#Drcdt
#2CZnR
Moich rodziców miała powiadomić szkoła. Były to czasy, gdy na wsi był jeden telefon (zwykle u sołtysa), a o komórkach nikt nie słyszał. Ze szkoły zadzwonili więc do naszej sąsiadki, by ta przekazała wiadomość mojej mamie. Nie wiem czy z przejęcia, czy z roztargnienia, ale sąsiadka wszystko źle zrozumiała i przekazała mojej mamie, że nie żyję.
Gdy moja mama to usłyszała runęła jak długa na betonowy chodnik przed domem. Uderzyła się w głowę i straciła przytomność. Sąsiadka wezwała karetkę, a tam lekarz stwierdził podejrzenie wstrząśnienia mózgu. I tak oto obie wylądowaliśmy w szpitalu z tego samego powodu. Ja na oddziale dziecięcym, a mama na tym dla dorosłych.
#r4buQ
Od zawsze myślałam, że ta droga, której tabliczkę przekręcałam, właśnie tak się nazywa. Okazało się jednak, że tak nazywała się sąsiednia ulica, ktoś prawidłowo ustawiał tabliczkę, a ja "poprawiałam" tak, że wskazywała błędnie.
#tKN3s
Wszystko szło ok, na początku lekki stresik, bo nie wszystkie nauczycielki były zadowolone z tego że im przerywaliśmy lekcję. W końcu stres minął, więc wchodziłem do każdej klasy po kolei i opowiadałem tą samą formułkę „Cześć wszystkim, czy wiecie na czym polega gra w tenisa? Czy słyszeliście o grze w tenisa? Czy wiecie do czego służą te piłki” itp.
Niestety tak się złożyło, że podczas naszego drugiego dnia pracy nie spałem już ponad dwie doby i organizm wymiękał, dlatego chcieliśmy jak najszybciej skończyć. Bardzo ucieszyliśmy się, gdy weszliśmy do jednej prywatnej podstawówki i dowiedzieliśmy się, że nie musimy chodzić po każdej klasie osobno, bo nie ma ich tak wiele i że wszystkie dzieciaki będą w jednej sali za chwilę. Poczekaliśmy na korytarzu, pogadaliśmy z wicedyrektorką, kolega przebrał się za tego nieszczęsnego jeżyka, aż w końcu dzieci się zebrały.
Wyobraźcie sobie teraz taką sytuację: wchodzę do sali, a tam pełno maluchów, dyrektorka, wicedyrektorka, woźna i dwie nauczycielki. Lekko się speszyłem, ale natychmiast skupiłem się na swojej roli, więc pewnym siebie, głośnym i pełnym entuzjazmu tonem krzyknąłem „Cześć dzieci! Czy słyszałyście kiedyś o penisie?”.
True story. Kumpel się popłakał w tym stroju, woźna zniesmaczona, reszta dorosłych face palmy, ale dzięki bogu nie wezwali policji ani nas nie wywalili. Na szczęście dzieci były zbyt zajęte jeżykiem.
#KZAiD
Wracałam z miasta do domu, nagle na drodze stanął mi koleś i niemal krzyknął "Klaudia?!". A to nie jest moje imię, więc uśmiechnęłam się i poszłam dalej z myślą, że koleś się pomylił. Ale nie! Po chwili mnie dogonił i ponownie zaczął używać imienia Klaudia i wypytywać mnie "Co tutaj robisz? Czemu nie mówiłaś, że przyjeżdżasz?".
Na początku myślałam, że to jakiś marny podryw, albo koleś jest zwyczajnie stuknięty.
Okazało się jednak, że jakaś pinda kradła moje zdjęcia wstawiając je na Facebooku i innych portalach jako swoje. Sprawa została zgłoszona i zdjęcia usunięte, ale niesmak pozostał.
#lsSPe
Kompletnie zaspany idę przywitać gości. Wiadomo - buziaczki, uściski dłoni i czułe słówka. Tradycyjna wręcz procedura. Jednak atmosfera była dosyć dziwna, jakby przy przywitaniu ze mną poczuli się strasznie niezręcznie. No ale nic, pewnie to dlatego, że jestem zaspany i wyglądam jak strach na wróble.
Po formalnościach udałem się do toalety. Cały czas praktycznie miałem otwarte tylko jedno oko, drugie jeszcze dosypiało. Dopiero tam zauważyłem powód nietypowego zachowania moich gości. Mój generał stał na baczność i tworzył praktycznie kąt prosty z moim udem, nic tylko użyć go jako cyrkla. Moje spodenki wyglądały jak namiot skautów. Kompletnie zaspany zapomniałem o "porannym drągu".
Moi drodzy koledzy, pamiętajcie, aby przed wyjściem z łóżka do gości upewnić się, że wasza armata znajduje się w trybie uśpienia.
#3ixyr
Na drugi dzień mi dzwoni i mówi, że jestem nienormalna. Przyszli do niej panowie od internetu i gdy włączyła komputer na tapecie był mężczyzna przebrany za seksownego jednorożca z napisem "Zostaw kompa, chodź pohasać".