Ostatnio po pracy umówiłam się z dobrym znajomym na wino. Byłam mocno zmęczona po całym dniu, ale wieczór przebiegał naprawdę bardzo miło. Do tego stopnia, że po kilku lampkach zaprosiłam go do siebie.
I tutaj, cóż, prawdopodobnie moje zmęczenie plus wino dały o sobie znać. Sprawy zaczęły nabierać tempa i w pewnym momencie, w trakcie kiedy jego głowa znajdowała się między moimi udami... zasnęłam. Do tego stopnia, że nie dało się mnie obudzić.
Cóż, poranek wyglądał uroczo :D
Dawno nie czułam się tak niezręcznie. Mam nadzieję, że facet nie ma z tego powodu jakiegoś spadku samooceny.
Nie umówiliśmy się nigdy więcej. Ciekawe dlaczego :D
Moja rodzina jest bardzo religijna.
Mój brat wystąpił niedawno do seminarium, a ja chcę zostać zakonnicą.
Problem jest taki, że moja mama chce mieć dużo wnuków.
Proszę o modlitwę, bo chyba mnie wydziedziczy.
Wiecie jak to jest, kiedy za długo siedzicie w gorącej wodzie w wannie i zaczyna wam się robić słabo? Mam tak dość często.
Za każdym razem panicznie boję się, że mama będzie musiała mnie wyciągnąć z tej wanny, a wtedy zobaczy moje kolczyki w sutkach i mnie za nie zabije.
Wyznanie typu szkoła podstawowa i psycholog.
Otóż działo się to w 6 klasie podstawówki, kiedy miałam problemy z rówieśnikami. Jeden chłopak ze szkoły się nade mną znęcał, do tego stopnia, że bałam się chodzić do szkoły i z niej wychodzić, bo znał mój plan lekcji. Po zajęciach zwykle zaczepiał mnie, trzymał i krytykował.
Jakimś sposobem dowiedzieli się o tym moi rodzice i szybko zaalarmowali psycholog...
W tym momencie zaczyna się historia właściwa. Zostałam umówiona na spotkanie. Rozmawiałam wraz z tym chłopakiem i panią co się dzieje. Jestem osobą wrażliwą, wiec zaczekam płakać, chciałam to opanować, ale coś nie wychodziło. Nagle pani "psycholog" uznała, że udaję i zaczęła (uwaga!) przepraszać tego chłopaka, że go wezwała. Powiedziała, że może wrócić na lekcje.
Ja oczywiście zostałam zrugana, że jak to mnie rodzice wychowali i jak się nie uspokoję i go nie przeproszę, to dostanę uwagę do dzienniczka..
Tak że no. Bez morału. Pozdrawiam.
W mojej pracy op***dalam się tak bardzo, że dziś prawie zaspałem na powrotny tramwaj.
Gdy moje pryszcze są ze mną już przez kilka dni, nadaję im imiona, ewentualnie nazwiska, jak muszę się nauczyć jakichś ważnych, np. na lekcję polskiego. Pryszcze znikają, ale nazwiska zostają w głowie.
Aktualnie na mej twarzy znajdują się Kazimierz Wielki wraz ze swoją rodziną.(nauka do konkursu historycznego).
Polecam ten sposób wszystkim posiadaczom pryszczy, działa ;)
Przez połowę podstawówki i całe gimnazjum ściany w moim pokoju były pomalowane na jasnoróżowy kolor, ale pokój nie był brzydki. Cholernie się wstydziłam różowych ścian, bo wszyscy mieli już „młodzieżowe” pokoje.
Na początku gimnazjum mieliśmy zrobić projekt w grupach. Moja grupa składała się z trzech osób: mnie i moich dwóch najlepszych koleżanek z klasy. Przy ustalaniu u kogo zrobimy projekt, Ania i Kasia (imiona koleżanek) uparły się, że ma to być u mnie. Mimo że tego nie chciałam, nie zaprzeczyłam, bo moja asertywność w tamtych czasach praktycznie nie istniała.
Wchodząc do mojego pokoju Kasia, która uważała się za przyszłego architekta i eksperta od dekorowania wnętrz, głośno oburzyła się:
- O mój Boże, ten pokój wygląda okropnie! Czy możemy stąd wyjść? Mój zmysł architektoniczny cierpi, gdy patrzę na te ściany!
