Przeprowadziłem się do kamienicy w centrum miasta. Jakoś drugiego dnia wróciłem ze sklepu z samochodem pełnym mebli i zobaczyłem, że moi sąsiedzi z naprzeciwka wynoszą akurat swoje meble. Podszedłem więc do nich, powiedziałem, że nazywam się tak i tak i że jestem nowy i chętnie pomogę. No i tak z pół godziny pogadaliśmy, powynosiliśmy ich meble, sprzęty, dywany, zostawiając właściwie puste mieszkanie. Potem oni pomogli mi wnieść moje meble, ładnie podziękowali i pojechali.
Kolejnego dnia przyjechali PRAWDZIWI sąsiedzi z naprzeciwka, chwilę później policja... okazało się, że pomogłem złodziejom ogołocić ich mieszkanie, kiedy byli na wyjeździe.
Dodaj anonimowe wyznanie
Znam to kurde, ale nie pamiętam skąd.
A ja to znam z serialu Zwariowany świat Malcolma. W jednym odcinku mieszkańcy ulicy organizowali festyn (coroczny - z okazji wyjazdu rodziny Malcolma na wakacje, bo z każdym mieli oni kosę). Wyszlo tak, ze Malcolm z rodziną wrócili wczesniej i sami załapali się na ten piknik. Malcolm chcąc troszkę poprawić opinię na swój temat pomógł sąsiadom w wynoszeniu mebli z domu. Oczywiście okazało się, ze byli to złodzieje😉
Był też taki wątek w "How I met your mother" gdzie Marshall pomógł włamywaczom bo był z Minesoty, więc był przesadnie miły.
Na pewno złodzieje ogałacali mieszkanie w środku dnia gdy sasiedzi mogli to zobaczyć i wezwać policję. Bankowo.
Podobno w większych miastach gdzie sąsiad sąsiada nie zna kradzieże "na wyprowadzkę" są dość normalne
Jakbyś zobaczyła, że sasiadom w biały dzień wynoszą meble na luziku, gadaja z innymi itd to byś dzwoniła na policje bo kradną czy byś raczej pomyślała "co się dzieje? Kowalscy się wyprowadzaja? Zmieniaja meble?"
Pod latatnia podobno najciemniej. I racja, ze w wiekszych miastach sasiedzi nie interesuja sie sasiadami, czesto ich nawet nie znajac.
Pamiętam jak 10 lat temu tak samo okradli moich sąsiadów. Wtedy jak wracałem ze szkoły, myślałem że sąsiedzi się wprowadzają, więc poszedłem do domu. Wszyscy sąsiedzi pracowali do 14, 15, 16, więc tylko nastolatkowie mogli coś zobaczyć, ale kto w tym wielu zwraca uwagę na takie rzeczy?
Personalnie nie znam nawet sąsiadów zna przeciwka i jakby wynoszono im sprzęt i meble nie byłoby moją pierwsza myślą uznać że to złodzieje
Mój dom okradli właśnie w dzień jak wszyscy byli w pracy. W nocy się nie kradnie bo wszyscy są w środku.
Nie mam zielonego pojęcia kto mieszka za moimi ścianami, nie wiem nawet jak wyglądają moi sąsiedzi, więc nie rozpoznałabym ni cholery złodziei.
Niby kawał, niby się wierzyć nie chce...
Za czasów studenckich, wynająłem pokój w mieszkaniu dwójki starszych ludzi (ich potomkowie są samodzielni, kilka lat starsi ode mnie, zdecydowali się wynająć).
Raz, wracając zagadała do mnie starsza sąsiadka, kilka domów dalej. Ogólnie rozmowa sympatyczna, ale wypytywała mnie o bardzo dużo rzeczy, większość odpowiadałem półprawdą.
Powiedziałem o tym właściwościom i opowiedzieli mi historię, że kilka lat temu 3 chłopaków wdarło się przed południem do jej domu, związali i zakneblowali. Podjechali dostawczakiem i ogołocili mieszkanie w środku dnia. Jeszcze ją torturowali dla zabawy. Masakra.
Sąsiadkę znalazła parę dni później córka, która wpadła na weekend w odwiedziny. Sprawców ni fantów nie odnaleziono.
Tak więc choć "normalnie" nie chce mi się wierzyć w wyznanie, tak logika podpowiada w autentyczność. Zastanawia mnie tylko to, że po obrabowaniu mieszkania jeszcze zostali i pomogli autorowi.
A ja sie nie dziwie, ze pomogli. Z psychologicznego punktu widzenia, zlodzieje musieli sie odwdzieczyc, by nie budzic podejrzen innych sasiadow. Gdyby zachowywali by sie podejrzanie, ktos mogl by ich zglosic. Albo nawet sam autor wyznania. A tak uspili jego i jego sasiadow czujnosc. ;)
I co dalej? Byłeś podejrzany o współudział w przestępstwie? Jak zwykle najważnieszego brak...
Oglądałam to wczoraj w odcinku :Świąt według Malcolma". Też później siedziałeś na krawężniku i płakałeś, że nikt Cię nie lubi?
Ile plusow! Serio ktos uwierzyl w ta bajeczke? 😶
Szkoda że nie ma ciągu dalszego
Trzymam się mebli, żeby mnie nie... W dobie wszechobecnej głupoty w postaci ujawniania urlopu na portalach społecznościowych nie powinno być takie działanie zaskoczeniem. Ba! Wystarczy pożyczyć sobie z torebki urlopowiczki klucze. Sprawdzić czy da się dorobić bez kodu. Wyjąć dowód osobisty. Zapisać adres. Kopie kluczy kurier zawozi pociągiem. Meblowóz budzi najmniej podejrzeń. No cóż, wychowałem się na programie Michała Fajbusiewicza "997". Niestety, nie ma tak lekko jak w jednym z odcinków serialu "Mordziaki".
Tak, bo złodzieje nie maja co robić tylko kraść meble, których i tak nikt by pewnie nie chciał kupić, a jak już to za 1000 zł.
Będąc złodziejem myśli się o dwóch rzeczach. By okraść komuś mieszkanie i...
Zrobić to w środku dnia gdy każdy może nas zobaczyć a właściciel może teoretycznie w każdym momencie wrócić.