Byłem chory, siedziałem sam w domu i potwornie mi się nudziło. Co robią znudzeni ludzie? Wpadają na głupie pomysły :D No, a przynajmniej w moim przypadku tak jest. Postanowiłem więc nieco upiększyć swe oblicze i zrobić sobie corpse paint (dla niewtajemniczonych, jest to czarno-biały makijaż charakterystyczny dla artystów black metalowych) farbkami do twarzy „pożyczonymi” od młodszej siostry. Gdy skończyłem swe dzieło, zamiast je zmyć, postanowiłem poczekać tak na kumpla, który miał do mnie wpaść z zeszytami do przepisania. Co tu kryć, byłem z siebie dumny, a szkoda by było, gdyby nikt nie zobaczył tego dzieła sztuki ;)
Kiedy wreszcie usłyszałem dzwonek do drzwi, czym prędzej poderwałem się z miejsca i popędziłem w celu otworzenia drzwi i przywitania kolegi growlem. Oczywiście mój genialny umysł nie zawarł w planie możliwości, że ktoś zawita w me progi przed kumplem. Nie wiem, kto był bardziej zdziwiony – ja czy pan doręczyciel pocztowy.
Pragnę w tym miejscu pozdrowić wszystkich listonoszy, coś mi się wydaje, że macie dosyć ciekawą pracę :D
Co miesiąc w szkole mamy organizowane „Dni tematyczne”. W tym tygodniu był temat „retro”. W poniedziałek lata 50., we wtorek 60. etc.
Nadszedł piątek, dzień ostatniej dekady XX wieku. Jako że szkoła jest dla mnie stresującym miejscem, opracowałam swoją metodę, która pomaga mi się skupić na czymś innym niż masa ludzi dookoła mnie. Mianowicie piszę na kartce liczby w pionowych kolumnach.
Na ostatniej tego dnia lekcji dotarłam do 2433. W tym momencie podeszła do mnie nauczycielka i zapytała:
- Co ty, dziecko drogie, robisz?
Na co moja przyjaciółka bez zastanowienia odparła:
- Koduje matrixa.
Wszystkich zatkało... z wyjątkiem nauczycielki, która ze szczerym zdziwieniem zapytała:
- Ale dlaczego na kartce w linię?
Wraz z siostrą dobrze się bawimy, zamieniając się rolami ;D
Ona na humanie, a ja na mat-fizie. Wspomnę, że nie mamy tych samych nauczycieli, co tylko ułatwia nasze "wymiany". Jako iż zawsze byłam dobra w przedmiotach ścisłych (w szczególności matematyka i fizyka), a słabsza w humanistycznych, to siostra mnie dopełniała, bowiem u niej było na odwrót. Z tego też powodu postanowiłyśmy sobie pomagać, ale w jaki sposób? Jesteśmy bliźniaczkami, ludzie miewają poważny problem w odróżnieniu nas, co jest świetne w praktyce! Ona za mnie chodziła na przedmioty, w których była dobra (humanistyczne), a ja za nią na swoje specjały (ścisłe).
To była 1 klasa, więc pewne przedmioty miały nam odpaść na 2 roku. Dzięki mnie ma same 4 i 5 z bioli, chemii i fizyki, a ja zawdzięczam jej podobne oceny z WOK, WOS i historii! (nie zamieniałyśmy się na przedmiotach, z których będziemy zdawać maturę obowiązkową, czyli j. polski i matematyka).
Nigdy ona (jak i ja) nie pojawiła się na żadnym ze zdawanych przez siostrę przedmiotów.
I nikt się nie skapnął :D
Z czystej ciekawości chciałem dzisiaj sprawdzić, jak szybko moje auto może pojechać na autostradzie.
Odpowiedź dostanę pocztą za kilka dni.
Mieszkam w akademiku i mam bardzo dobre relacje ze swoimi znajomymi z piętra, można powiedzieć, że jesteśmy jak dobrzy przyjaciele. W dniu urodzin ubzdurałam sobie (do dziś nie wiem czemu), że chcą mnie po północy zaskoczyć szampanem i życzeniami. Słyszałam wcześniej jakieś szepty i mój mózg zaprogramował sobie, że musi to dotyczyć mnie. O 23.30 zaczęłam sprzątać pokój (mieszkam z jedną dziewczyną, ale akurat wtedy wyjechała do swojej rodzinnej miejscowości), zrobiłam lekki makijaż, żeby nikt nie wiedział jak wyglądam bez i czekałam zniecierpliwiona na godzinę zero.
Nikt nie przyszedł.
W skali próżności takie mocne 8/10.
Powiem krótko o tym, co czuję. Wiele z was na pewno też się z tym mierzy.
