#W7gaS

Dzisiaj wykazałam się szczytem głupoty. Kosiłam trawnik i trzeba było przestawić kilka metrów samochód, a z racji tego że w przyszłym tygodniu rozpoczynam kurs na prawo jazdy zapytałam się taty, czy mogę to zrobić ja. On stwierdził, że w sumie czemu nie. Niedawno objaśniał mi, gdzie jest sprzęgło, hamulec i gaz itd. Za kierownicę sama wsiadłam pierwszy raz w życiu. 

No to mądra ja wsiadłam, odpaliłam autko i podjechałam może z jakiś centymetr, ale od razu się zatrzymałam. Zadowolona z siebie stwierdziłam: "O, umiem!". No to jadę dalej. Sprzęgło, kluczyk i tu się zaczyna problem. Podjazd jest usytuowany na lekkim wzniesieniu, brama przymknięta, za bramą kamienista droga, mała foska i podwórko mojej babci. 

Tak się rozpędziłam, że zapomniałam gdzie hamulec, więc brama wjazdowa wyleciała z zawiasów, wjechałam do fosy i złamałam drzewko babci (co akurat wyszło na dobre - bo było okroopne). Gorzej na tym wyszedł samochód: zbita lampa, wyrwane lusterko i porysowany cały bok... O dziwo mój kochany tatuś nawet na mnie nie krzyknął (stwierdził nawet, że lecąca brama wyglądała jak na filmach akcji), ale za to wrzask mojej mamy mógłby postawić całą okolicę na nogi. 

Podejrzewam, że pierwsze jazdy z instruktorem będą dość ciekawe, biorąc pod uwagę moją dzisiejszą traumę na pół życia.

#IMoIg

Ostatnio rozmawialiśmy z moją dziewczyną i moją mamą na temat odpowiedzialności. W trakcie rozmowy powiedziałem, że ja nie planuję mieć dzieci. Rodzicielka odpowiedziała mi, że zawsze mi może kupić lalkę, żebym poćwiczył, jak się nie czuję na siłach. 

Zacząłem mówić zirytowanym tonem, że chyba oszalała, żeby kupować mi dmuchaną lalę. Popatrzyła na mnie z zdziwieniem, a potem zaczęła się głośno śmiać. W końcu wyjaśniła "Ale wiesz, mi chodziło o taką, co naśladuje małe dziecko" i dalej się śmiała na cały głos...

I tak sobie myślę, co ja kurna mam we łbie.

#RTlvu

Siedziałem u siebie w pokoju z dziewczyną i nagle do mojego pokoju wszedł tata. Patrzy na nas takim dziwnym wzrokiem i nagle mówi:
- Ale pamiętajcie, bezpieczny seks to szczęśliwy seks.
Jako że ja i moja dziewczyna mamy tylko po 17 lat nawet nie mięliśmy tego w planach, a co dopiero wiedząc, że w domu jest tata.
- Dobra, a co chciałeś? - odparłem.
- Idę do sklepu, chcecie coś do picia? - zapytał.
Odpowiedziałem, że mógłby cole kupić.

Jak wrócił dał nam po puszce coli. Zacząłem z nim dyskusję na temat owej kwestii, którą powiedział przed wyjściem i niestety jeszcze gorzej na tym wyszedłem. Ojciec wyjaśnił:
- Wolałem was ostrzec byście jednak się zabezpieczali, bo nie chcę zostać dziadkiem w tak młodym wieku, a najlepszym przykładem braku zabezpieczania jesteś ty...

Można powiedzieć, że wręcz zamarłem, a tata i moja dziewczyna mieli ze mnie dużo śmiechu.

#pOHSg

Zaczęłam kurs na prawo jazdy, wszystko pięknie fajnie, dopóki nie poznałam prawdziwego charakterku mojego instruktora. Głupie docinki, demotywacja, bezpodstawne krzyki - takie klimaty. 

Pewnego razu zdarzyła się niebanalna okazja by mu dopiec. Jedziemy w dość niemiłej atmosferze, nagle z daleka zatrzymuje nas policja. Instruktor blady przykleja na ślinie swoje lusterko, grzebie w schowku i wydziera się "Piłaś coś? Jesteś trzeźwa?". By podgrzać atmosferę powiedziałam, że nie do końca jestem pewna mojej trzeźwości (ale oczywiście byłam trzeźwa). 

Panowie policjanci bardzo mili, badanie alkometem, dokumenty i karta ucznia. Nagle pada rutynowe pytanie "Czy pan instruktor pokazywał pani gdzie jest gaśnica?". Nigdy nie wspomniał o gaśnicy. Spojrzałam na instruktora, który patrzył błagalnym wzrokiem żebym tylko przytaknęła policjantom. Więc z bardzo szerokim uśmiechem powiedziałam "Nigdy nie pokazano mi gdzie znajduje się gaśnica". Panowie przybrali bardzo srogie miny, zaczęli prawić morały instruktorowi, który wyglądał jak blada osika trzęsąca się na wietrze. Na dodatek kazali mu wskazać miejsce pobytu tej gaśnicy. Wyszedł z auta, szuka w środku auta, szuka pod siedzeniami, potem przeszedł do bagażnika nadal nie ma. Skończyło się na pouczeniu. 

Ubaw miałam nieziemski, gdy widziałam biednego (niczym Norek pobity przez Dankę) instruktora płaszczącego się przed policjantami. Jazdy do końca kursu spędziłam z uśmiechem na ustach i każde próby krzyku gasiłam pytaniem "A gaśnica to gdzie jest?".

