Wiecie co mnie najbardziej denerwuje?
Gdy palacz (jak np. mój szwagier) wypowiada się na temat samobójców i mówi, że to "je***i egoiści, którzy niszczą nie tylko siebie, ale też rodzinę, osoby z otoczenia"...
Nigdy nie zapomnę mojemu ojcu jak przepalał miesięcznie 300-400 zł, a ja cały rok miałam jedne zdarte spodnie do szkoły... Zresztą, oboje z bratem chodzilismy jak jakieś fleje... Pamiętam jak kiedyś w pierwszej klasie podstawówki mialam w spodniach dresowych ogromna dziurę w kroku... I ten wstyd gdy musialam nosić je cały tydzień, a dzieci sie ze mnie śmiały... Nigdy tego nie zapomnę.
bazienka
taaa moj ojciec zostal przesuniety na szeregowe stanowisko z kierowniczego z powodu prywatyzacji firmy, -50% pensji. jaral podobne kwoty. i tekst- z czego WY zamierzacie zrezygnowac by zylo nam sie latwiej? my- ja, mama, brat, bo on MUSI jarac
Rilke
Moi rodzice jak palili to nigdy nie bylk sytuacji, zeby kupili papierosy a nam czegos odmowili. Teraz juz od lat nie palą, ale nigdy papierosy nie byly wazniejsze od nas. Na szczęście.
WybuchowyMenel
Moi rodzice oboje nie pracowali. Żyliśmy z raty dziadka i zasiłków. A przepraszam... prowadzili gospodarstwo.. 2 krowy i 3 świnie, pare kur.
Albo ci co przebiegają na czerwonym:/ Albo ci, którzy chodzą po górach:/ Albo ci, którzy piją alkohol, jedzą niezdrowo, mają dużo stresu, jeżdżą samochodem, latają samolotem, spotykają się z ludźmi z internetu, wychodzą z domu po zmroku. Wszystko może nas zabić, może od razu się wszyscy zabijmy żeby nie było kłopotu.
samwieszkto
Okej, siebie sami możemy pozabijać, ale nie szkodźmy innym (bo o to chodziło w tym wyznaniu)
Ineedjesus
Tak samo jak w każdej z tych sytuacji możemy skrzywdzić osobę postronną. Naprawde, wbrew pozorom, w życiu mogą wam się przydarzyć dużo gorsze rzeczy niż stanie na przystanku obok palącej osoby. Poza tym, powietrze jest tak zanieczyszczone, ze papieros jest co najwyżej przekąska dla raka.
DODA
Ja akurat, przebywając w towarzystwie osoby palącej lub w miejscu, gdzie ktoś palił, po prostu czuję tą truciznę w powietrzu. Dla mnie to taki smród i tak przeszkadza mi w normalnym oddychaniu (miałam astmę), że nie uwierzę w stwierdzenie "papieros to tylko przekąska dla raka".
Ineedjesus
Rozumiem, ze ci przeszkadza w normalnym oddychaniu i śmierdzi. Jednak jednorazowe wejście do pomieszczenia, gdzie wcześniej ktoś palił nie sprawi, ze następnego dnia padniesz na raka. Na szczęście teraz palenie w pomieszczeniach i miejscach publicznych jest zabronione, wiec rzadko kiedy jesteś na to narażona. Nie można tez od ludzi oczekiwać, by rzucali palenie dlatego, ze innym to przeszkadza. Mi się jakoś nie zdarza by ktoś natarczywie naruszał czystość mojego powietrza swoim dymem papierosowym. Sama czasami zapale, ale zawsze w wyznaczonym do tego miejscu i nie w tłumie ludzi.
Mlekomleko123
Ineedjesus, nikt nie mówi, że jednorazowe oddychanie powietrzem, w którym wciąż unosi się dym papierosowy powoduje raka, niemniej jednak śmierdzi tak potwornie, że nie da się oddychać. Za każdym razem muszę usta i nos zasłaniać jakimś ubraniem, bo już wolę się udusić od tkaniny niż tego smrodu.
