#VdTVZ

Był to wtorek, cieplutko jak zawsze, mama umówiła mojego młodszego brata do dentysty. Oczywiście mieliśmy jechać, wtedy kiedy ona wróci z pracy. Gdy przyjechała do domu, zaraz się ubraliśmy i poszliśmy do auta, żeby wyruszyć w podróż. Jednak mamie się przypomniało, że nie wzięła zdjęć szczęki małego, dlatego wytłumaczyła mu, gdzie są i on poszedł. 

Trochę czekaliśmy zanim wrócił, jednak kiedy już przyszedł rzucił zdjęcia na fotel i zamknął drzwi. Mama ruszyła i pojechałyśmy, nagle dzwoni moja siostra, żebyśmy się wróciły, bo nie wzięłyśmy młodego. Mama zdziwiona mówi jak to, przecież siedzi z tyłu, wiec moja siostra powiedziała, żeby się obróciła i zobaczyła, czy jest. Jakie było nasze zdziwienie, kiedy się okazało, że młodego nie ma w aucie, a my sobie same jedziemy do dentysty bez pacjenta. 

Kiedy się wróciłyśmy był bardzo zdenerwowany, że go zostawiliśmy, a on biedny zostawił zdjęcia, zamknął drzwi i poszedł jeszcze zamknąć furtkę. Tak oto pojechałyśmy do dentysty bez pacjenta.

#yGjNF

Miałam jakieś 10 lat i przyjechała do mnie moja ciotka. Spędzaliśmy czas razem z moim tatą w salonie i rozmawialiśmy, czekając na moją mamę. Bardzo chciałam żebyśmy zamówili pizzę, więc tato wysłał mnie, abym znalazła numer do takiej nowej pizzerii o specyficznej nazwie w Internecie. Znalazłam, przepisałam numer na kartkę i dałam tacie, żeby zadzwonił. Rozmowa wyglądała mniej więcej tak: 
- Dobry wieczór, czy jest dostawa do domu?
- Oczywiście.
- W takim razie poproszę jedną pikantną, a drugą z serem i szynką dla córki.
- ... Przepraszam może pan powtórzyć?
- No poproszę jedną pizzę pikantną, a jedną z serem i szynką.
- Proszę pana to nie jest pizzeria tylko agencja towarzyska.

Dobrze, że nie lubię hawajskiej...

#NvgRK

Ładne parę lat temu jako licealistka stałam sobie w kolejce po kręconego loda z automatu. Przez cały czas zastanawiałam się czy kupić sobie dużego, czy może małego. Starałam się zauważyć różnice w rozmiarach, kiedy ekspedientka wydawała smakołyki ludziom przede mną. Jako że wciąż nie byłam przekonana jak dokładnie wygląda duży, a jak mały lód postanowiłam po prostu zapytać pana, któremu akurat wręczono loda, słowami: "Przepraszam, pan ma dużego, czy małego?". W pierwszej chwili nie rozumiałam, dlaczego ludzie wokół mnie dziwnie się uśmiechają...

#2LWEF

Historia, która z pewnością nie obejdzie się bez hejtu, przykrych słów i opinii na mój temat. Mam 22 lata. Historia zaczęła się chyba w wieku, kiedy zacząłem dojrzewać. W wieku 15 lat miałem pierwszą w życiu dziewczynę. Byliśmy ze sobą 3 miesiące po czym się rozstaliśmy. Uznałem, że nie byłem jeszcze gotowy na związek.

Kolejna dziewczyna pojawiła się w wieku lat 17. Pokochałem ją za charakter, gdyż była tak ciepłą, miłą, kochaną i tolerancyjną osobą, że nie mogłem oprzeć się tak wspaniałej osobie. Tu zaczął się pewien etap w moim życiu. Czułem, że jest coś nie tak. Podświadomie nie potrafiłem tego określić, ale ciągle denerwowało mnie uczucie, że moja własna kobieta mnie nie pociąga. Przyszedł dzień, w którym postanowiliśmy skonsumować nasz związek. Kiedy doszło co do czego zamiast podniecenia czułem obrzydzenie. Nie potrafię tego określić, ale nie widziałem nic podniecającego w tej całej sytuacji. Z takiego powodu rozstaliśmy się po roku związku.

