#2SkLa
Ubrałam się w ciuchy motocyklowe, bo chciałam ze znajomymi skorzystać z ostatnich ładnych dni na śmiganie. Mojego chłopaka nie było, bo wyjechał gdzieś z kolegami. Kiedy wsiadałam na motocykl, zauważyłam, że jedzie autem, więc uśmiechnęłam się do niego i pomachałam ręką. Ten jak poparzony wyskoczył z auta i zaczyna się. Ta sama śpiewka. Przewróciłam tylko oczami.
- A ty znowu na ten motocykl?! Będziesz jeździć? Znowu?!
- No wiesz, nie. Tylko dla szpanu pokazuję starszym sąsiadkom że mam motocykl. No oczywiście, że jadę!
- A powiesz mi gdzie będziesz się szlajać?!
- No po mieście. A niby gdzie?
- Z tymi dawcami, tak?
- A żebyś wiedział.
- Dobra. Krótka piłka. Ja albo motocykl. Wybieraj.
Bez chwili zastanowienia odpowiedziałam krótko: "Motocykl". I odjechałam. Wtedy gdy z nim zerwałam, poczułam się lepiej. Całe dnie mnie kontrolował, przyjeżdżał nawet do mnie do pracy: "Czy aby na pewno go nie okłamuję i nie jeżdżę na moto". Miałam dość, jednak nie miałam siły zebrać się i mu powiedzieć, co czuję. On mi to ułatwił tego dnia.
Tego samego dnia, gdy byłam na stacji benzynowej, czekając na kolegów, którzy tankowali, wyjęłam telefon. Dużo nieodebranych połączeń i jedna wiadomość z treścią: "A żebys sobie coś złamała na tym motocyklu. Mi nie zależy."
Dziś dostałam wiadomość od siostry byłego. Była jedną z moich dobrych kumpelek. Z treścią, że X sobie złamał nogę bo przewrócił się na schodach. Byli w szpitalu na zakładaniu gipsu. Pojechałam, zaparkowałam na parkingu, weszłam. Widzę koleżankę, witam się z nią i wchodzę do gipsowni, gdzie leży mój były. On gdy mnie zobaczył: "Przepraszam. Wrócisz do mnie? Będzie lepiej, obiecuję. Zmienię się.". Ja tylko krótkie: "Mi nie zależy". I z bananem na ryjku skierowałam się do wyjścia.
Ja trenuję kolarstwo grawitacyjne i cały czas słyszę od WSZYSTKICH jakie to niebezpieczne, że zrobię sobię krzywdę, że to nie jest sport dla dziewczn XD Tylko szkoda że gdy ja trenuję i zdobywam mistrzostwo polski amatorów, oni siedzą przed kompem :D
Ja za to trenuję jeździectwo. Po 1, wkurzają mnie śmiechy o samym "jeżdżeniu na koniach", a po drugie denerwuje mnie to, jak ludzie mówią, że przecież tylko siedzę. To ja w takim razie mogę powiedzieć że piłkarz tylko biega i kopie piłkę?
Znajomy wylądował przez to na wozku
@justynakrol12 a ja wybiłam łokieć uderzając o cienkie, drewniane drzwiczki szafki. Wszystko zależy od szczęścia i talentu. (a ja mam talent do robienia sobie krzywdy wszystkim) :D
Ja wprost szaleję za freerun'em. Spełniam się no i szybciej mi się poruszać po mieście :D A bliscy tylko drą paszczę, że kiedyś się spi*rdolę z dachu i dopiero będzie.
Zazdro :)
Ja jeżdże konno i też słyszę że to nic takiego. To teraz rozpędzcie pół tony do 40 km/h każcie skakać przeszkody. Ciekawe czy to też będzie takie proste jak komentowanie że jazda konna to nie sport
Też tak mam, latam w fr. Pozdrower :D
@Pasyjka16 Ja też jeździłam konno przez jakieś 5 lat. Skończyłam po ukończeniu liceum, ze względu na brak pieniędzy (wszystko szło na studia). Kiedyś jeździłam nawet na zawody, wszyscy się śmiali, a tak naprawdę nikt nie siedział na końskim grzbiecie. A do dziś pamiętam ten ból wszystkiego po paru godzinach w siodle :/ Teraz moją pasją są gry i też wszyscy narzekają. Ludziom nie dogodzisz...
A ja trenuje Muay Thai od dwóch lat :) " O nie, straszne!! DZIEWCZYNA bije się po twarzy? Ogólnie bije się na ringu? Skandal." Tylko ze to moja pasja i nie zamienilabym jej na nic innego. Kiedy oni siedzą na kanapie i tylko krytykują, ja spełniam swoje marzenia ciężko trenując i przygotowując się do walk :)
Ha, skąd znam ten dziwny wzrok i odpowiedź " i ty jesteś DZIEWCZYNĄ?! " mam to samo, tylko z innym "konikiem" ;) gram na perkusji od 6 lat i nikogo nie spotkałam, kto by się nie zdziwił. No cóż... Wszyscy myślą, że gram na skrzypcach... Dziwny jest ten świat.