Ania tylko się zaśmiała (nie należała do najmądrzejszych). I wtedy nastąpił historyczny moment w mojej nieśmiałości. Pierwszy raz odpowiedziałam na tego typu odzywkę (nie był to pierwszy raz, gdy usłyszałam od Kasi coś takiego). Pewnie powiedziałam:
- O mój Boże! Czy możesz stąd wyjść? Mój zmysł estetyczny cierpi, gdy patrzę na twoją twarz!
Koleżanki na chwilkę zatkało, po czym obie się na mnie śmiertelnie obraziły i wyszły trzaskając drzwiami.
PS Projekt zrobiłyśmy osobno, a ja znalazłam nowe prawdziwe przyjaciółki. :)
Historia o tym, że niektórzy ludzie to ścierwa (przepraszam, inaczej się nie da).
Moja 14-letnia siostra walczy z anoreksją. Wraz z rodzicami bardzo ją wspieramy, pomagamy jej wyjść z tego gówna jak tylko możemy. Kilka tygodni temu zauważyliśmy poprawę, niestety krótkotrwałą.
Powiedzcie mi, jak ona ma wyjść z tej choroby, podczas gdy koledzy z jej klasy wmawiają jej, że jest "grubą świnią, beczką, otyłą krową i musi schudnąć"? Niestety moja siostra jako anorektyczka wierzy w to i patrząc w lustro poważnie widzi osobę, na jaką kreują ją te dzieciuchy... Moi rodzice niejednokrotnie byli z tą sprawą u ich wychowawczyni, lecz ta machnęła na to ręką, tłumacząc, że to GŁUPIE ŻARCIKI, rodzice tych bachorów uważają, że DRAMATYZUJEMY.
Powiem krótko, jutro wraz z moim narzeczonym znajdziemy tych chłopczyków po szkole i tak im nagadamy (ewentualnie jeszcze nastraszymy), że odechce im się głupich żarcików, bo innego wyjścia nie widzę.
Dla leniwych TL:DR - Mój fetysz uratował zdrowie mojej narzeczonej
Z narzeczoną mamy dosyć aktywne życie seksualne - przebieranki, zabawki, BDSM. Natomiast wiadomo, wszystko w granicach rozsądku. Więc gdy kilka miesięcy temu zauważyłem, że po ostrym BDSM z użyciem całkiem pokaźnego dildo moja luba zostawiała po sobie ślad krwi z łona (i nie, była jakieś 2 tygodnie po okresie, więc na bank nie to), to wystraszyłem się nie na żarty.
W trybie pilnym załatwiłem prywatnie ginekolog, żeby zerknęła, czy nie musimy jechać do szpitala. Przez telefon babka dała do zrozumienia, że przy takiej ilości krwi i okolicznościach to raczej nic takiego, ale rano mamy podejść do gabinetu. No to rano heja, zawiozłem ją. Pani ginekolog bardzo w porządku, stwierdziła, że dosyć odpowiedzialnie się zachowaliśmy, a okoliczności zbyła śmiechem, ale po oględzinach stwierdziła, że nic się nie stało. W rozmowie wyszło, że prowadzi jakieś badania nt. poziomu hormonów u kobiet i zaproponowała narzeczonej darmowy pakiet badań krwi wart jakieś 1000 PLN za darmo, w zamian za uczestnictwo w tych badaniach. No jasne, czemu nie, w sumie luba sama miała sobie robić taki panel badań, bo mimo ćwiczeń nie spadała jej waga.
Wyniki - stan przedcukrzycowy i insulinoodporność. Na szczęście bardzo wcześnie wykryte przypadłości, i teraz po kilku miesiącach ścisłej i precyzyjnej diety od pani dietetyk + komplet leków na insulinoodporność luba schudła tyle ile chciała, hormony prawie w normie, sytuacja w zasadzie ogarnięta.
Ale do dzisiaj nikomu w rodzinie nie powiedzieliśmy, dlaczego narzeczona zrobiła sobie te badania...
Ostatnio, gdy wchodziłam do samochodu, puściłam tak koszmarnego bąka, że mój chłopak sprawdzał pod butami i na wycieraczkach samochodu, czy nie ma gdzieś psiej kupy.
Resztę dnia zastanawiał się co tak śmierdziało. Nawet nie zażartował, że to ja, bo stwierdził, że bąki aż tak nie śmierdzą i to niemożliwe.
Nigdy się nie przyznam.
Dodaj anonimowe wyznanie