Wtedy poznałem Jacka. Poznaliśmy się na urodzinach naszej wspólnej znajomej. Zaczęliśmy rozmawiać, aż doszło do zwierzenia, po maratonie alkoholowym. Jacek był gejem. Długo nie mogłem zaakceptować sam w sobie sytuacji, że pociągają mnie faceci. Jesteśmy z Jackiem od 3 lat parą. Rok temu przyznałem się mamie kim on dla mnie jest. Dopiero po pół roku próśb, gróźb i płaczu mama zaakceptowała moją decyzję. Tata do tej pory tego nie akceptuje i od 2 lat nie mam z nim jakiegokolwiek kontaktu.

Jutro mija 26 rocznica ślubu moich rodziców. Tata zaprosił na imprezę ciotki, wujków, moją 18- letnią siostrę i 24-letniego brata, tylko nie mnie. Boli, owszem, ale rodzic powinien kochać dziecko takim jakie ono jest.

#DopRU

Sytuacja miała miejsce, kiedy chodziłam do gimnazjum, czyli 9-10 lat temu. Niestety miałam problem z nawiązywaniem przyjaźni - w tamtym okresie nie byłam lubiana, może ze względu na wygląd, może ze względu na wyniki w nauce... Mimo iż z usposobienia jestem naprawdę otwartą i pogodną osobą, w tamtym okresie zamknęłam się w sobie, wyrobiłam sobie setkę kompleksów.

Pewnego popołudnia po szkole, jako iż nie miałam co robić, dla rozrywki weszłam na czat dla nastolatków. Zaczęłam rozmawiać z ludźmi w "pokoju ogólnym" - nieśmiałość zupełnie zniknęła! Nikt mnie nie oceniał, każdy tak jak ja po prostu szukał znajomości, przyjaźni, akceptacji... Zaczęłam spędzać godziny, dnie i noce na czacie. Miałam nawet swoją grupkę znajomych z całej Polski! Rozmawialiśmy o muzyce, filmach, sporcie... Ale też o naszych sukcesach, porażkach, problemach, rozterkach, radościach... Ci ludzie stali się dla mnie wszystkim, co miałam. Potrafiłam czasami siedzieć do 4.00 nad ranem, mimo iż następnego dnia szłam do szkoły, bo tak dobrze się rozmawiało. Oczywiście rodzice widzieli, że spędzałam dużo czasu przed komputerem, ale jako iż mnie to uszczęśliwiało i bardziej się otworzyłam - akceptowali to.

Niestety ta historia nie będzie cukierkowa. Pewnej nocy, kiedy znowu zarywałam godziny na czacie, do prywatnej rozmowy zaprosił mnie jakiś chłopak. Ktoś nowy, nie znałam go, ale przyjęłam zaproszenie - czemu nie. Rozmowa mijała bardzo przyjemnie, aż "nowy" zaproponował przejście na Skype. Nie pomyślałam, z czym to może się wiązać. "Po prostu chce zobaczyć jak wyglądam, co w tym złego". Zdzwoniliśmy się. Niestety zamiast jego twarzy zobaczyłam... jego genitalia. Najpierw się przestraszyłam, potem szybko się rozłączyłam. On jednak zaczął do mnie pisać, że zdążył zrobić "print screena" mojej twarzy, że jak się nie podłączę i nie rozbiorę przed nim, to zrobi fotomontaż - wklei mój wizerunek w zdjęcia rozebranej dziewczyny, wydrukuje to i rozwiesi po mojej okolicy - głupia powiedziałam mu w jakim mieście i w jakiej dzielnicy mieszkam! 

