam czekał na nią starszy gość w garniturze. Spojrzał na nią, na wieniec, znów na nią i powiedział: "Ostatnie Pożegnanie... ty kur*a idiotko! Ona odchodzi z pracy a nie z tego świata!".

#FwWyV

Dwa lata temu w Dzień Matki zapomniałem złożyć mojej mamie życzeń. Było mi głupio, dlatego rok temu chciałem się zrehabilitować. Kupiłem kwiaty i prezent, a nawet ładny papier do zapakowania tego prezentu. Zadowolony z siebie siadłem przy kompie i zająłem się swoimi sprawami.

Pół godziny później z pracy wróciła moja mama. Wziąłem się do pakowania prezentu w ten papier, gdy usłyszałem, że puka do moich drzwi “Czy mogę wejść?”. Nie byłem jeszcze przygotowany, a musiałem ją szybko powstrzymać przed wejściem, tym bardziej że często w takich sytuacjach wchodziła bez czekania na odpowiedź. Co wymyśliłem? “NIE WCHODŹ MAMO, BO WALĘ KONIA!”.

Reszta dnia upłynęła w wyjątkowo niezręcznej atmosferze...

#Z25o5

Sytuacja miała miejsce kiedy chodziłem do 1 lub 2 klasy podstawówki. Było to kilka dni przed dniem matki i pani wychowawczyni przygotowywała przedstawienie dla mam, a także kazała nam zrobić laurki i podpisać je imieniem rodzicielki. Po narysowaniu mojego dzieła sztuki pani zauważyła, że siedzę zamyślony i zapytała:
- Nad czym tak myślisz?
- Zastanawiam się jak ma moja mama na imię...
- Nie wiesz jak ma na imię twoja mama?
- Nie...
- A jak twój tata mówi na mamę?
- Wiem! Kocurek!
Po tej odpowiedzi wychowawczyni zwątpiła i zdradziła mi imię mojej matki.
Dodaj anonimowe wyznanie