Przez rok pracowałam jako kelnerka w jednej z restauracji w mieście, w którym mieszkałam. Nie była to tania miejscówka. To, czego doświadczyłam, naprawdę mocno zmieniło moje podejście do ludzi. Może zacznę od tego, że spora część klienteli uważała się za Bóg wie kogo tylko dlatego, że może wydać 400 złotych na jedzenie i że przy TAKICH KWOTACH to już się jakiś rabacik należy (nie była to kwota nie wiadomo jaka, patrząc na ceny dań w karcie). Zachowanie w stosunku do obsługi też pozostawiało wiele do życzenia – pewien pan zaczął przy barze przechwalać się, ile to on nie zarabia, bo może sobie pozwolić na zakup czegoś tam, bo pracuje więcej i ciężej niż ja. Hitem stała się sytuacja, w której jedna z klientek zaczęła straszyć pozwem, bo spytałam o nazwisko, kiedy chciała odebrać zamówienie, BO RODO. I kiedy myślałam, że już widziałam w zasadzie wszystko, nadszedł dzień, w którym zwątpiłam w ludzi.
Duży ruch, sporo rezerwacji przed nami. Jedna, wspólna toaleta na cały lokal. Otóż ktoś dosłownie zesrał się na rzadko na podłogę OBOK toalety, opryskując przy tym ściany. Nie wiem, jakim człowiekiem trzeba być, żeby zrobić coś takiego.
Niektórzy klienci chyba zapomnieli, że my też jesteśmy ludźmi, nie służącymi. Są pewne minimalne zasady przyzwoitości, które powinny być jednak zachowane w kontakcie z drugim człowiekiem. Szanujmy się.
Dodaj anonimowe wyznanie
Ci klienci powinni wiedzieć, że nigdy nie zadziera się z kimś, co przygotowuje/podaje im jedzenie.
Jakim człowiekiem trzeba być - takim który po raz pierwszy zjadł coś czego nie powinien bo o tym nie wiedział. I po prostu nie zdążył usiąść na sedesie. Na pewno nie zrobił tego specjalnie bo przy okazji obesrau sobie spodnieni buty - przecież nie był akrobatą. Posprzątać też raczej nie mógł bo by się jeszcze zrzygał. Jedyne sensowne wyjście to powiedzieć co się stało i dać z 500 złotych obsłudze. Ale nie każdy jest taki odważny. A co Wy byście zrobili?
Na pewno nie pisali durnych komentarzy, broniących patologiczne zachowania.
Powiedziałabym obsłudze przeprosilabym i poprosiła o coś do posprzątania. W każdym razie mam nadzieję że tak bym zrobiła.
Restauracja dla raczej majętnych klientów i jedna koedukacyjna toaleta? Coś z mi tu śmierdzi i to chyba nie ta rzadka kupa.
W podrzędnej kebab-budzie 2 toalety są powszechne.
Faktycznie - wystarczy sprawdzić przepisy sanitarne.
W sumie zamówienie powinno się odbierać na numer, nie nazwisko.
Niby czemu nie na nazwisko? Sporo osób ma na nazwisko tak samo. Sracie się o te Rodo nawet nie wiedząc o co chodzi. Bo coś tam usłyszeliście i tak się wam wydaje. Ostatnio w szpitalu też pacjent straszył pielęgniarkę o Rodo. Po wykonywała swoją pracę... Będąc w szpitalu musi wiedzieć wasze dane oraz po co przyszliście.
Nie odróżniasz szpitala od restauracji?