#1s8NU
Niedawno byłam na pogrzebie mojej babci. Wszyscy dookoła płakali z wyjątkiem mnie, ja trwałam przez cały czas z wielkim uśmiechem na twarzy... Karcące spojrzenia obecnych tam ludzi przeszywały mnie, a fakt, że przez większość mojej rodziny uważana jestem za satanistę, nie pomagał w zaistniałej sytuacji.
Miałam ochotę spalić się ze wstydu, co jeszcze bardziej potęgowało niechciany wyraz szczęścia na mojej twarzy.
A ja cały czas wyglądam na smutną. Czesto słyszę żebym się usmiechneła, a ja po prostu mam taki wyraz twarzy.
Według moich znajomych, mam minę jakbym chciała komuś za chwilę (za przeproszeniem)wpier*****.
Też tak mam... A tak naprawdę jestem bardzo wesoła:D
Ja ogólnie cały czas się uśmiecham (po prostu tak mam) a jak zrobię normalny wyraz twarzy to raz nauczucielka nielubiana do mnie takim tekstem 'uśmiechnij się bo wyglądasz jakbyś tampona zapomniala ) uczy matematyki
Mam dokładnie tak samo, gruszko
Ja też wyglądam na smutną, ale w stresowych sytuacjach mam ten problem co autorka i się uśmiecham. A kiedy próbuje coś z tym zrobić to zazwyczaj moja górna warga zaczyna tak "skakać", nie wiem jak to nazwać, ale taki tik nerwowy chyba.
Ja mam na odwrót. Mam minę jakbym się cały czas uśmiechał. W gimnazjum była plotka, że wącham gąbki lol
@alpengold mam to samo ;) 'co Cię tym razem wkur*iło?'. A prawda jest taka, że dopiero to pytanie mnie wkur*ia :D
Ja się ciągle uśmiecham, ale jak na przykład zamyśle się, czy coś i po prostu nie uśmiecham się, mam normalny wyraz twarzy to ludzie mnie próbują pocieszyć, żebym się nie rozpłakała. Strasznie denerwujące:/
mam tak samo XD
Ja też!
Mam dokładnie tak samo. Ludzie myślą, że coś ukrywam albo ze jestem jakaś glupia
ja też, a najgorzej jest przy tablicy :<
Ja też. Raz nauczycielka wzięła mnie na rozmowę do biurka i pytała czemu się nie uczę (zawsze mam średnią powyżej 5.0 ale ok). Czułam się niezręcznie, zwłaszcza że powiedziała to przy całej klasie. Zaczęłam się śmiać. Baba zabiła mnie wzrokiem. Od tamtej pory się na mnie uwzieła. :P
@Rose7 Nie ma to jak kochane nauczycielki. Czasami mam tak, że śmiechem wybuchnę, ale nie na pogrzebach. Każdemu może się zdarzyć.
.
Ja wyglądam cały czas na smutną lub wkurzoną ;v
A mi się wszyscy pytają czemu jestem smutna mimo, że jestem w wyśmienitym humorze. 😞
Twój nik to potwierdza, ze jesteś glupia
też tak mam :/ na wszystkie przykre sytuacje które dzieją się innym reaguję uśmiechem, którego nie mogę powstrzymać :(
Mam to samo. Robię to żeby nie płakać.
Ja sie nie usmiecham ale zavzynam sie smiac podczas np.klotni z mezem i nawet nie moge sie poklocic i wyrazic moich racji bo on mysli ze ja zartuje :D
Jadę sobie z koleżanką i zatrzymuje mnie pan policjant.
- Przekroczył Pan prędkość o 24km/h.
W tym samym czasie zatrzymał kierującego z naprzeciwka.
- Przekroczył Pan prędkość o 28km/h.
-Dla pana 200zł, a dla pana 100zł i po 4 punkty karne.
-Ale czemu dla mnie 200zł, skoro ja miałem niższą prędkość???
-A bo widzę, że pan się cieszy z tego, więc dostanie pan 200zł.
W końcu uświadomiłem sobie mój "błąd" i "posmutniałem", choć w głębi duszy jakoś nie przejąłem się tym mandatem, bo wiedziałem, że szybka jazda ma takie konsekwencje. Po zbadaniu alkomatem i rozpoczęciu procedury związanej z wypisywaniem mandatów, pan policjant stwierdził do kolegi:
-OK, wpisz mu też 100zł, bo zaraz się tu popłacze.
A ja mam tak, że gdy mi coś nie wyjdzie lub zrobi mi się przykro, ktoś mnie obrazi, no to ok trudno, powoli w ciszy do siebie dochodzę, czasami uronię łzę (jestem ciut przewrażliwiona) ale jeśli ktoś mnie znacznie pocieszać, lub co gorsza krzyczeć na osobę która mi coś powiedziała to ryk gwarantowany. Płaczę wtedy jak małe dziecko, nie mogę się opanować, czasami trwa to pół godziny. Próbowałam z tym walczyć ale nie daję rady.
No najgorsze jest to, że oni wszyscy pomyśleli że się cieszysz ze śmierci babci
Niestety też tak mam. 😒
Mam ten sam problem, stres mnie rozśmiesza :) ale dzięki temu moje znajomości szybciej się zaczynały bo wszyscy biorą mnie za pozytywną osobę :)