#2n7tg
Wieczór był wyjątkowo paskudny; padał deszcz i dosyć mocno wiało. Jak na złość pub, który sobie upatrzyliśmy, był pełen. Plątaliśmy się po centrum przez chwilę całą watahą świeżo upieczonych studenciaków, aż wreszcie znaleźliśmy jakąś pizzerię, która była niemal pusta. Poprosiliśmy obsługę o możliwość połączenia ze sobą paru stołów i usiedliśmy w grupkach, w jakich się poznaliśmy. Byłem bardzo głodny, więc długo się nie zastanawiając, zamówiłem pizzę. Bardzo lubię ostre, pikantne potrawy, zatem wybrałem pizzę o pretensjonalnej nazwie "Piekielna". Wiele razy jadłem pikantne pizze i byłem pewien, że nic mnie nie zaskoczy.
W oczekiwaniu na szamanie, między rozmowami, zacząłem rozglądać się po sali. Niedaleko nas przy stoliku siedziały studentki, z których jedna wyjątkowo mi się podobała. Co więcej, zerkała co jakiś czas w moją stronę, uśmiechając się do mnie. Oduśmiechnąwszy się zacząłem rozmyślać, jak by studentki zaprosić do naszego stołu. Byłem oczywiście jednak na to zbyt nieśmiały, jak większość młodych facetów.
Moje rozmyślania przerwało przybycie pizzy. Pachniała smakowicie! Mój pusty brzuch przejął chwilowo kontrolę i urocza studentka wyleciała mi z głowy. Wziąłem kawałek pizzy do rąk. Już miałem zatopić w nim zęby, gdy urocza studentka znów na mnie popatrzyła, uśmiechając się do mnie. Patrząc jej w oczy, włożyłem swój kawałek pizzy w moje oko.
Na początku nie było źle. Moi nowi znajomi pokładali się ze śmiechu, podobnie jak studentki przy sąsiednim stole. Zauważyłem co się dzieje, dopiero gdy wytarłem ketchup z oka. Pieczenie szybko przeszło w uczucie płonięcia mojej gałki ocznej. Czerwony ze wstydu, głodny, z załzawionym okiem musiałem iść do łazienki je przemyć. Minęło dobre 10 minut, zanim wróciłem do stolika. W międzyczasie dosiadły się do niego studentki - a przyczyna mojego pizzoczynu postanowiła usiąść zaraz obok mnie. Okazała się najfajniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek spotkałem. Za każdym jednak razem, gdy jemy pizzę, przypomina mi o tym, jak się poznaliśmy. Na naszym weselu rok temu była pizza - i tylko my i paru znajomych wiedziało dlaczego.
Dzisiaj mamy rocznicę - więc idę zabrać żonę na pizzę. Nie martwcie się, tym razem założę okulary.
No wpadła Ci w oko.
Dosłownie
keczup w pizzy? :(
Może chodzi o sos pomidorowy, ja np nie lubię jeść pizzy bez sosu pomidorowego i czosnkowego, bo zazwyczaj nie mają tak wyrazistego smaku.
Pamiętam to, jakby to wczoraj było. Razem z całą obsługą biliśmy brawo. Szkoda tylko, że na ślub nie zaprosiliście.
Ketchup w pizzy to herezja.
Urocze.