#16mzt

Moja znajoma z pracy przyszła pewnego dnia bardzo zmęczona. Niewiele myśląc zapytałem, co się stało, bo jej mina i widok naprawdę wskazywały na coś poważnego.

Okazało się, że wybrała się całą rodziną na grzyby. Jak to na grzybobraniu, podczas powrotu znaleźli 4 kanie (dla niezorientowanych, są to grzyby bardzo podobne do muchomora sromotnikowego, lecz jadalne). W domu dzieci strasznie chciały zjeść znalezione na koniec grzyby i moja koleżanka, niewiele myśląc, przygotowała grzyby w panierce i wszyscy wspólnie zajadali się posiłkiem. Nawet kot otrzymał małą porcję na spróbowanie.

Po 5 minutach od rozpoczęcia kolacji kot dostał mocnych drgawek i działo się z nim coś niedobrego. Znajoma pomyślała od razu, że przyrządziła złe grzyby i że może jednak to muchomory. W jednej chwili wszyscy znaleźli się w samochodzie i byli w drodze do szpitala.

W szpitalu podejrzenie zatrucia, płukanie żołądka u każdego, lewatywy i podobne historie. Wykończeni nocną kuracją wrócili do domu. A w domu okazało się, że ich kot, a raczej kotka leży w koszyku, a przy niej 6 małych kotków. Przez cały czas nie zauważyli, że ich kotka jest w ciąży.
ohlala Odpowiedz

Nie wiem, czy historia prawdziwa, ale... NIE KARMCIE KOTÓW GRZYBAMI. Żadnymi. Wystarczy 5 sekund w internecie, aby dowiedzieć się, dlaczego jest to głupi pomysł.

nevada36

Powiedz to kotu. Miałem parę kotów i każdy jak był na dworze, to musiał wleźć do śmietnika. Po prostu to instynkt.

karinuredo

Moja babcia miała kota co wpierdzielał wszystko co rosło na ziemi, chwasty, grzyby, kwiaty, kiełkujące warzywa, wykopywał młode marchewki. Jak takiemu kotu niby zabronisz? Dożył 20 lat i nie załatwiło go ludzkie jedzenie tylko dzieciaki sąsiadów.

ohlala

@nevada36
Nie jesteś w stanie do końca kontrolować zachowania kota, ale jesteś w stanie kontrolować swoje.

@karinuredo

Twój dowód jest anegdotyczny i nawet nie ma sensu się nad nim pochylać.

A koty nie powinny same wychodzić na dwór.

Elli

Jedna z moich kotek zeżarła a potem zwróciła piorko z wedki. Od tamtego czasu kupuje wedki bez piórek, tylko z paskami skory czy sznurkami na końcu.Kot zje wszystko, co jest dla niego atrakcyjne bo wyglad/tekstura/zapach/kto tam wie co jeszcze. Uprzedzając pytanie, ile kotów w naturze (naszej urbanistycznej) zżera nie to co trzeba, prawdopodobnie dużo. Włączając w to gryzonie nafaszerowane trutka. Jeśli trafia na coś, co skończy się tylko biegunką czy wymiotami - to jeśli są podwórkowe czy wychodzące, na ogół tego nie widzimy. Jeśli od tego zginą, to też tego nie widzimy tego, bo umierają po krzakach, piwnicach i różnych zakamarkach, właściciele kotów wychodzących mówią potem: orlt, poniosło kota, poszedł w długa i nie wrócił. A on tymczasem skonał u sąsiada w dziurze pod schodami, czy w innym zakamarku w pobliżu domu

owocowyczwartek Odpowiedz

Jak można jeść grzyby, do których nie ma się pewności czy nie są trujące. Taka rosyjska ruletka gry się nie ma w okolicy broni i naboju xd

Niezywa

Niektórych bardziej liczy się fakt, żeby nie zmarnować jedzenia niż zdrowie. Kiedyś truskawki mi spleśniały, moja mama widząc że wyrzucam do śmietnika to krzyknęła 'nie!'. Ja do niej że nienormalna jest ze chce spleśniałe jeść.

SzubiDubi

Jak chciała zjeść spleśniałe to równie dobrze może wygrzebać je sobie z kosza, równie obrzydliwe.

Waniliowabeza

Niezywa, w przetwórni takie truskawki nazywane są odsortem i trafiaja do dżemów :D
Mniam dzemowka, przegniła, zielona, z podłogi rozdeptana..... Miodzio dzemik sklepowy
Wiem co mowie, praca sezonowa w jednej z wiekszych znanych firm w Polsce 😋

Smutnabula

owocowyczwartek trochę cię zdziwię. Są gatunki trujące i niejadalne, bliźniaczo podobne do jadalnych. Są tak podobne że nawet wprawny grzybiarz może się pomylić. Generalnie jest metoda na próbowanie surowych grzybów żeby się upewnić ale trzeba to łączyć z innymi metodami żeby mieć pewność.
Chociaż nie wiem akurat jak można mylić kanię z grzybem sromotnikowym.

