#1rfpn
Wypicie setki czystej przed egzaminem, by złagodzić nerwy - rozumiem (dla ciekawskich - pani profesor chyba nic nie zauważyła, a koleżanka dostała 4+).
Chodzenie na sąsiednią stację benzynową, by się załatwić, bo ekipa ze Wschodu od 3 miesięcy robi remont połowy kibli w akademiku, który miał trwać 2 tygodnie - rozumiem.
Uczenie się przez 26 godzin bez przerwy, po czym zjedzenie jajecznicy z 8 jaj, popicie 2 energetykami i pójście na egzamin (i zdanie go) - rozumiem.
Żywienie się głównie mrożoną pizzą z biedry przez 4 miesiące, by zaoszczędzić i mieć na maoryski tatuaż - rozumiem.
Puszczanie na cały regulator Krzysztofa Krawczyka i Anny Jantar przez 4 dni z rzędu (policja za każdym razem chwaliła gust muzyczny) - rozumiem.
Ale rzyganie do foliowych torebeczek, zamrażanie tych bełtów, a następnie podkładanie ich ludziom w pokojach, by powoli odsłaniały swoje uroki - TEGO JUŻ KU*WA NIE ROZUMIEM!
Mój współlokator też cały czas jadł mrożone pizze z biedry. Mimo, że nie mieliśmy piekarnika w kuchni...
Pewnie podgrzewał na świecy..albo jadł zimną
A mikrofalę?
Ani mikrofalówki, ani piekarnika. Na patelni też ich nie grzał.
Ja myślę, że ta twoja "ekipa ze wschodu," w tych toaletach robi eliksir wielosokowy....
I to ile!
Napędzają gospodarkę poprzez eksport z łazienki na pokoje
Ale tak bez Jęczacej Marty?
W akademiku na pewno znalazłaby się nie jedna co jęczala, może nawet i Marta xD
No tego, że ktoś nasrał do pralki w naszym akademiku to raczej nie przebije. A, no i wyrzucenia łóżka i lodówki z trzeciego piętra.
Studenci :')
Mnie bardziej zastanawia jak ktoś nasrał do pralki jeśli nie była otwierana od góry, bo sytuacje wywalania mebli przez okno widywałam.
@piankalawendowa
Zawsze można przerzucić...
piankalawendowa Mojemu bratu udał się ten wyczyn, gdy miał jakieś 4 lata, choć też bardzo mnie dziwiło, jakim cudem tego dokonał. :)
Studentem jestem i nic, co pozaziemskie, nie jest mi obce ?
przeczytałam "poznańskie" xd
Dobre :D
Ale Krawczyka to ty szanuj.
Nieźle
Zaczynam naprawdę doceniać fakt, że nigdy nie mieszkałam w akademiku. 😂
Żałuj. Jako jedynak, wychowany w ogromnym szacunku do własności innych, do starszych i w ogóle "pizda życiowa" jeśli chodzi o stosunki międzyludzkie wspominam 5 lat w akademiku z łezką w oku. Mimo, że zdarzyło mi się walić po głowie współlokatora butelką po keczupie w trakcie walki, jak też być noszonym przez współ pijących kolegów, w stanie zgonu totalnego. Nie ma jak akademik.
Z tą setą na raz to szanuję 😀
Spokojnie, u mnie w akademiku ktoś zesral się na dachu podczas biegunki. Odkryto to jak kupa zaczęła kapac na parapet...
Jak można...jak można... No kurde jak ?.. A jednak
PAAAROSTATKIEM W PIĘKNY REJS