Prof. Marek Kaczmarzyk, neurobiolog twierdzi, że wiele osób sądzi, że nie rozumie matematyki, bo zaczynamy się jej uczyć za wcześnie, tj. przed 12 rokiem życia, kiedy w naszym mózgu nie ma jeszcze odpowiednio wykształconych struktur odpowiedzialnych za logiczne myślenie. Zgodnie z tym twierdzeniem, warto spróbować nadrobić zaległości w późniejszym wieku, bo może się okazać, że nie całe nie masz problemów z matematyką i tkwisz w błędnym przekonaniu.
JoseLuisDiez
W Polsce problem leży także gdzie indziej. Po prostu brakuje nauczycieli, którzy potrafią wyjaśnić materiał w sposób zrozumiały.
karlitoska
JoseLuisDiez No oczywiście, że wiele zależy od nauczyciela, ale… czy na pewno w dzisiejszych czasach? Miałam na studiach analizę matematyczną (niektórzy mówią, że tu dopiero zaczyna się matematyka) i na zajęciach rozumiałam 5/10. Wracałam do domu, odpalałam nagrania etrapez i miałam świetnego nauczyciela, u siebie w domu, za grosze. Mamy dostęp do cyfrowego świata, który daje możliwości dydaktyczne jakich poprzednie pokolenia nie miały.
SceptCyn
Nie pamiętam szczegółów, ale są potwierdzone sposoby nauczania matematyki dzieci, po których ponad połowa uczniów wykazuje zdolności matematyczne, nie 10-20%. System nauczania nie ma nauczyć, ma stworzyć trybik w maszynie
Frog
@JoseLuisDiez
Zgadzam się z Tobą. Miałam ogromne szczęście trafić na sensownego nauczyciela w podstawówce.
Dzięki niemu u matematyczki w ogólniaku (korba znana na cały powiat co najmniej) miałam zawsze minimum 4.
Suma pracy tych dwojga pozwoliła mi zdawać egzaminy mat-fiz w zerowych terminach i mieć wywalone na każdy rodzaj sprawdzania wiedzy z przedmiotów ścisłych.
W czasie studiów dawałam korepetycje, również z matematyki. Byłam załamana poziomem nauczania dzieciaków (różne klasy) - to widać po reakcjach dziecka, które w kilka chwil pojmuje zaległe problemy i pyta się "Dlaczego moja pani od matematyki nie wytłumaczy nam tego w taki sposób?"
Więc pewnie ma rację również @SceptCyn - program ma być zrealizowany, a czy ktoś coś zrozumiał, to sprawa nie zawsze najważniejsza.
@karlitoska
Moim zdaniem, dzieci i młodzież nie mają aż takiej motywacji jak studenci bądź ludzie, poznający naukę samodzielnie.
Przy tłumaczeniu matematyki potrzeba sporo cierpliwości - ale gdy było widać w oczach moich uczniów, że "klik, zaskoczyło", to ja miałam chyba większą frajdę od nich 😁 i myślę, że podobnie mają dobrzy nauczyciele czy wykładowcy.
Prof. Marek Kaczmarzyk, neurobiolog twierdzi, że wiele osób sądzi, że nie rozumie matematyki, bo zaczynamy się jej uczyć za wcześnie, tj. przed 12 rokiem życia, kiedy w naszym mózgu nie ma jeszcze odpowiednio wykształconych struktur odpowiedzialnych za logiczne myślenie. Zgodnie z tym twierdzeniem, warto spróbować nadrobić zaległości w późniejszym wieku, bo może się okazać, że nie całe nie masz problemów z matematyką i tkwisz w błędnym przekonaniu.
W Polsce problem leży także gdzie indziej. Po prostu brakuje nauczycieli, którzy potrafią wyjaśnić materiał w sposób zrozumiały.
JoseLuisDiez No oczywiście, że wiele zależy od nauczyciela, ale… czy na pewno w dzisiejszych czasach? Miałam na studiach analizę matematyczną (niektórzy mówią, że tu dopiero zaczyna się matematyka) i na zajęciach rozumiałam 5/10. Wracałam do domu, odpalałam nagrania etrapez i miałam świetnego nauczyciela, u siebie w domu, za grosze. Mamy dostęp do cyfrowego świata, który daje możliwości dydaktyczne jakich poprzednie pokolenia nie miały.
Nie pamiętam szczegółów, ale są potwierdzone sposoby nauczania matematyki dzieci, po których ponad połowa uczniów wykazuje zdolności matematyczne, nie 10-20%. System nauczania nie ma nauczyć, ma stworzyć trybik w maszynie
@JoseLuisDiez
Zgadzam się z Tobą. Miałam ogromne szczęście trafić na sensownego nauczyciela w podstawówce.
Dzięki niemu u matematyczki w ogólniaku (korba znana na cały powiat co najmniej) miałam zawsze minimum 4.
Suma pracy tych dwojga pozwoliła mi zdawać egzaminy mat-fiz w zerowych terminach i mieć wywalone na każdy rodzaj sprawdzania wiedzy z przedmiotów ścisłych.
W czasie studiów dawałam korepetycje, również z matematyki. Byłam załamana poziomem nauczania dzieciaków (różne klasy) - to widać po reakcjach dziecka, które w kilka chwil pojmuje zaległe problemy i pyta się "Dlaczego moja pani od matematyki nie wytłumaczy nam tego w taki sposób?"
Więc pewnie ma rację również @SceptCyn - program ma być zrealizowany, a czy ktoś coś zrozumiał, to sprawa nie zawsze najważniejsza.
@karlitoska
Moim zdaniem, dzieci i młodzież nie mają aż takiej motywacji jak studenci bądź ludzie, poznający naukę samodzielnie.
Przy tłumaczeniu matematyki potrzeba sporo cierpliwości - ale gdy było widać w oczach moich uczniów, że "klik, zaskoczyło", to ja miałam chyba większą frajdę od nich 😁 i myślę, że podobnie mają dobrzy nauczyciele czy wykładowcy.
Zapytaj swojej AI:
"Czy każdy człowiek może zrozumieć matematykę?"
Przeczytasz tam sporo ciekawych uwag (nie będę ich kopiować tutaj, zacytuję jedynie początek kilkuekranowego wywodu:
"Większość ludzi może zrozumieć matematykę na poziomie potrzebnym w życiu i pracy; poziom mistrzostwa zależy od predyspozycji, nauczania i wysiłku."