#2j7KQ
Na lotnisku w Delhi czekał na mnie mój serdeczny przyjaciel Abhi - Hindus, którego poznałem, gdy ten był w Polsce na wymianie studenckiej. Złapaliśmy taksówkę i pojechaliśmy do domu mojego gospodarza. Abhi chciał zapłacić za kurs, ale kategorycznie mu tego zabroniłem.
Zapytałem taksówkarza, ile się należy. Ten podał cenę równą ok. 30 polskich złotych. Szybko odliczyłem hajs i chciałem mu go wręczyć, lecz wtedy do akcji wszedł Abhi.
Okazało się, że ceny są tam znacznie niższe i taryfiarz usiłował mnie oszukać. Mój przyjaciel nawrzeszczał na niego, wyzywając od cwaniaków, naciągaczy i kutasiarzy, którzy sprawiają, że turyści wyrabiają sobie złą opinię o Hindusach. Na koniec burcząc, rzucił taksówkarzowi połowę odliczonej kwoty i dosłownie wyciągnął mnie z pojazdu, na odchodnym rzucając kierowcy kwiecistą wiązankę na temat złego prowadzenia się jego matki.
Kiedy zrozpaczony patrzyłem, jak taksówka znikała gdzieś na linii horyzontu, Abhi przyjacielsko klepnął mnie w plecy pytając:
- No i jak ci minęła podróż, stary druhu?
- Dobrze - odrzekłem zgodnie z prawdą. - Aż do momentu, kiedy przegoniłeś w trzy diabły taksówkę z całym moim dobytkiem w bagażniku...
Odzyskałeś ten dobytek?
Jak zwykle nie ma najważniejszego :v
No nieźle xd
Myślę, że historia zmyślona, bo nie stałbyś biernie patrząc jak twój kolega odsyła taksówkarza i nie patrzyłbyś na taxi odjeżdzające w stronę słońca z twoją walizką, a biegłbyś za nią.
Zmyślone czy nie, ale fajnie, ciekawie napisane i z zabawnym zakończeniem. Mi się podoba
Tak. A w dodatku taksówkarz nie próbowałby go oszukać wiedząc, że obok siedzi rodowity Hindus, który doskonale zna się na tutejszych cenach.
mi też się podoba styl ;)
Popieram
Juz słyszałam ten żart
Pozdrawiam mysz, która skrobie mi w sufit. Wiedz że od dziś się nie lubimy.
Akurat w Indiach normą jest, że biali ludzie płacą za usługi i towary na bazarach dwa albo trzy razy więcej niż Hindusi. Nikt, na czele z Europejczykami podróżującymi po Azji, nie odbiera tego jako oszustwa, bo różnica walut i kosztów życia jest ogromna - ta trzykrotność to nadal mniej więcej jedna trzecia tego, co za podobny produkt czy usługę zapłaciłoby się w Polsce czy Niemczech.
Zgadzam sie, ale wiesz, jezeli przyjmujesz w gosci kogos spoza kraju chcesz dac mu wszystko co najlepsze, a w tym ceny, jakie ty znasz :)
To nie mogłeś go zatrzymać zanim taksa odjechała?