#2lckW
Przedstawię to trochę z innej strony.
Mam niespełna dwadzieścia lat, urodziłam się z naczyniakiem na pół twarzy i wiecie co?
Nie przeszkadza mi on wcale.
Kiedyś nie potrafiłam wyjść bez tapety (około kilogram szpachli XD ) z domu, ale to się zmieniło - tylko dlatego, że zaakceptowałam siebie!
Jestem oryginalna!
Nie mam sobowtóra!
Podobno nie jestem głupia i charakter też nie najgorszy, uwielbiam się śmiać - to się liczy!
Więc, chłopaki: trzymajcie się i wierzcie w siebie! Tylko to uczyni was szczęśliwymi!
Nareszcie jakieś pozytywne wyznanie . Brawo ! Gratuluję ci myślenia !
I tylko tak dalej! Dobrze jest!
Każdy jest na swój sposób oryginalny, nie ma dwóch takich samych osób.
Teoria głosi że każdy ma swojego sobowtóra z wyglądu, prawdopodobieństwo że znajdzie się osoba wyglądająca jak autorka i również posiadająca naczyniaka w tym samym miejscu jest bardzo małe, wręcz znikome... Chyba o to chodziło...
Jak nakładałaś na to tapetę to musiało jeszcze gorzej wyglądać
A ja mam dużego penisa i też jestem szczęśliwy
Penis tak długi, że Ci mózg ugniata.
Cudnie! Pokazałaś losowi fucka 😆😆
To pani pracuje w pepco w Kraśniku?
Już myślałem, że znalazłaś tego "jedynego" któremu nieprzeszkadza twój wygląd i że już planujecie swoją przyszłość :P
Jakoś nie lubię ludzi tego typu.
"Jestem oryginalna!
Nie mam sobowtóra!
Podobno nie jestem głupia i charakter też nie najgorszy, uwielbiam się śmiać - to się liczy!"
No cudownie, gratuluję.
Nie lubisz ludzi pewnych siebie?
Jest bardzo ogromna różnica między pewnością siebie, a próżnością. Jak się ma trochę oleju w głowie, to takich przemówień o sobie się unika. I nie chodzi mi o to, że nie mówić o swoich dokonaniach... tylko wiedzieć jak się o nich mówi. Pragnę zauważyć, że ja mam jedną łapę w dół, a ty w górę. Ups, chyba kogoś obraziłam. xD Następnym razem będę jeszcze głaskać po ego, sorry.
Ja tu widzę przede wszystkim dystans do siebie...
Autorka nie napisała, że jest zajebista i postradała wszystkie rozumy... Napisała jedynie, że zrozumiała że nie jest ważne to jak wygląda, a to co ma w głowie...A dobór słów to już całkiem inna sprawa...
Lepiej niech płacze i przeprasza że żyje.
Myślę, że autorka chciała wskazać powody, dla których akceptuje swojego naczyniaka. Nie widzi juz go jako wadę, ale zaletę(oryginalność). Poza tym ma ma myśli, ze ten naczyniak nie jest najwazniejszy, ma inne zalety.
Moim zdaniem sama pewność siebie kończy się tam, gdzie zaczynamy wywyzszac się nad innymi mając ich za gorszych od nas samych. Tu, zaczynamy mówić o próżności.
Moja siostra ma naczyniaka na twarzy. Co prawda niewielkiego, ale i tak widocznego. Do tego naprawdę rzadko się maluje, tylko na jakieś większe wyjścia, imprezy. Zawsze robi na tyle lekką "maskę", żeby wciąż było widać naczyniaka :)