#k8CC9

Kilka lat temu robiliśmy kartki wielkanocne dla polskich żołnierzy wysłanych na wojnę do Afganistanu.
Mieliśmy napisać życzenia.
Jeden kolega popisał się swoją umiejętnością walenia czarnym humorem. Domyślacie się, co napisał? „Bombowej zabawy!”.

Jestem niezmiernie ciekawa reakcji żołnierza, do którego to trafiło :D

#srncq

Parę lat temu, aby zarobić na studia, wyjechałam do Madrytu do pracy. Przez to, że nie znałam języka, jedyną pracą jaką mogłam podjąć było sprzątanie. Trafiłam do bardzo dużego mieszkania, sześć pokoi i pięć łazienek, gdzie miałam zająć się ogarnianiem wszystkiego. Dostałam uniforme, jak to oni nazywali, sukienkę do sprzątania, na widok której rzygałam. Długość do kolan, niebieskie paski i fartuszek w tym samym kolorze. Nawet w najgorsze upały nie pozwolono mi odpinać kołnierzyka sukienki, o zdejmowaniu fartuszka nie było mowy.
Musiałam szorować podłogi na kolanach oraz czyścić dywany obsikane przez psa.
Łazienki dzieci codziennie były zapaskudzone. Niespłukana kupa to była norma.
W swoim mundurku musiałam dwa razy dziennie wychodzić na spacer z psem.
Musiałam tak chodzić codziennie na zakupy. Wysyłali mnie nawet po najmniejszą rzecz, jak bułki czy jedzenie dla psa. Wchodziłam i wychodziłam tylko przez wejście służbowe od strony kuchni. Mieszkanie było na czwartym piętrze kamienicy, a klatka schodowa dla personelu nie miała windy.
Podczas posiłków rodziny musiałam siedzieć w kuchni. Zawsze w pełnym stroju, bo przywoływali mnie... dzwoneczkiem, abym na przykład zabrała brudny talerzyk.

Nie sądziłam, że spotka mnie tam takie upokorzenie.

#WciPx

Od roku spotykam się z chłopakiem. Widujemy się od roku dzień w dzień, w weekendy śpimy u siebie. Robimy wszystko jak para – chodzenie za rączkę, buziaczki, przytulanki. Nic nie wychodzi z mojej inicjatywy, tylko z jego. Jest o mnie zazdrosny, nie chce, żebym odpisywała innym chłopakom. Robimy dosłownie wszystko razem. Jednak za każdym razem jak zacznę temat, kim dla siebie jesteśmy, on zaczyna atakować i zaznacza, że jesteśmy kolegami. Potem robi się na dystans, bardzo oschły na jakiś czas i znowu po paru dniach jest taki, jakbyśmy byli w związku. Kiedy powiedziałam mu, że nie chcę utrzymywać kontaktu, to płakał, wydzwaniał, jeździł do mnie i przepraszał. Nie mam pojęcia co mam robić, bo zakochałam się w nim. Jest to ciężkie i wiem, że przez niego moje poczucie stabilizacji padło, bo nie wiem na jakim gruncie jestem.

Dlatego przestrzegam Was, moje drogie, żebyście uważały na takich chłopaków, bo nawet przy próbie zakończenia takiej relacji nie udaje się.

