W mojej szkole (gimnazjum) wydano kilkaset (albo tysięcy?) złotych na magnetyczne zamki w drzwiach. Są tak gówniane, że wystarczy mocniej popychać i się otwierają bez klucza.
Leżajsk pozdrawia :p
Właśnie się dowiedziałam, że mój chłopak też czyta anonimowe.
Jest też tym anonimowym, z którym mam za sobą trzy "kulturalne" wymiany zdań i którego szczerze nienawidzę.
Po przeczytaniu wyznań dziewczyn odnośnie gier Stardoll i Grzendy (przyznam, że o tej usłyszałam pierwszy raz ;)) przypomniało mi się i moje związane z PET PARTY. Dodam też, że w owym czasie niezwykle fascynował mnie zespół Myslovitz, a zwłaszcza piosenka My, której słowa wzięłam sobie chyba zbyt bardzo do serca, bo w Pet Party namiętnie grałam myśląc, że inaczej nie mam szans ;) Codziennie spędzałam przy komputerze po kilka godzin z moim wirtualnym zwierzątkiem, a kiedy nadeszły wakacje, a ja pojechałam na obóz, zmusiłam moją 9-letnią siostrę do codziennego logowania na mój profil (coby mi bonusy nie uciekły). I tak przez 9 dni wydzwaniałam systematycznie do domu, by przypominać jej o pielęgnowaniu mojej kotki, obiecując góry cukierków i doliny czekolady w zamian :D
Na końcu dodam, że… miałam wtedy 17 lat.
Musiałem dziś swoim dzieciom wytłumaczyć co to jest telefonia stacjonarna. Mówią, że łapią, ale widzę, że nie do końca rozumieją koncepcję ciągnięcia kabli i chyba mają mnie za kretyna.
Wygrałem sporą sumę pieniędzy, którą chciałem przeznaczyć na zakup samochodu i resztę odłożyć. No właśnie, chciałem. Połowę pieniędzy ukradła mi siostra, a matka jej broni, bo ona POŻYCZYŁA. Ciekawe, w jaki sposób odda, skoro ma 15 lat i wisi mi już wiele (uzbierało się z drobnych).
Wyczuwam, że przestanę ją w końcu kryć, a cała rodzina i jej przyjaciele dowiedzą się, że romansuje ze starszymi facetami, jeździ po kryjomu na imprezy, a pije więcej, niż klasyczny Mieciu. Uwierzą, bo mam screeny rozmów z nią. :)
Mam dwa ulubione kubki.
Kiedy piję z jednego z nich, boję się, że ten drugi będzie zazdrosny, że nie wybrałam jego.
Codziennie mam przed oczami obraz kiedy rzuciłem się do reanimacji pewnej kobiety, niesamowita adrenalina, w ułamku sekundy musisz przypomnieć sobie wszystkie zajęcia w podstawówce i w pierwszej klasie gimnazjum z masażu serca, co najpierw? Telefon na 112 czy 997, a nie to było 999! 30 ruchów i jeden wdech? Co najpierw? Przecież walczysz o najważniejszą wtedy dla Ciebie osobę, krzycząc "MAMO, MAMO PROSZĘ MAMO!"
Mimo tego chaosu w mojej głowie, który trwał sekundę i poziomu adrenaliny udało się, nie wiesz komu dziękować i co zrobić żeby o tym zapomnieć...
Kiedy masz dziesięć lat, niewiarygodne jest dla ciebie, że tata może sobie nie radzić. Przecież to on wybudował dla bezdomnych kotów budkę, którą razem wymalowaliście, żeby mama się nie złościła, że stawiacie przed domem kolejną szkaradę. To tata naprawił strzaskaną w drobmy mak figurkę słonika, którą uwielbiałaś. Zmywał całą noc czerwony lakier do paznokci, którym wymazałaś białe kafelki w łazience. Powiedział, że Piotrek jest głupi i ma oczy jak ryba, gdy tamten nazwał cię grubaskiem. Pamiętasz, jak razem z mamą robiłyście tacie makijaż różowymi cieniami z odpustowych straganów. Wspominasz, gdy grał w przedszkolnym przedstawieniu na dzień dziecka. Byłaś dumna, że tak pięknie nauczył się roli.
I nagle coś się stało. Mówisz ciotce, która opiekuje się tobą i młodszą siostrą, że tata nie płacze, nigdy nie płacze. Ale potem widzisz, jak ociera oczy.
I dorastasz.
Teraz masz siedemnaście lat i pamiętasz, jak razem z mamą wciągałyście go do domu z sadu, bo wziął za dużą dawkę i przepił wódką. I pamiętasz, jak tego wieczoru powiedziałaś siostrze, że masz czerwone oczy, bo podrażniłaś je maskarą.
Tata jedzie na odwyk. I walczy, naprawdę.
Odwiedzacie go z mamą i siostrą. Wraca i znowu przez chwilę jest taki jak przed tragedią. Jest ci go żal i zawsze stajesz w jego obronie. Bronisz go przed dalszą rodziną, mamą, mimo, że wiesz, że mówią szczerą prawdę.
Teraz masz siedemnaście lat, złamane serce i tatę, którego masz dość. Bo sobie nie radzi.
Masz dość tego, że nie wkłada naczyń do zmywarki, że śpiewa jakieś głupie piosenki, że hałasuje w kuchni i że nie jest twardy. Bo tata powinien być dzielny, prawda?
Nie rozmawiasz z nim, patrzysz z nienawiścią i powoli łamiesz sobie dziecięce serce.
Dzień wagarowicza był jednym z najlepszych dni w moim życiu.
Część z was pewnie myśli, że uciekłem ze szkoły i się dobrze bawiłem, ale tak nie było. Ten dzień był wyjątkowy ze względu na to, że wszystkie osoby, które mnie denerwują poszły na wagary i miałem cały dzień spokoju :D.
Mam 35 lat i dopiero w tym wieku zostałem uświadomiony: kura nie potrzebuje być zapłodniona przez koguta, żeby znosić jajka.
Dodaj anonimowe wyznanie