#1pW7p
Nienawidzę tego, że jestem "rozumnym" człowiekiem i muszę żyć w cywilizowanym społeczeństwie i cały czas płacić za życie, a Wy właśnie jako pierwsi dowiedzieliście się, jak od tego uciekam.
Wy i jeszcze jedna starsza pani, spacerująca późnym wieczorem leśną ścieżką, która mam nadzieję nie dostała zawału, kiedy pewien wyrośnięty jeleń wyjątkowo na dwóch nogach, bo już go plecy bolały, przebiegł tę ścieżkę tuż przed jej nosem (kompletnie jej wcześniej nie zauważywszy, przysięgam!) z jednej strony lasu do drugiej i przestraszony spierdolił dalej, nawet się nie zatrzymując. Ale to było naprawdę niechcący.
Praktykuję takie wypady już od jakiegoś czasu, błądząc po lesie godzinami i zawsze pod koniec wychodząc na pole i kładąc się gdzieś na trawie, żeby poobserwować gwiazdy. To mnie uspokaja. A bieganie "po zwierzęcemu" idzie mi coraz lepiej, w sumie ćwiczone już od dzieciaka (zgadnijcie, kto w zabawie w dom zawsze grał rolę zwierzaka).
Moim największym marzeniem jest stać się zwierzęciem, najlepiej ptakiem, ale zadowoliłoby mnie jakiekolwiek, byle nie pies, bo ten średnio sobie radzi bez ludzi. Ale że jest to nierealne, to oficjalnie marzę o bogactwie, bo choć nie znoszę tego, że pieniądze mną rządzą (nie znoszę wszystkiego, co mną rządzi, w tym prawa, które zakazuje kraść czy zabijać pod groźbą więzienia, dla samej zasady), to już by dało mi jakąś namiastkę wolności i furtkę do robienia tego, na co mam ochotę, a raczej do nierobienia tego, na co nie, jak na przykład chodzenie do szkoły, pracy i rozmawianie z ludźmi. Ale oprócz tej chęci wolności to po prostu lubię być zwierzęciem.
Uważaj żeby Cię ktoś nie ustrzelił
No ale dlaczego? To, że kłusownik nie może jej ustrzelić dla samej zasady jest bardzo nie fajne. Przecież prawo nie może nim rządzić
Ludzie mają gigantyczną przewagę w walce, dzięki broni palnej i myślę, że akurat z człowiekiem nie chce konkurować, bo nie lubi ludzi.
Ale raczej nie miałby problemu z możliwością stanięcia pyskiem w psyk w walce na śmierć i życie o terytorium, itp.
Nie oznacza to, że by chciał, ale on dla samej zasady nie cierpi każdego prawa, nawet chroniącego go, bo nawet przy przepisach, których nie chce łamać, sam fakt ich istnienia sprawia, że się źle czuje.
Nie ma w tym hipokryzji.
@Anda Równie dobrze może go ustrzelić myśliwy, który w sezonie ma prawo do odstrzału, np. takiego jelenia
I taki myśliwy nie odróżni człowieka przebranego za jelenia od prawdziwego jelenia? Choćby po sylwetce, czy sposobie chodzenia. Wydaje mi się, że przed oddaniem strzału należy się porządnie przyjrzeć celowi. A z drugiej strony miałam taką sytuację, że kiedyś byłam w lesie po ciemku i spotkałam myśliwego, który przyznał się, że do mnie celował (akurat był okres odłowu dzików). Ale dodał też to co napisałam wyżej - że dopóki na sto procent się nie upewni, to nie strzela. Tak czy inaczej szybko zwiałam z tego lasu :p
@SorryEverAfter żebyś wiedziała jak dużo przypadkowych zwierząt ulega postrzałom podczas polowania... a i czasami człowiek się zdarzy. Nie każdy myśliwy się aż tak upewnia, a najczęściej cierpią niestety psy myśliwskie.
Serwatka31 trafiła w punkt z drugim i trzecim akapitem, ale mała poprawka, jeśli chodzi o pierwszy- to nie tak, że nie lubię ludzi. Nie lubię tego, że jestem jednym z nich.
A jeśli jakiś myśliwy mnie "ustrzeli" - zrobi mi tylko przysługę.
I to jest wyznanie. Chciałabym zobaczyć minę tej kobiety.
