#1vXiw
Od czasu do czasu jeździła na zagraniczne pielgrzymki z parafią. Nie jeździła na wszystkie, bo nie było jej stać, ale na jednej zależało jej szczególnie, dlatego też długo na nią zbierała.
Kiedy już uzbierała całą sumę, postanowiła wpłacić wszystko proboszczowi, chociaż do wycieczki zostało jeszcze sporo czasu. Niestety choroba bardzo pokrzyżowała jej plany, nie mogła pojechać. Jako że leczenie było bardzo kosztowne, babcia postanowiła zwrócić się do księdza o zwrot chociaż części pieniędzy. Odpowiedział, że bardzo mu przykro, ale biuro podróży nie zwróci już ani grosza, ale za to on odprawi na wyjeździe specjalną modlitwę w intencji jej zdrowia.
Księżulek miał pecha, bo tak się złożyło, że w tym czasie pracowałam w biurze, które organizowało wycieczkę i po pierwsze, nie wszystkie pieniądze zostały wpłacone, a po drugie biuro zwróciło księdzu sporą część zaliczki, odejmując niewielkie koszty, które już zostały poniesione.
Gdy tylko się o tym dowiedziałam, popędziłam do biura parafialnego powiedzieć, że babcia zdecydowała się pojechać, na co on, że w jej stanie zdrowia zdecydowanie by odradzał i wątpi, że biuro zgodzi się wpisać ją z powrotem, skoro zrezygnowała.
Jakie było jego zdziwienie, kiedy pokazałam mu plakietkę z moim zdjęciem i logo biura. Oddał babcine pieniądze i próbował tłumaczyć się, że były mu potrzebne na utrzymanie Domu Bożego...
Poważnie?! Bóg na pewno byłby zadowolony gdyby dowiedział się, że za nowy marmurowy ołtarz księżulek zapłacił pieniędzmi, które ukradł chorej babci.
Miało wisieć i dzwonić, a jeździ i trąbi
Nowy samochód proboszcza c:
A mi się zdaje że tramwaj.
Klasyk :)
Babcia wie jaka szopke próbował odstawić?
Myślę, że moglaby go wytłumaczyć tym, że faktycznie potrzebował tych pieniędzy bardziej. Skoro jest tak zapatrzona
szopke betlejemską
klatka Schodowa
woda Smakowa
praca Dyplomowa
Wie wie :) Wszytskie moherowe koleżanki też wiedzą :p
@lukrecjaa Ciekawe czy dalej będą tak wielbić proboszcza :D
Ksiądz który serwisuje u mojego ojca samochody jeździ merolem za 800 tys także ten...
Pisałas o tym wyznanie...xd
Jestem wierzący, ale nie chodzę do kościoła. Zawsze rodzice zmuszali mnie do chodzenia na każda niedzielna msze, roraty i inne. Często myślałem, ze może powinienem odwiedzać kościół częściej, niż dwa razy w roku na święta, ale dzięki niektórym wyznaniom przechodzą mi wyrzuty sumienia. Gnida no, gnida nie ksiądz.
Ja wierzę w Boga, nie w Kościół. Ale i tak zostanę uznana za niewierzący pomiot szatana, że tak mówię i hipokryzję.
W takiej sytuacji powinniście się zastanowić nad zmianą wyznania. Jeśli uważacie katolicyzm za niewłaściwy po co w nim tkwić? Protestantyzm, prawosławie, ewangelicyzm.. To ciągle ten sam Bóg.
Jeśli wierzycie w Boga, ale nie w kościół, to to jest herezja, jako że Bóg ustanowił kościół. Więc nie chodząc do kościoła oddalacie się od Boga. Skoro odrzuca was kościół katolicki, zmieńcie kościół.
efektmotyla: nie widzę w swoich słowach powyżej, żebym napisała jaką wiarę wyznaję. Stwierdziłam jedynie, że wierzę w Boga, a w kościół tworzony przez księży nie. Chociaż uważam, że są prawdziwi kapłani z powołania, jak i Ci nastawieni na zysk i obłudni - rządzą nimi biskupi niekoniecznie posiadający właściwy system wartości (odnoszę do znanych przykładów, nie generalizuję)
Ja jestem również wierząca i chodzę do kościoła, bo czuję taką potrzebę i wiem, że przybliza mnie to do Boga. Nigdy nie trafiłam na złego księdza, takiego o ktorych jak sie slyszy to az ma sie ochote zmienic wiare, jednak mam swiadomosc ze tacy istnieja. Ale jestem zdania, ze osoba wierzaca do kosciola powinna chodzic nie dla ksiedza, a dla siebie.
