#1IsmF
Pierwsza sytuacja miała miejsce gdy miałam ok. 10 lat. Brat mojej koleżanki, na co dzień mieszkający w internacie w innym mieście stwierdził, że genialnym pomysłem będzie podanie mi i mojej koleżance alkoholu. Jako głupie dziecko, chcące zaimponować starszej osobie, wzięłam potężnego łyka wódki smakowej. Resztę pamiętam jak przez mgłę - okropny ból, zawroty głowy i było mi strasznie niedobrze. Nie rozumiałam co się stało, jedynie solidny opiepsz od mamy, że czuć ode mnie alkohol.
Druga sytuacja miała miejsce, gdy miałam ok. 13 lat. W międzyczasie wpadłam w nieciekawe towarzystwo i picie alkoholu było dla mnie normą. Był 1 stycznia, po sylwestrowej imprezie zostało nam trochę szampana i wódki, więc zaprosiłam swojego najlepszego przyjaciela na kontynuacje imprezy. Wpadł do mnie ze swoim kolegą, trochę wypiliśmy i dość szybko skończyliśmy zabawę. Gdy wyszli X zadzwonił do mnie, że jego kolega zapomniał telefonu i zaraz po niego przyjdzie, ale sam, bo rodzice X się niecierpliwią i musi szybko wracać do domu (jego rodzice byli dość specyficzni, powrót o danej godzinie lub jak zadzwonią albo szlaban, dlatego rozumiałam sytuację). Chwilę później przyjaciel X już był pod moimi drzwiami. Otworzyłam, aby oddać mu telefon, a on szarpnął drzwi i wtargnął do środka. W skrócie: zrobił co chciał, zabrał telefon i wyszedł. X opowiedziałam o tym dopiero, gdy on sam pokłócił się z tym kolegą. Wtedy zaczęło się piekło. X był po mojej stronie, jego kolega natomiast rozpowiedział w całym miasteczku, że sama tego chciałam a teraz oczerniam go bo "dostałam kosza". Był osobą dość popularną, to jemu wszyscy uwierzyli, a ja miałam zrujnowaną opinię przez kilka lat.
Kolejna sytuacja miała miejsce kilka lat później na imprezie, na którą zabrała mnie przyjaciółka. Nikogo oprócz niej tam nie znałam. Impreza miała miejsce w ogromnym domu jednego z jej znajomych. Y na chwilę i zniknęła, prawdopodobnie na "parkiecie". Dosiadło się wtedy do mnie 2 chłopaków. Przedstawili się, pogadali o pierdołach. Zapytałam ich, czy nie wiedzą, gdzie jest łazienka, a oni stwierdzili, że mnie zaprowadzą. Poszliśmy na górę, pokazali mi drzwi. Gdy już miałam łapać za klamkę, we 3 (dołączył do nich jeszcze jeden kolega) wepchnęli mnie do pokoju obok łazienki. Tym razem we 3 "zrobili co chcieli" i zostawili mnie tam. Nikt nie słyszał gdy krzyczałam - prawdopodobnie przez muzykę, lub to, że podobno ta część domu była "zamknięta" dla imprezowiczów. Gdy ogarnęłam się poszłam prosto do wyjścia. Przyjaciółce powiedziałam, że źle się czuję ponieważ właśnie zaczął mi się okres. O nic więcej nie pytała a ja wróciłam do domu. Opowiedziałam jej o tym następnego dnia. Reszta w kom.
W życiu nie czytałam takiej bajeczki. Zgwałciło cię łącznie 8 osób a ty myślisz sobie w trakcie gwałtu "Ehhh znowu". Po czym wracasz do normalnego życia jak gdyby nigdy nic. Kiedy te koronaferie się skończą
Ah shit, here we go again
Disabled moja była dziewczyna została zgwałcona na izbie wytrzeźwień w Gdańsku. I też mi o tym normalnie opowiadala, bo była silną kobietą która pogodziła się po prostu z tym co się stało. Różne paskudne rzeczy się dzieją na tym świecie. To, że tobie nie mieści się coś w głowie nie znaczy, że masz od razu to negować. Moze autorka piszę prawdę a może nie ale warto się czasem ugryźć w język ponieważ nigdy nie masz 100% pewności a jeśli faktycznie tak było to tylko wyrządzisz komuś krzywdę takim gadaniem.
