#1zOoj
Jestem dawcą krwi, pomagam różnym organizacjom i staram się być dobrym człowiekiem, uczyć się na błędach i ciągle się rozwijać. Przeżyłam swoją pierwszą miłość, nie ma nic tu dużo do opowiadania. Czas był nieodpowiedni i byliśmy za młodzi.
Od tamtego czasu minęło parę lat a ja nigdy nie potrafiłam się znowu zakochać. Próbowałam, ale zawsze tak bardzo się bałam że zostanę zraniona i nigdy po prostu nie wychodziło. Parę miesięcy temu poznałam chłopaka (nazwijmy go Tomek), miałam bardzo wielki dystans i starałam się panować nad uczuciami.
Przeżyliśmy mnóstwo świetnych chwil, wyznał mi miłość i chciał bym była jego pierwszą miłością. A ja po prostu się poddałam, zakochałam się i nie potrafiłam tego dłużej kontrolować. Serce mam wielkie, miłości i ciepła pełno więc wyobraźcie sobie jak starałam się tym dzielić. Któregoś dnia Tomek przestał się odzywać, nie odpisywał, nie odbierał. Postanowiłam wyznać mu jak się czuje, byłam bardzo obiektywna i chciałam tylko zrozumieć dlaczego postanowił mnie zostawić w tak obrzydliwy sposób.
Tomek nie chciał nic wyjaśniać, powiedział tylko że nie przejmuje się innymi ludźmi i w dupie ma moje uczucia, że jest zimny i nic nie potrafi czuć. Wysłał zdjęcie jego nowej dziewczyny. Ironia jak przez tyle lat byłam tak ostrożna w wybieraniu partnerów a ktoś tak po prostu potrafił złamać mi serce.
Nigdy w życiu nie czułam większego bólu niż teraz, nie wiem co ze sobą zrobić. A najgorsze jest to że ja wciąż widzę w Tomku wspaniałego chłopaka, który ma problemy z samym sobą. Tak bardzo chciałabym mu pomóc, ale nie potrafię sama się pozbierać. Próbowałam już wszystkiego.
Smutne to, ale nie należy się poddawać. Czasami ciężko przewidzieć co zrobi facet i nawet najlepszy może odwrócić się i odejść. Nie łam się, rób dalej to co kochasz i zanim się obejrzysz znajdziesz kogoś wartościowego, kogoś kto będzie cię darzył takim samym uczuciem jak ty jego.
Też znam takiego Tomka kutasa
Nie watpie, ze znasz jego kutasa.
Próbowałaś panować nad emocjami... Jakby to w ogóle było możliwe.
On nie jest nieszczesliwym chlopakiem. On ma zaburzona osobowosc. Psychopata- to jedyny typ osobowosci pozbawiajacy uczuc i emocji. Nie uratujesz go i nie pomozesz mu- tego sie nie leczy. Psychopaci to tacy polludzie, pozbawieni emocji, czyli tego co o czlowieczenstwie decyduje. Na partnerow zawsze wybieraja wysokowraiwych i delikatnych- szukaja tego czego im brakuje, a jednoczesnie latwej ofiary, przewagi. Potrafia swietnie sie maskowac, a jednoczesnie szybko nudza sie ludzmi i porzucaja jak popsute zabawki. Mialas ogromne szczescie ze ciebie rzucil. Zniszczylby cie zupelnie. Juz teraz jestes zraniona i uzalezniona od niego. Poczytaj o psychopatii, zbadaj temat, dowiedz sie co psychopata robi swojej rodzinie. I uwierz, ze cie nie kochal, bo nie potrafil. Powiedzial ci to wprost. W tobie rozbudzil uczucia i po swinsku porzucil- to najmniejsza krzywda jaka mogl ci wyrzadzic- ale takie wlasnie porzucenie jest rowniez charakterystyczne dla psychopatow- mial satysfakcje z tego ze cie skrzywdzil. Trzymaj sie cieplo i wietz w siebie- bo to tylko jego wina, ty jestes bez winy, stalas sie tylko ofiara drapieznika.
Wcale nie musiał być psychopata. Nie musiał czuć z tego powodu satysfakcji, wystarczy że był tchórzem, albo po prostu poznał inną lepszą, albo coś się działo w jego życiu i nie był to moment na związek i nie wiedział co jej powiedzieć a po prostu porzucić jest najłatwiej
Świetnie sama się zdiagnozowałaś. Rozdajesz siebie innym, bo Tobie samej brakowało miłości w dzieciństwie. Zatem rozdając siebie wszem i wobec, próbujesz tę miłość od innych teraz "kupić". Zasłużyć na nią za wszelką cenę.
Tak to działa niestety.
I przyciągasz dokładnie takie osoby, które chętnie od Ciebie wezmą. Ale nie będą w stanie Ci dać.
Dlaczego?
Bo skoro miałaś deficyt miłości jako dziecko, to nie umiesz miłości PRZYJMOWAĆ. Umiesz dawać, ale nie umiesz brać. Przepływ działa tylko w jedną stronę.
Skoro nie nauczyli Cię tego rodzice, musisz nauczyć się tego teraz SAMA. Nikt inny nie jest w stanie Cię tego nauczyć, bo prawdziwie kochające osoby po prostu odepchniesz albo ich nie zauważysz. Wobec tych szczerych i otwartych będziesz podejrzliwa, ale za jakiś czas znów spodoba Ci się koleś, który będzie chciał Cię tylko wykorzystać.
Dlatego musisz nauczyć sama siebie, jak miłość brać. Jak przyjmować. Musisz nauczyć się kochania SIEBIE NAJPIERW. Najpierw JA, potem inni. Teraz stawiasz innych przed sobą, tym samym cały czas potwierdzając swojej podświadomości, że Ty nie jesteś godna miłości tak jak oni. Że oni zasługują na miłość bardziej. Im się należy, nie Tobie.
Co doskonale widać na przykładzie dupka, który potraktował Cię jak zużyte gacie, a Ty zamiast gniewu czujesz do niego... współczucie. I JEMU chciałabyś pomóc. Sorki Laska - pomocy potrzebujesz TY. I tylko Ty sama możesz ją sobie dać. Już wiesz jak, zatem możesz spróbować.
Powodzenia :)
ghosting albo quasighosting
to ze raz trafi sie debil nie znaczy, ze kazdy taki jest :)
Byłam kiedyś podobna, wszystkim dawałam, wszystkim pomagałam, każdy mógł się mi wyżalić czy przyjść po radę. Miałam trochę większego pecha jeśli chodzi o pierwszego faceta - związek skończył się gwałtem. Udało mi się pozbierać, a w międzyczasie nauczyłam się, że dawanie siebie bez ograniczeń w końcu wypala. W międzyczasie był drugi związek, w którym nie było miłości, ale oboje byliśmy dla siebie plastrami na zranienia, on przy mnie uwierzył w kobiety, ja przy nim w facetów, rozstaliśmy się przyjacielsko i z inicjatywy obu stron. Obecnie mam wspaniałego męża, który zrobi dla mnie wszystko, oboje zadbaliśmy, żeby ta druga strona miała prawa do odrobiny zdrowego egoizmu ;) Patrząc tylko na innych zbyt łatwo zagubić siebie. Kochając siebie pokazujesz innym, co mogą pokochać :)
Koles w delikatny sposob doradzil Ci, zebys uprzejmie spierda..la, a Ty nadal sie tym katujesz? Czego Ci trzeba? Obuchem w glowe? Odpusc sobie tego czarusia, nie byl dla Ciebie.
Mam dokładnie tak samo, jestem w trakcie podobnych, takich samych ..przeżyć..łączę się z Tobą autorko :(
Idź do specjalisty