Nienawidzę swojego brata. Ma zespół Downa. Wiem, że to nie jego wina, że taki się urodził, ale przez całe dzieciństwo wstydziłam się, że mam TAKIEGO brata i czułam się gorsza od innych dzieci. Wiecznie był faworyzowany przez matkę i nic nie musiał. Nadal jest rozpuszczony i wszystko ma postawione pod nos, a ma już ponad 40 lat. Czasem życzę mu śmierci. Nie chcę się nim opiekować, gdy rodzice umrą. Całe życie czuję się gorsza od innych, czasem nawet od niego. Myślę, że przez to chorowałam na bulimię. Czasami też chciałam być chora, żeby matka kochała mnie tak, jak jego. Uważam, że do końca życia będę się czuła gorsza od innych, ale to chyba wina mojej matki, a nie brata. Sama nie wiem. Cała rodzina jest chora, jak się urodzi upośledzone dziecko. Nie powinny się takie rodzić. Cierpi nie tylko to dziecko i matka, a tylko o nich się mówi. Zdrowe rodzeństwo cierpi po cichu, ale do końca życia.
Dodaj anonimowe wyznanie
Jeżeli nie jest ubezwłasnowolniony i nie jesteś jego prawną opiekunką, to możesz odejść, zostawić go, zerwać wszelkie kontakty i żyć normalnie.
Gdyby ktoś mi zostawił w spadku chorego psa a ja nie miałabym warunków, pieniędzy i czasu na zajmowanie się nim, oddałabym go do schroniska, bo to nie mój pies.
Sory, ale chory piesek nie zrobi krzywdy, za to chory dorosły (w szczególności chory na downa) może nawet zgwałcić. Przecież ten człowiek ma poped seksualny i brak zahamowań. Zresztą myślisz, że ktokolwiek ma zamiar poświęcać swoje życie dla człowieka, którego nienawidzi? Po co ma brać na siebie ten problem?
Jesli on ma ponad 40 lat, to ty musisz miec conajmniej 20... wiec zerwij kontakt i zaczynij dbac o swoje zycie.
A skąd takie dziwne wyliczenia? To jej brat a nie ojciec, więc może być nawet starsza...
Co najmniej 20
Ale co co najmniej? Trudno sobie wyobrazić, że mam 40letniego brata a sama mam 45? Albo 39? Weźcie się zastanowcie
🤦♀️czytanie ze zrozumieniem się kłania...
Nie daj sobie wmówić, że musisz się nim zająć. Nie musisz. Nie ty go sproeadziłaś na ten świat
Nikt Cię nie zmusi do opieki nad bratem, jeśli tego nie chcesz. Jeśli chodzi o trudy psychiczne związane z opieką nad taką osobą, to wydaje mi się, że najwięcej mówi się o tych matczynych, ponieważ wbrew temu, co piszesz, zdrowe rodzeństwo układa sobie w pewnym momencie życie i nie interesują ich dalsze losy niepełnosprawnej siostry lub brata.
Chociaż oczywiście są wyjątki od reguły.
No ale w większości przypadków raczej mało kto chce się zajmować taką osobą. Nie chodzi, żeby olać, można np pomóc sfinansować rodzinie taki ośrodek, ale samodzielna opieka to ciężar na całe życie dla siostry, czy brata.
Różnie bywa. Jeśli reszta dzieci jest olewana przez starych, te mogą nie mieć kiedyś ochoty utrzymywać z nimi dalszych kontaktów (czyli pośrednio też z chorą osobą). Pewnie chcą się od tego wszystkiego odciąć dla własnego dobra psychicznego.
Często zdrowe rodzeństwo nienawidzi swojego upośledzonego rodzeństwa i to normalne, że potem nie mają zamiaru utrzymywać kontaktu z nimi. Bez przesady by jeszcze mieli im coś fundować po śmierci rodziców. Zresztą różne są relacje w rodzinie i być może zdrowe dzieci nie mają ochoty mieć żadnego kontaktu z rodzicami, więc tym bardziej nie mają zamiaru im pomagać finansowo.
Właśnie, jest to jakiś schemat. Ale chyba są tacy, którzy się wyłamują. Sama znam jeden przypadek brata, który opiekuje się chorym bratem. Tyle, że on nie jest jakoś bardzo upośledzony, zdrowy brat ma własną rodzinę, ta rodzina też trochę pomaga, mieszkają razem.
Widzę, że zostałam źle zrozumiana. Nie popieram olewającej postawy wobec chorego rodzeństwa i sprzeciwiam się jej, ale niestety takie przypadki są częste, bo ludzie to egoiści. Wolą się odciąć zamiast wspomóc (chociażby finansowo), nie chcą utrzymywać kontaktów z rodziną i winią ją za swoją sytuację. Cieszy mnie, że Ty, modanaczekolade, nie należysz do takich osób.
Małasarenka, ale tak szczerze, co łączy zdrowe dzieci z tym upośledzonym, rozpuszczonym bratem/siostrą, którego nienawidziły od zawsze, bo przez niego/nią ich potrzeby nigdy nie były ważne? Co innego niż wspólni przodkowie? Gdybym miała upośledzonego brata, który byłby niebezpieczny, rozpuszczony, zboczony itd, że całe dzieciństwo bym się bała o swoje życie, bo kto wie, co takiemu strzeli do łba, to uwierz, że w dorosłym życiu nie chciałabym mieć z nim żadnego kontaktu. Max, co dla niego bym zrobiła, to przyszłabym na jego pogrzeb. Nawet byłoby mi żal kasy na prezent urodzinowy dla niego, a co dopiero na to, by go utrzymywać.
A rodzice? Cóż nie każdy rodzic to anioł. Każdy ma inne przeżycia i niektórych z rodzicami nie łączą żadne więzi emocjonalne, więc rozumiem, że ktos nie ma ochoty ułatwiać im życia. Szczególnie jeśli doświadczyli w dzieciństwie wiele przykrości ze strony rodziców.
Nie uważam, by osoby, które się wypięły na upośledzonego krewnego były gorsze od tych, którzy poświęcą swoje życie, szczęście dla takiego człowieka. Każdy ma inne podejście, a egoizm bywa dobry, np. w tym przypadku. Nie wiem czy ktokolwiek chciałby poślubić człowieka z takim garbem w pakiecie, bo raczej mało kto chciałby by jego dzieci wychowywały się w otoczeniu niebezpiecznego upośledzonego człowieka. Czy uważasz, że to w porządku, by zdrowe rodzeństwo nie mogło sobie ułożyć życia, bo musi się zajmować lub lożyć na upośledzonego brata lub siostrę? Mają odjąć sobie lub swoim dzieciom od ust, by opłacić ośrodek człowiekowi, którego nienawidzą? Nie rozumiem jak można osądzić takich ludzi jako egoistow (w domyśle bezdusznych).
Pisząc o egoizmie miałam na myśli brak jakiejkolwiek pomocy i zero zainteresowania rodziną. Niekoniecznie opiekę przez całe życie, bo to już są rzeczywiście wyżyny poświęcenia. Mowa oczywiście o sytuacji, w której rodzice dobrze traktowali zdrowe rodzeństwo i starali się mu stworzyć ciepły dom pomimo trudności. Posiadanie chorego dziecka nie skazuje z automatu rodziny na patologię...
Mój facet ma w dalszej rodzinie kuzyna z zespołem downa. I mówi do mnie, że on jest trochę zboczony. Odpowiadam mu, że w takim razie jak mnie pomaca po tyłku to mogę go strzelić z liścia w twarz? A on na to - yyy, że nie, przecież on jest chory. Wow. I tak większość jest. Pozwalajmy mu na wszystko, nie uczmy, że tak nie wolno. Bo on chory.
I co? Masz się dać macać downowi, bo on jest chory? A może chodzi o to, że nie możesz mu strzelić z liścia w twarz, bo powinnaś od razu zasadzić mu kopa w krocze (byłoby 2w1 - nauczka w pakiecie z kastracją)?
Powinno się zareagować stanowczo na taki akt molestowania, jednak nie musi to oznaczać policzkowania drugiej osoby.
Czyli co powinna zrobić? Uciąć mu pindola czy zamknąć go w beczce? Pogrozić paluszkiem i zrobić nu nu nu można, ale rocznemu dziecku, a nie facetowi, który jest skłonny do gwałtu, bo nie ma żadnych zahamowań. Ten typ jest ulomny. Nie ogarnie moralizatorskiej gadki, a wyśmianie wcale nie musi przynieść żadnego rezultatu (poza tym dziewczynie wcale nie musi być do śmiechu).
Gdyby mnie obmacywał jakiś frajer (a już w szczególności taki z zespołem downa), to (o ile by mnie nie zamurowało ze stresu) obiłabym mu ryj najmocniej jakbym potrafiła. Nawet jeśli wiązałoby się to z deformacją mo rdy takiego ściewra. Należałoby się mu.
Przede wszystkim jedna i najważniejsza sprawa - nie masz obowiązku opiekować się bratem po śmierci rodziców.
Egoizm nie jest zły, jeśli jest zdrowy. Twoja mama poświęciła swoje, życie bratu, inaczej tego nazwać nie można. Jeśli Ty nie chcesz tego robić to nie zmuszaj się, bo nikt za Ciebie życia nie przeżyje.
Nie masz obowiązku opieki ani utrzymywania kontaktów. Jeśli to tak ciężkie czy bolesne to może ogranicz lub zerwij te kontakty?
To jest potworne jak bardzo ludzie zaniedbują swoje zdrowe dzieci. Oczywiście to nie brat jest winny Twojej sytuacji.
Niestety duża część rodziców nie umie odpowiednio wychować swoich dzieci, a co dopiero jeśli jedno z nich lub więcej jest niepełnosprawne lub chore. Z twojego wyznania wynika, że nie tylko twój brat na tym ucierpiał np. kiedy nie był uczony jak największej samodzielności w miarę swoich możliwości, ale również ty, bo czułaś się mniej ważna i zepchnięta na dalszy plan. A jeszcze do tego dochodzi brak odpowiedniego wsparcia w związku z trudną sytuacją jaką jest posiadanie niepełnosprawnego brata. Przecież byłaś wtedy tylko dzieckiem i nie powinnaś być pozostawiona w tej sytuacji sama.