@DisabledBunny 8?
Defetyzm - jak można mówić, że to wina tej dziewczyny, że została zgwałcona?! JAK?! Od kiedy ofiara jest winna?! Niezależnie od tego czy wyznanie jest prawdziwe czy nie - ofiara gwałtu NIGDY nie jest winną! Kiedy się tego nauczycie? Picie alkoholu nie powoduje gwałtu - to gwałciciel gwałci, wyjście na imprezę nie powoduje gwałtu - to gwałciciel gwałci, ubranie nie powoduje gwałtu - to gwałciciel gwałci. Co, pytam CO jest w tym tak trudnego do zrozumienia.
Defetyzm sprawa może być o wiele bardziej złożona i pierdzielenie obcych ludzi, że powinna "coś" zmienić g da. To, że dla Ciebie wydaje się to logiczne wcale nie oznacza, że dla tak skrzywdzonej osoby również musi. Każdy z nas jest inny, ale nikt - powtarzam NIKT! nie zostaje zgwałcony na własne życzenie! A to właśnie sugerujesz pisząc takie głupoty. I tak - oczywiście, że powinna coś zrobić. Udać się po pomoc, bo tutaj problem może leżeć znacznie głębiej niż nam się wydaje na pierwszy rzut oka. Ale dobrze wiemy, że to nie takie proste jak się niektórym wydaje. Ja też chodziłam w miejsca, w które chodzić nie powinnam z ludźmi, z którymi nie powinnam utrzymywać kontaktu i to w wieku stanowczo nieodpowiednim na takie "przygody". Trzymałam się z nimi dużo dłużej niż zdrowy rozsądek podpowiadał. Dlaczego? Bo nie wiedziałam, że można inaczej. Byłam psychicznie uzależniona od tych osób, mimo że wyrządzały mi wielką krzywdę. Wciąż mam problemy do przepracowania po tylu latach, mimo że obecnie mam wspaniałego faceta i grono cudownych znajomych. A Ty wyskakujesz tu jak jaśnie oświecony, że to wina dziewuchy i przez własną głupotę została zgwałcona po raz kolejny. I oczywiście, że świat nie jest kolorowy i cudownie idealny, ale to wciąż nie oznacza, że należy oceniać ofiarę gwałtu jako tę złą i nieodpowiedzialną. Dodaj do tego bardzo młody wiek dziewczyny i to jak musiało to na nią wpłynąć. Młode dziewczę bez pomocy dorosłych, bez jakiegokolwiek wsparcia. Po prostu żyła dalej tak jak wcześniej nie mówiąc nic, by nie zostać tak samo jak poprzednio osądzoną o kłamstwa. Ludzie różnie reagują na wyrządzoną im krzywdę. Tu jest potrzebna pomoc specjalisty i wsparcie, a nie durne rady, które przy okazji poniżają i wyśmiewają ofiarę.
Hej, naprawdę złe rzeczy Cię spotkały, ale jesteś strasznie głupia. Chodzisz na imprezy, pijesz na nich alkohol, mimo, że wiesz jak się to może skończyć. Nie organizujesz sobie obstawy. I nie zgłaszasz tego. Współczucie i tp, ale jesteś bardzo głupia i mam nadzieję, że kiedyś się ogrniesz
Klara jak w ogóle mogłaś coś takiego napisac? To jest idealny przykład wiktymizacji ofiary. Mało na świecie jest osób, które by nie popełniły błędu i nieroważnie się nie upiły, a ty usprawiedliwiasz gwałt, to obrzydliwe. Trzymaj się autorko, uważaj na siebie. Mam nadzieję, że już nic złego Cię nie spotka i że będziesz bezpieczna i szczęśliwa.
