#2qCrw
Ostatnio miał badania, z których wyszło, że jest z nim tylko gorzej. Ja już po prostu nie wytrzymuję. Rodzice pracują w domu, aby móc go pilnować, ale fizycznie nie da się nie przeoczyć czegoś, co robi. Regularnie niszczy wszystko, co znajdzie się w jego rękach. Robi to celowo. Naczynia, buty, ozdoby, książki, wszystko musi zostać poszarpane, pogryzione lub rzucane o ziemię, dopóki się nie rozbije. Do tego brat bardzo dziwnie okazuje swoje zdenerwowanie. Gdy coś mu nie pasuje, normalne dziecko na ogół płacze i tupie nogą czy coś. Mój brat natomiast ściąga spodnie, majtki i tam, gdzie stoi, robi siku lub kupę pod siebie, do tego krzyk oczywiście również. Rodzice i specjaliści cały czas próbują go tego oduczyć, ale nic nie pomaga. Brat często dostaje pampersa, gdy już nie ma wyjścia. A ile razy znalazłam kupę i siki w swoim pokoju, to nie zliczę...
Brat również uwielbia robić mi na złość. Robi to celowo, za każdym razem śmieje się, gdy uda mu się jakkolwiek uprzykrzyć mi życie. Z tego względu mam pokój zamykany na klucz, ale kilka razy zdarzyło się, że zapomniałam go zamknąć, a brat jakimś cudem wymknął się spod oka rodziców. Z jakiegoś powodu w moim pokoju on wpada w szał, zaczyna wszystkim rzucać, rozwalać, a raz postanowił „pogryźć” moją klawiaturę. W podobny szał wpada na widok zwierząt. Miałam kiedyś królika, ale brat go po prostu podeptał i zmiażdżył. Nawet telefonu nie można przy nim zostawiać, bo nim rzuca. Nie tylko moim, ale rodziców również.
Mam już tego naprawdę dość. Życie w ciągłym krzyku, płaczu, bałaganie, zniszczeniach i odchodach naprawdę mnie wykańcza. A o jakimś czasie spędzonym z rodzicami mogę zapomnieć. Oni muszą się zajmować bratem bez przerwy i to robią, a wszelkie rzeczy typu wspólne wakacje odpadają, bo każda opiekunka rezygnowała po dniu z bratem, członkowie rodziny tak samo unikają go jak mogą, od kiedy pogryzł babcię do krwi, gdy została z nim na kilka godzin. Po prostu go nienawidzę. Niszczy życie naszej rodziny, on po prostu niszczy wszystko. Zachowuje się jak agresywne zwierzę. A czasem się obawiam, czy jak dorośnie, to nas po prostu nie pozabija dla zabawy.
Moim zdaniem brat kwalifikuje się do leczenia w zakładzie zamkniętym. Nie przez siki i kupy, tylko przez nieustanną agresję, gryzienie ludzi itp.
Napatrzyłem się trochę na funkcjonowanie ridzin z niepełnosprawnym dzieckiem. Na szczęście nie w mojej rodzinie. Ale szczerze to jest tragedia dla całej rodziny (wprost proporcjonalna do stopnia niepełnosprawności/trudności wychowawczych upośledzonej jednostki, wokół której kręci się życie całej rodziny).
No cóż, jeszcze z rok i się wyprowadzisz na swoje, powodzenia