#13CAd
Ostatnio przywitał mnie w domu karłowaty wilkołak. Żona raz, że chciała, abym to zobaczył, a dwa, nie bardzo wiedziała, jak to ogarnąć.
Córka dorwała się do szuflady, gdzie trzymam zapas wszelakich klejów, w tym cyjanopanu. Nie umiała rozbroić zamka, więc po prostu niczym dzięcioł, na raty, przez kilka dni wydłubywała z "pleców" PRL-owskiej komódki sklejkę, aż nie powstała dziura. Następnie bardzo ostrożnie brała po kępce każdej zebranej w domu sierści/włosów, maczała w kleju i się tym oklejała. Materiał podobno zbierała od miesięcy.
Operacja odwilkołaczania była długa, ale dziecko nie odniosło żadnego uszczerbku na zdrowiu, a jedynie na dumie. Tak rozpaczała, że wyciągnąłem z szafy prababcine futro i zaniosłem do kolegi kuśnierza, żeby uszył jej własny, kudłaty kożuszek. Zostało nam wybaczone i mała chodzi w nim po domu/u rodziny/po ogródku od wiosny dzień w dzień. W te nieludzkie upały ostatnio też w nim chodziła. Ludzie mają nas za chorych psychicznie, nasłali na nas MOPS, byliśmy z tym u dziecięcego psychologa i cóż... ten typ tak po prostu ma. Przynajmniej jest szczęśliwa.
Karłowaty wilkołak 😂 padłam
Gdy tylko przeczytałam tu słowo "fetysz" już domyśliłam się o czym będzie większość komentarzy. Nie zawiodłam się :)
A wyznanie bardzo sympatyczne :)
To samo ja! Widziałam je, gdy miało dwa komentarze i oba o "fetyszu".
Aż szkoda mi się zrobiło autora, że fajne wyznanie przyćmiło jedno słowo.
I w sumie ja też napisałam komentarz o tym samym, błędne koło :).
Matko, ludzie ogarnijcie się. Myśle, ze autor nie miał nic złego na myśli używając tego słowa.
Nie chce wiedzieć co się stanie jak zgolisz brodę 😢
Szok i niedowierzanie?
Widziałam kiedyś filmik jak córka zobaczyła ojca bez brody. Po 2 minutach ciężkiego „wtf co to za facet” wpadła w ciężką histerie
Ja jak miałam kilka lat i mój ojciec kiedyś wrócił do domu ze zgoloną brodą, to go nie poznałam i stwierdziłam, że przyszedł jakiś „drugi tatuś” :p
Fascynacja, zainteresowanie, zamiłowanie- macie, podstawcie sobie coś pod fetysz, jak w oczy kłuje i cieszcie się wyznaniem, bo naprawdę dobre. :D
Dawno nie czytałam czegoś takiego fajnego na anonimowych. ;)
Autor (podejrzewam) gdyby użył słowa "obsesja" , miał by komentarze typu " jak mozna trzymać kleje w starej szafce. Dla miłujących język ojczysty i znaczenia słów nie znanych dla wiekszego ogółu - pomyślcie i spróbujcie wyobrazić sobie odwilkołaczanie :)
fetysz
1. «w religiach pierwotnych: przedmiot, któremu przypisywano siłę magiczną»
2. «przedmiot mający przynosić szczęście»
3. «przedmiot, dzięki któremu fetyszysta zaspokaja popęd płciowy»
To do wszystkich, którym fetysz się nie podoba.
W czwartym, potocznym, łamane na niepoprawnym znaczeniu, fetysz to coś co się bardzo lubi. Dopiero to znaczenie pasuje do tego, jak autor użył słowa, bo zarówno pierwsze jak i drugie mają znaczenia religijno-magiczne.
@Serwatka31
Wszystkie znaczenia są podszyte - zdrową lub nie - fascynują. Słownik PWN wyróżnia potoczne znaczenia wszystkich słów. Ale nie w tym wypadku. Potoczne znaczenie fetyszu, jakie masz na myśli, można nadal pociągnąć pod dowolne z powyższych znaczeń.
@hary221i
*podciągnąć
@hary221i
*fascynacją, borze szumiący, nie powinienem pisać w pracy - szybko i pokątnie :(
Nieeee, totalnie nie. W sensie, podciągać można sobie kota pod definicję psa, ale to będzie bez sensu. Tu nie chodzi o to, że fascynacja miałaby być niezdrowa, tylko o to, że kojarzona z naturalnymi rzeczami.
@Serwatka31
Ja po prostu rozumiem co autor miał na myśli i nie będę się go czepiał. Wydaje mi się, że to zbytnie przewrażliwieniena punkcie jednego słowa. Unikam myślenia pojęciowego, zwłaszcza przy tekstach, powiedzmy, subiektywnych, historiach osobistych, tekstach literackich. Na myślenie pojęciowe jest miejsce w naukach ścisłych, nie w życiu codziennym. Ale to tylko moje zdanie. Przebaczam i proszę o przebaczenie. ;)
Tym bardziej argument z definicjami był nietrafiony.
@Serwatka31
Myślenie pojęciowe to ZBYT ŚCISŁE trzymanie się definicji. Definicje można rozumieć szeroko. Zwłaszcza przy nienaukowych tekstach. Wrzucenie definicji z PWN miało w tym kontekście sens - miało udowodnić, że autor był całkowicie uprawniony o użycia słów, których użył.
No, ale właśnie udowodniło, że nie był xD
Polecam wszystkim "Kirikou i czarownicę". Oszalejecie, tyle fetyszy jest w tym filmie dla dzieci.
Fajny film. Niestety do dzisiaj mam po nim traumę D:
Jakie urocze wyznanie. Dzieci czasem potrafią zaskakiwać. =D