BuddhaTemple, nie usprawiedliwiam gwałtu. Ale idąc tą logiką powinnam wychodzić na zewnątrz w nocy bez gazu pieprzowego, no bo to nie moja wina jak mnie napadną. Jak mnie napadną to wiadomo, że ich wina, ale mogłam nie wychodzić w środku nocy i iść przez każdą szemraną uliczkę.
BuddhaTemple, ponad to uważam, że patrząc na to ile razy się to wydarzyło, wydarzy się to ponownie, bo autorka nie uczy się na błędach. Są różne głupie rzeczy które robimy, które umieszczają nas w niebezpiecznych sytuacjach i w wielu przypadkach da się tego uniknąć, jak się użyje mitycznej mocy myślenia
No wiesz co, szczyt bezczelności z twojej strony. Dziewczyna może sobie wypić do upadłego, wejść na imprezę w samych stringach i usiąść w najbardziej odludnym miejscu na imprezie. I NIKT, powtarzam, N-I-K-T nie ma prawa jej tknąć bez jej pozwolenia. I tu nie ma żadnej winy w autorce. W jakich czasach my żyjemy, że kobieta zawsze musi mieć,, obstawę"? To już wyjście z koleżanką będzie zawsze groziło gwałtem i to będzie jej wina, bo nie zatrudniła ochroniarza? BŁAGAM!
Żaden szczyt bezczelności, żadne obwinianie ofiary i usprawiedliwianie oprawcy tylko - może nieco brutalna - prawda. W idealnym świecie każda z nas mogłaby wyjść naga na miasto i co najwyżej zapłacić mandat za obnażanie się, ale niestety świat nie jest idealny. Nie możemy wpłynąć na zachowanie innych, decydujemy jedynie o sobie, więc, na chińskiego boga, pilnujmy się i dbajmy o siebie. Zachowanie oprawcy (jakiegokolwiek) zawsze jest naganne, ofiara nie jest winna, niemniej po co kusić los? To tak jakbym zostawiła drzwi otwarte na oścież i była zdziwiona, że mnie okradli. No niby nie moja wina, bo nikt nie powinien wchodzić do mojego mieszkania, ale jednak jakbym te drzwi zamknęła to z dużym prawdopodobieństwem uniknęłabym kradzieży. Oczywiście nie zawsze, czasami po prostu nie możemy nic zrobić, ale to jednak byłoby jakieś działanie. Upijanie się do nieprzytomności, chodzenie samej w podejrzane miejsca, wychodzenie z obcymi itd. to właśnie takie otwarte drzwi. Niby nikt nie ma prawa tknąć takiej dziewczyny, ale prawo prawem a życie swoim torem, nie mamy wpływu na zachowanie innych ludzi, więc może lepiej, dla bezpieczeństwa, po prostu zamknąć te cholerne drzwi, a nie filozofować, że "nie masz prawa...". No nie ma, ale przestępcy to nie obchodzi.
Zgadzam się, że autorka jest naiwna, ale nie nazwałabym jej głupią. W tej sytuacji jest to bardzo nietaktowne. Jeżeli wyznanie jest prawdziwe, to raczej nie pisałabym takich rzeczy. To nie jest jej wina, że ktoś ją zgwałcił. Nie zarzucajcie jej, że to przez alkohol albo brak obstawy, bo dziewczyna ani razu nie napisała, że przesadziła. W jednej sytuacji była na imprezie ze swoją najlepszą przyjaciółką, więc nie była sama a żadna z nas nie powinna być zmuszona do brania ze sobą faceta, żeby nas pilnował, bo to nie o to chodzi. Na wieczór panieński też zabierzesz przyszłego męża, żeby cię pilnował? Jedyną winę, jaką widzę, to brak zgłoszenia tego na policję, bo któryś z nich mógł zrobić to ponownie innej dziewczynie. Fakt, pójście z obcym facetem przez las samo za siebie krzyczy, ale nie nazywajmy jej głupią. Nie jestem w stanie uwierzyć, że natknęła się na aż tylu gwałcicieli w swoim życiu i dlatego nie jestem w stanie uwierzyć w prawdziwość tego wyznania. No chyba, że autorka ma niesamowitego pecha.
