Czasami stojąc na przystanku, gdy widzę, że ktoś pali papierosy, a dym leci w moją stronę, to zaczynam kaszleć i się krztusić, żeby tej osobie zrobiło się głupio i więcej nie paliła na przystankach.
Jak paliłam normalne papierosy to przeszkadzał mi dym, gdy inni palili. Sama odchodziłam z papierosem najdalej jak się dało i nigdy nie paliłam idąc, bo wiedziałam jakie to denerwujące dla niepalących. Ja miałam świadomość, że jak ja chcę się truć to mój wybór, ale inni przeze mnie nie muszą. Niestety większość palaczy nie interesują inni, muszą zapalić i koniec. A już najbardziej mnie wkurzają palący rodzice przy dziecku, wiele razy widziałam jak rodzic trzyma malutkie dziecko, a w gębie ma peta i cały ten smród i dym leci na tego biednego maluszka.
Zawsze gaszę fajkę, jak ktoś mi zwróci uwagę na przystanku. Ale z kulturą, to trzeba się urodzić.
DarkPsychopathII
Bo to nie powinna być aluzja do palaczy tylko "rozkaz". Palenie w promieniu 15 metrów od przystanku jest karalne i to powinno wystarczyć.
Suszepranie
O ile mi wiadomo to na przystankach jest po prostu zakaz palenia. I już. O czym tu rozmawiać. Dobrze wychowany człowiek nie będzie tego zakazu łamał i wtedy nie są potrzebne jakieś starania, zawracania uwagi i inne dziwne dyskusje.
Opiatjeden
Ja jestem tak społecznie nieśmiała, że palę tylko na przerwie w pracy z innymi, bo wiem, że nikt nie zwróci mi wtedy uwagi. Poza tym paliłam za dużo, więc postanowiłam, że będę palić tylko w pracy. Z 10-20 papierosów na dzień palę teraz tylko 3-5 i tylko w pracy.
Suszepranie
@Opiatjeden
To w sumie lepiej dla twojego zdrowia! :)
Ja kaszlę przy palaczach, bo naprawdę wywołuje u mnie to taki efekt. I odsuwam się jak najdalej mogę, bo długie przebywanie na tym smrodzie przyprawia mnie o mdłości. Ale nie zawsze mogę daleko uciec, bo przystanki czasem są krótkie, a tam palaczy najczęściej spotykam mimo zakazu. Kiedyś zwracałam im uwagę, ale na dziesięciu palaczy ośmiu reagowało agresją. To zatrważające.
Podba mi się metoda, którą stosuje mój narzeczony, który przy palaczach głośno mówi, że palacze powinni umierać szybciej.
Ja kaszle naprawdę, a większość palaczy zamiast poczuć się głupio, to patrzy na mnie jakbym przesadzala. Jeśli nie przeszkadza ci to, że zatruwasz innym powietrze, bo ty musisz puścić dymka i twój nałóg jest najważniejszy to jesteś dla mnie skończonym debilem
Bardzo dobrze ! Ja nie cierpię, gdy osoby palą idąc, przez co dym leci na wszystkich za nimi. Specjalnie wtedy przyspieszam,mijając tą osobę i macham ostentacyjnie ręką odganiajac dym, oraz zatykam nos palcami.
Nie wolno palić w promieniu 15 metrów od przystanku i jest to karalne. Więc nie wiem po co wam te aluzje, które i tak często są ignorowane. A co za przeproszeniem kogokolwiek obchodzi, że sobie kaszlecie? Prędzej pomyśli, że macie zapalenie płuc niż, że to jakaś aluzja do jego palenia. Ja zawsze mówię, że nie można palić w promieniu 15 metrów od przystanku i jakoś wszyscy słuchają.
A ja naprawdę kaszlę, jak ktoś na mnie dmucha dymem papierosowym i nie muszę udawać.
Jak paliłam normalne papierosy to przeszkadzał mi dym, gdy inni palili. Sama odchodziłam z papierosem najdalej jak się dało i nigdy nie paliłam idąc, bo wiedziałam jakie to denerwujące dla niepalących. Ja miałam świadomość, że jak ja chcę się truć to mój wybór, ale inni przeze mnie nie muszą. Niestety większość palaczy nie interesują inni, muszą zapalić i koniec. A już najbardziej mnie wkurzają palący rodzice przy dziecku, wiele razy widziałam jak rodzic trzyma malutkie dziecko, a w gębie ma peta i cały ten smród i dym leci na tego biednego maluszka.
Niestety do palaczy takie aluzje nie docierają.
Zawsze gaszę fajkę, jak ktoś mi zwróci uwagę na przystanku. Ale z kulturą, to trzeba się urodzić.
Bo to nie powinna być aluzja do palaczy tylko "rozkaz". Palenie w promieniu 15 metrów od przystanku jest karalne i to powinno wystarczyć.
O ile mi wiadomo to na przystankach jest po prostu zakaz palenia. I już. O czym tu rozmawiać. Dobrze wychowany człowiek nie będzie tego zakazu łamał i wtedy nie są potrzebne jakieś starania, zawracania uwagi i inne dziwne dyskusje.
Ja jestem tak społecznie nieśmiała, że palę tylko na przerwie w pracy z innymi, bo wiem, że nikt nie zwróci mi wtedy uwagi. Poza tym paliłam za dużo, więc postanowiłam, że będę palić tylko w pracy. Z 10-20 papierosów na dzień palę teraz tylko 3-5 i tylko w pracy.
@Opiatjeden
To w sumie lepiej dla twojego zdrowia! :)
Ja kaszlę przy palaczach, bo naprawdę wywołuje u mnie to taki efekt. I odsuwam się jak najdalej mogę, bo długie przebywanie na tym smrodzie przyprawia mnie o mdłości. Ale nie zawsze mogę daleko uciec, bo przystanki czasem są krótkie, a tam palaczy najczęściej spotykam mimo zakazu. Kiedyś zwracałam im uwagę, ale na dziesięciu palaczy ośmiu reagowało agresją. To zatrważające.
Podba mi się metoda, którą stosuje mój narzeczony, który przy palaczach głośno mówi, że palacze powinni umierać szybciej.
Ja kaszle naprawdę, a większość palaczy zamiast poczuć się głupio, to patrzy na mnie jakbym przesadzala. Jeśli nie przeszkadza ci to, że zatruwasz innym powietrze, bo ty musisz puścić dymka i twój nałóg jest najważniejszy to jesteś dla mnie skończonym debilem
Bardzo dobrze ! Ja nie cierpię, gdy osoby palą idąc, przez co dym leci na wszystkich za nimi. Specjalnie wtedy przyspieszam,mijając tą osobę i macham ostentacyjnie ręką odganiajac dym, oraz zatykam nos palcami.
No i bardzo dobrze! Szkoda tylko, że do tych palących debili nic nie dociera, bo i tak mają innych w dupie.
Oczekujesz myślenia od palacza na przystanku? Heh.
Też tak robię, ale chyba jeszcze żaden palacz nie zrozumiał aluzji
Nie wolno palić w promieniu 15 metrów od przystanku i jest to karalne. Więc nie wiem po co wam te aluzje, które i tak często są ignorowane. A co za przeproszeniem kogokolwiek obchodzi, że sobie kaszlecie? Prędzej pomyśli, że macie zapalenie płuc niż, że to jakaś aluzja do jego palenia. Ja zawsze mówię, że nie można palić w promieniu 15 metrów od przystanku i jakoś wszyscy słuchają.