#2g2Tb
Zaprzyjaźniłam się z Karoliną - cudowna osoba, stałyśmy się nierozłączne. Poszłyśmy razem do gimnazjum, liceum, a później na studia. Karolina była duszą towarzystwa, wszyscy ją uwielbiali, była bardzo przyjacielska i pomocna. Nie miała wrogów. Nigdy także nie miała złamanego serca.
Nie miałam zbytnio pola do popisu jako przyjaciółka, aby jej z czymkolwiek pomóc. Zawsze za to ja miałam od niej ogromne wsparcie. W gimnazjum poznałam Maćka, zakochałam się, jak to czternastolatka może zakochać się w czternastolatku. Jak się okazało, był ze mną dla zakładu. Szkoda, że nie widzieliście Karoliny, kiedy się o tym dowiedziała. W trybie natychmiastowym, kiedy zobaczyła moje łzy, pobiegła do niego na szkolnym dziedzińcu i wylała mu na głowę sok pomidorowy, po czym rzuciła w jego stronę parę wyzwisk.
Zawsze była gotowa mi pomóc. W liceum za to miałam wielki problem z matematyką, siedziałyśmy razem w ławce, kiedy to nauczyciel kazał mi wstać i przy całej klasie oświadczył, że jestem największym tumanem, jakiego przyszło mu uczyć. Karolina wtedy wstała i powiedziała mu, że jest największym idiotą, jakiego przyszło jej spotkać.
Z nią się niczego nie bałam, ryzykowała dla mnie wszystko. Pewnego wieczoru Karolina była bardzo przygnębiona, nie chciałam pytać co się stało, wiedziałam, że sama mi powie, kiedy będzie gotowa, więc po prostu usiadłam obok niej i ją przytuliłam. Powiedziałam, że zawsze może na mnie liczyć i we wszystkim jej pomogę. Uśmiechnęła się, powiedziała, że to wszystko wie i kocha mnie jak siostrę. Odprowadziłam ją do domu, umówiłyśmy się nazajutrz na basen. Rano poinformowano mnie, że w nocy Karolina popełniła samobójstwo.
Byłam święcie przekonana, że znam ją jak własną kieszeń. Jak się okazało, miała mnóstwo masek, które ściągała tylko wtedy, kiedy była sama.
Strasznie tęsknię.
Współczuję utraty najlepszej przyjaciółki. Wierzę, że jest teraz w lepszym miejscu, w którym już nie cierpi i nie musi nakładać jakichkolwiek masek. Miałyście szczęście, obie, że miałyście się nawzajem.
Samobójcy raczej nie mają zbyt dobrze.
@Dragomir
> Samobójcy raczej nie mają zbyt dobrze.
Z tego stwierdzenia aż bije sprawiedliwość, wspołczucie i dobro...
Gdzie moge zapisac sie do wiary, porzadku moralnego ktory wyznajesz?
Przecież jeśli tak jest to i tak nie przeze mnie, a zachowujecie się jakby to była moja wina.
Nie wiem co dla kogo jest czym, piszę tylko czym jest samobójstwo dla chrześcijaństwa.
@Dragomir, @szinigami
proponuję sprawdzić, jak KK naucza w tym temacie:
szinigami ma rację, choć nie rozumiem tego obrażania wiary kompletnie...
2282 Samobójstwo popełnione z zamiarem dania "przykładu", zwłaszcza ludziom młodym, nabiera dodatkowo ciężaru zgorszenia. Dobrowolne współdziałanie w samobójstwie jest sprzeczne z prawem moralnym. Ciężkie zaburzenia psychiczne, strach lub poważna obawa przed próbą, cierpieniem lub torturami mogą zmniejszyć odpowiedzialność samobójcy.
