#2u6up
Zeszłam do kuchni, bo chciałam sobie zrobić jedzenie na kolejny dzień, a on tam był i oglądał telewizor. Chciał mi coś powiedzieć, bo bardzo lubi się chwalić swoją wiedza, która mimo wszystko jest mała.
Poprosiłam go, żeby nic nie mówił, bo chcę się skupić na gotowaniu, a on szarpnął mnie za ramię i się zamachnął prosto w moją twarz.
Nie jest to pierwszy i też pewnie nie ostatni raz. Wspomnę tylko, że mam 14 lat, a ten człowiek ma jeszcze dwójkę młodszych dzieci.
Warto zgłosić to policji. Można anonimowo.
Mhm... i z pewnością będzie potrzeba Sherlocka Holmes`a by wydedukować kto zrobił zgłoszenie, że dziecko zostało uderzone w domu przez ojca.
MOPS.
Oj to tak nie działa, że mops wszystko załatwi i tatuś się uspokoi. Zgłosiłam ojca do mopsu że pije i się awanturuje no miałam dość tego wszystkiego. Mops zrobił tyle że chodził na przymusowe spotkania aa raz w tygodniu. Później z tymi samymi osobami że spotkań szedł na piwo. Awantury się skończyły. Miałam za to pijanego ojca który niszczyl psychicznie, ponizal i wyponilam w kółko że na własnego ojca mops nasylam.
psem straszysz? przecież mopsy są małe, poszczeka tylko i koniec...
Nie rozumiem dlaczego niektórzy bronią ojca. Przecież to jest przemoc domowa. I nawet jakby dziewczyna odpyskowała to nie daje mu to prawa do bicia jej, zwłaszcza że autorka podkreśla, że nie jest to pierwszy raz...
Gdyby uderzył ją w ten sposób jej partner to już dawno kazalibyście jej pakować walizki. Tutaj nie ma takiej możliwości, ale koniecznie powinna to gdzieś zgłosić. Z troski o młodsze rodzeństwo i przede wszystkim samą siebie.
Jak dla mnie brzmi to jak przekoloryzowana historia rozwydrzonej nastolatki. :)
Oddaj.
SPOM.
Nie umiesz chociaż udawać, że słuchasz? Sama sobie robisz problemy, złotko ;)
Z tonu Twojego wyznania wnioskuje, że średnio u Ciebie z szacunkiem do ojca. I zastanawiam się, czy przypadkiem Twoje zachowanie nie działa na ojca jak przysłowiowa płachta na byka. A z doświadczenia wiem, że takie pyskate dziecko ma się ochotę trzasnąć - sęk w tym, żeby nad taką fantazją umieć zapanować. Twój ojciec niestety nie posiadł tej umiejętności i jest to bardzo przykre.
Ej no ale naprawdę 😀 gdybym swojemu powiedziała "czy możesz do mnie nie mówić", pewnie też miałabym awanturę. Nawet spokojny ton może czasem zabrzmieć jak sarkazm, szczególnie z tak idiotyczną argumentacją. To przy gotowaniu nie da się rozmawiać? Bo co, odliczasz sto łyżek mąki? To można zrobić przerwę na minutę. Autorce zwyczajnie nie chciało się słuchać starego. A jeśli on wie, że i tak się nie dogadują i jego inicjatywa, żeby zagadać spotkała się znów z niechęcią, to mógł się zdenerwować.
I żeby było jasne - z uderzeniem oczywiście przesadził.
Zwracam uwagę, że ona nie napisała, że ją uderzył.
"Podniósł rękę" i "się zamachnął".
A że pyskata i rozwydrzona gówniara, to widać z wyznania.
No cóż, każdy miał 14 lat, i myślał że jest najmądrzejszy na świecie...
Każdy ma prawo do zażyczenia sobie nierozmawiania z kimś. NIC nie usprawiedliwia ojca w biciu swojego dziecka. Co za patologiczne myślenie! Za brak szacunku do rodzica ma być wpier*ol, a za brak szacunku do dziecka nic? Nie no, rodzice sobie roszczą prawa do bycia panami życia :v
Skoro się zamachnął to niewiele brakowało do uderzenia. Gościu nie panuje nad zlością i urażoną dumą.
Bardziej by mnie zdziwilo, gdyby to ojciec znajomego podniósł reke.