#1RH6p
Jako młoda dziewczynka, w wieku 9 lat, dostałam pierwszą miesiączkę. Wiele kobiet ma pewnie podobne dolegliwości, a mianowicie biegunkę, która jest jedną z dolegliwości podczas okresu.
W klasie okres miałam jako pierwsza, wtedy był to powód do wstydu - podpaski trzeba było absolutnie ukrywać przed chłopcami, o okresie nie mówić.
Ogólnie cała ta sytuacja była dla mnie stresująca i niekomfortowa, tym bardziej że byłam bardzo nieśmiała i nigdy, w razie potrzeby, nie miałam odwagi prosić nikogo o pomoc.
Pisaliśmy sprawdzian z matematyki, kiedy nagle poczułam silną potrzebę udania się do toalety. Spytałam nauczycielkę o to, czy mogę wyjść i jeszcze przed usłyszeniem odpowiedzi, goniona potrzebą, wybiegłam z klasy.
Wtedy zaczął się koszmar. Ja w toalecie, silna biegunka. Przy okazji zauważyłam, że podpaskę miałam przekrzywioną i zdążyła mi przeciec, a siedząc przez godzinę na krześle byłam pewna, że zostawiłam ślad. Podpaski ze sobą nie mam, odwracam się - na rolce jakiś ostatni świstek papieru. Panika, nie wiem co robić. Nauczycielka przybiegła, wali w drzwi, wkurzona, że wyszłam z lekcji bez zgody, wydziera się, grozi obniżeniem oceny z zachowania. Okropne babsko dalej krzyczy, każe wychodzić, bo inaczej wyważy drzwi - u mnie łzy w oczach, cała się już trzęsę ze stresu. Ona biegnie po konserwatora, mówi, że zamek w łazience się zaciął, każe otwierać. W międzyczasie lekcja się skończyła, uczniowie zwabieni tymi krzykami zbiegli się na korytarzu. Dodam, że toalety wychodziły u nas bezpośrednio na korytarz, więc wszyscy obecni niedaleko byli świadkami całej sytuacji.
Koniec końców wyciągnęli drzwi z zawiasów (!!!), w środku zaryczane dziecko z zakrwawionymi majtkami, niepodtartą pupą, w kabinie zapach nieciekawy, konserwator z nauczycielką stoją w łazience i się gapią, uczniowie wścibiają głowy do środka, wszyscy zainteresowani całą akcją.
Całe szczęście wraz z tym tłumem zwabiony został nauczyciel starszych klas, z którym nigdy nie miałam lekcji, który kazał się wszystkim rozejść, sam zasłonił kabinę drzwiami, żebym zdążyła chociaż założyć z powrotem spodnie, a potem zaprowadził mnie do łazienki dla nauczycieli. W międzyczasie zadzwonił do mojej mamy i podał jakąś bluzę, która od miesięcy leżała w rzeczach znalezionych w sekretariacie, abym przewiązała ją sobie w pasie i żeby prowizorycznie zasłonić czerwoną plamę na spodniach, kiedy szłam z mamą do samochodu.
Nigdy nie czułam się tak upokorzona jak wtedy. Jako ciekawostkę dodam, że po tym wydarzeniu została mi trauma, w wyniku której mój organizm zatrzymał miesiączkowanie i kolejny okres dostałam dopiero dwa lata później.
Dlatego uważam, że żeby uczyć w szkole zwłaszcza podstawowej powinno sie przechodzić badania o przystosowaniu do zawodu. U mnie na roku na kierunku nauczycielskim były tak wredne osoby, że nie szło się z nimi dogadać, skoro mieli takie podejście do rówieśników to do dzieci mieć będą?
Możliwe, że o wiele lepsze.
Naprawdę zdarzają się ludzie, którzy z dorosłymi nie potrafią się dogadać, a z dziećmi znajdują wspólny język i są dla nich wspaniali.
Tylko jest zasadnicza różnica między posiadaniem problemów w porozumieniu się z rówieśnikami, a byciu wrednym.
Tyle że ja nie mówię o przypadku z wyznania.
Sama znam ludzi, którzy są zwyczajnie opryskliwi dla rówieśników, ale przy dzieciach zmieniają się w istne anioły - miłe, cierpliwe, do rany przyłóż.
U mnie jest to samo! Szczerze nie lubię tych ludzi, są okropni. Oczywiście zdarzają się wyjątki.
Czekaj, czekaj konserwator i nauczycielka wyjęli drzwi kiedy korzystałaś z łazienki? Przecież to poważne naruszenie w tym także dóbr osobistych. Mam nadzieję, że babka została zwolniona.
I co dalej? Rodzice powinni zrobic nauczycielce taki sajgon...
Gdybym była twoją mamą to wje*ałabym tej nauczycielce. Nie znoszę gdy nauczyciel poniża uczniów.
Ej ja wszystko rozumiem. Ale kobieta, kobiecie powinna pomóc w tych waszych babskich sprawach. A tutaj było na odwrót.
ps. Im więcej tutaj jestem, tym więcej się o was dowiaduje. Nie wiedziałem, że biegunka występuje czasem u niektórych dziewczyn podczas okresu.
Oh, zeby to tylko biegunka sie pojawiala dodatkowo. Ja przykladowo jestem z tych mdlejących podczas okresu, ale to raczej z bólu.
Skurcze podczas miesiączki bywały tak silne, że wymiotowalam z bólu.
Dziewczyny, coś jeszcze z comiesięcznego wachlarza tortur?
Ja niegdyś miewalam 40 stopni gorączki :')
To ja dodam jeszcze obolale plecy. Czasem bol promieniujacy az na nogi, do tego stopnia, ze nie moglam chodzic. I to tak doslownie ;)
Jak wy z tym żyjecie? Współczuję. Na małe pocieszenie dodam, że jak nas mężczyzn ktoś walnie w jądra, to tego bólu nie da się opisać. Raz jak dostałem, to nie mogłem się podnieść z bólu. Ale to co innego.
@czlowiek1515
Jakbym był twoim chłopakiem to nie opuszczałbym ciebie z wzroku, abyś sobie krzywdy nie zrobiła.
@Kurina3
A tobie to trzymałbym włosy, jakbyś wymiotowała i dał jakieś środki na wymioty.
@Nicminiezrobisz
Zimne okłady.
@czlowiek1515
No to jeszcze raz.
Jakbym był twój to bym ci robił masaż na te wszystkie bóle.
@Vstorm Żyć sie da, ale trzeba zawsze byc ubezpieczonym tabletkami przeciwbolowymi albo tak sobie organizowac czas, aby w razie czego mozna bylo sobie zrobic w trakcie okresu dzien wolny albo conajmniej kilka godzin. Najgorszy jest ten pierwszy dzien, wtedy na ogol bol jest najsilniejszy. I dzieki za mile slowa. A odosnie facetow to fakt. Macie o tyle lepiej, ze bol po uderzeniu w jadra trwa krocej niz skurcze macicy ;)
Vstorm
Dziekujemy za miłe słowa, oby więcej takich empatycznych facetów :*
Dziewczyny
Wiem, że nie jest to rozwiązanie dla każdej, ale tabletki antykoncepcyjne poprawiły moją jakość życia podczas "okresów". Może i przytyło mi się kilka kilo (zawsze miałam skłonności do tycia), ale było warto. Problemy z trądzikiem też zniknęły.
dziewczyny zalatwcie sobie tabletki, nie meczcie sie
ja blogoslawie antykoncepcja po tym jak mialam okres co 20-47 dni, losowo i to lalo sie jak z wiadra przez dni 8
po tabsach krwawienie z odstawienia ze 2 dni, ze 2 dni plamienia i spokoj
bole mialam takie, z enie moglam wstac z lozka
nie rozumiem, po co sie tak meczyc zamiast pojsc po pomoc?
Ja również bardzo ciężko przeżywam okresy, w pierwszy dzień (czasem i drugi) jestem kompletnie wyłączona z życia. W przyszłym miesiącu biorę się w garść i idę dobrać tabletki antykoncepcyjne u ginekologa, mam nadzieję że faktycznie pomogą. ;) Ciężko się zebrać, ale to jednak lekarz jak każdy inny.
Na wstępie zaznaczam, że nie bronię nauczycielki, ale z drugiej strony... Autorka nagle wybiega z klasy podczas sprawdzianu, zamyka się w toalecie, za nią biegnie nauczycielka. Okej, żądanie, że Autorka ma natychmiast wyjść i grożenie było - delikatnie rzecz ujmując - bardzo słabe, ale skąd kobieta miała wiedzieć co się dzieje? Autorka nie wspomina w wyznaniu, że powiedziała cokolwiek do nauczycielki (nawet już będąc w toalecie), za to pisze, że była nieśmiała i nie potrafiła poprosić o pomoc, więc zakładam, że siedziała spanikowana i zapłakana w tej kabinie i niczego nie dało się od niej wyciągnąć. Poważnie, taka nauczycielka pewnie też się wystraszyła, że coś się z dzieckiem dzieje. Otworzenie drzwi - nawet siłą - wydaje mi się dość logiczne w tej sytuacji, skoro nauczyciel nie ma pojęcia co się tak nagle stało, a co więcej nie może niczego od dziecka wyciągnąć.
No chyba, że Autorka się przemogła i krzyknęła z kabiny, że źle się czuje czy coś takiego, wtedy rzeczywiście zachowanie nauczycielki naganne. Ale jeżeli tylko siedziała i ryczała kompletnie się nie odzywając...
Ale litości, żeby aż wyjmować drzwi? Zwłaszcza, że autorka raczej nie płakała bezgłośnie i dochodziły inne dźwięki. Dziewczyna siedziała rozgogolona przed sporą grupą przez chwilę, a nauczycielka nie wpadła na to, żeby chociaż kabinę przysłonić.
To mogła zareagować dyskretniej niż drzeć się i robić zbiegowisko na pół szkoły. To chyba logiczne, że jak dziecko wybiega z klasy i zamyka się w toalecie to chodzi o sprawę typu biegunka, wymioty. Taka sytuacja już jest dla dziecka niekomfortowa, a jeszcze darcie na niego ryja, zwabiając tym uczniow sprawia, że dziecko jeszcze bardziej się wstydzi i panikuje. Więc kobieta zachowała się najgorzej jak mogła i naprawdę nic jej nie usprawiedliwia.
@sihill,
no niekoniecznie to takie logiczne. Dziecko wybiegło do toalety, okej, tu rzeczywiście nasuwa się myśl, że pewnie jakieś problemy żołądkowe. Ale dzieciak nie wychodzi (chociaż minął już jakiś czas skoro lekcja się skończyła), nie reaguje na żadne słowa nauczycielki, a z kabiny słuchać płacz. Ja zaczęłabym mieć wątpliwości czy chodzi tylko o złe samopoczucie. I chyba też zaczęłabym rozważać wyważenie drzwi, nie wiadomo co się w środku dzieje, a nauczyciel jest jednak odpowiedzialny za dziecko, gdyby stało się coś złego to on za to odpowiada, więc kobieta pewnie też spanikowała. Gdyby Autorka się odezwała to najprawdopodobniej nie byłoby tej sytuacji. A czy to nauczycielka "zwabiła" uczniów krzykiem? I tak by się zlecieli, toaleta to jednak dość uczęszczane miejsce, byłoby widać poruszenie w tym rejonie, a dodatkowo takie sytuacje rozchodzą się po szkole błyskawicznie.
Nie twierdzę, że nauczycielka zachowała się super-idealnie, ale też trzeba ją w pewnym stopniu zrozumieć, a nie tylko wieszać na niej psy. Żeby uniknąć sytuacji wystarczyłoby, żeby Autorka się odezwała...
To było dziecko, które pierwszy raz znalazło się w trudnej sytuacji, nie ma pojęcia co robić, a nauczycielka drze się na nią przez drzwi i grozi wyważeniem. Dziwisz się że płakało i nie było w stanie wydusić z siebie słowa? A to, że nauczycielka (ucząca w podstawówce!) spanikowała, bo dziecko płacze.... No naprawde nie nadaje się do tej roboty. Jednak podjemujac pracę jako nauczyciel, zwłaszcza w podstawówce, trzeba mieć mocne nerwy i przygotować się, że dzieci w tym wieku mogą być jeszcze niesamodzielne i niekoniecznie zareagują spokojnie i racjonalnie.
Poza tym nauczyciel powinien mieć na tyle empatii, żeby w tej sytuacji zapewnić chociaż minimum prywatności. Powinna zaczac od rozpędzenia zbiegowiska, a jeśli sama sobie nie radzi - posłać po wychowawczynie, psycholog, pielegniarke szkolna. Dziecko płacze, więc żyje nie ma bezpośredniego zagrożenia życia, więc nie jest konieczne od razu wyważanie drzwi. No ale jak ktoś jest tak mało empatyczny, żeby na spanikowane dziecko jeszcze nakrzyczeć i grozić, to nie wpadnie na to.
Wątpię, że brak okresu był spowodowany traumą. U dzieci tak już po prostu jest, że może on być bardzo nieregularny i nie ma w tym nic nadzwyczajnego.
Jest to jednak możliwe od bardzo silnego stresu, no ale w tym przypadku można gdybać.
mi podczas pierwszej sesji okres spoznil sie o rpawie miesiac...
Na nauczycielkę szkoda słów, chyba nie wybrała tego zawodu z powołania. Dobrze, że chociaż trafił się tamten nauczyciel :)
Ojejej co za okropne babsko i uczniowie 😒😒😒
Ale co złego zrobili uczniowie?
No byli wścibscy. Przy takich sytuacjach jednym z gorszych czynników jest tłum, który szuka sensacji i nawet po zobaczeniu, że coś krępującego się dzieje, nie odchodzi.
To raczej dość naturalna reakcja - dziewczyna nagle wybiega z klasy, nikt nie wie co się dzieje, potem nagle zdejmują drzwi, nadal nikt nie wie o co chodzi. Pewnie też wiele z nich się martwiło co się takiego dzieje. Nie widzę w wyznaniu wzmianki o tym, że autorce to potem wytykano, przypominano, czy też się z niej śmiano.
A minusy nadal przybywają... Jak się ze mną nie zgadzacie to napiszcie, może przyznam wam rację
Co za suka z nauczycielki. Wspolczuje ci calej sytuacji.