#1qoES
Jestem raczej z tego rodzaju ludzi, którzy, no cóż.. mieli już w swoim życiu wiele zaćmień mózgu. Oto jedno z nich, może nie najśmieszniejsze, ale które najbardziej zapadło mi w pamięć.
Drugi rok studiów. Jak co dzień wiosną i latem przyjeżdżałam do szkoły motocyklem. Na uczelnię ładny kawałek, więc zawsze zakładam "bubę" (tak sobie nazwałam mój kombinezon). Później w łazience się przebierałam i na zajęcia. Dzień jak co dzień w zasadzie.
Po zajęciach tylko powiedziałam kumplowi, że zgadamy się później na jakieś piwo. Zdziwiony pyta:
- A ty się nie przebierasz dzisiaj?
- Ano faktycznie!
Po czym poszłam się przebrać. Pojęcie względne - ''poszłam''. Odeszłam dwa kroki, żeby ściągnąć buty i przytrzymać się murku, coby nie upaść. Kumpel stoi i patrzy jak wryty. Z grubsza zaczęłam przebierać się przed uczelnią. No wiecie, ściągać spodnie, zmieniać bluzkę na bardziej dopasowaną. Najlepsze, że zorientowałam się co uczyniłam dopiero jak nałożyłam kask i spojrzałam, że na miejscu zdarzenia porzuciłam bluzkę. Lekki fejspalm, nie powiem, ale w porównaniu z twarzami, które zauważyłam dopiero, gdy ogarnęłam mój czyn, to ja wyglądałam jakby nic się nie stało. Przypieczętowałam całą sytuację krótkim: "K*rwa, znowu?!", po czym zapytałam kumpla czemu mi nie dał jakiegoś znaku, typu np. "Tej, co ty odpierd*lasz?". Jako usprawiedliwienie usłyszałam "No bo wiesz, już trzeci miesiąc nie mam dziewczyny..."
Przynajmniej moim nieogarem kogoś uszczęśliwiłam. I to ponoć nawet kilka osób.
Teraz na uczelni krąży legenda o przebierającej się przed uczelnią lasce, na której widok nawet niepełnosprawny wstał z wózka.
Niepełnosprawny wstał z wózka?! Kiedy proces beatyfikacji? 😂
Najpierw autorka musi umrzeć. Ale wtedy to już santo subito
Wygrywasz tym komentarzem :P
Chyba niedługo xD
Eee... Pewnie oszust jakiś.
Poszła fama, że w pewnym miasteczku jest cudowne źródełko, które leczy ułomności.
I tak zebrali się przy nim ślepy, garbaty i sparaliżowany na wózku.
Ślepy przemył oczy i krzyknął:
- O rany, ludzie, ja widzę!
Garbaty wykąpał się w źródełku i krzyknął:
- O rany, ludzie, nie mam garba!
Na to sparaliżowany wjechał z wózkiem do wody i krzyknął:
- O rany, ludzie, mam nowe opony!
Ale bo on po wojaku był.. 😅
Zakończenie najlepsze!😂
Komentarz jej kolegia mnie rozwalil, a po końcówce to juz sie tarzalam ze śmiechu 😂
Nooo mega😂😂😂😂
Jedno słowo: ME-GA końcówka
Zastanawiam się, czy to nie chodzi o moją uczelnię. :D
Bo było coś podobnego.
Jeżeli to nie było najśmieszniejsze to boję się twoich innych historii *.*
Dokładnie, aczkolwiek chętnie ich posłucham i czekam na kolejne wyznania tej autorki :D
Przyłączę się☺
Czynisz cuda!
To może teraz wyleczysz mnie z bólu małego palca? Przed chwilą przypieprzyłam nim w szafkę :v
Ja jestem chory, wyciek dwustronny, czyli sram i rzygam :p
Dzięki koledze wiesz ze dobrze wyglądasz 😎😎😂
Mimo że to nie jest twoja najśmieszniejsza historia, to i tak śmiechlam
Po zwrocie "tej", stwierdzam, że jesteś z Poznania :) <3
Oswieci mnie ktos bo chyba jestem naprawde tepa, co oznacza to "tej"?
Myślałam, że miało być "hej", zwykła pomyłka. Ale teraz nie wiem☺
"tej" znaczy "ty"
tej w sumie nic nie znaczy, ale ty byłoby najbliższym tłumaczeniem
Skoro to nie jest nawet twoja najsmieszniejsza historia to zdecydowane chcialabym poznac pozostale :p
Dobrze, że nie szukasz bunkru, może uszczęśliwisz (bądź uzdrowisz) jeszcze inne osoby