#X83BW

Należałem do tych żaków, którzy reagowali alergicznie na nudne zajęcia i w ciągu kilku minut od ich rozpoczęcia potrafili oddać się pod opiekę Morfeusza. Problem ze mną jest jednak taki, że mam cholernie mocny sen i gdy raz już zasnę, to byle szmer, głośne chrząknięcie, czy nawet energiczne potrząsanie za ramię mnie nie obudzi.
Pewnego razu trafiłem na wykład z ekonomii. Uprzednią noc wówczas zarwałem na baletach w akademiku i na dwugodzinne zajęcia stawiłem się już mocno wymięty. Zasiadłem w ławce i już po kilku zdaniach, co to wypłynęły z profesorskich ust, kimałem snem twardym jak żelki z Biedronki. Obudziła mnie... sprzątaczka, mocno szarpiąc za rękaw i drąc się wniebogłosy. Rozejrzałem się po sali. Pusto. Poza mną i panią z mopem ani żywego ducha. Za oknem ściemniało się już. Spojrzałem na zegarek. Wykład skończył się dwie (!) godziny wcześniej. Jak to się stało, że nikt mnie nie obudził? Kiedy dotarłem do akademika, zaraz odpaliłem komputer i wszedłem na Facebooka. Połowa mojej grupy udostępniła zdjęcia mnie śpiącego z policzkiem przyklejonym do blatu ławki. Na jednych zdjęciach miałem ołówek w uchu, na innym ktoś ustawił wieżę z książek na mojej twarzy, na kolejnym miałem założone na nosie czyjeś okulary. Okazało się, że wykładowca, widząc, że śpię próbował mnie obudzić, jednak próby skończyły się fiaskiem, więc pozwolił mi przekimać całe zajęcia, a na końcu miał rzec do studentów: „A teraz róbcie z nim co chcecie” i wskazał na mnie.
 Czarę zażenowania przelał... tenże właśnie wykładowca, który również wrzucił na Facebooka fotografię z moją osobą. Stał nade mną z flamastrem w dłoni i złowrogim uśmiechem na twarzy. Kliknąłem na zdjęcie, zbliżyłem je i zobaczyłem na mym czole jakiś wzorek. Jak rakieta rzuciłem się do lustra, aby skonfrontować się z rzeczywistością. Na moim czole widniał rysunek dorodnego ogórka z wykonanym długopisem zdaniem „Karny ogór za spanie na wykładzie”. Porażka.

#xiqWX

Jestem osobą niepełnosprawną, od kilku lat jestem na wózku. 
Niedawno byłam na mieście. Jestem w miarę samodzielna, więc to nic nowego.
Spacerując sobie po ulicach mojego miasta, natrafiłam na starszą kobietę z pieskiem typu york. I nagle babcia wyskakuje w moją stronę z tekstem: „Takie osoby jak ty powinno zamykać w zakładach zamkniętych, przecież to wstyd”.
No szczerze powiem zabolało, ale musiałam coś odpowiedzieć i może było to mega bezczelne, ale musiałam, i tak oto zrodziła się odpowiedź: „A takie jak pani powinny być na cmentarzu, podwieźć panią?”.
Wredny moher pobladł, wziął pieska na ręce i oddalił się czym prędzej.

#SDTGl

Jestem obecnie 32-letnim mężczyzną, który nigdy nie przeżył w życiu miłości. Częściowo to moja wina (słaby charakter i uległość), jak i też wychowania. Od dziecka byłem wychowywany krótko. I po katolicku, na dodatek też miałem się dobrze uczyć. Najgorsze combo do zmarnowania młodości, chyba gorzej to tylko urodzić się w domu, gdzie była przemoc i lał się alkohol.

Od dziecka byłem straszony, że seks przed ślubem to zło, grzech. To potem spowodowało, że nigdy nie okazywałem uczuć do dziewczyny/kobiety. Mimo że byłem ładnym, szczupłym, ciemnym blondynem, to miałem masę kompleksów. Bałem się odwzajemnić uczucia kilku dziewczyn w moim życiu. Okres szkoły był dla mnie jedyną szansą, by przeżyć pierwszy pocałunek, przytulić się. Ale nie będę robił z siebie niewiniątka, co zwala winę tylko na świat. Wtedy mogłem się otworzyć i przyjąć uczucie. Zbuntować się tak ogólnie, w domu.