Wpadłam w histerię, zaczęłam szukać pomocy u koleżanki z czatu, która akurat była online. Nie wiem na co liczyłam, może na dobrą radę, na wsparcie? Wtedy dowiedziałam się czegoś, co zmieniło całą sytuację. Ona go już znała. Rozmawiała z nim kiedyś. Zarwała nockę, bo "dobrze się rozmawiało". A potem... Rozebrała się dla niego przed kamerką. On zrobił screeny, szantażował ją już od tygodnia, żeby rozbierała się dla niego... Też była spanikowana, nikomu nic nie powiedziała, bo było jej wstyd. 

Wtedy stwierdziłam, że muszę coś z tym zrobić - nie będzie jakiś ... wuj szantażować mnie i innych 12-13-letnich dziewczynek! Zrobiłam najlepszą rzecz, jaka przyszła mi do głowy. Pobiegłam do ojca, obudziłam go i wszystko szczerze mu opowiedziałam. Był w szoku, ale podszedł do tego poważnie. Kazał mi się położyć spać, powiedział, że się tym zajmie. Następnego dnia wypytał mnie o wszystkie szczegóły na temat tego chłopaka i zgłosił sytuację na policję.

W tym przypadku policja zadziałała perfekcyjnie. Wytropili chłopaka po numerze IP. Okazało się, że to 19-latek, który ma komputer pełen dziecięcej - wczesnonastoletniej pornografii. Resztę pamiętam jak przez mgłę, mój ojciec starał się trzymać mnie z dala od tej sytuacji. Pamiętam, że zeznawałam u psychologa. Udało mi się też namówić tę koleżankę do zeznań. Z tego, co wiem, chłopak dostał rok więzienia. I zniszczył sobie życie w młodym wieku - już zawsze będzie miał status karanego.

Od tej pory nie wchodziłam na czat. Zerwałam tamte znajomości. Udało mi się znaleźć przyjaciół w realnym życiu. A moja więź z ojcem bardzo się wzmocniła, bo zaufałam mu w krytycznym momencie.

Wiem, że to źle brzmi, ale jak będę miała dzieci, będę kontrolować, co robią w Internecie. Nie chcę, żeby popełniły mój błąd. Wy też uważajcie... Na siebie, na swoje dzieciaki. Czat (czy Internet w ogóle) w dzisiejszych czasach jest naprawdę niebezpieczny. Poza dzieciakami szukającymi przyjaciół, przyciąga też zboczeńców.

#dP1MA

Skończyły mi się pieniądze na koncie, więc razem z mamą pojechałyśmy do sklepu, aby zakupić doładowanie. Rodzicielka czekała w aucie, a ja poszłam załatwić sprawę. Przede mną w kolejce do kasy stał starszy mężczyzna (ok.70 lat). Kupował tylko loda. Podczas płacenia ręce strasznie mu się trzęsły. Zrobiło mi się go szkoda. Po zapłaceniu staruszek opuścił sklep. Ja zapłaciłam za kartę i udałam się do samochodu. 

Tak się złożyło, że tamten mężczyzna zaparkował obok nas. Minęłam go i otworzyłam drzwi do auta mamy, kiedy nagle lód (całe szczęście jeszcze w papierku) upadł staruszkowi na ziemię tuż obok moich nóg. Jako wzorowa obywatelka i dobroduszny człowiek podniosłam loda. Starszy pan uśmiechnął się i powiedział:
- Chyba teraz należy się pani znaleźne, 15% z mojego loda. Może pani sobie dwa razy liznąć.
Podziękowałam za propozycję i wsiadłam do samochodu, gdzie moja mama zwijała się ze śmiechu. 

Czasem warto być dobrym. Można liznąć loda za free. ;)

#14RoD

Historia przydarzyła mi się w sylwestra roku 2014. Wraz z moim chłopakiem wróciliśmy od rodziny ze świąt do Gdańska, aby spędzić sylwestra w gronie przyjaciół. Mój chłopak przez całą drogę autobusem zachowywał się dziwnie, był podekscytowany, a jednocześnie bardzo tajemniczy i małomówny. Gdy wreszcie dotarliśmy do mieszkania z wszystkimi bagażami i słoikami na podwórku było już ciemno - jak przystało na godzinę 17:00 w zimie. Ledwo weszliśmy do mieszkania, a mój luby z niemałym podnieceniem oznajmił, że w tej chwili musi jechać "załatwić coś bardzo ważnego" i bez dalszych wyjaśnień wyszedł z domu. 

Jako że jesteśmy parą od kilku lat, oczywiście wiadomo co sobie pomyślałam... Z uśmiechem na ustach przygotowywałam sylwestrową kolację, ubrałam się jakbym szła na bankiet i rozmyślałam na temat oświadczyn. No bo po co miał pojechać mój chłopak w sylwestra jak nie po piękny pierścionek zaręczynowy? Wystrojona, umalowana i wypryskana perfumami, że aż głowa boli, siedziałam jak na szpilkach i czekałam. 

Mój luby uszczęśliwiony jak mały chłopiec wchodzi do pokoju, podaje mi wielkie pudło zapakowane w papier i mówi, że muszę koniecznie je otworzyć. W tym momencie przypomina mi się nagranie z internetu, jak poprzez wkładanie do dużego pudła innych mniejszych, jakiś chłopak oświadczył się dziewczynie. No o taki romantyzm go nie posądzałam... W napięciu, ze łzami w oczach, powolutku odpakowuję pierwsze pudełko... 

I było tylko jedno. Pudełko w którym znajdowało się PS4. Ja cała w szoku, a mój chłopak prawie szlocha ze szczęścia. Nie muszę już chyba opowiadać jak spędziliśmy Sylwestra 2014, z małą przerwą na oglądanie fajerwerków o północy.

#DiKRt

Kiedyś do sklepu w którym pracowałam przyszedł facet, który miał jakąś wadę wymowy i wywiązał się taki o to dialog:
- Jest pszzzzzzz lony?
Kompletnie nie zrozumiałam, ale dopytuję, bo szkoda człowieka.
- Słucham?
- No pszzzzzzzzzz lony.
"Hmh..." - myślę, mogłabym powiedzieć nie i miałabym gościa z głowy, ale pytam ponownie 
- Co takiego?
- No pszzzz lony...
Myślę, myślę i zaczynam kojarzyć, że wcześniej kręcił się przy przyprawach i krzyczę zadowolona :
- Aaaaa, pieprz mielony???
- Tak! - i ta ulga na twarzy chłopaka.

#X0vIf

Będąc w klubie poznałam chłopaka. Wymieniliśmy się numerami telefonu. Spotkaliśmy się parę razy. Miałam dziwne przeczucie. Po wielu trudach znalazłam jego profil na fb. Okazało się, że ma dziewczynę. Zdobyłam jej nr telefonu. Oczywiście postanowiłam do niej zadzwonić. Opowiedziałam jej, że się z nim spotykałam, ale nie wiedziałam, że ma dziewczynę. Ona oburzona z nim zerwała. Wyslalam jej screeny naszych rozmów i nasze zdjęcie wspólne. Chciała się ze mną spotkać, żeby zobaczyć SMS, które do mnie pisał, bo on oczywiście się do niczego nie przyznawał. 

Nadszedł dzień spotkania. Godzinę przed wyznaczonym czasem spotkania ona napisała mi sms, że ja kłamię i że on nie byłby w stanie jej zdradzić... Takie dostałam podziękowanie za kobiecą solidarność.

#PHzYa

Jestem motocyklistą, lata młodości spędziłem popalając na motorynce. Kiedyś jadąc niestety wjechałem w drzewo. Zanim dotarło do mnie, co się stało, usłyszałem tylko głosy dwóch moherów: "Tu nie ma co zbierać, tu po księdza trzeba jechać"... Uprzedzając pytania - sytuacja skończyła się na kilku zadrapaniach, ksiądz był zbędny.
Dodaj anonimowe wyznanie