#1pbXA
I jak nie wyrzucę tego z siebie na anonimowych to skisnę. Na co dzień wszelkie poniżające, urągające komentarze zbywam lub obracam w żart, nigdy nie poskarżyłam się ani nie zrobiłam dramy. Czasami odpowiem nieco bardziej stanowczo, ale dostaję za to reprymendę od przełożonych.
Przykładowo, podwykonawca mojego klienta składał mi wulgarne propozycje kolacji ze śniadaniem i wspólnej analizy projektów na jego kanapie podczas spotkania firmowego z ważnymi osobami decyzyjnymi. Nie było w tym śmiechu ani odrobiny żartu. Za moją krótką odpowiedź "Nie jestem zainteresowana, wróćmy do tematu spotkania", została mi przyczepiona łatka tej "wywyższającej się" i "jednej z tych feministek, co nienawidzą wszystkich facetów". Od projektu zostałam odsunięta, ponieważ rzekomo nie znam się na żartach i klient poprosił o zmianę opiekuna technicznego projektu.
Dla wyjaśnienia - wyznaję zasadę, że błyszczę intelektem, a nie dupą. Nie ubieram się wyzywająco, nie podkreślam bycia kobietą, noszę firmowy uniform unisex. Działam racjonalnie i nigdy nie użyłam argumentu płci w jakiejkolwiek kwestii. Chciałabym być po prostu traktowana tak, jak inni pracownicy. Odnosić sukcesy i popełniać błędy bez okraszania komentarzami ze strony klientów: udało jej się fartem, bo jest babą lub nie udało jej się, bo jest babą.
Kiedy odbieram telefon, przedstawiam się i podaję nazwę mojego stanowiska SPECJALISTA xxx. Gdybym za każdą odpowiedź "Proszę połączyć mnie z kimś kompetentnym" lub "Proszę przełączyć mnie do specjalisty" wrzucałabym do świnki skarbonki złotówkę, to pod domem zamiast Skody stałoby Ferrari.
W pracy nie mam do kogo zwrócić się o pomoc lub zwyczajnie wyżalić, ponieważ tylko potwierdzę krążące komentarze, że robię z igły widły. Bo przecież wypowiedziane przez podwykonawcę zdanie "o jaka ładna dupcia odwiedziła naszą firmę" to komplement, za który powinnam podziękować.
To może zamiast udawać, że deszcz pada kiedy na Ciebie plują, zrób aferę. Zgłoś molestowanie, oficjalnie. Najwyżej będą Cię mieli za sukę i będą się Ciebie bali, bo jak udajesz, że jest ok, to jakoś nie zyskujesz specjalnego szacunku.
Obracanie w żart przemocy seksualnej, choćby tylko werbalnej, to nie jest zachowanie pewnej siebie kobiety.
Trzymam kciuki, życzę siły, nie daj się.
@krom
Niech lepiej zrobi aferę, a jeżeli firma ma standardy z lat 90-tych, to niech rozdmucha sprawę dalej. A jeżeli skończy się to zwolnieniem - to sprawa sądowa. Zresztą niech autorka wyznania lepiej poszuka firmy, która stosuje inne standardy w tej kwestii, a firma jak straci dobrego pracownika - ich strata, zasłużyli na to.
Ogólnie jak najbardziej popieram zgłaszanie, tylko tu nie ma to racji bytu. Z opisu wynika, że to nie inni pracownicy rzucają tymi tekstami, a klienci. Robienie afer skończy się tym, że zostanie odsunięta od projektów i zwolniona, albo klienci zmienia firmę. Ciężka sytuacja, bo wygląda to na wybór między walką o swoją godność, a pozostaniem w zawodzie, który sobie wybrała
@Ifyoulikeme
Za odsunięcie z powodu braku zgody na molestowanie seksualne dostanie jeszcze większe odszkodowanie, zwłaszcza gdy zgłosi podejrzenie stręczycielstwa.
