#2DqOg

Mało anonimowe, moje najpiękniejsze wspomnienia z dawnych lat :) 24.12.2006 r. mam 9 lat. Mama już od 6 rano krząta się po kuchni, szykuje pięć potraw wigilijnych, które razem zjemy u babci (resztę potraw szykuje babcia z ciocią). Ja idę do łazienki, przemywam zaspane oczy, bo dzień wcześniej razem ze starszymi siostrami i mamą ubierałyśmy choinkę do północy, naciągam czerwone rajtuzy w kropki, wełniany czerwony sweter po siostrach i dżinsową spódniczkę do kolan. Zasiadamy do skromnego śniadania, by się nie ponajadać, bo przecież będzie taka wigilijna uczta. Za oknem śnieg sypie aż miło. Świerzbi by iść klatkę obok po kolegów i iść na sanki i na śnieżkową bitwę, jednakże mama woła do pomocy. Lepimy razem pierogi, część farszu idzie na uszka do barszczu, smażymy karpia zabitego przez tatę, a który dzień wcześniej pływał w misce w wannie, smażymy pączki nadziewane domowym dżemem truskawkowym, czas leci. Dopakowujemy prezenty dla bliskich, ja jeszcze zdążę wrzucić do skrzynki na listy świąteczną kartkę dla przyjaciółki mieszkającej dwa piętra wyżej, ubieramy się (tata przez przypadek zaciął mi brodę zamkiem zapinając kurtkę. Sic!) i wsiadamy do samochodu. Tata jeszcze zdążył zapakować do bagażnika tajemniczą ogromną torbę i potrawy przygotowane wcześniej. Jedziemy 8 km na wieś do babci, do rodzinnego domu mojego taty. Dziadek macha nam z okna, w progu wita nas ciocia, która przyjechała wcześniej, z moim kuzynem równolatkiem. Cieszę się bardzo, że ich widzę, choć za kilka godzin będę się z kuzynem tłukła z wyżej niewyjaśnionego powodu. Krzątanina przeogromna, pojawiają się kolejni goście, nanieśli trochę śniegu, ale to nic, w końcu zamieć na dworze. Wujek woła wilki przez otwarte okno, rzuca łyżkę grochu. Zasiadamy do stołu, dziadek jako głowa rodziny wita nas wszystkich, dopełnia tradycji sprzed lat, dla zdrowia każdy z nas zjada ząbek czosnku i kawałek chleba, łamiemy się opłatkiem i w końcu jemy! Koło mnie lądują moje ulubione pierogi, które robiłam z mamą i barszcz z uszkami, dźgamy się widelcami z kuzynem, ale to nic, bo i tak się oboje śmiejemy, choć moje rajtuzy w kropki pójdą do śmieci. Po kolacji wygaszamy światła i śpiewamy kolędy. Już trochę nuży mnie to śpiewanie, aż tu nagle w progu drzwi słychać wesołe "HOHOHO!!" choć od dawna już nie wierzyłam w Mikołaja, to i tak się wszyscy cieszą. Mój mały 3 letni kuzyn boi się brodacza, ale zgodnie ze wszystkimi podąża do pokoju obok, gdzie czeka już na nas choinka i prezenty! Ja i moi dwaj kuzyni rozdajemy prezenty, ale to nie jest takie proste, bo by dostać prezent każdy musi Mikołajowi zaśpiewać coś lub powiedzieć wierszyk :) Nieśmiało recytuję wierszyk o Mikołaju i dostaję paczuszkę. Pod palcami czuję słodycze i coś jeszcze!
Reszta w komentarzu
Odpowiedz

CD.: Pod palcami czuję słodycze i coś jeszcze! Mikołaj opuszcza nasze skromne progi i po chwili wraca wujek, niby po żołądkowych rewolucjach. Rozpakowujemy prezenty! Ja w swojej paczce znajduję czekoladę, gumę Mambę, 50 zł (<3), i lalkę Barbie! Kuzyn ze swojej paczki wyciąga Bionicla, razem go składamy i bawimy się, w telewizji leci Kevin, śmiejemy się aż wybija 21:45, szykujemy się na pasterkę. W zatłoczonym malutkim kościółku troszkę przysypiam na kolanach u taty, ale i tak jestem przeszczęśliwa. Wracamy do domu babci, żegnamy się ze wszystkimi i jedziemy do domu. Kolejnego dnia po kościele w Boże Narodzenie wyruszamy znowu do babci cieszyć się sobą :)

Już części rodziny nie ma wśród nas, a dziecięce wspomnienia staram się zawsze pielęgnować. Na innej stronie opublikowałam to wspomnienie i z wami również chciałam się nim podzielić

Rilsa

On zjadał ten groch. :P

ciemnamasa

Dziękuję za odświeżenie i moich świątecznych wspomnień, cudowne czasy :)

GeddyLee Odpowiedz

Spodziewałem się jakiegoś zwrotu akcji, a tutaj zwykła kolacja wigilijna. Nudy.