Zleciały lata i przez internet poznałem w czasie studiów przyjaciółkę. Podczas rozmowy gdy mi wymsknęło się, że w życiu nigdy nic, spojrzała na mnie okrągłymi oczami i spytała dlaczego, przecież jesteś przystojny etc. Miałem wtedy 25 lat. W domu zwierzyłem się matce o tej rozmowie, a ona wypaliło tylko „bo jesteś katolikiem”. Stanąłem jak wryty. I wtedy miałem wszystkiego dosyć. Tej samej nocy widziałem z okna przytulającą się nastoletnią parę – coś, czego nigdy nie zaznałem. Mimo bycia dorosłym w nocy cicho płakałem, dlaczego mnie to spotkało: zakazy, katolicki kierat, żadnych imprez, pierwszych relacji itp. I następnego dnia udałem się do prostytutki na swój pierwszy raz. Potem w życiu poszedłem z 20 razy.

Przez to wszystko mimo 185 cm wzrostu, dobrego wyglądu dostałem mentalność najbardziej toksycznego incela. Po latach żałuję, że się nie buntowałem, że dla niepsucia relacji w domu najlepsze lata życia, jeśli chodzi o związki, przeszły mi koło nosa. Moi rówieśnicy mają żony, dzieci, a ich związki są już raczej dorosłą prozą życia, czasami są już po rozwodach, nieprzyjemnościach sądowych, jednak w młodości przeżyli co trzeba. A ja obecnie mieszkam sam, mocno skonfliktowany z rodziną, żyję samotnie i nie szukam nikogo. Patrzę w lustro obecnie. Mniej o siebie dbam, mimo że pomimo zaniedbania przebijają się oznaki dawnej urody. Ale ludziom niskim, grubym, brzydkim chyba łatwiej jest się pogodzić z brakiem wielu rzeczy w życiu.

I żeby nie było: nie mogę mieć pretensji, że w swoich nastoletnich i studenckich latach dziewczyna się dobrze bawiła, poznawała chłopaków etc., to normalne, ale niestety mam już tak wypaloną osobowość, że gdy myślę, że w związku byłbym już tylko do stabilizacji i nigdy nie przeżyję tego, co np. eks mojej potencjalnej partnerki, typu wypady, wyjazdy, przygody, to szlag mnie trafia. Pewnie czeka mnie samotna starość i bycie zgorzkniałym zgredem.

#mzUwE

Zawsze myślałem, że coś jest z moim wyglądem nie tak, ale w ostatnich miesiącach to się zaczęło pogłębiać. Mam asymetryczną twarz (prawa strona jest jakby spuchnięta) i niby mi to nie przeszkadza w życiu, ale to co się stało dzisiaj wręcz zabiło moją samoocenę.
Niedawno poznałem dziewczynę na spotted mojego miasta. Zaczęliśmy pisać, wszystko było bardzo dobrze, rozmowa nam się kleiła, jakbyśmy się znali już parę lat. Dzisiaj doszło do pierwszego spotkania i jak się spotkaliśmy, to chwilę pogadaliśmy, potem ona powiedziała, że musi już iść... i mnie wszędzie zablokowała. Jak ją jakieś dwie godziny potem spotkałem, to spytałem, czemu tak nagle uciekła i mnie zablokowała wszędzie, a ona tylko odparła, żebym popatrzał w lustro...
Wstydzę się tego, jak wyglądam.

#3ErQ2

Jak poznałem fajną dziewczynę, to specjalnie nie chciałem spędzać z nią czasu na „ciekawych” aktywnościach, jak np. bar, dyskoteka, kino itp. Spędzałem z nią czas, siedząc na ławce w parku, spacerując itp. Dzięki temu wiem, że jesteśmy bratnimi duszami. Nie sztuka z pierwszym z brzegu partnerem spędzać czas na „fajerwerkach”. Jesteśmy już 13 lat razem i nadal ubóstwiam jej dotyk, głos i fakt, że jest częścią mego życia :)
Dodaj anonimowe wyznanie