#0AElt

Pierwszego dnia urlopu uratowałem życie około 40-letniego mężczyzny próbującego skoczyć z mostu. W podziękowaniu pobił mnie i uszkodził mocno oba kolana kopiąc mnie gdy padłem na ziemię.
Leżę właśnie w szpitalu po operacji pierwszego kolana i ze strasznym bólem staram się zacząć chodzić.
Mam nadzieję, że tego nie czytasz i wróciłeś na ten most następnego dnia.

#dRaOB

Od dziecka byłam bardzo nieśmiałą dziewczyną. Gdy ktoś nieznajomy coś do mnie mówił, czerwieniłam się i odpowiadałam byle co, byle tylko dał mi spokój, a gdy ktoś obcy miał do mnie o coś pretensje, zaczynałam się cała trząść i nie wiedziałam co robię.

Sytuacja, o której chcę opowiedzieć, wydarzyła się w drugiej liceum. Była lekcja niemieckiego, a na zastępstwo przyszła inna nauczycielka. Kazała mi powiedzieć jakieś zdanie po niemiecku, z tematu, którego jeszcze nie mieliśmy, więc powiedziałam, że nie wiem jak to powiedzieć. Zaczęła na mnie krzyczeć, że nie znam podstaw i jak ja w ogóle skończyłam gimnazjum (w rzeczywistości moje oceny są dobre, niemiecki trochę gorzej mi idzie, ale 4 zawsze miałam). Potem nakrzyczała na mnie, że powiedziałam "nie wiem" po polsku, i że mam to powiedzieć po niemiecku.

Ja już panikuję, cała się aż trzęsę, że nawet nie dałam rady tego powiedzieć. Na co nauczycielka jeszcze bardziej się oburzyła i zaczęła na mnie krzyczeć, a potem zaczęła się mnie czepiać o rzeczy, które nie były nawet związane z niemieckim, między innymi powiedziała, że jak tak dalej mi pójdzie, to w przyszłości zostanę prostytutką, a może nawet już nią jestem, co widać po moim wyzywającym stroju (miałam na sobie normalne, długie spodnie i ciemnoczerwony golf, więc nie wiem co ją tak raziło w moim stroju).

Wtedy już nie wytrzymałam i odpowiedziałam jej:
- Musi się pani na tym dobrze znać, bo większej dzi*ki niż pani nigdy nie widziałam. Nauczycielka była w szoku, klasa też, bo zazwyczaj nigdy się nie odzywam, nigdy nie przeklinam, a tu takie coś. Nauczycielka gdy oprzytomniała, cała czerwona zaprowadziła mnie do dyrektora i wezwano mojego tatę do szkoły. Ostatecznie skończyło się tylko na upomnieniu dla mnie, a nauczycielka miała dużo gorsze problemy za zwracanie się w taki sposób do uczniów.

Po tym wydarzeniu moja nieśmiałość dała znać i nie mogłam spać w nocy myśląc o tym, ale jednocześnie byłam z siebie bardzo dumna, że udało mi się pokonać nieśmiałość i powiedzieć coś takiego :D

#zQZFY

Pewna impreza w gronie znajomych, ze sporą ilością alkoholu. Kolega, Bartosz, cały wieczór gadał o swojej niespełnionej miłości... Był na początku obiektem żartów, bo jak wiadomo na imprezie ludzie chcą się wyluzować, a nie wysłuchiwać żali. Ale gdy wyszedłem na papierosa z owym kolegą, to temat znów się pojawił. Tym razem na poważnie. Doradziłem mu, żeby się nie zastanawiał, tylko wyznał swojej miłości, że ją kocha itd.
Wiadomo, jak to alkohol... Dodaje odwagi, pewności siebie... Dlatego też Bartosz wziął sobie moje uwagi do serca i wyznał miłość... mojej dziewczynie.
To mu doradziłem, nie ma co!

#hxLNn

Mając 11 lat, spędziłam wakacje na Helu. Piękna miejscowość, naprawdę byłam zachwycona. Morze piękne, ciepłe. Zakochałam się w tym mieście.