ZwyklyMaszynista

Aj tam całkiem przyjemnie się czytało

Vito857 Odpowiedz

Sama podsumowałaś, że to mało anonimowe, więc po jaką cholerę dałaś to akurat na Anonimowe?

MaryMary Odpowiedz

Wszystko spoko i pięknie, ale nie rozumiem po co dodawać coś takiego akurat na Anonimowe, jeszcze zaczynając wyznanie od "mało anonimowe..."

Slimshady1 Odpowiedz

Czekałam na jakieś ciekawe znalezisko w tych pierogach albo uszkach, ewentualnie coś z kupą, a tu nic.

Raridasz

Ja myślałam, że w pokoju obok Mikołaj zacznie ją molestować xd

ohlala Odpowiedz

Załóż bloga, jak chcesz pisać. Bo jak na anonimowe to nuda.

Margana Odpowiedz

Jak ja strasznie nie lubię jak ktoś pisze "sic!"
Nie da się inaczej wyrazić swojego oburzenia? Czy cokolwiek to jest za emocja, którą tym okropnym "sic!" wyrażacie?

Ocochodziwtf

@Margana ała

Lunathiel

@Margana Ja nie lubię tylko jak ktoś nie rozumie czemu służy to wyrażenie i/lub błędnie go używa. Dokładnie tak jak ty :')

AutorkaSyfiara

"Sic" nie jest od okazywania oburzenia, bo nie ma nic wspólnego z angielskim sick (choroba, chory) tylko pochodzi od łacińskiego sīc erat scriptum i oznacza mniej więcej "Tak właśnie było".

mayme

Ja akurat rzadko się spotykam z sic! i mnie to jakoś nie irytuje, ale za to wszelkie odmiany xd są dla mnie nie do zrozumienia

hyde989

Dokładnie, "sic!" oznacza, że piszesz tak jak było w oryginalne, że wiernie cytujesz. To nie jest skrót od "sick". Bardzo mnie śmieszy jak ludzie którzy uważają się za mądrych, inteligentnych i oczytanych tego używają w złym znaczeniu żeby podkreślić jak bardzo ich coś oburza. Jak się nie wie co dana rzecz oznacza to się jej w ciemno nie używa.

diq1

To nie emocja, tylko podkreślenie.
Zwrócenie uwagi na istotny szczegół, szczególnie, gdy brzmi on lekko nieprawdopodobnie.
Zjadłam dzisiaj 20 (sic!) pączków.
= Tak, naprawdę było ich 20, nie pomyliłam się, nie chodziło o 2.

Alexiu

na łacinie lektorka grzmiała, że "nota bene" znaczy "zapamiętaj dobrze" i zawsze to wręcz słyszę, gdy widzę ten zwrot użyty w innym znaczeniu

nutka1998 Odpowiedz

E tam czepiacie się w komentarzach, że mało anonimowe jednak jest to dobre wspomnienie autorki o wigili. Sama mam takich parę, jednak się nimi nie dzielę. Chociaż to przyjemnie się czytało, przypomniały mi się święta które już nie nastaną

bazienka Odpowiedz

a dla mnie to puchate po prostu, taka celebracja i zapewnianie dzieciakom fajnych wspomnien, cieszenie sie soba
a nie po prostu najedzenie sie i pociaganie z piersiowki na pasterce, a dni swiateczne traktowane jako zwykle wolne i nara
magia swiat, sympatycznie :)
no i co do anonimowosci- u ilu z was to tak wygladalo? albo nadal wyglada?

mayme

U mnie było podobnie, tylko wszyscy się zjeżdżali u nas i były inne tradycje, bardziej "bożonarodzeniowe", mniej "gwiazdkowe" (tzn. miały podłoże w sferze duchowej). Niestety bardzo szybko się skończyło, nikomu się już nie chciało tak fajnie świętować (ja jestem chyba wyjątkiem u mnie w rodzinie, który by chciał takie świąteczne święta, mimo że nie jestem najmłodsza). Ale nie wydaje mi się, żeby to było wyznanie na miarę głównej, dziwię się że aż tak daleko zaszło, ale widocznie byli tacy, których zaciekawiło

Imaginarium Odpowiedz

Na "mało anonimowe" przestałam czytać.

HerbataZCynamonem

Zazdroszczę...

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie