#1S08J
70 kg przy wzroście 160 cm to faktycznie dużo, ale dlaczego zamiast kupować mi rzeczy na działach dla dorosłych, nadal chciała mnie ubierać na dziecięcym i miała o to do mnie problem? Nie wiem.
Jednocześnie był to czas dorastania, pryszcze, przetłuszczone włosy, norma dla nastolatka. Zamiast kupić coś w aptece, kupowała mi najtańsze dezodoranty z marketów. Używałam ich, bo sama widziałam, a raczej czułam problem, ale co z tego, jak nic nie dawały? Nasłuchałam się tylko, że śmierdzę kocim szczochem i się nie myję.
Nie zliczę ile razy wracaliśmy autem od jej koleżanki wieczorem, a ona kierowała pijana. Co najmniej raz na tydzień zbierałam ją pijaną i nieprzytomną to z podłogi, to z kanapy, ścieliłam jej łóżko, ubierałam w piżamę i kładłam spać.
Z dnia na dzień poznała jakiegoś faceta i pojechała za granicę "na tydzień" siedem lat temu. Od tamtej pory jej nie widziałam. Wiem tylko, że ma teraz chyba dwoje dzieci z tamtym gościem i nie odzywa się do nikogo z Polski.
Została mi babcia, której jestem bardzo wdzięczna za pomoc. Jednocześnie dostawałam niewielkie alimenty od taty, dzięki którym mogłam sama kupić sobie jedzenie i kosmetyki. Zderzenie z rzeczywistością było bolesne ale cudowne. W końcu miałam dezodorant, który nie piecze, a pomaga. Nagle nie miałam problemu z kupieniem sobie spodni. W końcu sobie uświadomiłam, że to nie ze mną był problem, że nie jestem śmierdzącym grubasem, tylko mogę być fajnym, zadbanym człowiekiem.
Jej wyjazd, to było najlepsze co mnie spotkało. Pomijając opiekę społeczną, która chciała mnie na siłę zabrać do ojca, gdzie wolałam zostać z babcią, bo nie uśmiechało mi się życie z jego nową rodziną i macochą, która mnie otwarcie nie lubiła. Zostało mi mieszkanie, ułożenie sobie życia i nieopłacone kredyty z prowidentów i innych bocianów.
Wykopałam się sama z morza kompleksów i samooceny na poziomie mułu i wodorostów. Z depresji, której nie pomógł psycholog mówiący "uśmiechaj się więcej". Wiem, że nie każdy ma tyle siły by podnieś się samemu, ale warto, cholera, czasem wziąć sprawy w swoje ręce, zamiast płakać, jak ja robiłam dwa pierwsze lata bez niej. Będę starała się o zrzeczenie się matki, byleby nie objąć jej długów.
Jedyne co mi zostało to sny, że ona wraca. Mało co stresuje mnie tak bardzo.
"Na tydzień" siedem lat temu :) ładne, aż się uśmiechnęłam :)
Póki matka żyje, niczego nie spłacaj - wyjechała, nie wiesz, gdzie przebywa, niech sobie ustalają. Nie sądzę, żeby długi z chwilówek mogły na Ciebie przejść (może ktoś jest w temacie i może mnie poprawić), a nawet jeśli - nie obędzie się bez sądu. Jeśli będziesz strona postępowania, dostaniesz wezwanie, wtedy koniecznie pójdź na rozprawę i będzie ok. Kiedy matka umrze, odrzuć spadek lub przyjmij z dobrodziejstwem inwentarza. Właściwie to już teraz możesz to zrobić (zrzec się spadku po osobie żyjącej) u notariusza, taka impreza kosztuje 500 zł.
Poza tym brawo, świetnie się ogarnęłas. Możesz być z siebie dumna:) Tak trzymaj!
Długi rodziców nie przechodzą na dzieci, jedynie na małżonków. Jeśli rodzice autorki są po rozwodzie, to ojciec może spać spokojnie. Ale nie pamiętam jak to jest z długami w przypadku dziedziczenia spadku.