A do autorki: nie masz możliwości przejścia na własny rachunek? Albo przynajmniej zmiany firmy na jakieś zachodnie korpo?
@didja Zachodnie korpo? A dlaczego zachodnie korpo miałoby być lepsze? A może w takim korpo pracuje? Korpo nie dba o komfort psychiczny pracowników, więc nie wiem, dlaczego miałoby dbać o to, aby klienci nie zachowywali się wobec niej seksistowsko.
Przynajmniej zazwyczaj międzynarodowe firmy są większe i bardziej dbają o standardy. To raz, a dwa zgłosić. Robić aferę. To nie tylko kwestia klientów, ale szefów też, bo odsunięcie od projektu z powodu braku pozytywnej reakcji na molestowanie jest skandalem.
Taka rada od starej baby która szowinistyczne teksty słyszy od 30lat. Opanuj sarkazm do perfekcji a na reszte miej wywalone. Nie zmienisz świata, ale możesz ładnie dogadać ;)
Można ewentualnie rżnąć totalnego głupa, całą sytuację obracając "przeciwko" rzucającym głodne kawałki, albo w druga stronę jechać jeszcze bardziej szowinistycznymi tekstami :D
Pracowałam w dość męskich środowiskach i obie taktyki zdawały świetnie egzamin. Ten wyraz konsternacji na twarzach i wzrok tęskniący za rozumem był bezcenny
Opiszesz ktoras z takich sytuacji? Jestem ciekawa:)
@norskemeg
taka najprostsza to szowinistyczne żarty - jak mi kolega rzuca żarcikiem o misce i wcięciu w talii, to ja mu dorzucam zlew i krótsze stopy i nagle biedak nie wie co ma ze sobą zrobić, bo reakcja na jego zaczepkę nie jest "prawidłowa" xD
Jestem architektem kobietą i też spotykam się z czymś takim cały czas. Nazywanie mnie „dekoratorką” jest na porządku dziennym. Myślę, że na zaczepki budowlańców czy branżystów trzeba odpowiadać z humorem. Np na takie zaproszenie ze śniadaniem odpowiedzieć „bardzo chętnie o ile mogę przyjść ze swoim mężem. On chętnie zje dobre śniadanie ;)”. Ale czasem też mnie jakiś wpieni i wtedy karzę takiemu mówić do mnie „pani inżynier”. Też mnie to wkurza strasznie że nami tak pomiatają ale u mnie w biurze i w obecnym i poprzednim mogłam bezwarunkowo ufać współpracownikom. Może twoja firma jest kurde jakaś opóźniona.
Taka rada od serca - zamiast udawać, że ci to nie przeszkadza, zrób raz, a dobrze porządną awanturę. I się skończy.
No chyba, że wolisz nadal płakać nad swoim losem, to trudno.
Autorka przecież pisze, że te teksty są od klientów i podwykonawców, a za nich szefostwo nie odpowiada. Komu ma zrobić aferę?
Karlitoska klientowi i szefom. Szefostwo, które ignoruje próby molestowania, zachęca do podziękowań za takie jest wspolwinne. Ba, dodajmy próby streczycielstwa i odsunięcie od projektu z uwagi na płeć.
Jeśli zdobyłaś takie kompetencje to - po pierwsze nie jesteś anonimowa.Po drugie - potrzeba na to kilka lat praktyki. Jak się wtedy dogadywałaś z tymi prymitywnymi chłopami będąc jedyną kobietą na budowie.
Byc moze zawsze pracowala w biurze i nigdy na budowie. Projektowanie nie wymaga doswiadczenia w prawidlowym mieszaniu betonu.
i zglaszaj molestowanie lub duskryminacje plciowa
Otóż to.
Ale komu? Autorka pisze, o klientach i podwykonawcach. Na nich szefostwo nie ma przełożenia.
