#1rQUq
Oboje trenujemy dość specyficzne sztuki walki. Trenujemy w jednej sekcji, co sprawia, że nieraz trenujemy ze sobą wolną walkę. Dwa lata temu na pierwszych zajęciach, na których się pojawiła, bardzo mocno mnie sprała. Okazało się potem, że mam połamane dwa żebra, potłuczenia itp. Dziewczyna zaczęła mnie wówczas przepraszać. Nasz trener chciał ją wówczas wyrzucić z sekcji, ale zdecydowałem się wstawić się za nią i mówić trenerowi, że to moja wina etc. Ostatecznie trener stwierdził, że w ramach kary codziennie musi mnie odwiedzać, aż się nie wykuruję, czyli około 5 tygodni. W tym czasie poznaliśmy się i wkrótce potem zostaliśmy parą.
Wtedy było trochę wstyd, ale dziś już nie żałuję, że wówczas sprała mnie dziewczyna.
PS. Od tamtego czasu znacznie lepiej trzymam gardę ;)
Jestem ponad trzy lata, ale sprała mnie dwa lata temu. Chyba trafiła w te część mózgu, która odpowiada za podstawy matematyki
Chyba niewiele ci dają te treningi, skoro dziewczyna "z ulicy" na pierwszych zajęciach cię pobiła. (Od kiedy w szkołach sztuk walki można kogoś okaleczać?)
W wyobraźni wszystko jest możliwe.
A potem zamiast "...bo zupa była za słona" będzie "...bo pierścionek był za tani"? :))
Niekoniecznie. Teraz juz znacznie lepiej trzyma garde, wiec moze udac mu sie ja przekonac, ze pierscinek wcale nie musi byc drozszy.
=>Ultraviolet No tak, umiejętność walki wręcz warunkiem niezbędnym do przetrwania w małżeństwie? :))
Noo, warunek konieczny to raczej nie. Jednak zaszkodzic nie zaszkodzi a pomoc moze.
Za najwazniejsza zdolnosc do przetrwania w malzenstwie uwazam umiejetnosc zachowania milczenia w kluczowych momentach.