Co innego jeśli kobieta wraca do domu i ją zgwałcą, co innego gdy nieprzytomna kobieta całkiem sama w środku nocy zaczyna zaczepiać obcych facetów i iść z nimi na stronę "szukając lazienki". Naiwność do kwadratu.
Skoro jak mantrę powtarzamy dzieciom, żeby przechodząc przez ulicę na pasach się rozglądały, to czemu nie mówimy by nie piły do upadłego i nie chodziły po nocy nawalone w trupa? Przecież w obu przypadkach jak coś się stanie, to nie ich wina.
A jednak czemu uczymy zapobiegać jednemu, a jak ktoś próbuje nauczyć w zapobieganiu drugiego to tyle osób zaraz łapie focha, że to nie wina ofiary?
Jak będę z nosem w telefonie, bez odblasków, rozglądania się turlać przez przejście dla pieszych i coś mnie przejedzie, też tak staniesz w obronie mojej głupoty?
I żeby nie było, że jestem bezduszna i nie wiem co to za ból:
Zostałam zgwałcona 2 razy. Tylko ja wyciągnęłam z tego wnioski. (w sumie to z drugiego, bo mając 8 lat ciężko).
Nie żyjemy w utopi.
livanir przykro mi strasznie
prytulam i ojojam mentalnie, bo to musialo bec trudne- i te syuacje i powiedzenie nam
masz serduszko <3
13 lat i alkohol był dla Ciebie normą??? Aż nie wierzę... gdzie byli twoi rodzice?
Uwierz mi, że są takie przypadki...
Tak właśnie żyje patologia. Małolaty zostawiane samopas, rodzice albo kombinują jak zarobić, ukraść lub wypić, a dzieciaki chleją od gimnazjum lub ostatnich klas podstawówki.
Dobrze, że ty reprezentujesz godne życie na poziomie pełne wszelkich cnót i wartości.z czego wolisz pomnik ? Ze śmiechu czy z żałości ?
Ostrzenozeinozyczki Po cholerę mi pomnik. Sama wychowywałam się w takiej patologicznej okolicy, gdzie dzieciaki zaczynały pić najpóźniej w wieku 15-16 lat, gdzie się kradło, żeby przeżyć, alkohol znieczulał kiepską rzeczywistość, połowa sąsiadów trafiła do pierdla, a drugie pół pędziło księżycówkę i nie dało się złapać na kradzieży... Sztuką jest nie powielać tego schematu po rodzicach. Udało się głównie tym, co wyprowadzili się z tego zadupia, czyli popeegerowskiej wsi. Właśnie dlatego mogę być teraz grzeczna XD
No właśnie wróżka, czyli znasz życie i wiesz jak nasze doświadczenia nas oształtowały abyśmy wiedzieli gdzie stawiać kroki by nie wdepnąć w gówno 😉 naszym wspólnym pomnikiem powinna być wiedza którą możemy przekazać młodszym i bardziej zagubionym.
Ps : na księżycówce większość starych złodziejów poległa. Wszystko jest do czasu 😉
@ WrozkaSmierci
Gratuluje. Przede wszystkim glebokiego zrozumienia problemu. Badz dalej grzeczna.
Też wcześnie zaczęłam. Nie jestem z tego dumna, ale rodzice mieli to kompletnie w poważaniu co robię i z kim, więc nocami włóczyłam się po dworcu ze znajomymi, spaliśmy w recepcjach u weterynarza całodobowego, bo nasi rodzice balowali na Dominikanie albo siedzieli w pracy na drugim końcu Polski. W domu codziennie imprezy, syf, alkohol + zero miłości i natoletni bunt, który owocował właśnie we wpadaniu w złe nawyki. Ja dodatkowo tak próbowałam zwrócić na siebie ich uwagę, ale się nie udało i w końcu musiałam się sama ogarnąć i dojrzeć. Nigdy nie pozwolę, żeby moje przyszłe dziecko poczuło się odrzucone w taki sposób.
