#1yOOI

Cóż, podzielę się moją historią, której tak naprawdę nie zna nikt, rodzina przyjaciele - nikt.

Zacznę od tego, że mam pewną pasję, którą kocham całym sercem. Wszyscy moi znajomi wiedzieli, że w pełni się tu oddaję. Mowa o sporcie, ale nie podam konkretów.

Tyle godzin poświęcałam na treningi, że nie potrafię tego zliczyć. Wyrobiły mi się na ciele mięśnie, dość spore. Ponad półmetrowe w obwodzie uda, łydki - wszystko dobrze zarysowane i do tego dwie mocne krechy na brzuchu, który odznacza się, gdy mam na sobie krótszą bluzkę lub sportowy top. Nie wyglądam szczupło, nie tylko przez mięśnie mam też budowę grubokostną, ale o tym innym razem. Wracając, naprawdę poświęciłam się sportowi, czego teraz żałuję jak nigdy i nikt o tym nie wie.

Poza tym, że nienawidzę tego jak rozbudowałam swoje nogi, to nienawidzę, że ślepo trenowałam przez 6 lat. Są dwa powody. Jeden? Ludzie widząc, że dobrze radzę sobie z bieganiem mówią "Ah no ty to urodzona do sportu" i inne komentarze tego typu. Boli mnie to za przeproszeniem cholernie bo na wszystko zapracowałam sobie latami treningów i godzinami spędzonymi w pocie na siłowni. Ale boli mnie to również, bo nigdy nie miałam i nie mam talentu do sportu. 


Nie urodziłam się w to dobra, z czasem gdy tylko mój wysiłek się liczył, byłam najlepsza że swojej grupy. Jednak gdy w grę zaczynał wchodzić talent, stanęłam w miejscu. Patrzyłam jak ludzie z mojego grona stają sie lepsi i lepsi, robią postępy a ja wpierw stoję w miejscu a potem mimo treningów jestem co raz gorsza. Chociaż cieszyłam się ich szczęściem, nie potrafiłam powstrzymać myśli pełnych zazdrości, że ja też tak chcę. Nocami i dniami płakałam, że nic mi nie wychodzi. To była już moja rzeczywistość, czekałam żeby tylko wieczorem móc zamknąć się w łazience i płakać, jak mogłam być tak głupia. Wstydzę się tego że trenowałam bo nic mi to nie dało. Bez talentu zmarnowałam 6 lat swojego życia.

Ostatnio odczuwam to wyjątkowo mocno. Przestałam trenować, bo przytłaczał mnie fakt, że nawet trener już nie patrzy na moje postępy tylko mówi "No ale ty i tak już dla zabawy to robisz". Żałuję, że kiedykolwiek naprawdę pragnęłam zajść daleko w sporcie. Teraz tylko płaczę, bo nikt nie wie, jak się czuję. Każdy myśli, że w sporcie najważniejsza jest większa praca - ale bez talentu nie pójdzie się dalej.

A teraz wisienka ma torcie, przez to wszystko czuję, że straciłam moją jedyną pasję i zainteresowanie. Czuję, jak popadam w depresję, śnią mi się koszmary, gdzie znowu jestem na treningu i moje wyniki są coraz gorsze.

Mam 15 lat.
dnoiwodorosty Odpowiedz

Serio? nie można mieć pasji po prostu dlatego, że się coś lubi robić? :) Ja też nigdy nie będę koncertowo dobra z gry na parapecie, ale mam to w głębokim poważaniu. Gram, bo lubię :) Wydałam kasę na instrument, nuty i lekcje? pewnie. Spędziłam godziny na graniu? Pewnie. Przestałam grać na 2 lata i dużo zapomniałam? pewnie. Wróciłam? pewnie. Jak patrzę na znajomych, którzy mieli inny tryb nauki i poszli do przodu to chciałabym grać jak oni? pewnie. Dołuje mnie to? niekoniecznie. Mam talent? może. Zmarnowałam go? może. Gram dla siebie, tyle ile chcę.

