Wiadomo, że tydzień przed maturą wszystko staje się ciekawsze niż wkuwanie zawiłych definicji. Tak więc po kilku godzinach nauki puściłam wodze fantazji i niespełnionym ambicjom aktorskim. Wyobraziłam sobie mnie na leśnej uliczce, po której od kilku tygodni biegałam. Niespodziewanie zaczepia mnie jakiś gościu i ciągnie do samochodu, zaparkowanego w krzakach. Chcąc się jakoś wybronić i go zniechęcić zaczynam udawać upośledzoną umysłowo osobę. Niezdarnie chodzę po pokoju z głową przyciśniętą do ramienia, mówię do siebie zniekształconym głosem, pokazuję język itp. Wszystko po to, by w razie takiej sytuacji być przygotowaną do działania...
Możecie sobie tylko wyobrazić jakiego buraka miałam na twarzy, kiedy w drzwiach zobaczyłam obserwujących mnie moją mamę i chłopaka, którego nie widziałam od dwóch tygodni... Niespodzianka tak zwana.
Dodaj anonimowe wyznanie
Minus
Mówi się że odjeb*ło od hajsu to tobie odjeb*ło od nauki.