#24L4K
Niestety, żadnego z nas nie było wtedy stać na własne lokum i oboje zamieszkiwaliśmy u swoich rodziców. Ponieważ chodziliśmy ze sobą już jakiś czas, zacząłem starać się o mieszkanie - w końcu przecież planowaliśmy się pobrać i zamieszkać razem, gdy tylko ona ukończy szkołę. Niestety, luba stwierdziła, że absolutnie nie życzy sobie, żebym brał mieszkanie na kredyt, bo ona nie chce potem żyć z kimś kto przez lata będzie musiał płacić raty. Żadnych kredytów! Okeeeej...
W sumie nie bardzo wiedziałem co robić, na mieszkanie komunalne musiałbym czekać przynajmniej kilka lat, kredytu nie wezmę, bo wtedy ona mnie nie "weźmie", a żeby uzbierać samemu pieniądze musiałbym te kilka lat czekać. I nie jeść.
Próbowałem jakoś ją przekonać, że kredyt to jedyna opcja w naszej sytuacji (ona chciała jak najszybciej się wyprowadzić od rodziców), że przecież ludzie biorą kredyty, że to nic strasznego, że i tak wezmę jak najmniejszy, byle tylko na małe mieszkanie wystarczył. NIE.
Byliśmy razem jakieś 3 lata. Przestało nam się układać, często się kłóciliśmy. W końcu, (kilka miesięcy temu) zerwała ze mną. Stwierdziła, że nasz związek stoi w miejscu i że ona nie może ze mną być. A gdy zapytałem o powód rozstania, usłyszałem, że nie jestem w stanie jej zapewnić bezpieczeństwa, BO NIE MAM WŁASNEGO MIESZKANIA.
No i weź tu zrozum kobiety... :/
Nie wszystkie kobiety są takie same. Szkoda tylko czasu i poswiecenia jaki zmarnowales na ten związek. Teraz przynajmniej możesz być jej wdzięczny za to ze nie wziąłeś tego kredytu bo potem musiał byś go sam spłacać. Życzę ci powodzenia w życiu. Na pewno znajdziesz kogoś kto będzie wiedział czego chce od życia.
Nie rozumiem autora - od czego jest wynajeeeeeeem? Po pierwsze - nie trzeba odkładać, wyprowadzacie się już dziś. A jeśli tak bardzo chcesz pętlę na szyję w postaci kredytu w życiu (masochizm?) to wystarczyloby zebys podczas wynajmu zaczal ja przekonywac rzekomymi (według mnie) przewagami kredytu nad wynajmem, moze by sie zgodzila i byś uje*ał sobie życie aż do swoich ostatnich dni :D Nie no, ale mądralaska na początku była, potem jej chyba odwaliło z tymi pretensjami
Bo ta kobieta jakaś dziwna była :) sama nie wiedziała czego chce.
Chciała bogatego faceta, który by miał tylko $$$ by kupić jej apartament bez długów, ale nie umiała się przed sobą i nikim innym do tego przyznać.
Mam nadzieję, że zrozumieliście to wyjaśnienie, bo ja marnie tłumaczę.
Tak jestem kobietą :)
Bo to zła kobieta była.
Sama mogla zarabiać na mieszkanie i wiedziałaby jak to jest,ze szybko to raczej nie będzie zdobyć tyle kasy.
Najlepiej gdyby ona nic nie robiła i czekała aż pieniądze spadną z nieba? Albo żebyś Ty tyrał jak osioł żeby móc wynajmować lub kupić wam mieszkanie? Żenada. Jakby jej zależało tak bardzo to starałaby się równie mocno a po drugie trwała przy Tobie pomimo przeciwności a nie odchodziła bo nie masz mieszkania.
Czasami wstyd mi za kobiety chociaż sama nią jestem.
przecież mozna było wynając na początek, może byś de facto nie zmarnował na nią 3 lat, tylko szybciej byś poznał jej prawdziwą stronę..
Co do kredytu to się zgadzam, bo się całe życie to spłaca a może po czasie byście zechcieli własny dom a nie tylko mieszkanie ;) przecież można też mieszkanie wynająć ;) ale dobrze, że pokazała jaka jest przed ślubem.
No właśnie chciałam zapytać czy nie mogli czegoś wynająć? :-P
tylko, że kto chce po ślubie wynajmować mieszkanie? płaci się bez sensu tyle samo za wynajem i kosztowałaby miesięczna rata kredytu. A z kredytem to płaci się już na 'swoje' a nie obcemu człowiekowi. A mieszkanie można sprzedać jeśli się zechce domu po jakimś czasie
Rose91, Niby tak, ale np. remontu już nie zrobisz po swojemu, bo musisz mieć zgodę właściciela. Nie masz pewności, że Ci właściciel nie zerwie umowy np. za kilka miesięcy.