I nikt raczej nie oczekuje, że ludzie rzucą palenie, ale jednak mogliby dostosować się do przepisów i nie palić w miejscach publicznych, co jednak notorycznie łamią i nawet z budynku się nie da wyjść, bo przy wejściu stoją i trują. I jakieś perfumy by się przydały, a nie idzie i wali jak popielniczka. Trochę szacunku do innego człowieka, myślę, że nie jest problemem zaakceptowanie tego, że skoro ja coś robię, to nie wszyscy inni mają od razu to lubić. Bez przesady jednak.
psxh
Nie muszą, to jest idiotyczne. Takie uzależnienie to poważny problem psychiczny, który jeszcze niczego nie daje. Możecie sobie wychodzić pogadać czy zrelaksować się bez tego gówna. Mam koleżankę z astmą, której rodzice palili. Nie dość, że musiała brać sterydy i z tego powodu ma duże problemy zdrowotne też poza astmą, to każdorazowe narażenie na dym pogarsza jej sytuację. Ja sama mam alergię na dym papierosowy. Wyobraź sobie że idę na rozmowę o pracę a przed budynkiem stoją śmierdzące ćpuny bo wyszli na hehe papieroska, a ja potem idę ubrana elegancko i z pełnym makijażem poznawać nowych ludzi...oh Wait, makijaż rozpłynięty, oczy czerwone, a twarz sina bo nie mogę złapać oddechu i kaszlę jak pojebana. Praca gwarantowana.
rymcymcym111
Był taki przypadek w Warszawie, że samobójca spadając z 10 piętra uszkodził komuś antenę satelitarną. Właściciel anteny żądał od rodziny denata odszkodowania.
Eee tam gadanie... Nikt nie pali po to, żeby się zabić. Znam kilka osób w podeszłym wieku, które całe życie paliły jak smok (niektóre nadal palą), którym, oprócz ogólnych dolegliwości starczych, nic nie dolega.
DODA
Mimo wszystko zatruwają siebie, choć wiedzą, czym to grozi i narażają innych wokół siebie. W tym rodzinę, jeśli przy nich palą.
Anonwho
Ludzie piją kawę, energetyki, alkohol, wchłaniają wielkie ilości cholesterolu, to też nie są zdrowe nawyki i mimo, że wszyscy to wiedzą, to jednak ciężko z tego zrezygnować całkowicie.
A co do zatruwania innych, ja mam opory przy zapaleniu przy osobie, która nie pali, unikam tego jak mogę, nie palę w miejscach publicznych, wolę to robić w samotności, albo z kimś kto też pali. Wiem, że to nie jest w stu procentach bezpieczne, ale na świecie jest tyle innych czynników, przez które również można się biernie zatruć, że chcąc żyć w pełni zdrowo, należałoby się chyba schować w jakimś bunkrze i nie wychodzić do końca życia.
NiebieskaSzafa
Bierne palenie jest bardziej szkodliwe od czynnego. Więc oprócz siebie mordują też osoby ze swojego najbliższego otoczenia.
Anonwho
Z tego co wiem (nie zagłębiałem się jakoś specjalnie i mogę się mylić), to najbardziej szkodliwy jest wydychany dym, nie to co przylega do ciała i ubrań, więc najlepszym sposobem jest po prostu nie palenie w obecności kogoś, kto nie pali (to jest chyba dość jasne, bo pomijając już kwestie zdrowotne, jest to zwyczajnie niekulturalne).
Ludzie palili, palą i palić będą, nic tu nie pomogą kwestie typu: "niszczycie siebie i innych". To można powiedzieć o prawie każdym złym nawyku, a niestety świat nie sprzyja rzucaniu palenia. To nałóg i jak każdy nałóg, cholernie ciężko to rzucić.