Współczuję, ale nie wierzę, że dalej chodzisz na zakrapiane imprezy w towarzystwie obcych ludzi i się nie boisz. Jakiś instynkt przetrwania? Żadnych środków ostrożności? Dlatego nie tylko mi ciężko uwierzyć we wiarygodność wyznania.
Piszesz jakbyś miała gdzieś co Ciebie spotkało i co może Ciebie spotkać.
bardzo mi przykro, ze cie to spotkalo
nie chce robic victim blaming, ale zwyczajnie zachowujesz sie ryzykownie
picie alkoholu w wielu 10 lat z nieznajomym kolesiem?
picie i w ogole spoufalanie sie z 2 obcymi typami? pojscie z nimi gdziekolwiek?
picie na potege po tym, co cie juz x razy po alkoholu spotkalo?
pozawalanie obcemu typowi, ktoremu nie ufalas, cie doprowadzac? i to przez jakies lasy/krzaczory? no blagam
przeciez tu sie wylania jeden schemat
moze zacznij ograniczac alkohol? pic tylko z kolezankami albo z mezczyznami, ktorym ufasz ( nie wiem, brat, kuzyn, przyjaciel)? moze przestan lazic z ledwie znajomymi typami po krzakach? trzymaj sie swoich znajomych, jak trzeba to poros kolege o odprowadzenie do domu, a nie typa, ktorego pierwszy raz widzialas?
nos jakis gaz?
kurcze, czuje sie strasznie, bo troche to brzmi jak wiktymizacja- przy czym nie uwazam, ze ona "sama chciala", bo gwalt nigdy nie jest wina kobiety, tylko gwalciciela
tylko nie zachowala absolutnie zadnych srodkow ostroznosci i to tyle razy, cos tu jest mocno nie tak, przecietnie inteligentny czlowiek po 1-2 razach uczy sie na swoich bledach
co do prowokowania, nie chodzi o miniowki czy cos, to moz ebyc tez patomagnes, z eprzyciagasz powalonych kolesi, ale zachowanie srodkow ostroznosci zminimalizuje ryzyko- nigdy nie wiesz, jakie ktos ma sklonnosci
i one czasem ujawniaja sie, gdy pojawi sie okazje- tak jak okazja ujawnia zlodzieja
niezgloszenie tego nigdzie? oni nie dostali kary, nie zostali napietnowani i moga sobie gwalcic inne dziewczyny, bo wlasnie uwazaja, ze nic im za to nie grozi
brawo
Pamiętaj, że mężczyzn też da się zgwałcić, więc czasem kobieta może być winna jeśli to ona zgwałciła.
I ty jesteś psychologiem? Poważnie winisz 10-letnie dziecko? Powinnaś zadać pytanie jej rodzicom, gdzie oni byli podczas tych dwóch pierwszych gwałtów. To oni odpowiadają za nieletnie dzieci do cholery.
Y była przekonana, że sama tego chciałam, a teraz wstydzę się swojej decyzji. Myślała tak, ponieważ po moim wyjściu na imprezie męska część towarzystwa żyła tym, że ich koledzy zaliczyli "czworokąt". Uwierzyła, gdy pokazałam jej siniaki.
Kolejna impreza, kolejna sytuacja. Całkiem załamana swoim dotychczasowym życiem zaczęłam pić na potęgę. Nigdy nie urywał mi się film itd. ale tym razem było inaczej. Zaczynając imprezę wypiłam jedno piwo i 1 kieliszek wódki, potem jakoś nie miałam ochoty pić więcej, ponieważ czułam, że dzieje się ze mną coś dziwnego. Od momentu skończenia piwa niewiele pamiętam. Z opowieści znajomych wiem, że zajął się mną jeden ze znajomych, który stwierdził, że przesadziłam z piciem i odpadłam. Zabrał mnie do pokoju. Z tego nic nie pamiętam, nic nie czułam. Do czego doszło dowiedziałam się z nagrania krążącego pomiędzy jego kolegami. Od tamtej pory stałam się pośmiewiskiem w tamtym towarzystwie(nie utrzymuję kontaktu z żadną z tamtych osób). Prawdopodobnie ten właśnie "kolega" mógł dosypać mi czegoś wcześniej do piwa.
Rok później, przeprowadziłam się do innego miasta. Tu także zdarzyła się podobna sytuacja. Impreza studencka, nieznane mi osoby i kolejny chłopak, który próbował od początku być zbyt miły. Nauczona doświadczeniem uważałam na wszystko. Piwo przyniosłam swoje, innego alkoholu nie dotykałam. Nadeszła pora wracania do domu - szliśmy grupką i po drodze każdy rozchodził się w swoją stronę, aż zostałam ja i ten typ. Średnio podobała mi się dalsza droga wracania z nim, ale wydawało mi się wtedy, że nie mam innego wyboru. Mijaliśmy mały lasek do którego wepchnął mnie i zrobił co chciał. Nie krzyczałam już. Modliłam się tylko, żeby szybko skończył.W głowie miałam już tylko myśli typu "ehhh znowu ...". Po wszystkim po prostu zamówiłam ubera(za ostatnie pieniądze, dlatego nie wróciłam nim od razu) i pojechałam do domu. Całe towarzystwo z imprezy zablokowałam i teraz tak żyję: sama, bez znajomych i w obcym mieście.
Co ciekawe, każda z tych sytuacji miała miejsce w zupełnie innym towarzystwie. Po żadnej z nich nie zgłaszałam nic na Policję - ze wstydu, nie wiem jak się dana osoba nazywała, nic nie pamiętałam itd. Zawsze miałam wymówkę przed samą sobą. Zastanawiacie się pewnie, gdzie w tych sytuacjach byli moi rodzice? Zawsze żyłam z nimi na dystans i udawało mi się wszystko ukryć. Byłam przekonana, że oskarżą mnie o to, że to moja wina. Są typem ludzi, którzy uważają, że to kobieta prowokuje do takich rzeczy i nawet nie chcę podejmować prób przetłumaczenia im tego. Może to wszystko moja wina? Nie wiem. Nie jestem nawet ładna, żeby prowokować mężczyzn, ubieram się też zawsze w nie seksowny sposób. A może właśnie takie typy wybierają kobiety średniej urody, ponieważ takie łątwiej zastraszyć?
Generalnie to te historie mają prawie za każdym razem taki sam schemat, że idziesz/dajesz się zaciągnąć męskiej wersji towarzystwa. Naprawdę po tylu razach nie można nabawić się jakiegoś odruchu/ostrożności czy coś? Żeby nie było, współczuję ci przez co przeszłaś, ale jak już byłaś dorosła, to można było to zgłosić.
Założyłam konto tylko po to, żeby ci powiedzieć: trzymaj się dziewczyno! Nie daj sobie wmówić, że to Twoja wina. Szkoda,że nie mogłaś liczyć na swoich rodziców, dobrych kumpli, bo jak dla mnie to wygląda na brak zaopiekowania się Tobą i sporo pecha. Przytulam Cię mocno
Czekaj, nie wiedziałaś jak żaden z nich miał na imię? Przecież mówisz że większość z nich była z jakiegoś znanego ci towarzystwa.
soLaLa trzymaj się, bardzo mi przykro, że Cię to spotkało. jestem po Twojej stronie i mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze. Jak byś potrzebowała pogadać to daj znać, nie wiem czy można tu wysyłać prywatne wiadomości?
Mam nadzieję autorko, że więcej już Ci sie to nie przytrafi jednak pamiętaj powtarzają sie słowa impreza,alkohol , w życiu nie poszłabym z kims obcym w klubie "na piętro " lub gdziekolwiek nawet jesli to miałoby byc pokazanie gdzie jest łazienka, trzeba sie pilnować zwłaszcza w takich miejscach imprezowych zrezygnować z nich lub ograniczyc picie alkoholu aby zachowac trzeźwy umysł.
W odpowiedzi do osób, które uważają wyznanie za zmyślone - nawet żadna z najbliższych mi osób nie chciała uwierzyć dlatego byłam przygotowana na takie komentarze. Co do „każdej imprezy” - pomiędzy tymi wydarzeniami bywałam też na innych imprezach gdzie nie działo się nic nadzwyczajnego. Tak jakby odgórnie przyciągam „pecha”. I moja reakcja po tym wszystkim to był coraz mniejszy szacunek do siebie i zamiast uważać bardziej miałam siebie za śmiecia a do tych sytuacji podchodziłam jakby to działo się gdzieś obok mnie i wcale mnie nie dotyczyło. Oczywiście nie muszę zaznaczać, że zmieniłam niektóre szczegóły w celu uniknięcia rozpoznania(oczywiście zachowując główny sens każdego zdarzenia)?
Po drugim, maksymalnie trzecim razie nie tknęłabym alkoholu. Nawet nie z ostrożności. Po prostu ze strachu. Nie rozumiem (może się nie znam), dlaczego dalej chodziłaś bez stresu w ogóle na imprezy.
no i abslutnie unikalabym spoufalania sie z obcymi i zostawania z nimi sam na sam ani nie dalabym sie odprowadzac przez jakies lasy
Nawet jeśli to co piszesz jest prawdą to dalej ciężko w to wszystko wierzyć. Mieć w życiu aż takiego pecha? Zgłoś to gdzies jak możesz tak bezczynnie siedzieć z myślą, że tyle razy zostałaś wykorzystana, no w głowie mi się to nie mieści. Bywałam na różnych imprezach, w rożnym wieku jak każdy z nas i kurde nigdy nikt nie próbował zrobić mi czegoś złego, pić piłam, bawić się bawiłam. Po jednym razie powinnaś mieć już odruch obronny. Jakiś gaz, narzędzie samoobrony i limit alkoholu. Błagam zrób coś z tym
Nie sądzę że wymyślone, bo nie obchodzi mnie zbytnio prawdziwość. Nie jestem prokuraturą. Współczuję przeżyć i nie było to twoja wina. Szkoda, że nigdy nigdzie tego nie zglosilaś. Pomyśl, że być może to nie była pierwsza taka sytuacja z ich strony i mogła temu zapobiec inna kobietą, ta którą to spotkało, gdyby ich zgłosiła. Pomyśl że możesz uratować kolejną dziewczyne przed tym. Po prostu zgłoś to.
Teraz to wszystko w Twoich rękach, żeby zgłosić i aby sprawca poniósł konsekwencję ale gdzie byli rodzice, kiedy 13 latka została oskarżona o sex z własnej woli??? Bo skoro całe miasto gadało to i do nich dotarło?!. Odkąd pamiętam, czyli ponad 20 lat, to sex z osobą ponizej 15 r.z.jest przestępstwem - nie ma znaczenia czy z przyzwoleniem czy bez. A tu jeszcze chłopak się przyznał! Gdzie byli rodzice???
masz racje, tu nawet nie ma wiekszego znaczenia wola osoby ponizej 15 roku zycia
art 200kk penalizuje sam fakt seksu z maloletnim niezaleznie od jego zgody
oprocz tego 197 gwalt z pomoca podstepu, lub 198 wykorzystanie bezradnosci ( tu intencje sprawcy ustalilby sad)
typ powinien odgornie pojsc siedziec, byc wpisany na liste pedofili, przestepcow seksualnyh i miec nasrane w kartotece do konca zycia
tu wystarczyloby powiedzenie komukolwiek i badanie ginekologiczne, nie trzeba byloby udowadniac czy chciala czy nie chciala, obaj panowie ( i ten jak miala lat 10 i ten jak miala lat 13) mieliby ostro przesrane
pomijam, ze picie w wieku 13 lat to patola, jeszcze te ciekawosc z 10 roku zycia moglabym zrozumiec, ale kurde? 13latka dla ktorej alkohol to norma?
Przestać chlać i chodzić na imprezy żeby nie dawać się gwałcić to jest jakiś Mount Everest poświęcenia czy jak? Jak się trzyletnie dziecko oparzy o czajnik to najdalej przy trzecim razie ogarnie żeby czajnika nie dotykać... Nie trzeba być alfą i omegą żeby połączyć te kropki.