Mój kolega był gejem. Znaliśmy się od parunastu lat, tylko ja o tym wiedziałem. Nie mógł pogodzić się z faktem, że "był inny", chociaż wciąż powtarzałem mu, że wcale nie jest. Oglądam średnio co drugi dzień film z dziewczyną. Tym razem też tak było, gdy napisał do mnie, bym wpadł do niego, bo musi ze mną porozmawiać. Odmówiłem, napisałem, że wpadnę jutro (wiecie, ciężko zrezygnować z zapowiadającego się seksu).
Niestety, na drugi dzień okazało się, że popełnił samobójstwo. Nie mogę sobie wybaczyć tego, że go wtedy olałem, nie wiem, o czym chciał porozmawiać, a najgorsze w tym wszystkim jest to, że gdybym wtedy poszedł do niego, prawdopodobnie wciąż by żył.
Byłem fatalnym przyjacielem.
Dodaj anonimowe wyznanie
Osoba, która chce popełnić samobójstwo po prostu to robi. Nawet gdybyś poszedł porozmawiać nie masz żadnej gwarancji, że by to coś zmieniło. Może by odłożyło w czasie.
Nie uważaj się za fatalnego przyjaciela. Każdy ma swoje życie i swoje sprawy. Ty zająłeś się tego dnia sobą, bo miałeś do tego prawo. Serio nie wrzucaj sobie jakiejkolwiek winy
Może chciał ci powiedzieć, że się w tobie zakochał. Gdyby potem popełnił samobójstwo to byłby cios.
moim zdaniem wyznanie jest ściemą napisaną by znaleźć się na głównej/wywołać "g*wnoburzę...
Akceotowałeś go takim jakim był i go za to nie potępiała. Byłeś dobrym przyjacielem, po prostu zdarzyła się straszna sytuacja i nie możesz się za to obwiniać.
Rozumiem Twoje poczucie winy, ale przecież nie możesz siebie winić za jego decyzję i czyn. Skąd mogłeś wiedzieć, że chłopak miał myśli samobójcze a konsekwencje stały się tak poważne. Nie mogłeś tego przewidzieć. Przykro mi, że tak się stało, ale nie wyrzucaj sobie. Nie ma powodu.