Bzdura. Najbardziej zabija stres i do samobójców można porównać co najwyżej ludzi, którzy bezmyślnie narażają się na niepotrzebny stres. Zły związek, stresująca praca, poświęcanie całego siebie dla innych, zapominając o własnych podstawowych nawet potrzebach, ignorowanie chorób i psychicznych i fizycznych. Papierosy może i zwiększają ryzyko, ale permanentny stres to droga jednokierunkowa do bolesnej, niepotrzebnej śmierci.
Właściwie to żaden z komentarzy nie ma nic do czynienia z wyznaniem. Mam wrazenie, że większość się w ogóle nie postarało zrozumieć o co chodzi
ToTylkoJa90
A Ty postaraj się zrozumieć, co oznacza związek "mieć do czynienia", bo dwukrotnie użyłeś go niepoprawnie. Pozdrawiam. 😉
Anonwho
W takim razie oświeć nas! O co chodzi w wyznaniu o szkodliwości palenia, w którym autorka przyrównuje to do popełniania samobójstwa?
dwadziesciasiedem
Skupiacie się za bardzo na samobójstwo = szkodzenie sobie zamiast na hipokryzmie osób palących, gdy mówią, że samobójcy krzywdzą innych.
dwadziesciasiedem
Postaram się, dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
Anonwho
Hipokryzji*
I poczytaj jeszcze raz te komentarze, może jednak znajdziesz jakiś związek ;)
dwadziesciasiedem
Wydaje mi się, że już widzę mój błąd. Mieć z kimś do czynienia, nie chcieć mieć nic do czynienia.. ale powinno być "nie ma nic wspólnego", prawda? Swoją drogą, 'do czynienia' pisane oddzielnie tak trochę mi dziwnie wygląda.
dwadziesciasiedem
Anonwho: ale ja widzę związek, ale wydaje mi się, że autor chciał podkreślić co innego, tak jak napisałam w poprzednim komentarzu. Hipokryzji, masz rację, brzmi o wiele lepiej. Dziękuję i przepraszam za moje okropne błędy, nadal się uczę tego trudnego języka, jakim jest polski :(
Palacze nie chcą się zabić. Są uzależnieni i każdy z nich ma nadzieję, że jego żadne nieszczęście nie dotknie. Wiem, to głupie, ale tak myślą uzależnieni. W dodatku każdy, kto ma chociaż ćwierć mozgu nie pali przy osobach niepalących, szczególnie przy dzieciach.
Samobójcy dobrze wiedzą, że skrzywdza swoich bliskich. To jest ta różnica.
SuperTrudnyNick
Samobójcy są chorzy, nie zabijają się przecież osoby psychicznie zdrowe. Kiedy człowiek chce popełnić samobójstwo, to wierzy, że innym będzie lepiej bez niego, że jest niepotrzebny, że jest tylko ciężarem. Tutaj więc muszę się z Tobą niezgodzić albo przynajmniej doprecyzować: samobójcy wiedzą, że skrzywdzą swoich bliskich, ale uważają, że krzywdzą ich bardziej, gdy żyją.
Wiem to niestety z pierwszej ręki...
SuperTrudnyNick
Jeszcze tylko dodam, że oczywiście - są różne przyczyny samobójstw, od nagłych problemów życiowych (typu utrata wszystkich pieniędzy), przez tzw syndrom beznadziejności, po depresję i inne choroby. Ale Ci ludzie nie myślą racjonalnie. To nie jest przemyślana, dojrzała decyzja człowieka, który niezafałszowanie widzi skutki swojej decyzji. Często to właśnie zwykły impuls doprowadza do tragedii.
Pijesz alkohol ? Jesz cokolwiek co ma w sobie E-XXX (a co nie ma ??) ? Używasz soli ? Cukier ? wszystko to jest niezdrowe (przynajmniej w ilościach dostępnych w normalnym jedzeniu).... Więc jesteś taki sam.... tylko większy hipokryta...