#Vju7e

Od tygodnia pracuję w kancelarii prawnej i idzie mi dobrze, głównym moim zajęciem jest przyjmowanie nowych klientów i pisanie mniej skomplikowanych pism. Jako że mecenas musi często wyjeżdżać na rozprawy zostaję wtedy sama. 

Dziś nastąpiła jedna z dziwniejszych sytuacji w moim życiu. Przychodzi około 30 letni facet i nawiązuje się rozmowa:
- Dzień dobry w czym mogę pomóc? - spytałam.
- Czy jest mecenas? - powiedział facet.
- Nie ma, mogę umówić.
- To czy jest adwokat?
- Nie ma, mogę umówić, a pan w jakiej sprawie?
- A czy jest tu ktokolwiek oprócz pani?
- W tym momencie nie, w jakiej sprawie pan przyszedł?
- W sprawie pani bezpieczeństwa, nie ma tu kamer, prawda? Prawda. To niech pani lepiej uważa, bo może tu ktoś przyjść i uprawiać z panią sex bez pani zgody. Do widzenia.

Po czym wyszedł. Nie wiem, czy się mam śmiać, płakać, czy bać się...

#kuPQO

Było to kilka lat temu, gdy byłam nastolatką. Wraz z rodzicami wychodziliśmy właśnie do kina, gdy spotkaliśmy na klatce sąsiadkę. Popatrzyła na mnie krytycznym okiem i powiedziała do mojej mamy "Madzię to by trzeba do fryzjera wysłać, bo wygląda jak Mona Lisa". Na to ja wtrąciłam, że nie chcę ścinać włosów i że "Mona Lisa to dzieło sztuki więc w takim razie ja też jestem jak dzieło sztuki". Jak to usłyszał ojciec to od razu z zadowoleniem i dumą dodał "Oczywiście że jesteś dziełem sztuki, w końcu zrobił cię artysta!".

#bILeD

Moja ciotka po ślubie wyjechała i zostawiła mi swoją suknię ślubną, żebym komuś sprzedała. Jej się już nie przyda, a może ktoś sobie kupi. Oddałam suknię do pralni chemicznej, a w dzień jej odebrania byłam już umówiona z dziewczyną na przymiarkę. Sukienka trochę śmierdziała tymi chemikaliami, dlatego zawiesiłam ją na chwilę w ogrodzie żeby zneutralizować zapach. Dzień wcześniej natomiast prałam ubranka i myłam stare zabawki mojej młodszej siostry, żeby oddać je kuzynce, która niedługo rodzi dziecko. 

Od tygodnia wszystkie sąsiadki w promieniu pięciu domów gratulują moim rodzicom i myślą, że wychodzę za mąż i jestem w ciąży...

#eXBWH

Nie wiem, czy wy też tak macie, ale ja wstydzę się w sklepie czekać dłużej niż pięć sekund, aż pani wyda mi groszową resztę. Zawsze udaję, że taki groszowe sprawy mnie nie obchodzą. Zapewne jest to spowodowane tym, że w dzieciństwie mi się nie przelewało.

Stoję w kasie w Żabce. Przede mną dziewczynka, na oko 6-7 lat z sokiem, batonikiem i gumą. Po skasowaniu okazuje się, że brakuje jej 10 groszy, a pani z kasy nie pozwala jej donieść później i mówi jej, aby z czegoś zrezygnowała. Wtedy ja proponuję, że dołożę brakującą kwotę. Jednak okazuje się, że najniższy nominał jaki mam w portfelu to 10 zł. Wyciągam banknot i podaję kasjerce. W tym momencie mała dziewczynka chowa swoje pieniądze do kieszeni, bierze zakupy i odchodzi. Kasjerka wydaje mi 3 zł, a ja stoję jak wryta. Chciałam dołożyć kilka groszy, a zapłaciłam jej za całe zakupy. A ja nawet nie odezwałam się, bo wstydzę się upominać o pieniądze.

#4JPrM

Rok temu zaczęłam kurs na prawo jazdy. Pod koniec spotkań teoretycznych odbywał się kurs pierwszej pomocy z ratownikami medycznymi. Po przekazaniu wiedzy teoretycznej nadszedł czas na umiejętności praktyczne. Po resuscytacji niemowlaka oraz wyciągnięciu osoby poszkodowanej z auta nadszedł czas na resuscytację osoby dorosłej. 30 uciśnięć, 2 oddechy ratownicze, ręce proste, dłonie na mostku, odpowiedni rozstaw nóg - każdy wie jak powinna wyglądać poprawnie wykonana resuscytacja. 

Fantom składał się z 4 części więc 4 osoby wykonywały ćwiczenie w tym samym czasie, a reszta kursantów robiła za widownię. Podczas wykonywania ucisków, ratownik zadawał nam pytania dotyczące udzielania pierwszej pomocy, więc możecie sobie wyobrazić, że ćwiczenie nie trwało krótko i każdy powoli odczuwał zmęczenie. 

Ja nie mogąc już powoli złapać tchu, nie uciskałam klatki manekina dosyć głęboko, spojrzałam na "nauczyciela" błagalnym wzrokiem na co odparł:
- Szerzej te nogi, wtedy lepiej wchodzi!
Momentalnie cała sala wybuchnęła śmiechem, łącznie ze mną. Ratownik przez chwilę nie wiedział co wzbudziło taką reakcję, lecz gdy ogarnął również nie mógł się powstrzymać.
Dodaj anonimowe wyznanie