#2r1fG
Człowiek, który od początku zgodnie ze mną twierdził, że nie chce mieć dzieci i macierzyństwo to dla nas koszmar, w wieku 31 lat dostał nagle takiej obsesji na punkcie posiadania dziecka, że po licznych nieudanych próbach namawiania mnie postanowił podmienić mi leki. Dla jasności, mam taki dziwny kaprys, że nie trzymam leków, które zażywam na co dzień w blistrach, tylko przesypuję do specjalnych pojemniczków na leki. Wiecie, takie kółko z nazwami dni tygodnia i przegródkami, żeby codziennie pamiętać, aby wziąć. Już wtedy średnio się nam układało, ale raz na jakiś czas zdarzało nam się kochać, więc leki brałam. I kompletnie nie zauważyłam, że od miesiąca nie biorę tabletek antykoncepcyjnych, tylko witaminy na zdrową cerę. Ale o tym dowiedziałam się już sporo później.
W każdym razie leki były niemalże identyczne, różniły się jedynie lekko wielkością, ale to dostrzegłam dopiero wtedy, gdy prawda wyszła na jaw, a ja sobie porównałam obie tabletki. A dowiedziałam się w ten sposób, że mąż zaczął podejrzanie często pytać o to, co bym zrobiła jak jednak wpadnę, a do tego nagle zaczął się przymilać i skończyły się na ten czas kłótnie. Poczułam, że coś jest nie tak, ale przecież by nie powiedział co zrobił. To wzbudziło moją czujność. Dopiero pewnego ranka (on o 5 wstawał do pracy, ja mogłam zawsze spać do 9) bardzo wcześnie obudziłam się, aby skorzystać z toalety i jakoś tak cicho przemknęłam z sypialni do salonu, że przyłapałam go na gorącym uczynku, bo mnie zwyczajnie nie usłyszał. Zobaczyłam go z tym pudełkiem na leki, ale w końcu sam po czasie przyznał się. I wtedy rozwód był już pewny.
W ciążę na szczęście nie zaszłam. Rozwód wyszedł z jego winy i w zasadzie od roku nie jesteśmy już razem. A wyznanie piszę po to, żeby może ostrzec inne dziewczyny, które są w podobnej sytuacji, w której wtedy byłam ja.
Bardzo się cieszę, że nie ma kolejnego niechcianego dziecka!
Pamiętaj, że nieplanowane to nie znaczy niechciane, niekochane.
Ale to dziecko byłoby niechciane właśnie.
Ale tylko w połowie.
Nie wiesz czy matka nie pokochałaby go chociażby pod wpływem hormonów.
Ile to na anonimowych było historii o matkach, które go nie pokochały.
Jeśli chodzi o dzieci to nie powinno się gdybać, bo może się skończyć to tragedią.
Ale nie ma sensu z góry zakładać, że dziecko miałoby źle. Nawet nie wiecie jaka część z was jest nieplanowana.
Eh, wpadka wpadce nierówna, jak sama napisałaś.
Jak ktoś chce mieć dzieci i wpadnie to lipa, ale zazwyczaj do zaakceptowania.
Autorka nie chciała i nie chce dzieci, więc to dziecko poza byciem wpadką to właśnie byłoby niechciane, bo autorka go nie chciała. Nigdy.
Współczuję czasu zmarnowanego z idiotą, ale też muszę spytać - czemu, na Boga, wyjmujesz antyki z blistra? Przecież te blistry są zrobione tak, że naprawdę trzeba się postarać, aby się pomylić. Stosowałam różne tabsy i zawsze wszystko jest pięknie zaznaczone strzałkami, a do tego masz naklejki do oznaczenia dni tygodnia. Naprawdę bardzo nie rozumiem, co więcej w przypadku tego konkretnego typu lęku to mi się wydaje skrajnie nieodpowiedzialne - działanie antyków może zanurzyć nawet malutka zmiana dawki, dlatego wystawianie ich na czynniki zewnętrzne przez długi czas brzmi ryzykownie.
Tak czy inaczej trzymaj się ciepło, ale na przyszłość raczej nie wyciągaj antykoncepcji z blistra na zapas...
Leku*, zaburzyć*, pisanie komentarzy z telefonu zastępczego takie piękne
Wystarczy musiec brać więcej niż dwie-trzy tabletki dziennie, żeby móc się w tym łatwo pogubic, a nie każdy lubi ciągle się zastanawiać, czy dziś juz wszystko łyknął ;-)
Macierzyństwo dla mężczyzny, to musi być naprawdę koszmar.
i bardzo dobrze, ze nie zaszlas a gnoj zostal obarczony sluszna wina
jak juz zaczynaja sie takie glupie gadki, to radze ze szczerego serduszka nosic tabsy przy sobie, takze dlatego, ze substancja czynna utlenia sie i traci dzialanie takze w wysokich temperaturach, wiec wystarczy blister wystawic na poludniowe slonce...
dlatego zastanawiam sie nad implantem lub wkladka, szczegolnie, ze mam nieco dwukierunkowy zoladek...
tak tylko ostrzegm
Ociepanie. Tylko wkładka. Nie wiem co tacy faceci mają w głowach.
Lubię czytać takie wyznania 😊.
Pozdrawiam Cię autorko, jesteś mądrą i silną kobietą 😊. Tylko brać przykład
Brać przykład z nieodpowiedzialności?
Tabletki na cały miesiąc przekładać do pojemnika? Nie wiedzieć jak wyglądają? Dobrze, że się szybko rozwiodła.
No cóż, stało się.
Przynajmniej autorka wzięła sprawy w swoje ręce i nie dała sobie zniszczyć życia.
A co do tabletek, to każdy ma jakieś swoje nawyki.
A nie odpowiedzialny jest tutaj tylko jej były mąż.
Mąż to głupi manipulator. Ciekawe, że takich coraz więcej.
Bierzemy z was przykład.
Po co takie głupie uogólnienia?
Naprawdę niskie zachowanie ze strony byłego męża, a przy okazji tego wyznania pozwolę sobie polecić stosowanie krążków zamiast tabletek. I mniej stresu, i nie trzeba pamiętać o codziennej aplikacji, a poziom hormonów przyswajanych przez organizm jest równomierny 24 godziny.
Mój pierwszy chłopak przebijał prezerwatywy przez ostatni miesiąc naszego związku bo widział że się między nami sypie i że go zostawię więc uznał że jak zajde to z nim zostanę. Miałam 16 lat! Na szczęście nie zaszłam a po rozstaniu ten psychopata mnie stalkowal przez kolejne 5lat.
Czytałam całe wyznanie i trzymałam kciuki żebyś jednak nie była w ciąży.
Właśnie przez takie historie wydaje mi się że naturalne metody planowania rodziny wcale nie są takie złe. Po prostu wiesz kiedy nie uprawiać seksu i tyle.