Jeśli jedna osoba miałaby Cię za niekompetentną ze względu na płeć, to by było molestowanie, ale jeśli co chwilę ktoś Ci to mówi i widzi w Tobie raczej cizię do towarzystwa, a nie fachowca, to może jednak powinnaś się nad tym zastanowić? Niestety znam takie kobiety, co myślą że są ładne i dlatego nie są doceniane jako pracownicy, ale to tylko im się wydaje. To rzecz jasna odnosi się też do facetów. Szczególnie do takich macho, co to myślą, że wcisną blondynce kit prężąc muskuły.
Jeżeli autorka odbiera telefon i od razu jest postrzegana jako niekompetentna po przedstawieniu się i podaniu stanowiska to raczej nie jest kwestia jej zachowania. Niestety musi minąć jeszcze trochę czasu, aby społeczeństwo przestało obwiniać ofiary. Autorko, głowa do góry i nie daj się!
W ten fragment akurat nie wierzę.
Ja akurat wierzę, że tak może być, że słyszą kobietę i od razu chcą kogoś innego. Pamiętam jak w jednym miejscu gdzie pracowałam poszłam wymienić klawiaturę. Dopiero pierwsze dni tam, akurat w tamtym jakby biurze jeszcze nie byłam. No, wchodzę z klawiaturą i od razu słyszę "Ale ja chciałem informatyka, a nie sekretarkę" z takim obrzydzeniem jakby patrzył na trawnik gdzie ktoś po psie nie posprzątał (no akurat jestem perfidnie brzydka to się nie dziwię), powiedziałam, że jestem informatykiem, bo już miałam szkoły ogarnięte no i jeszcze przecież tam pracowałam jako właśnie informatyk. A ten patrzy z takim powątpieniem "A umiesz klawiaturę wymienić?" i jeszcze jak zobaczyłam, że klawiatura jest na USB, a to były pierwsze takie i poprzedni był na ten zwykły to zapytałam czy chce mieć klawiaturę w tym tylnym USB czy z przodu, bo w obu miejscach były porty USB, a facet "To ty powinnaś wiedzieć, gdzie się klawiaturę montuje..." i tak patrzył z obrzydzeniem jak się musiałam schylić do tego komputera i podłączyć. No czyli pierwszy raz na oczy mnie widział, nic nie wiedział kim jestem, ale od razu było, że jak baba to nie może być informatykiem, a nawet jak jest to się nie zna. Zastanawiałam się wtedy, czy, jak zapytał czy umiem podłączyć klawiaturę, nie powiedzieć "nie wiem, ale chociaż umiem jej nie wyrwać", bo ten wielce oceniający ludź po prostu jakoś rozerwał kabel i dlatego mu nie działała. Ale i tak on wie lepiej niż baba-informatyk, bo baba nie może się znać. Potem jak już chodziłam do pracy w takich koszulach standardowego informatyka, a z moim wyglądem to już jak facet wyglądałam to było ok. Ale dopóki widać było czym jestem to był problem. Czyli jak było widać, ze baba to od razu założenie, że się nie zna, jak pomylili z facetem to normalnie rozmawiali. Cały czas byłam przecież tym samym człowiekiem. Czyli nie chodziło o to czy mi dobrze idzie, tylko o to czym jestem.
Meanness - mówimy o telefonie, a nie wizycie. W telefon nie wierzę. Wyluzuj. Albo napisz wyznanie.
@Ellesans
Ach, oczywiście, od razu trzeba przenieść winę na kobietę. Chyba nigdy nie widziałaś, jak kobiety są traktowane w "męskich" zawodach.
