#1YVQz

Niedawno przypomniała mi się historia mojej znajomej. Dziewczyna, nazwijmy ją na potrzeby historii Kaśka, nie była zbyt wylewna, wtedy niewiele wiedziałem o jej życiu, rodzinie, właściwie nigdy się na ten temat nie wypowiadała. Była za to bardzo wrażliwa, czuła, opiekowała się wszystkimi jak tylko mogła.
Kiedy pierwszy raz opowiedziała o swoim rodzinnym domu, byliśmy wtedy studentami, dla większości był to czas imprez, nieustającej zabawy i beztroskiego życia. Ona jednak pracowała na 3 etaty, studiowała, dawała z siebie wszystko, żeby jakoś związać koniec z końcem. Po tym krótkim wstępie przejdę zatem do sedna.

Na jednej z osławionych imprez studenckich ktoś rzucił pytaniem w tłum o najlepszy prezent, jaki w swoim dotychczasowym życiu otrzymali. Po kilku wypowiedziach Kaśka opowiedziała historię swojego prezentu.
Jako nastolatka odważyła się poprosić swoich rodziców o prezent na święta. Szczytem jej marzeń była dla niej wtedy używana nokia 3310 (wtedy koszt jakichś 50-100 zł). Podobno w ich domu się nie przelewało, ale wierzyła, że rodzice spełnią jej pragnienie. Zaczęli się z nią droczyć, "jeśli zrobisz x to może, Mikołaj cię odwiedzi", co dawało jej coraz większą nadzieję. Nastał ten wyczekiwany dzień i zaraz po kolacji uroczyste wręczanie prezentów. Gdy zobaczyła prezenty rodzeństwa, drżała z podniecenia sięgając po swój (dostali to, o co prosili, np. nowy komputer). Kiedy drżącymi rękami odpakowała zawiniątko, oczom jej ukazała się para puchatych, góralskich kapci. Było jej przykro, ale prezent to prezent, więc by nie okazać zawodu, przymierzyła je. Wtedy poczuła, że w jednym z nich coś jest! O tak! Telefon! Spełniło się jej nastoletnie marzenie, popłakała się ze szczęścia.

Ale wiecie co? To nie był telefon komórkowy, tylko kalkulator w kształcie telefonu. Jej rodziców sytuacja bardzo bawiła, latami się śmiali z jej naiwności. Nie było happy endu.

PS. Dla dociekliwych, nie była rozpieszczoną gówniarą, której się należała kara.
xeinap Odpowiedz

:-( w domu się nie przelewało, a kupili nowy komputer?

"Podobno", czyli najwidoczniej jej tak powiedzieli :)

Halusia

Torebka, a wiesz, że nick autora w komentarzach jest niebieski? ;)

Sandracid

Halusia, no i przecież wyjaśniła, w czym problem? Rodzice powiedzieli tej znajomej, że (rzekomo) kupili komputer. Autorka nie wie, czy tak było, czy nie, dlatego napisała "najwidoczniej JEJ (bohaterce wyznania) tak powiedzieli". Czytanie ze zrozumieniem.

Halusia

Sorki, za szybko przeczytałam i się popierniczyczylo :)

Sandracid

Wybaczam pomyłkę ;)

bazienka

moglo byc tez tak, ze rodzenstwo bylo faworyzowane

Izolacja23 Odpowiedz

3 etaty? Etat w sensie 40 godzin w tygodniu? Mnie na studiach ciężko jeden wyrobić.

Jestemawsome

Pewnie chodziło o to, że ma trzy różne prace, bo wyrobić 120 godżin tygodniowo to jest przecież łącznie 5 dni, więc zostaje 48 godzin na szkołę, sen, dojazdy i generalnie życie.

Izolacja23

Pewnie tak, chociaż ciężko mi sobie po prostu wyobrazić chodzenie do 3 różnych prac. Nawet na dojazd z jednej do drugiej się traci czas. Wydaje mi się, że łatwiej znaleźć jedną pracę na pół etatu lub weekendową choćby w gastronomii niż 3 różne. Przecież będąc studentem za około 1000 zł miesięcznie można się utrzymać (sama kiedyś za tyle musiałam, nie żyłam może w luksusie, ale się dało), są przecież akademiki i stypendia socjalne jeśli faktycznie się nie przelewa. Może się czepiam nie tego co trzeba, ale to mi wygląda na podkoloryzowany fragment, żeby dodać jak ona to ciężko nie miała.

lilibeth

@wergil pół etatu to 80-90h

gjftkgcguhbv

lilibeth etat-40 h
Pół etatu-80-90 h?

Girlanda

Miesięcznie ;)

bazienka Odpowiedz

pracowala na 3 etaty, w domu biednie, nie bylo prezentu za stowe a nowy komputer za kilka tysiakow mieli?
ona " osmielila sie" poprosic o telefon, podczas gdy rodzenstwo bez zenady prosilo o komputer?
chyba ze bylo tak, z edla rodzenstwa bylo wszystko a dla niej nic- w takim przypadku mam nadzieje,z e odciela sie od nich i rodzicow i nie utrzymuje zadnego kontaktu, bo znam i taka sytuacje, gdzie podobna osoba oddaje do dzis zarobiona kase matce i nie ma nawet na tampony...

GeddyLee Odpowiedz

Na trzy etaty? Czyli że w ogóle z pracy nie wychodziła? 3*8=24 XD

Nikaa8

Zagalopował się tu ktoś xd

Yasamen

Może miał na myśli, że 3 różne prace i tak to ujął, ale to tylko moje domniemania

FioletowyDandelion

Pewnie trzy prace po prostu. Do jednej po szkole od 16-22, do drugiej od 22-4, parę godzin snu i do szkoły, a do trzeciej w weekendy.

Poprawiam, 3 różne prace. Jedna główna na etat i dwie dorywcze. Jedna po pracy głównej 8 godzinnej i kolejne zleceniowki przed i po. Internet nie wybacza błędów.

Aslorynka Odpowiedz

To ja w takim razie jestem jakaś nienormalna. Nigdy nie przejmowałam się, gdy wszyscy zapomnieli o moich urodzinach, nigdy nie rozpaczałam, gdy nie dostałam wymarzonego prezentu.

Sandracid

Oooch snowflake

Dodaj anonimowe wyznanie