#2jU4i
Postanowiłam pogadać z nim. Powiedziałam jedynie o tym, że słyszałam przez przypadek jak mnie tak nazwał. Był zdziwiony tym, że w ogóle o to pytam, że to przecież NORMALNE określenie. Prosiłam, żeby mnie tak nie nazywał, ale on uważa, że robię problem z niczego.
Do niego nie dociera, że ja mam imię, a określenie "moja baba" jest dla mnie równie głupie/szczeniackie/chamskie jak np. "moja dupa". Gdy mu powiedziałam, że nie chcę być z kimś, kto mnie tak nazywa, to usłyszałam od niego coś w stylu "a co, zostawisz mnie, bo nie nazywam cię księżniczką?".
Cóż, jeszcze się zdziwi. Księżniczką być nie chcę, chcę być zwyczajnie Anką, bo tak mam na imię.
Ludzie, a weźcie się jej nie czepiajcie. To,że wam nie przeszkadza, kiedy ktoś tak o was mówi, nie musi znaczyć, że jej się ma to podobać. Ma prawo nie życzyć sobie być nazywana "jego babą" i on to powinien uszanować. Ja też nie byłabym zachwycona, gdyby chłopak nazywał mnie konkretnie "babą", "księżniczka" by mnie wkurzała... Znam osobę, która w ogóle nie lubi, kiedy partner mówi "moja ...." i on to potrafi uszanować, używa imienia.
No tak, to jest jedna strona medalu. Druga strona może być taka, że autorka faktycznie przesadza (kto by pisał o czymś takim wyznanie) i mogła zakomunikować swojemu partnerowi to w nieprzyjemny sposób. Nie oceniam bo nie znam całej historii, wiem że ja bym miała w dupie jak o mnie chłopak mówi kolegom, ale rozumiem, że należy szanować potrzeby drugiej strony
asno dokladnie, sa dziwczyny, ktorym nie przeszkadza okreslenie typu " foczka", " swinia", "dupa", jefen znajomy mowi " moja szmata"
a dla mnie to poprostu prostackie ordynarne i odrazajace
Mnie by się to też nie podobało.
Jak nie baba to od razu księżniczka musi być czy jak.
My do siebie z mężem nigdy się w ten sposób nie odnosiliśmy, chyba głupio by nam było tak się nazywać... i chyba nie jesteśmy w tym jacyś wyjątkowi.
Ale każdy jak kto lubi, woli czy chce... byleby się chemia zgadzała.
Nie widzę nic złego w nazywaniu swojego partnera jakkolwiek, nawet i "moja dupa", ale pod warunkiem, że tej dupie to nie przeszkadza. Jeśli komuś przeszkadza mówienie choćby "moja ukochana", to powinno się to uszanować i tak nie mówić. Sama do osób, które mojego chłopaka znają mówię o nim po imieniu, do osób, które go nie znają, mówię po prostu "mój chłopak", ewentualnie "facet", gdy nie chcę się powtarzać z tym "chłopakiem". Jeśli on nie potrafiłby uszanować, że nie podoba mi się jak o mnie mówi, to nie byłby już moim chłopakiem, bo wzajemny szacunek w związku to coś bardzo ważnego.
Hm, możesz spróbować odwrócić sytuację - mówić o nim "mój ...", używając określeń, które będą kulturalne, ale sprawią, że poczuje się niekomfortowo. "Mój szczurek", "mój malutki", "moja kuleczka", "mój frędzelek" - mogą zadziałać określenia słodkie i niepasujące do samca. Przy koleżankach, kolegach, tak żeby słyszał. Może dyskomfort da mu do myślenia i sprawi, że w rozmowie osiągniecie kompromis.
Mnie też by to wkurzalo. Bo to troche przedmiotowe. .. zresztą ja z moim partnerem nawet dla żartów nie nazywamy się w taki sposób. Trzeba mieć do siebie szacunek. To tak jakby nazywał Cie swoją krowa...Poza tym sam fakt, że Ci to nie odpowiada jest wystarczającym powodem, żeby tak nie mówił. Wzajemny szacunek, mówi coś to wam? Nie ważne, że on tego nie rozumie. On ma szanować to czego oczekuje partnerka i wzajemnie. Na tym polega związek.
Nazwanie dziewczyny swoją kobietą to to samo, co nazwanie jej krową?
@Suneku czy ten chłopak nazywał ją swoją kobieta? Czytałeś to wyznanie w ogóle? Mi z ta krowa chodziło o to, że "krowa" idealnie oddaje logikę tego gościa. Krowa sama w sobie to spoko zwierzę, przecież krówki są takie słodkie... ale jednak niezbyt fajne. Tak samo odbieram babę... Tak jak wielu już komentujących tu mówiło - problem nie tkwi w samym określeniu, ale w tym, że nie obchodzi go, że rani swoją dziewczynę. Bo przecież jego wygoda, emocje, podejście są najważniejsze...
Tak, czytałam i on nazywa ją swoją kobietą. Jak już pisałam, "baba" w gwarze śląskiej oznacza "kobieta". Nie ma napisane skąd pochodzą więc można założyć, że chłopak pochodzi z Górnego Śląska.
@Suneku można też założyć że chłopak jest idiotą..który nie ma szacunku do osób bliskich
Mnie wkurzalo jak mój ex mówił "idę sie spotkac z moją" z kim moją? Matka, siostrą?
Taa mam kolegę który mówi "jadę do dziewuchy"
Moja dziewczyna, narzeczona, żona... nawet moja kochanka brzmi lepiej xD
A tym bardziej używając imienia: Moja Anka/Hanka/Klaudia czy Bożena.
To trochę mówi o jego (bądź co bądź) pogardliwym stosunku do waszej relacji.
I jasne, może mówienie przy kolegach "moja ukochana" może być nie zawsze na miejscu, ale... cytując klasyka: no kurde, szanujmy się
Skoro on mówił na Ciebie ,,moja baba'', to Ty powinnaś nadać mu krzywkę ,,mój dziad''.
brak szacunku i tyle. mam żonę, mam nieraz nerwy na nią, ale takie terminy... nie zasługujecie na to.
Gdybym miała chłopa robiącego afery o nazywanie go chłopem, to już bym nie miała chłopa.
A ja, gdybym miałam faceta, który nie potrafi uszanować, że nie podoba mi się jak o mnie mówi (bo jest różnica pomiędzy robieniem afery, a zwróceniem uwagi i prośbą by przestał tak mówić), to nie byłby już moim facetem. Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Dla ciebie obraźliwe by było gdyby twój chłopak mówił o tobie "moja dupa" czy "moja cipa"? domyślam się, że tak, więc dlaczego nie potrafisz zrozumieć, że dla kogoś obraźliwe może być "moja baba", z jakiegokolwiek powodu? ja na przykład nie chciałabym żeby mój chłopak mówił o mnie "moja stara", a znam pary, które tak o sobie mówią i są szczęśliwe. Dla każdego obraźliwe będzie co innego i mądry człowiek to zrozumie i i szanuje, a głupi będzie myślał, że skoro dla niego to nie jest obraźliwe, to dla nikogo innego też nie będzie.
Fajnie, że mu to nie przeszkadza. Ale jakby jednak tak nie było i zwyczajnie poprosił cię o używanie innego określenia, to co? Zrobiłabyś mu awanture, że przecież jest chłopem i tak go będziesz nazywać?
Uznałabyś, że przesadza i dalej nazywałabyś go chłopem?