Czyli klient usłyszał głos kobiety i od razu poprosił o kogoś "kompetentnego". Usłyszał, że ta pani to specjalistka w swojej dziedzinie, ale jak usłyszał głos kobiety to od razu pytał o kogoś innego. Czyli klasyczne "baba się nie zna", nieważne, że ta pani tyle osiągnęła. Usłyszał, że kobieta i uznał, że woli rozmawiać z "kimś kto się zna" czyli jakimkolwiek mężczyzną. Ale najlepiej od razu powiedzieć, że ktoś przez telefon, pierwszy raz rozmawiając od razu wiedział, że ta pani niby nic nie umie, zamiast zauważyć, że po prostu ktoś usłyszał głos kobiety i nic więcej go nie obchodziło.
Ellesans z ciekawości ktoś z Twoich bliskich pracuje w nadzorze albo kierownictwie w jakiejś dziedzinie związanej z budowlanką?
Ja akurat jestem bardziej niż skłonny w to uwierzyć, moja matka ponad 40 lat pracowała jako inspektor nadzoru budowlanego, zarówno w urzędach miejskich jak i firmach prywatnych.
Do końca swojej kariery musiała się szarpać z facetami którzy ciągle, czasem pomimo pokazywania im wielokrotnie że nie mają racji, próbowali wmówić jej że się nie zna lub nie nadaje do zawodu bo jest kobietą. Telefonicznie też się niejednokrotnie zdarzało że ktoś prosił o kierownika działu bo on nie ma czasu na użeranie się z babą bez żadnej wiedzy ani decyzyjności, na ich nieszczęście ona była tym kierownikiem.
I oczywiście nie działo się tak cały czas nikt nie mówi że wszyscy faceci tak traktują kobiety w tym zawodzie, ale jest ich dużo, uciążliwie dużo.
Autorka może być ładna, ale to nie znaczy że nie ma kompetencji do pracy. I z wyznania wynika, że nie jest przewrażliwiona, tylko klienci firmy rzeczywiście zachowują się jak buraki
@Ellesans
W zawodach technicznych akurat, panuje akurat nadreprezentacja skrajnosci.
Watpie zeby brzydactwom (sorry dziewczyny) wydawalo sie ze sa piekne, a te ponadprzecietnej urody zwyczajnie maja racje. Wydaje mi sie ze po prostu chcesz dokopac kolezance (autorce) z powodu typowej zawiści...
Pojawiło się kolejne tego typu wyznanie i zaczynam się zastanawiać. Jeżeli to prawda to gdzie Wy ludzie pracujecie. Od 20 lat pracuje w branży budowlanej, spotykam coraz więcej kobiet i jeszcze nigdy nie spotkałem się z zachowaniem opisanym przez autorkę. Uważam, że z racji wieku przeżyłem wiele. Bywałem na wielu spotkaniach z inwestorami na oficjalnej jak i nieoficjalnej części i jakiś poziom zawsze był utrzymywany.
Pojawia się kolejne pytanie. Czy Ja mam takie szczęście że obracam się w zupełnie innym towarzystwie czy Autorka ma po prostu pecha.
Nie, w Polsce wcale nie ma seksizmu i nikt nie traktuje kobiet poniżająco. Pod tym względem stoimy wyżej od ,,zepsutego'' Zachodu i równie ,,zepsutej'' Skandynawii. U nas nie ma dyskryminacji kobiet. Jest tylko troska i opieka.
Naucz sie języka i wyjedź za granice (zachód)...
Wiekszosc kompetentnych inzynierów tak robi, na studiach gadaliśmy o tym z kolegami na okrągło - więc dziwi mnie jakim cudem cie to omineło i nie była to oczywista decyzja przy zetknieciu z patologiami polskiego, dzikiego wciaż, rynku pracy...
Oj nie przesadzaj sam nie bylem za granica jeszcze, a zarabiam wiecej jak 70% ludzi w moim zawodzie wg pracuj. Ale czy to ze nie wyjechałem oznacza ze nie jestem fachowcem? Nie, po prostu w Polsce tez mozna sie nauczyc... Tylko trzeba zacisnąć żeby i chcieć, no i spotkać właściwych ludzi na swojej drodze