Nigdy nie zapomnę mojemu ojcu jak przepalał miesięcznie 300-400 zł, a ja cały rok miałam jedne zdarte spodnie do szkoły... Zresztą, oboje z bratem chodzilismy jak jakieś fleje... Pamiętam jak kiedyś w pierwszej klasie podstawówki mialam w spodniach dresowych ogromna dziurę w kroku... I ten wstyd gdy musialam nosić je cały tydzień, a dzieci sie ze mnie śmiały... Nigdy tego nie zapomnę.
taaa moj ojciec zostal przesuniety na szeregowe stanowisko z kierowniczego z powodu prywatyzacji firmy, -50% pensji. jaral podobne kwoty. i tekst- z czego WY zamierzacie zrezygnowac by zylo nam sie latwiej? my- ja, mama, brat, bo on MUSI jarac
Moi rodzice jak palili to nigdy nie bylk sytuacji, zeby kupili papierosy a nam czegos odmowili. Teraz juz od lat nie palą, ale nigdy papierosy nie byly wazniejsze od nas. Na szczęście.
Moi rodzice oboje nie pracowali. Żyliśmy z raty dziadka i zasiłków. A przepraszam... prowadzili gospodarstwo.. 2 krowy i 3 świnie, pare kur.
Albo ci co przebiegają na czerwonym:/ Albo ci, którzy chodzą po górach:/ Albo ci, którzy piją alkohol, jedzą niezdrowo, mają dużo stresu, jeżdżą samochodem, latają samolotem, spotykają się z ludźmi z internetu, wychodzą z domu po zmroku. Wszystko może nas zabić, może od razu się wszyscy zabijmy żeby nie było kłopotu.
Okej, siebie sami możemy pozabijać, ale nie szkodźmy innym (bo o to chodziło w tym wyznaniu)
Tak samo jak w każdej z tych sytuacji możemy skrzywdzić osobę postronną. Naprawde, wbrew pozorom, w życiu mogą wam się przydarzyć dużo gorsze rzeczy niż stanie na przystanku obok palącej osoby. Poza tym, powietrze jest tak zanieczyszczone, ze papieros jest co najwyżej przekąska dla raka.
Ja akurat, przebywając w towarzystwie osoby palącej lub w miejscu, gdzie ktoś palił, po prostu czuję tą truciznę w powietrzu. Dla mnie to taki smród i tak przeszkadza mi w normalnym oddychaniu (miałam astmę), że nie uwierzę w stwierdzenie "papieros to tylko przekąska dla raka".
Rozumiem, ze ci przeszkadza w normalnym oddychaniu i śmierdzi. Jednak jednorazowe wejście do pomieszczenia, gdzie wcześniej ktoś palił nie sprawi, ze następnego dnia padniesz na raka. Na szczęście teraz palenie w pomieszczeniach i miejscach publicznych jest zabronione, wiec rzadko kiedy jesteś na to narażona. Nie można tez od ludzi oczekiwać, by rzucali palenie dlatego, ze innym to przeszkadza. Mi się jakoś nie zdarza by ktoś natarczywie naruszał czystość mojego powietrza swoim dymem papierosowym. Sama czasami zapale, ale zawsze w wyznaczonym do tego miejscu i nie w tłumie ludzi.
Ineedjesus, nikt nie mówi, że jednorazowe oddychanie powietrzem, w którym wciąż unosi się dym papierosowy powoduje raka, niemniej jednak śmierdzi tak potwornie, że nie da się oddychać. Za każdym razem muszę usta i nos zasłaniać jakimś ubraniem, bo już wolę się udusić od tkaniny niż tego smrodu.
I nikt raczej nie oczekuje, że ludzie rzucą palenie, ale jednak mogliby dostosować się do przepisów i nie palić w miejscach publicznych, co jednak notorycznie łamią i nawet z budynku się nie da wyjść, bo przy wejściu stoją i trują. I jakieś perfumy by się przydały, a nie idzie i wali jak popielniczka. Trochę szacunku do innego człowieka, myślę, że nie jest problemem zaakceptowanie tego, że skoro ja coś robię, to nie wszyscy inni mają od razu to lubić. Bez przesady jednak.