Jak dla mnie, to kredyt jednak lepszy. Jest się związanym, racja, ale masz przynajmniej swoje mieszkanie z którego masz pewność, że nikt Cię, nie wyrzuci.
Dodam tylko, że np z malutkim dzieckiem nie mieć czegoś stałego i własnego(oczywiście jeśli stać) to już troszkę nieodpowiedzialność :/
Owszem, zgadzam się z wami, że wtedy jest się na " swoim ". Ale z opowiadania wynika, że chcieli zamieszkać razem przed ślubem i że są młodymi ludźmi. Jak dla mnie wtedy lepszy jest wynajem, nawet nie ze względów finansowych ale dlatego, że dzisiejszy świat się bardzo zmienia. Dziewczyna nawet nie skończyła jeszcze szkoły więc nie wiadomo gdzie by pracę znalazła. Co jeśli by musieli wyjechać? Sprzedaż mieszkania też nie jest szybkim procesem. A po za tym jeśli bardzo zależało im na czasie i na wspólnym mieszkaniu, to sądzę, że jeśli nie było ich stac na kupno to chyba lepiej wynająć niż wciąż mieszkać osobno.
Rodzice mojego znajomego wynajmują mieszkanie od 20 lat, mają zgodę właściciela na remonty itp.
Ja również wynajmuję mieszkanie, bo nie stać mnie na kredyt, jeden spłacamy, więc nie dostalibyśmy kolejnego. Mamy małe dziecko, mamy przemiłych właścicieli, kontakt z nimi świetny - i nie sądzę byśmy przez brak własnego mieszkania byli nieodpowiedzialni. Bez przesady.
xxyyzz, ja juz nie o wyznaniu, tylko ogólnie o wynajmowaniu kontra kupnie mieszkania.
Cukier Puder - cóż, jak Cię nie stać, to trudno, ja mówię o przypadkach kiedy ludzie stać, ale nie chcą. Jedni mają super właścicieli inni nie, Twój przypadek nie jest regułą i raczej nie można go brać za przykład. poza tym, za x lat zapłacisz tyle kasy za wynajem i nic. Mieszkanie dalej nie będzie Twoje. A z kupnem, to miałabyś już swoje mieszkanie.
Ola - no tak, ale nie mówię, że nigdy nie kupimy mieszkania, tylko że teraz nas nie stać. Jeśli finanse się poprawią to wtedy mogę myśleć o kredycie na mieszkanie.
Wiadomo, że nie wszystkich od razu stać na zakup własnego M - wtedy właśnie by się usamodzielnić wynajmuje się mieszkanie a nie siedzi u rodziców do czterdziestki "bo mnie nie stać na własne" - o to mi chodzi.
Rose91, Bo ja już stara jestem, a to się bierze z wiekiem :P
CukierPuder, jejku, wzięłam tylko Twój przykład do swojej wypowiedzi. Rób co chcesz, nie musisz się tłumaczyć :)
Mnie nic nie śmieszy tak, jak: nie wezmę kredytu, bo to uwiązanie. Wolę wynajmować. Co za debilizm. Kupujesz i płacisz sobie, a nie komuś obcemu. Wkładem w przyszłość swoją i swoich potomków. Chcesz zmienić miejsce zamieszkania? Sprzedajesz. To takie trudne? Dla mnie nie... a są ludzie, dla których to coś nieosiągalnego. Nigdy nie przestanie mnie zadziwiać debilizm. Nigdy.
Nie masz czego żałować ! ;-)
Ale kredytu nie bierz. . PROSZĘ! :-D
W jednym się zgodzę: nigdy w życiu kredytów ;)
Człowiek tak mówi póki nie ma innego wyjścia by mieć swoje cztery kąty.
moi rodzice 15 lat temu wzięli pierwszy kredyt 60 tyś, dziś już mają kilkanaście bo odsetki są ogromne ze splacaja jedną pożyczkę następną- takie błędne koło.
Z całym szacunkiem - bierze się kredyt jeden i się go spłaca własnymi silami, dlatego trzeba oszacować na jaki kogo stać. Pominę sytuacje ekstremalne jak np. nagla utrata pracy czy inne tragedie. Ale w normalnym trybie spłacanie kredytu kredytem to robienie sobie pod górkę na własne życzenie.
@KAPELUSZ no mają pod górkę bo wzięli godz we frankach w czasach gdy było to bardzo opłacalne, a nikt nie sądził że waluta tak pójdzie w górę.. Na początku szło wszystko okej ale po pewnym czasie w połowie miesiąca zaczynało brakować pieniędzy więc musieli brać kolejne pożyczki, oczywiście mniejsze kwoty ale to też trzeba spłacać.