2283 Nie powinno się tracić nadziei dotyczącej wiecznego zbawienia osób, które odebrały sobie życie. Bóg, w sobie wiadomy sposób, może dać im możliwość zbawiennego żalu. Kościół modli się za ludzi, którzy odebrali sobie życie.
i komentarz mądrego księdza:
"Trzeba nam zawsze pamiętać, że teologia jest nauką, która również potrzebuje pomocy innych nauk, jak na przykład właśnie psychologia, czy medycyna. Dopóki psychologia, opierając się na swoich badaniach, twierdziła, że człowiek popełniający samobójstwo jest w pełni świadomy, można było jasno wskazać, że umiera w grzechu śmiertelnym. W wyniku nowych badań psychologii, trzeba jasno powiedzieć, że nie każde samobójstwo jest grzechem śmiertelnym. Nie oznacza to, że ci, którzy popełnili samobójstwo wcześniej, przed tymi badaniami, zostali potępieni. To Bóg najlepiej zna motywy naszego postępowania, oraz to, czy czyn był w pełni świadomy, czy nie. Nie do nas należy osąd człowieka, zostaje on w rękach Boga. Nie można mówić, że ktoś, kto odebrał sobie życie, został potępiony."
Łotr który umierał obok Jezusa na krzyżu został zbawiony. Mojżesz jest blisko Boga, mimo że miał czyjeś życie na sumieniu. Abraham też, mimo że spłodził dziecko na boku (za namową żony zresztą). Na szczęście nie ja oceniam, robi to Ktoś mądrzejszy ode mnie.
Kiedyś takie osoby nie mogły mieć nawet pochówku w obrządku kościelnym. Teraz bardziej bierze się pod uwagę, co mogło popchnąć kogoś do takiego czynu i są wyjątki, gdy można być zbawionym.
Myślę, że chodzi tu o stopień choroby. Jeśli determinuje ona wszystkie decyzje człowieka, to taka osoba nie powinna być skazana na potępienie, o ile całe życie stosowała się do zasad wiary i od niej nie odeszła, bo często tak się dzieje zanim jeszcze choroba psychiczna na dobre się rozwinie. Osoba wierząca, która ma oparcie w Bogu nie będzie rozważać na poważnie takich rzeczy. Dopiero, gdy brakuje tego oparcia to pojawiają się problemy.
@szinigami
czy np. podatność na manipulację, wyczerpuje znamiona choroby psychicznej?
https://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Awi%C4%85tynia_Ludu
Czyli jak ktoś jest psychopatą to nie powinien ponosić kary ani na ziemi ani po śmierci, bo psychopatia to zaburzenie i nie jest w pełni świadomy. Nikt normalny przecież nie dręczy kogoś specjalnie.
Depresja
Słowo
Nie jestem jakims szczegolnym fanem samobojstw i je odradzam, ale naprawde brzydzi mnie to jak rozne entitled (pol.: "utwierdzone-w-nieslusznym-przekonaniu-ze-sie-im-nalezy") ścier* przyznaja sobie prawo do decydowaniu o czyims zyciu w takim stopniu/rozciaglosci z łatwoscią kupowania batonika.
Pomogles? Pomagasz? Nie? TO SIE PIERDOL A NIE MOW LUDZIOM JAK MAJA ZYC!
Zmuszanie kogos do zycia (agoni) dla wlasnej wygody czy dobrego samopoczucia - sku* 1 kategori. I bardzo logicznie: wszelakie ścier* czesto polepszaja swoje zycie kosztem innych, czyli maja fajne zycie ktore warto kontynuowac, o tych innych (z odlepszonym zyciem) tego powiedziec nie mozna, ale co za problem ich do tego zmusic (zamiast pomoc czy conajmniej przestac szkodzic) i degenerowac sie dalej...
Ps. A co do tej sytuacji tutaj. Z charakteru i opisanych sytuacji, wnosze ze chodziło o cos cieższego. Nastolatka (jak autorka) raczej nie ma mozliwosci takich sytuacji ogarnac, bo tez nie wszystko mozna naprostowac poklepaniem po plecach...
Żeby nie zostalo to opacznie zrozumiane:
Nie chcesz zeby ludzie sie zabijali? Super, ja też! To nie jest tak ze nie da sie im pomoc. Ogarnac problemy stojace na ich drodze, przeciwdzialac tym najbardziej niszczacym zanim dotkna kolejnych, otworzyc mozliwosci. Super.
Ale jesli rozmawiamy o ludziach krzyczacych (bezmyslnie, bezrefleksyjnie - wytresowane) o szprycowanie i przypinanie pasami sa raczej czescia problemu niz rozwiazaniem...
Myślę że nikt nie zrozumiał co miałeś na myśli, włącznie z Tobą samym. Jeśli można spotkać w życiu jakiegoś dziwnego typa, to właśnie Ciebie.