Nie muszą, to jest idiotyczne. Takie uzależnienie to poważny problem psychiczny, który jeszcze niczego nie daje. Możecie sobie wychodzić pogadać czy zrelaksować się bez tego gówna. Mam koleżankę z astmą, której rodzice palili. Nie dość, że musiała brać sterydy i z tego powodu ma duże problemy zdrowotne też poza astmą, to każdorazowe narażenie na dym pogarsza jej sytuację. Ja sama mam alergię na dym papierosowy. Wyobraź sobie że idę na rozmowę o pracę a przed budynkiem stoją śmierdzące ćpuny bo wyszli na hehe papieroska, a ja potem idę ubrana elegancko i z pełnym makijażem poznawać nowych ludzi...oh Wait, makijaż rozpłynięty, oczy czerwone, a twarz sina bo nie mogę złapać oddechu i kaszlę jak pojebana. Praca gwarantowana.
Był taki przypadek w Warszawie, że samobójca spadając z 10 piętra uszkodził komuś antenę satelitarną. Właściciel anteny żądał od rodziny denata odszkodowania.
Eee tam gadanie... Nikt nie pali po to, żeby się zabić. Znam kilka osób w podeszłym wieku, które całe życie paliły jak smok (niektóre nadal palą), którym, oprócz ogólnych dolegliwości starczych, nic nie dolega.
Mimo wszystko zatruwają siebie, choć wiedzą, czym to grozi i narażają innych wokół siebie. W tym rodzinę, jeśli przy nich palą.
Ludzie piją kawę, energetyki, alkohol, wchłaniają wielkie ilości cholesterolu, to też nie są zdrowe nawyki i mimo, że wszyscy to wiedzą, to jednak ciężko z tego zrezygnować całkowicie.
A co do zatruwania innych, ja mam opory przy zapaleniu przy osobie, która nie pali, unikam tego jak mogę, nie palę w miejscach publicznych, wolę to robić w samotności, albo z kimś kto też pali. Wiem, że to nie jest w stu procentach bezpieczne, ale na świecie jest tyle innych czynników, przez które również można się biernie zatruć, że chcąc żyć w pełni zdrowo, należałoby się chyba schować w jakimś bunkrze i nie wychodzić do końca życia.
Bierne palenie jest bardziej szkodliwe od czynnego. Więc oprócz siebie mordują też osoby ze swojego najbliższego otoczenia.
Z tego co wiem (nie zagłębiałem się jakoś specjalnie i mogę się mylić), to najbardziej szkodliwy jest wydychany dym, nie to co przylega do ciała i ubrań, więc najlepszym sposobem jest po prostu nie palenie w obecności kogoś, kto nie pali (to jest chyba dość jasne, bo pomijając już kwestie zdrowotne, jest to zwyczajnie niekulturalne).
Ludzie palili, palą i palić będą, nic tu nie pomogą kwestie typu: "niszczycie siebie i innych". To można powiedzieć o prawie każdym złym nawyku, a niestety świat nie sprzyja rzucaniu palenia. To nałóg i jak każdy nałóg, cholernie ciężko to rzucić.
Nie, nie robią dokładnie tego samego.
No nie, prawda. Z własnej chęci albo uzależnienia doprowadzają powoli do śmierci dosłownie nie tylko siebie, ale i otoczenie w którym palą ;)
Żyjąc też doprowadzamy powoli do śmierci.
Bzdura. Najbardziej zabija stres i do samobójców można porównać co najwyżej ludzi, którzy bezmyślnie narażają się na niepotrzebny stres. Zły związek, stresująca praca, poświęcanie całego siebie dla innych, zapominając o własnych podstawowych nawet potrzebach, ignorowanie chorób i psychicznych i fizycznych. Papierosy może i zwiększają ryzyko, ale permanentny stres to droga jednokierunkowa do bolesnej, niepotrzebnej śmierci.
Właściwie to żaden z komentarzy nie ma nic do czynienia z wyznaniem. Mam wrazenie, że większość się w ogóle nie postarało zrozumieć o co chodzi
A Ty postaraj się zrozumieć, co oznacza związek "mieć do czynienia", bo dwukrotnie użyłeś go niepoprawnie. Pozdrawiam. 😉
W takim razie oświeć nas! O co chodzi w wyznaniu o szkodliwości palenia, w którym autorka przyrównuje to do popełniania samobójstwa?
Skupiacie się za bardzo na samobójstwo = szkodzenie sobie zamiast na hipokryzmie osób palących, gdy mówią, że samobójcy krzywdzą innych.
Postaram się, dziękuję. Pozdrawiam serdecznie.
Hipokryzji*
I poczytaj jeszcze raz te komentarze, może jednak znajdziesz jakiś związek ;)
Wydaje mi się, że już widzę mój błąd. Mieć z kimś do czynienia, nie chcieć mieć nic do czynienia.. ale powinno być "nie ma nic wspólnego", prawda? Swoją drogą, 'do czynienia' pisane oddzielnie tak trochę mi dziwnie wygląda.
Anonwho: ale ja widzę związek, ale wydaje mi się, że autor chciał podkreślić co innego, tak jak napisałam w poprzednim komentarzu. Hipokryzji, masz rację, brzmi o wiele lepiej. Dziękuję i przepraszam za moje okropne błędy, nadal się uczę tego trudnego języka, jakim jest polski :(
Dokładnie tak powinno być. 😉
glupoty piszesz pilas kiedys alkohol? nie spalas przez 20godz? zjadlas cos niezdrowego? Jesli tak to Tez jestes samobojczynia
Twój komentarz nie ma nic a nic do czynienia z wyznaniem
Palacze nie chcą się zabić. Są uzależnieni i każdy z nich ma nadzieję, że jego żadne nieszczęście nie dotknie. Wiem, to głupie, ale tak myślą uzależnieni. W dodatku każdy, kto ma chociaż ćwierć mozgu nie pali przy osobach niepalących, szczególnie przy dzieciach.
Samobójcy dobrze wiedzą, że skrzywdza swoich bliskich. To jest ta różnica.
Samobójcy są chorzy, nie zabijają się przecież osoby psychicznie zdrowe. Kiedy człowiek chce popełnić samobójstwo, to wierzy, że innym będzie lepiej bez niego, że jest niepotrzebny, że jest tylko ciężarem. Tutaj więc muszę się z Tobą niezgodzić albo przynajmniej doprecyzować: samobójcy wiedzą, że skrzywdzą swoich bliskich, ale uważają, że krzywdzą ich bardziej, gdy żyją.
Wiem to niestety z pierwszej ręki...
Jeszcze tylko dodam, że oczywiście - są różne przyczyny samobójstw, od nagłych problemów życiowych (typu utrata wszystkich pieniędzy), przez tzw syndrom beznadziejności, po depresję i inne choroby. Ale Ci ludzie nie myślą racjonalnie. To nie jest przemyślana, dojrzała decyzja człowieka, który niezafałszowanie widzi skutki swojej decyzji. Często to właśnie zwykły impuls doprowadza do tragedii.
Ok to może niech nikt nie uzywa samochodu
Pomijając wypadki, samochody emitują spaliny, przez które zatruwa się masa ludzi. Pieprzeni egoiści z tych kierowców!
Pijesz alkohol ? Jesz cokolwiek co ma w sobie E-XXX (a co nie ma ??) ? Używasz soli ? Cukier ? wszystko to jest niezdrowe (przynajmniej w ilościach dostępnych w normalnym jedzeniu).... Więc jesteś taki sam.... tylko większy hipokryta...