Czuję się czasem uwięziona przez pracę. Pracuję tylko dla pieniędzy, które głównie idą na wynajem pokoju. Aktualna praca zupełnie nie pasuje do tego, co czuję, nie współgra ze mną samą. Nie dość, że nie rozwija, to w niektórych aspektach ogranicza i trochę niszczy zdrowie. Gdy mam wolne, odzyskuję pewien spokój ducha. W pracy w kółko sprawdzam i czekam, ile zostało do końca.
Mając 7 lat, na pytanie mojego taty „Słucham?” odpowiedziałam „Nie mów słucham, bo cię wyrucham”.
Minęło 10 lat, a ja nadal pamiętam jego przerażoną minę.
To było jeszcze przed zniesieniem obostrzeń.
Okazało się, że w moim mieście odbędzie się koncert mojego ulubionego zespołu. Jestem fanką od wczesnych lat dzieciństwa (od 4 roku życia, a mam 14), więc nie mogłam tego wydarzenia ominąć. Pójście na ich koncert to było moje marzenie. Bilety kupione, transport załatwiony i wszystko cudnie. Dzień przed rozpiera mnie radość, aż nagle dzwoni telefon. Okazało się, że kolega z klasy złapał covid i mam kwarantannę. Jak to usłyszałam, to się załamałam. Coś, na co tyle czekałam miało mnie ominąć...
Ostatecznie ojciec pojechał zamiast mnie (też jest fanem owego zespołu). Przynajmniej kupił mi bluzę, którą noszę jak największy skarb.
Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś mi się uda zobaczyć ich na żywo.
Luxtorpeda górą!
Rodem z 90210. Ready?
Gdy byłam na drugim roku studiów, dwa razy w tygodniu musiałam jeździć pociągiem do mojego rodzinnego miasta (200 km) w tę i z powrotem, zawsze o tych samych godzinach do lekarza. Znacie ten moment, kiedy czujecie się wszechwiedzący, prawie jak Bóg? Cudowne uczucie, ale do rzeczy.
Za każdym razem przejeżdżałam przez pewną miejscowość, gdzie pociąg zatrzymywał się na dłużej. Nazwijmy to małe miasteczko Chana. Wtedy też wchodziła do mojego przedziału duża grupa nastoletnich Chanów i Chaniaczek, którzy właśnie kończyli szkołę. Z początku siedząc przy dziewczynach Asi i Marii, usłyszałam chcąc nie chcąc, że Asia kocha się w Marku. Kolejnym razem umilała mi podróż grupa piłkarzyków, na czele których stanął owy Marek, który UWAGA - wzdycha do tapeciary, tępej i raczej mało ambitnej Karinki. Karinka jednak ma go w dupie, bo umawia się ze studentem. Po 2 miesiącach, jedynie starając się uczyć, poznałam dużą część życia Chaniaków. Schemat wtedy wyglądał tak :
Fakt nr 1. Asia kocha Marka, ale ma niską wartość siebie i nie wie, czy dobrze robi będąc dla niego upierdliwo miłą.
Fakt nr 2. Tomek, wysoki i pogodny chłopak, stara się o względy Asi. Jest jej przyjacielem, ale Asia go nie zauważa, bo przecież jest Marek.
Fakt nr 3. Marek, sportowiec, podlizuje się do Karinki, bo liczy na seks.
Fakt nr 4. Karinka ma w dupie seks z Markiem, bo blond Karinka oddaje się tylko
starszym.
Uwierzcie mi, gdy byłam w wieku Asi, pragnęłabym mieć taką mnie. Któregoś razu podeszłam do Asi i powiedziałam jej, że w życiu nie o to chodzi, żeby być z popularnym chłopakiem, a dobrym i szczerym. Powinno szukać się dobrej miłości, romantycznej, ale dobrej. Mareczek tak naprawdę nie był jej wart, za to Tomkowi powinna dać szanse. OK, przyznaję, z początku zatkało ją tak, że nie wiedziała co powiedzieć i zarzekała się, że z Tomkiem to tylko "przyjaźń".
Wracając ostatnio do domu spotkałam piękną parę, Asię i Tomka. ;)) Brawa dla wyjścia z friendzonu!
Będąc małą dziewczynką, na podwórku usłyszałam coś o seksie. Gdzieś mi ta czynność i słowo zapadło w pamięci, ponieważ ciekawa tego o co chodzi, wpisałam je w wyszukiwarkę Google.
Jak to na takich stronach bywa, żądają potwierdzenia pełnoletności.
Byłam przerażona. Jakim cudem komputer wie, że nie mam 18 lat??!!
Migiem wyłączyłam komputer i przez bliski miesiąc bałam się, że panowie policjanci przyjadą po mnie i ukarzą za łamanie prawa...
Dodaj anonimowe wyznanie