Problem jest kiedy pasja zmienia się w zawód (bo z wyznania czytam, że chciałaś iść w sport wyczynowy). Niestety, bardzo rzadko da się te rzeczy pogodzić. Trenerowi odpowiedziałabym: ćwiczę bo lubię ten sport. Przeanalizuj ile dobrego dostałaś od tej pasji i doceń :)

jasnienka

gry na parapecie? :) nie mogę się nawet domyślić, jaki instrument został tak nazwany przez słownik :D

ananas1ek

Klarnecie? :P

metalingus

Nie istnieje coś takiego jak talent. Talent to przede wszystkim suma ćwiczeń. No wiadomo można mieć jakieś predyspozycje, ale o ile nie robimy czegoś na poziomie ultra zaawansowanym, to nie mają nie znaczenia. Wiele tak naprawde zależy od tego jak dziecko było traktowane w młodości, z jakimi sytuacjami i reakcjami otoczenia się spotykało oraz jak było zachęcane i pilnowane przez rodzicieli. Więc nie zmarnowałas talentu; go trzeba najpierw wykształcić. A jak słusznie zauważyłaś nie warto patrzeć na innych - jeśli coś sie chciało robić, a nie miało się warunków, no to jak się z takimi wogóle porównywać? Ważne to pamiętać, że jest to marzenie i w końcu móc je spełniać. A wtedy czuje się ogromną satysfakcję :D

dnoiwodorosty

@jaśniepanienka A mnie nie przyszło do głowy, że można się nie domyślić ;) wszystkie z klawiaturą w kształcie zbliżonym do parapetu. Keyboard, organy, pianino itp.

bazienka

dno pierwsze co pomyslalam, to keyboard
tez dziwie sie, ze nikt nie skojarzyl

zjemcikota Odpowiedz

'Mowa o sporcie, ale nie podam konkretów. [...] Ludzie widząc, że dobrze radzę sobie z bieganiem mówią...' XD

Melancholija

Może to piłka nożna, ręczna, koszykówka, bieg sprintem, bieg długodystansowy itd. Opcji jest multum, bo w wielu sportach jednym z elementów jest bieganie.

zjemcikota

Racja, nie pomyślałam o tym. Ale zaśmiałam się jak przeczytałam. :D

veriki Odpowiedz

Ale że polmetrowe uda to dużo, czy mało? Bo ja sport uprawiam czysto rekreacyjnie i też mam półmetrowe uda (umięśnione, nie ulane).

KIuska

Ja nie uprawiam sportu, mam niedowage a moje uda maja 47 cm w obwodzie. Moim zdanien polmetrowe uda to normalne uda a nawet szczuole uda.

Vito857 Odpowiedz

A co w tym złego, że robisz coś tylko dla zabawy? Ważne, żebyś ty się w tym czuła spełniona, a nie jakiś tam twój trener.
PS. Depresję diagnozuje psycholog, nie nastolatka samodzielnie.

HellBlazer Odpowiedz

Hahahaha... Żal mi ludzi, którzy wszystko traktują dosłownie. Wiesz, że nikt Ci nie ujmuje gdy tak mówi, nie? Jak masz zły dzień to czepiasz się ludzi, którzy mówią "dzień dobry"?

bazienka

bezdomna, Hell kiedys mowil, ze jest psychologiem, co powiesz na teksty "zal mi ludzi" i wysmiewanie sie z nich?

HellBlazer

Hahahaha @bazienka... Pamiętasz może w kontekście jakiego wyznania to napisałem? Wejdź sobie z słownik i wpisz sobie "sarkazm". Od razu zrozumiesz

Dragomir

Pan Maruda jest psychologiem? To chyba się wypalił i zgorzkniał...

