#15cwu

Jestem studentką ratownictwa medycznego. W tym roku mamy praktyki semestralne na szpitalnym oddziale ratunkowym, który jest połączony z izbą przyjęć. Jako że razem ze znajomymi ze studiów byliśmy akurat na nocnym dyżurze i po godzinie 1:00 raczej nic się nie działo, chcieliśmy jakoś ambitnie wykorzystać czas, więc poćwiczyliśmy wkłuwanie się na sobie.

Wiadomo jak to jest - nie zawsze łatwo jest się wkłuć w żyłę. Bywało tak, że nieraz sobie je poprzebijaliśmy, a to ktoś zapomniał zdjąć stazy (opaska, która uciska rękę przy wkłuciu), więc krew trysnęła później. No ale musimy się nauczyć robić to perfekcyjnie, a na sobie zawsze jest sposobność poćwiczenia, zwłaszcza że pielęgniarki nie zawsze pozwalają nam na pacjentach. Krzywdy sobie nie zrobimy.

Siedzimy sobie, każdy już po kilka razy się powkłuwał i teraz przyszła znów moja kolej.
No to hop! Wzięłam sobie odpowiedni wenflon, przygotowałam wszystko i zaczynam wkłuwać się w żyłę kolegi.
Nagle on (trochę taki panikarz) zaczyna się wydzierać na cały szpital:
- Ałaaa! To boli! Boli! Boli! Wyjmij go! Jest za duży! (wenflon)
Na to wchodzi młody zdziwiony lekarz, który akurat dyżurował na SORze, rozgląda się i mówi:
- Ufff, myślałem, że to moja była. Właśnie tak krzyczała podczas naszego pierwszego razu.

Od tamtej pory mój kolega zawsze siedzi cicho, kiedy ktoś mu zakłada wenflon.
bazienka Odpowiedz

kiedy faceci zrozumieja, ze tego typu zarty sa slabe?

Corazwiecejpustki

Ta czesc ktora to bawi, najprawdopodobniej nigdy.

Dragomir

Ale podziałało. Dorosly koleś, studiujacy kierunek medyczny nie odpierdzielał więcej jak małe dziecko przy zwykłym wkłuciu. Bez traumy, terapii, grupy wsparcia. Wystarczyło go raz zawstydzić. Dobra lekcja.

Corazwiecejpustki

Co fakt, to fakt.

budyn4 Odpowiedz

Tak, na pewno

Imaginarium Odpowiedz

To wyznanie już tu było.

Dodaj anonimowe wyznanie