Pewnego dnia, jako że codziennie panowały upały, byłyśmy na mieście, bez stroju kąpielowego, a chciałam się wykąpać. Po prostu ta chęć pożerała mnie z każdą sekundą, kiedy patrzyłam na morze. W końcu nie wytrzymałam. Musiałam, musiałam po prostu wejść do wody. Zaciągnęłam mamę na plażę i myślałyśmy co tu zrobić. Nie chciało nam się oczywiście pójść do domu po strój. Analizowałyśmy co mama ma w torebce. Patrzymy - portfel, klucze, pomadka iii.... Voila!! Reklamówka. Wiecie, taka siateczka na zakupy. To był mój jedyny ratunek. Ubrałam siatkę na zakupy! Mama zawiązała mi te ''ramiączka'', gdzie chwyta się siatkę, wokół szyi. Gumką do włosów związała mi ją na plecach. Do tego zwyczajne majtki. I tak się kąpałam. Nie zwracałam nawet uwagi na roześmiane, czasami przerażone twarze ludzi.

Do dzisiaj wspominam tę historię z uśmiechem na twarzy. Ta historia jest hitem w mojej rodzinie! A siateczkę mamy do dzisiaj :D Mam jeszcze zdjęcie.
Pozdrawiam wszystkich fanów reklamówko-strojów! :D

#5WmS0

Czy Was też irytują i denerwują te wszystkie nastolatki? Odnoszące się ze swoim nieszczęściem i brakiem chęci do życia. Umieszczające na portalach zdjęcia swych pociętych nadgarstków, bo on jej nie kocha. Bo jest za gruba, brzydka i nosi aparat na zębach.

Piszę to ja, 15-letnia dziewczyna.
Która rok temu została zgwałcona, pobita, i oczywiście zapłodniona.

W opiece nad synem pomagała mi mama. Pomagała, bo już nie pomaga. Raz w tygodniu odwiedzam jej grób na cmentarzu i opowiadam o Kubusiu, którego widuję dwa razy w miesiącu.
Za trzy lata opuszczę dom dziecka.

I tak, chcę żyć. Mam dla kogo.

#OQf7I

Ostatnio mój facet chciał wykazać się romantyzmem.
Dogadał się z moją przyjaciółką, żeby zabrała mnie z domu, a on pod moją nieobecność zrobi mi niespodziankę. Wszystko super, pięknie.

Wracam do domu. On zasłania mi oczy. Czuję zapach dobrego jedzenia. Odsłania mi oczy. Widzę wszędzie płatki róż, zrobione krewetki i wino.

Okazało się, że płatki róż porozsypywane było po całym domu i jeszcze na łóżku.

Byłam taka szczęśliwa, wzruszona.

Czar prysł, kiedy oznajmił: "No, ja robiłem, ty sprzątasz''.

Po romantycznej kolacji , musiałam sprzątać z dobre trzy godziny.

Pozdrawiam romantycznych facetów! ;)

#OKu3T

Kupiłam na allegro telefon, używany, z lombardu, w super stanie. Właśnie z niego piszę to wyznanie.

Pozdrawiam pierwszego właściciela żółtej Nokii lumii 625 - fana pornoli o masażach, olejkach i ostrym rżnięciu.

Zostawiłeś też messengera, wraz z Twoim całym profilem i wiadomościami. Skasowałam go, ale pamiętaj na przyszłość o czymś takim jak "przywróć ustawienia fabryczne".

#GWfmu

Tak się składa, że zacząłem palić papierosy w wieku 19 lat. Jak możecie się domyślać, reakcja moich rodziców, a w szczególności mamy, nie była nad wyraz euforyczna. Norma - złość, gadanie, że psuję sobie zdrowie, że mam jeszcze mleko pod nosem. Po dwóch dniach wrócił temat mojego palenia, mama nie mogła znieść, że jej najmłodszy syn (jest jeszcze brat i siostra) zaczął palić papierosy w tak młodym wieku.

Kupiła mi najgorsze papierosy, jakie są możliwe, czerwone, znanej wszystkim najtańszej jakości tytoniowej - dodam, że jest takie miasto, które nazywa się tak samo jako te papierosy. No i nadeszła konwersacja:
[M]: Pal.
[Ja]: Co?!
[M]: No pal, skoro palisz, to nie będziesz miał problemu z wypaleniem całej paczki, ja cię oduczę palić.

Skoro moja rodzicielka nakazała, tak też zrobiłem. Zaraz kiedy kończyłem wypalać jednego, kazała wypalić następnego, aż do 20. W końcu, kiedy wypaliłem ostatniego (już mi się rzygać chciało - jednak nie dałem po sobie poznać), oparłem się wygodnie o krzesło, z zabójczym uśmiechem chcę powiedzieć, że wygrałem, już otwieram buzię, kiedy... No cóż, szkoda mi było spodni, na które zwymiotowałem...

Mama triumfuje, ja do dziś nie palę.
Dodaj anonimowe wyznanie