HellBlazer

Widzę kółeczko wzajemnej adoracji. Heroiniści ukrywający się wzajemnie przed policją mają więcej gracji niż Wy

Smutnabula Odpowiedz

No nie. Mówienie czegoś takiego jest krzywdzące. Można mieć do czegoś predyspozycje. Można też nie mieć. I te predyspozycje mogą przyspieszyć czyjeś postępy. I nic po za tym. Niewielu ludzi potrafi wykorzystać swoje predyspozycje. Konkretnie mówię o ćwiczeniach czy treningach. Zakładam że po prostu się przepracowałaś i powinnaś trochę odpocząć i przystopować. Za bardzo też porownujesz się z innymi. Po prostu każdy idzie swoim tempem, a ci którzy skupiają się na przyjemności z tego co robią wyciągają najwięcej.
Powiem ci jako osoba "utalentowana" w pewnym bardzo konkretnym kierunku. Nic bardziej nie dobija niż mówienie masz talent i idzie ci tak prosto. No nie idzie. To tylko tak ładnie wygląda z boku :)

Wiaderny Odpowiedz

Od 1/3 tekstu czułam, że to jakieś dziecko pisze. Jak widać, słusznie. Dziewczyno weź sie zastanów nad sobą

Selerooolalala Odpowiedz

Myślę, że to jest dobry moment na pójście do psychologa, poukładanie sobie tego wszystkiego w głowie i przepracowanie. Dasz radę, trzymam za Ciebie kciuki!

Ekoniks Odpowiedz

Masz dopiero 15 lat, szkoda by było Twoich dotychczasowych wysiłków. Nie poszło to też na marne, bo jesteś wysportowana, a to duży plus, choćby dla zdrowia.

Oezu Odpowiedz

Masz 15 lat, więc tak napiszę dla wyprostowania pewnych rzeczy, ja w swoim dorosłym życiu nigdy nie miałam mniej w udzie niż 50, więcej kobiet, o średnim wzroście pewnie ma podobnie. 52 cm miałam przy 50 paru kilo, przy 60 paru mam 57 cm. Nie uważam swoich nóg za grube, noszę rozmiar 38, M. Mam 166 cm wzrostu. Jeśli masz 50 cm w udzie to masz chudziutkie nogi, pewnie porównujesz się ze swoimi koleżankami, które mają 15 lat i dlatego je tak odbierasz. Ale dalej się rozwijacie i za parę lat (2-5) będziecie wyglądać podobnie. W Twoim wieku sylwetka bardzo się zmienia, układ kości itd. No i czytając to odniosłam wrażenie, że masz 30 lat, zmarnowałaś sobie życie, a tutaj myślę, że niekoniecznie tak jest. I ludzie mówiąc, że jesteś urodzona do sportu raczej nie przekreślają tego, że włożyłaś w to ogrom pracy. To się nie wyklucza. Pogadaj z kimś starszym od Ciebie, kto siedzi w tym wszystkim, z jakimś trenerem, zawodowym sportowcem, jeśli masz z takim kontakt. Myślę, że kryzysy to coś naturalnego. A w wieku 15 lat wielu nawet nie wie co chce robić, a ty już wypracowałaś coś sensownego i włożyłaś w coś ogrom pracy. Jesteś w takim punkcie, że możesz to rozwijać dalej, masz 15 lat, nie 30, jesteś młodziutką osobą. Żeby realizować się w sporcie niekoniecznie musisz być zawodnikiem, który jeździ na konkursy. Możesz pchnąć to w zupełnie inną, a równie satysfakcjonującą stronę. No i czasem musisz wiedzieć, że czasem kiedy chce się czegoś za bardzo to po prostu nie wychodzi. Nadmierne skoncentrowanie na zadaniu i taka potrzeba żeby wyszło to najlepiej zwyczajnie osłabia kreatywność. Dlatego może Ci iść gorzej niż innym w takich zadaniach, bo chcesz za bardzo. No i rozwijasz się, hormony szaleją, ja bym tego tak nie przekreślała. Może ktoś z Twoich starszych kolegów też stanął w takim punkcie jak Ty i doszedł do jakichś przełomowych wniosków. My nie wiemy czym się zajmujesz, czy jesteś faktycznie kiepska, czy tylko Ci się wydaje. Pogadaj z kimś kto się zna.

nata

Zgadzam się, ale 30 lat to nadal nie koniec życia 😆

Oezu

Ano jasne, ale jak w tym wieku 30 lat dochodzisz do wniosku, że wcale się nie jest takim dobrym, i nie osiągnęło się tego co się planowało i nie ma się planu B to już jest trochę inaczej. A w wieku 15 lat nie każdy ma plan A, a co dopiero B.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie