#1Y6EH
Wakacje, jezioro, woda. Kilka metrów od brzegu zacumowany podest - taka a'la trawa, z którego można było skakać do wody. Głębokiej. Mętnej.
Siedzę na tym podeście, wokół bawią się dzieci w różnym wieku. Jeden dziewięcioletni chłopiec pyta, czy ktoś pomoże mu wejść (wiadomo - dna nie ma, odbić się nie można, więc wchodzący musiał zaufać sile swoich rąk). Odsyłają go na płytszą wodę. Nie popłynął. Kręcił się wokół. Nagle w miejscu, w którym przed chwilą był młody, zauważam znikające w tej mętnej wodzie małe ręce. Skacze adrenalina i ja skaczę. Nieporadnie próbuję złapać małego i popłynąć z nim na wierzch. Nie wychodzi mi. Wpływam pod niego i pcham go do góry. Nie wiem, nie widzę, kiedy uda mi się wypchnąć jego łepetynę powyżej tafli. Pcham dalej. Brakuje mi tchu. Młody odpycha się od mojego ciała nogami. Łykam wodę. Nagle czuję ulgę - młody jest na powierzchni. Wypływam, by w końcu złapać oddech.
Młody siedzi na trawie. Śmieje się. Mówi, że fajnie mnie nabrał.
Adrenalina spada, emocje opadają. Wpadam w histerię. Bo przez ten świetny żart to ja mogłam gryźć piach na dnie...
Wrzuciłabym go do tej wody znowu.
Wyobraziłam to sobie XD
i tak potrafi pływać :D
Ciekawe czy byłoby mu do śmiechu, gdyby naprawdę się topił albo gdyby Tobie coś się stało. Głupi dzieciak.
#BezstresoweWychowanie
@Szczeryyy #BrakWychowania
@Norniczka
#ByćMoże
Po takiej akcji chyba bym własnoręcznie dzieciaka utopila 😬
Mały idiota. Trzeba było podejść do jego rodziców albo opiekunów (bo wnioskuję, że ktoś tam z nim był?). Z#ebałabym go przy nich tak, że by nie wiedział którędy do domu.
A gdzie byli rodzice? Jak można nie pilnować dziecka nad wodą..
Nie wiem jak można robić sobie takie żarty. Brak słów
Co za smarkacz. Rodzice nie nauczyli go, że z takich rzeczy nie wolno żartować. :( A Tobie pochwała za reakcję!
Ciekawe, czy on by się tak śmiał jakbyś się, nie daj boże, utopiła... zabiłabym chyba gnoja...
Co za nieodpowiedzialny bachor...
Nie fajny żarcik:(
Wiem co to znaczy topic się.... To nie jest "temat" do żartu.
Niefajna ortografia.