@pacanek długi przechodzą razem ze spadkiem
Możesz się go zrzec chyba w ciągu 6 miesięcy od zgonu.. Problem w tym, że niekoniecznie musi być o tym zgodnie poinformowana
@Czerwonypin jeśli matka nie ma majątku to nie dziedziczy długu.
mozna zrzec ie spadku do 6 miesiecy od momentu UZYSKANIA INFORMACJI o smierci rodzica, nie od faktycznej smierci
mozna tez przyjac spadek z dobrodziejstwem inwentarza- tzn jesli dlugi sa wieksze od masy spadkowej, to dziedziczy sie je tylko do wartosci tejze masy
Ale jesli wyszla za tego faceta za granicą i ma z nim dzieci to jej obecny mąż musi to spłacać A nie córka, zostaje też kwestia majątkowa do podziału z tamtą 2 dzieci
Jeżeli chodzi o pożyczki z Provident to od razu mówię, że ich pożyczki nie są dziedziczone w żaden sposób - w przypadku śmierci pożyczkobiorcy trzeba im tylko wysłać kopię aktu zgonu, jeżeli ktoś żyje to już jego interes w splacaniu długu.
proponuję też zabezpieczyć się żebyś za 15, 30 czy tam ileś lat nie musiała płacić na matkę alimentów. Trzeba udowodnić że byłoby to niezgodne z zasadami współżycia społecznego bo traktowała Cię tak a tak i porzuciła. Znowu temat dla prawnika
tak, plus utrata wiezi, skoro "wyjechala na tydzien, zostala na 7 lat", toz to porzucenie
Udało Ci się wyjść ze stanów depresyjnych a nie depresji. Uwierz mi przy prawdziwej depresji bez wieloletniej pracy z psychologami i psychiatrą marna szansa na poprawę. Tutaj był konkretny problem i po pozbyciu się go udało Ci się dojść do siebie. I świetna sprawa, jestem dumna, że byłaś silna ale nie mylmy pojęć.
przede wszystkim bez lekow marna szansa na poprawe
zadna psychoterapia samodzielnie nie wyleczy prawdziwej depresji
Bazienka podałam psychiatrę. Psychiatra to lekarz a więc leczy farmakologicznie.
nie dasz rady "zrzec sie matki" bedac pelnoletnia, pozbawic kogos praw rodzicielskich mozna tylko majac mniej niz 18 lat
mozesz zrzec sie ewentualnego spadku po niej ( czyje jest mieszkanie? dzieckow? po dziadkach? na ciebie? zrob wszystko, by zostalo na twoje nazwisko)
dlugi na ciebie nie przejda, bo nie jestes odpowiedzialna za decyzje finansowe rodzica- chwilowka to nie kredyt hipoteczny. po prostu zaczna przychodzic komornicy, ty ich nie masz obowiazku wpuszczac do domu- mowisz, ze matka tu nie mieszka i nie masz z nia kontaktu
jesli w jakis dziwny i bezprawny sposob ktos chcialby cie zmusic do przejecia dlugow matki i ich splaty, to raczej bedziesz strona w sadzie- wystarczy isc na rozprawe i wytlumaczyc sytuacje
do tego zasu NICZEGO ZA NIA NIE SPLACAJ, to jej dlugii jej prolem, a moze sie niezle zdziwic np. na lotnisku, przyjezdzajac do PL (znajomy z bylej pracy wyladowal na 14 dni kary zastepczej za niesplacony mandat po kilkuletnim pobycie za granica)
mamusie mozesz tez oskarzyc o nieplacenie alimentow jak byla uprzejma cie porzucic :) nawet jesli nie ma jej w kraju- wyrok moe zapasc zaocznie i to jej problem, z esie nie stawi. mozna w ten sposob uzyskac alimenty na 2 lata wstecz- dobry ruch zabezpieczajacy jak kiedys bedzie chciala od ciebie alimenty na siebie
poza tym JESTEM Z CIEBIE DUMNA, ZE DALAS RADE :)
co do psychologa, trafilas na debila, polecam psychiatre i poszukanie innego psychologa jesli nadal meczysz sie z depresja
Brawo!! Wielkie brawo!
Tak, jak już wszyscy mówili, długi na Ciebie nie przejadą ot tak. CHYBA ŻE dotyczą one zobowiązań na rzecz np. czynszu. Jeśli taki dług powstał w czasie Twojego meldunku komornik może się Ciebie czepiać. Nie muszą, to nie jest jakoś bardzo automatyczne, ale istnieje taka możliwość. Także według mnie powinnaś jak najszybciej się wymeldować. Tak w razie czego, żeby nie było problemów na przyszłość, bo się odezwą jak 2 tysiące urosną do 12.