Wygląda mi na zmyślone, ale nie jestem też pewna na 100%.
Jestem naprawdę ciężko zdziwiona ilością negatywnych komentarzy do wyznania, bo myślałam, że w głębi duszy każdy człowiek tak ma (niekoniecznie łącznie z przebieraniem się i bieganiem na czterech łapach - chodzi mi o taki ogólny pęd do natury, wolności).
A Tobie, autorze, jak i wszystkim entuzjastom życia w dziczy, polecam obozy survivalowe. Myślę, że to dobry krok, żeby zobaczyć, jak to wszystko naprawdę wygląda, a przy okazji nabyć umiejętności przydatnych, aby znacznie wydłużyć swoje wycieczki do lasu. W ogóle, to uważam, że powinni gdzieś na świecie wydzielić jakieś miejsce, w najgłębszej głuszy, gdzie tacy jak my mogliby się podziać. Taki "Rezerwat Dzikich Ludzi" :D
Wiem jak długo przetrwać w lesie, robić szałasy, rozpalać ogniska itp. Problem w tym, że ja nie chcę jako człowiek robić sobie szałasy i polować za pomocą pułapek, dzid czy czego tam, tylko jako porośnięte futrem zwierzę kopać sobie norki i rozszarpywać zwierzynę. Do tego nie umiem integrować się z ludźmi, taki samotny wilk (hehe) ze mnie. Aczkolwiek płynące od nielicznych z was zrozumienie jest pokrzepiające. A hejtujący oby nie spotkali mnie kiedyś w lesie.. Nie no, żartuję, nie mam nic do hejtujących mnie, bo również to robię, cały czas. Może i nie podobają mi się ludzie z punktu widzenia estetycznego, ale nie nienawidzę ich (bynajmniej nie wszystkich), po prostu nie potrafię odnaleźć się w ich świecie, no i ciężko mi przekonać kogoś do siebie, skoro nawet ja siebie nie lubię. Dlatego życie w rezerwacie z wami dla mnie raczej odpada, ale sam pomysł mi się podoba ;)
Ja tam plusuję, bo rozumiem. Sam ogólnie nienawidzę ludzi (z kilkoma wyjątkami), a uwielbiam zwierzęta. Nie na tyle, by chcieć stać się jednym z nich, ale blisko ;)
Ja marzę, by być morskim stworzeniem - szybko pływać, wysoko skakać i mieć gładką skórę.
SorryEverAfter, czyżby "Nowy Wspaniały Świat" Huxleya?
@anakonda257 gdy pierwszy raz jako dzieciak zobaczyłem film "gdzie jest nemo" to zapragnąłem być rybą głębinową, tą taką ze światełkiem i wielkimi zębiskami, straszną i piękną, albo rekinem, ale nawet bycie normalną, małą rybką, zwiedzanie nieodkrytego, morskiego świata i mierzenie się z takimi "potworami" byłoby niesamowicie ekscytujące.
furry?
myślisz że zwierzęta lub ludzie którzy żyją w dziczy nie płacą za życie? wiesz jak wygląda życie po za społeczeństwem? to ciężka fizyczna praca. zapierdalanie od zmieszchu do świtu żeby jakoś zebrać te 2000kcal dziennie, a potem przypadkiem skręcisz kostkę i umierasz z głodu. ludzie wymyślili pieniądze i społeczeństwo żeby można było zapierdalanie zlecić komuś innemu
zmierzchu* >.>
Tak, wiem. I wciąż wolę żyć krótko, acz intensywnie jako zwierzę niż długo egzystować jako człowiek.
Dużo ludzi chciałoby zacząć żyć w dziczy, ale 99,99% po miesiącu zaczęła by błagać i powrót do domu. W świecie zwierząt jak jest zimno to może przeżyjesz, może nie, a jak zachorujesz to i tak musisz rano wstać i walczyć o jedzenie. Na starość (jeśli dozyjesz) w wielu gatunkach się ciebie pozbywaja, bo jedzenia jest na tyle mało, że ciężko polować jeszcze dla kogoś. To nie jest tak, że zwierzęta cały dzień chodzą po lesie albo siedzą na łące. A w nocy nie śpisz spokojnie wśród gwiazdd tylko nasluchujesz czy drapieżnik się nie zbliża.