"Nienawidził on mojej pasji do motocykli, miał problem, że jeżdżę na motocyklu." ale jak to?!?!
Dla sporej części to marzenie, mieć kobiete z taką pasją. Mniejsza o to, jak można być z kimś mimo tego że on nie toleruje tego jakim się jest (zachowanie, hobby, pasje itd.)? Pozostaje życzyć szcześcia, na pewno kogoś znajdziesz :)
O tym samym pomyślałam, że tylu facetów kocha motocykle i wspieraliby swoją dziewczynę w pasji i byliby dumni :)
Pomyślałam tak samo.
Ja myślę, że on był zazdrosny, że ona ma taką pasję.
Tutalj pasuje cytat:
"Jeśli kochasz pozwól żyć"
Dobry wybór :)
Brawo.
wiesz co... wydaje mi sie, ze po prostu sie bal o Ciebie, ten tekst o dawcach moze o tym swiadczyc. z drugiej strony rozumiem, ze to jest Twoja pasja, a z tej ciezko zrezygnowac. czasami czlowiek w zlosci powie o dwa slowa za duzo. ale to jest tylko moj wniosek po tym, co przeczytalam. tak naprawde nie wiem, jak wasz zwiazek wygladal
Nadmierna troska i zaborczość wyniszcza związek i uczucie. Nie dziwię się autorce, że miała już dosyć swojego chłopaka.
Dobrze mu tak! :D
Wyjdź za mnie.
kurde uprzedził moje oświadczyny ;/ a tak przy okazji czym jeździsz ;>??
Każdy ma prawo do hobby, marzeń i pasji. Najgorsze jest to, że osoba która wiąże sie z "hobbysta" jest świadoma od początku, że druga połówka ma taką pasję. A potem takie akcje... Mam koleżankę, którą po ponad roku zostawił chłopak, bo on nie lubi psow (kolezanka ma 4 i jest wolontariuszka). Na pytanie czemu wcześniej nie powiedział:"a bo myślałem że się przyzwyczaje"
A ja tez mam teraz z tym problem. Bo mój chłopak nie jest zadowolony z tego, że mój obecny pies jest tak absorbujacy (poprzedni miał naście lat i nie wymagał niczego prócz nakarmienia i wypuszczenia na dwor)
Odnoszę wrażenie, że taka typowa psiara z ciebie.
Ja w sumie przyzwyczaiłam sie do braku zrozumienia pasji wsród znajomych. Tzn. teraz jest to brak zrozumienia. Było gorzej - była sama krytyka, bo jak można kochać tak psy, po co wszędzie tego "szczura" zabieram, mogłabym zacząć żyć jak inny człowiek albo chociaż przestać czytać te głupie ksiazki i wrzucać stale zdjęcia psa na portale. No cóż, toksyczne znajomosci zakończyłam. A kto był przy mnie zawsze, niezależnie od sukcesów i porażek? Nie ten, który sie deklarował, ze mnie nie zostawi i nasza przyjaźń jest wieczna. Zawsze wszystko przezywał ze mną mój pies, który jakoś nie narzekał ze dziś akurat nie mam siły nigdzie wyjsć ani rozmawiać. Także ten, teraz po prostu lekceważę uwagi dotyczące psa, a jak juz ktos na starcie jest niezadowolony z mojej pasji to raczej nie ma szans sie ze mną dogadać.
Akurat na wstawianie cały czas takich samych zdjęć też się wkurzam, nieważne czy to pies, dziecko (!) czy kolejne selfie, bo ileż można. Fajnie, że się ma pasje czy kogoś kogo się kocha, ale bez przesady nie wszystkich znajomych to interesuje. Co innego wrzucic jedno, dwa zdjęcia. Pewnie też gdzieś znajdzie się u mnie na facebooku czy instagramie zdjęcie mojego pieska, który był dla mnie członkiem rodziny i z którego śmiercią nie umiałam się długo pogodzić, tym bardziej ze dostałam go jak miałam 6 lat i ze mną dorastał. Ale nie lubię takich skrajnosci, 614 takich samych zdjęć. Dla mnie facebook służy bardziej do komunikacji i żeby dowiedzieć się o jakiś wydarzeniach czy co akurat mają do powiedzenia moi ulubieni artyści bądź znajomi. I tak są osoby których przestałam obserwować, bo ileż można oglądać zdjęć córki mojej koleżanki?
@jestemawsome - moje niedopowiedzenie, muszę sprostować - faktycznie takie stałe zdjęcia są denerwujące i gdybym wrzucała je ciagle to mogłabym zrozumieć, ale tu nie chodziło tylko o zdjęcia mojego psa, których czesto nie wstawiałam - wszystko z umiarem musi być. Ale osobom przeszkadzało to ze na własna stronę wrzuciłam zdjęcia psów (zajmuje sie tez z pasji fotografią zwierzęcą której nie udostępniam na prywatnym profilu, a na stronie której przecież nikt ze znajomych nie musi obserwować jeśli mu sie nie podoba) :)
hahhaha Albo motor albo ja - motor :D