#17veF
Nadszedł czas przedstawienia im swojego przyszłego męża i przed tym spotkaniem rodzina wypytywała mnie, czym zajmuje się mój wybranek.
Moja odpowiedź dosłownie ich zmroziła i wytrąciła z równowagi:
- Mój Jacek - odpowiadam, pękając z dumy - jeździ TIR-em.
Wtedy się zaczęło. Po pierwszym szoku, zapowietrzeniu się kilku ciotek, nastąpił jazgot i doszły mnie takie oto głosy:
"Wytatuowany pewnie"
"Po zawodówie, matkoboskaczęstochowska!"
"Na dziwki zajeżdża po drodze, wiadomo"
"Wywalili go pewnie z każdej innej pracy"
i wreszcie: "Czy ty, dziecko, nie mogłaś sobie kogoś NA POZIOMIE znaleźć?"
Generalnie, zignorowałam to i na następne spotkanie przyszłam ze swoim narzeczonym. Atmosfera gęsta, rodzice, ciotki, babki, sąsiadki aż dyszą. Zaczynają pełną wyższości gadkę z Jackiem. Wtedy wychodzi na jaw, że:
- Jacek to szacowny pan magister inżynier po 30,
- tatuaż ma, ale widoczny tylko dla mojego oka;),
- współwłaściciel najstarszej i największej firmy transportowej w okolicy,
- jeździ TIR-em, bo lubi.
Żebyście widzieli miny mojej rodziny... "Ach, pan jest przedsiębiorcą, tak? Słyszałam, że pana firma się prężnie rozwija... No, no, Agatko [to o mnie], ty szczęściaro, gdzie takiego faceta poznałaś?"
Nagle zaczęli mówić o nim: "Przystojny. Zaradny. Bogaty. Wykształcony. To cudowne, że ktoś ma firmę i realizuje swoje pasje!"
Tak już z tą rodziną jest... U mnie w rodzinie kiepska reakcja na męża:)
Ale rodzinie nie dogodzisz, a ważne by Tobie odpowiadało:)
Wybacz, ale masz strasznie prostacką rodzinę, w dodatku fałszywą. Lubią tylko to gdzie można mieć jakieś korzyści.
Ja mam takich kuzynów, wujków i ciotki od strony ojca. Przeżycie spotkań rodzinnych graniczy z cudem, to istna męka. A to my wg nich jesteśmy dziwadłami
I teraz ta niepewność: studiowałaś prawo, bo zawód prawnika wymieniłaś na pierwszym miejscu czy jednak inny kierunek, bo nie powiedziałaś wprost, że jesteś prawnikiem :V
Stawiam na lekarza, bo wymieniła go w środku, pewnie dla zmyły :p
A co to za różnica co wybrała autorka?
Spokojnie biały wilku, to tylko takie śmieszki ;)
Haha matko jakie to typów dla tego typu ludzi ;)
Mój tata też ma na imię Jacek... też jeździ TIR-em
TATAAAAAAAA RÓB MIELONEEEE, NA ANONIMOWYCH JESTES!!!!!
A czy każdy komentujący Cie członek rodziny jest lekarzem, prawnikiem badz kims wysoko postawionym ? Bo jesli nie, to sami siebie uważają nie na poziomie i cale to gadanie to strata czasu :P
Pewnie nie, to tak zwykle bywa. Siostra mojego taty jest samotna całe życie, bo babcia całe życie każdego jej chłopaka gnoiła i wyśmiewała, bo "Dla Kasiuni to tylko dochtór albo prawnik". No i dupa, bo Kaśka by nawet nie miała o czym gadać z kimś wykształconym. Cała rodzina tak ma. Siostra babci wychowała dwie córy, pod kloszem, obie skończyły medycynę (ale od strony kontaktów społecznych są straszne przez to chore wychowanie) i matkę męża jednej z córek oceniła, że to "nie nasz poziom", chociaż sama skończyła biologię.
Ostatnio rozmawialam z kims tam i jak powiedzialam ze moj narzeczony jest mechanikiem (nie samochodowym,maszyn przemyslowych ale nie wazne) to taki glupi usmieszek i "ahaaa". Ale to ze zarabia 3 najnizsze krajowe sie nie liczy prawda? Bo on jest tylko mechanikiem. ;)
Ważne, kim jest dla ciebie. To nie rodzina się z nim hajta, tylko ty.
Mam nadzieję, że nie dlatego, że zarabia 3 najniższe krajowe...? :)
"Ale to ze zarabia 3 najnizsze krajowe sie nie liczy prawda? Bo on jest tylko mechanikiem. ;) " - dla mnie akurat to ile kto zarabia stanowi w tym samym stopniu podstawę do oceniania człowieka, co zawód jaki wykonuje. Czyli w żadnym.
Jak wiatr zawieje, widzę :D
Za niedługo mogą pojawić się pytania typu: "a czy nie znalazło by się miejsce w tej firmie twojego męża dla mojego synka... Taki biedny, nie może znaleźć pracy." jeszcze jakby ten synek zawodówke ukończył to by idealnie pasowało, ale pewnie na to nie mam co liczyć. :-P
Jacek i Agatka :)
heh, ja to chciałam napisać