Pewnie tak, ale to dlatego, że jako urodzeni w XXI wieku ludzie nie są przystosowani do dzikiego trybu życia.
Jako że jestem człowiekiem i nie mogę żyć w pełni zwierzęcym życiem to korzystam tylko z tych urokliwych aspektów dzikości, żeby to ludzkie życie sobie umilić i odetchnąć.
Jednakże jako zwierzę od urodzenia byłoby wspaniale móc nasłuchiwać czy nie zbliża się drapieżnik, a nie czy nie zbliża się szef. I nawet nie byłoby wtedy zastanawiania, czy wolisz drapieżnika czy szefa. Nawet tej dyskusji by nie było. Po prostu żyjesz i nie zastanawiasz się po co.
No to nieźle. Jeszcze lepiej, że zupełnie Cię rozumiem - znaczy, nie tyle samo zachowanie (chociaż to na pewien sposób też, masz odpowiednie warunki do tego, żeby działać bardziej swobodnie wedle własnego widzimisię a nie społecznych konwenansów), ale sposób myślenia. Mam to samo, kompletnie gubię się w społeczeństwie i obecnym "schemacie życia". Nie umiem niczego konkretnego, niczym konkretnym się nigdy nie interesowałam, nie mam żadnych "marzeń" które byłyby związane z pracą bądź życiem zawodowym czy społecznym. Nawet jak byłam dzieciakiem, nie miałam żadnych wyobrażeń na temat tego "kim będę jak dorosnę" i to mi zostało. I w sumie też zawsze wolałam być zwierzęciem. I też najbardziej ptakiem.
Ciekawe jak dużo nas jest takich.
Też czasem marzę o byciu ptakiem.
Mam nadzieję, że nie za dużo.
To okropne, nie wiedzieć po co się żyje, co chce się robić i kim chce się być, bo to, kim naprawdę w głębi duszy chcielibyśmy być i co robić jest nieosiągalne.
Obyś znalazła coś co naprawdę lubisz robić :)
Gdy bycie furry wejdzie za mocno...
Myślałam, że tylko ja mam takie poglądy! Podaj link do strony gdzie kupiłeś\aś strój albo adres sklepu i zrobimy sobie stado. W całym moim życiu nie spotkałam osoby z podobnym tokiem myślenia! Ja osobiście wolałabym być kotem, takim dachowcem, żyjącym w lesie ;D
"Ja osobiście wolałabym być kotem, takim dachowcem, żyjącym w lesie" i mieć życie jak koty z serii Erina Huntera, pt "Wojownicy" :D*
* - zapomniałam dopisać :)
Większość znaleziona na używakach, ale można też kupić "kigurumi" na stronie "kiguru.pl" (mam stamtąd wilka, jest świetny) albo chociażby na allegro.
Kot jest jednym z najbardziej kuszących mnie zwierząt, uwielbiam ich indywidualizm i olewcze podejście do życia ;)
Btw, @AkariStyle, dzięki Anonimowym dowiedziałam się o tej książce, z czego się cieszę.
Jedno z ciekawszych, oryginalnych i chorych wyznan. Mam nadzieje ze nie zmyslonych, leci plus :)
Trochę rozumiem. A trochę nie rozumiem, bo uważam, że życie zwierzęcia to nie zachłysnięcie się wolnością tylko walka o to by coś zjeść i nie zostać zjedzonym. Co byś powiedział na nowy świat, w którym pracę wykonują tylko maszyny, a każdy dostaje pulę pieniędzy gwarantowaną, którą przeznacza na co chce? Można pracować, bo praca nadal istnieje, ale już nie trzeba. Mnie bardziej ten świat kręci, zastanawiam się tylko czy wystarczy nam motywacji czy utoniemy w depresji.
Czemu depresja, zajmiemy się nauką i rozwojem, te nie mają limitów.
Bardziej od pieniędzy chcę kły i pazury, żeby móc brać sobie to, za co ludzie muszą płacić. A nader wszystko pragnę wyzbyć się ludzkiego mózgu. Bez niego żadna depresja mnie nie dopadnie. Zwierzęta nie rozmyślają o rzeczach typu nauka, rozwój czy sens życia. Są zbyt zajęte "walką o to by coś zjeść i nie zostać zjedzonym"- a więc to jest dla mnie piękne.