Ja właśnie jestem wierząca i staram się co niedziela chodzić do kościoła, ale rozumiem i toleruję tych, którzy tego nie robią. Jednak nie patrzę na księdza i uważam, że po prostu lepiej jest modlić się w świątyni. Poza tym, tylko tam mogę przyjąć ciało Chrystusa.
Z jednej strony zrozumiałe. Z drugiej przypomina mi to Polaków w uk - nie chodzę, bo nie rozumiem (a naprawdę, bo nie chce mi się).
Nikt nie zmusza Cię do płacenia, ani do chodzenia dla księdza. Ja chodzę bardziej dla samego siebie, żeby się pomodlić i mieć choć raz w zabieganym tygodniu chwilę na przemyślenie spraw o których normalnie nie myślę.
efektmotyla A ty w ogole wiesz co to jest herezja? No na pewno nie to co powiedziała nkp6. Zreszta co cie to obchodzi czy chodzi do kosciola czy nie? I co to za gadanie ze oddala sie od Boga? Ksieza pedofile jakos codziennie łażą do kosciola i co swieci sa? Jakim trzeba byc czlowiekiem zeby oceniac czy czlowiek jest dobry czy nie przez pryzmat tego ile razy chodzi do kosciola! Juz widze po smierci jak kazdemu z nas przelicza ile bylismy w kosciele i to bd decydowac o pojsciu do nieba XD
Ktoś tu chyba uznał mnie za bojownika katola c: Jestem jawną ateistką c: Co nie zmienia faktu, że nieuznawanie kościoła, w którym się jest, wyklucza z danej doktryny każdego kto chce być szczery w swojej wierze.
"Lepiej iść na piwo i myśleć o Bogu niż iść do kościoła i myśleć o piwie" czy jakoś tak.
Wolę pomodlić się w domu, gdzie spokojnie i szczerze mogę porozmawiać z Bogiem, niż iść do kościoła, modlić się określonymi formułkami, nie skupiać sie, mieć zmarnowaną godzinę (bo się nie skupiam) i nie wynieść z tego nic.
Tylko dlatego, ze ktoś kiedyś sobie tak wymyślił.
I mówi to osoba, która przez 15 lat chodziła na scholę (czyt. Każda sobota, niedziela i wszelakie święta).
Nic nie pobije księdza z miejscowości, w której niegdyś mieszkałem. Mianowicie, z jego kasy za zbiórki ni stąd ni zowąd zniknęło... ile? 70 TYSIĘCY ZŁOTYCH! Policja bezradna, gdyż pieniądze nie były trzymane w sejfie ani skrytce tylko w... szufladzie. I jak tu takiemu ufać?
Ja też niestety znam takiego księdza. Dwa razy już dał się we znaki mojej babci, jak szła zamówić intencję mszalną. Raz, kiedy Babcia dała grubszy banknot - tj. więcej niż należało dać wg "cennika", wprost zapytał czy ma wydać resztę. Innym razem nie omieszkał skomentować, że babcia daje najmniej. Na szczęście w mojej parafii jest wielu innych dobrych księży i daleka jestem od generalizowania, że każdy ksiądz jest pazerny na kasę. Poza tym do Kościoła nie chodzę dla księdza, ale dla Boga.
To pytanie o resztę to raczej miły gest. Przecież babcia mogła nie mieć jak inaczej zapłacić, a ksiądz nie wiedział czy może tak po prostu wziąć sobie resztę, czy nie będzie jej potrzebna na rachunki albo leki.
Właśnie o to chodzi, że miał wydać resztę...
Właśnie wydaje mi się, że powinien sam z siebie wydać resztę, a jakby babcia chciała dać więcej, to by przecież powiedziała, żeby ją zatrzymał.
efektmotyla Widze ze ktos tu jest slepo zapatrzony w ksieży.
toz to mi sie przypomina jak w Niepolomicach byla obowiazkowa zbiorka kilkunastu tysiecy na naprawe dachu, a obok w parafii nowe fury :D
Obowiązkowa? W dupach się klechom poprzewracało.
Pewnie brakowało mu do nowej fury
Gnida, nie ksiądz.
Typowy klecha, tylko by ciągnęli pieniądze. Dziwi mnie głupota ludzi, którzy im cokolwiek dają.