Niezywa

Waniliowabeza Wierzę. Słyszałam od znajomej która pracowała w kanpkach, że odcinają spleśniałe części warzyw, dają do kanapek i trafiają normalnie do sklepów... Także tego.

JagodowyMuffin Odpowiedz

Kurczę, a kot? Nie chcę wyjść na idiotkę przekładając życie zwierzęcia nad życie ludzkie, ale nic nie poradzę, zostawili tak kota samemu sobie? Czy dali jakiś szybki cynk sąsiadom chociażby, żeby się zwierzem zajęli? Wiem, czas się liczy. Stres na pewno potęguje sytuację, ale nie mogłabym tak zostawić zwierzaka samego, wiedząc, że dzieje się z nim coś niedobrego...

Klara589

Myślę, że gdyby miała jakąś opiekę, to w drodze do szpitala by się już dowiedzieli o jej ciąży

Uzytkownik404

Dokładnie, jak można zostawić kota, jak się podejrzewa, że może mu dolegać coś poważnego? Miała być zabawna historia, a wyszło, że zwierzak jest dla autorki jak pluszak/mebel. Nie umiem tego pojąć. A jakby naprawdę go otruli?

Uzytkownik404

*nie dla autorki, tylko jej znajomej. Sorki, zapomniałam że to taka historiocepcja ;)

gummygirl

Mam wrażenie, że ludzie, szczególnie w internecie, zaczynają mieć świra na punkcie zwierząt.
W tej sytuacja kobieta bała się o zdrowie i życie własnych dzieci - zatrucie muchomorem sromotnikowym to często w najlepszym scenariuszu przeszczep wątroby. Na prawdę trudno zrozumieć, że mogła w takiej sytuacji nie zajmować się kotem?
Świat nie jest czarno-biały, a ludzie na szczęście mają umiejętność wartościowania. I tak osoby, które w normalnej sytuacji zrobiłyby wszystko dla swojego zwierzaka domowego, nie będą miały żadnych oporów by poświęcić życie tego kota dla ratowania życia i zdrowia własnych dzieci. I w żadnym stopniu nie świadczy to o tym, że ta osoba jest zła albo nie kocha i nie troszczy się o swoje zwierzęta.

Uzytkownik404

Nie mówię, że mieli olać swoje zdrowie i zająć się kotem. Mówię, że ktoś powinien o niego zadbać, chociażby poprosić kogoś bliskiego - z rodziny albo znajomych, albo sąsiada, z którym mają dobre relacje - o zajęcie się kotem.
Mam kota i nigdy bym sobie nie wybaczyła, gdyby przez moje zaniedbanie stała mu się krzywda.

Ckawka

Wystarczy, że pod drodze do szpitala podrzucili by kota do całodobowego weterynarza I już. Ba! Nawet stały weterynarz kota już po godzinach przyjąłby zwierzę słysząc o śmiertelnym zatruciu. To normalna procedura jeśli nie ma 24h kliniki weterynaryjnej. A dosłownie 3min później jechali by do szpitala.

MojTataMaChlopaka Odpowiedz

Zawsze dziwią mnie osoby które jedza grzyby choc nie sa pewne co to za grzyb. Potem sie słyszy ze cale rodziny potrute. Toksykolodzy maja co robic w okresie grzybobrań.

KajKoLukx Odpowiedz

Kawał z taaaaką brodą, chyba z dziesięć lat temu słyszałam go po raz pierwszy. Poza tym, co za debil daje kotu grzyby do jedzenia?

Vemonis Odpowiedz

Nie zauważyli że jest w ciąży z sześcioma młodymi? To nawet jak ma trzy pod koniec już prawie szoruje brzuchem po ziemi. To opowiadanie to chyba dziewica napisała.

Retiro Odpowiedz

Znajomi mojej mamy zatruli się w ten sposób - muchomor, który moczył się razem z resztą grzybów w mleku nie został nawet zjedzony, ale toksyny w potrawie zabiły dziadka, męża i dziecko kucharki. Moja mama ma od tej pory paranoje i nigdy nie pozwala mi zbierać czubajek kani :(

radiant Odpowiedz

W Polsce nie ma zbyt wielu grzybów trujących, a te co są, to w większości przypadków trzeba zjeść parę kilo, żeby okazały się śmiertelne.
Zresztą jak się nie zna jakiegoś grzyba i nie ma 100% pewności, że jest jadalny, to się nie zbiera.

arizona41 Odpowiedz

Moja babcia nie znała się na grzybach, nie ufała w tej kwestii dziadkowi i zawsze najpierw dawała grzyby spróbować kotu.

SzubiDubi

Masakra, ryzykować życiem biednego kota...to niech dziadek pierwszy żre jak sam zbierał.

arizona41

Dziadek znał się na dobrze na grzybach i kotu nic nie groziło.

SzubiDubi

Ale babcia jednak się nie znała i mu nie ufala...pomijam, że kotom nie daje się takich rzeczy 🤦‍♀️

Ebubu

Lepiej ryzykować na zwierzęciu niż na ludziach... jest w tym jakaś logika...

GordonShumway Odpowiedz

Wszystkie grzyby są jadalne! Tyle że niektóre tylko raz.

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie